0:00:42:23.976 0:00:41:movie info: DIV3 640x272 23.976fps 683.6 MB|/SubEdit b.4043 (http://subedit.prv.pl)/ 0:00:29:Mam nadziej�, �e nie wygl�dam �miesznie.| Nigdy nie by�am na kolacji w Londynie. 0:00:25:Angielki ubieraj� si� wieczorem| tak jak wszyscy inni, prawda? 0:00:22:Jak mo�esz tak m�wi�... 0:00:20:skoro do teatru zawsze id� w starych| sukniach balowych i bez kapeluszy? 0:00:17:Mo�e nowe suknie oszcz�dzaj�,| by chodzi� w nich pod domu. 0:00:13:- Wi�c nie powinnam by�a tego zak�ada�.| - Nie, wygl�dasz znakomicie. 0:00:06:Naprawd�, bardzo pi�knie. 0:00:01:/W Pary�u zam�wi�a ubrania. 0:00:04:/Pe�ne kufry sukien od Wortha.|/ Odwiedzali ogrody Tuileries. 0:00:18:/D�onie May wymodelowano|/ w marmurze w studio Roche'a. 0:00:21:/Od czasu do czasu chodzili na kolacje. 0:00:25:Trzeba przyzna�,|�e to drogocenna wolno��. 0:00:28:M�wi� pan,|�e doradza� panu sam Maupassant? 0:00:32:Tak. 0:00:34:Niestety, doradzi� mi, �ebym nie pisa�. 0:00:41:/Archer zaanga�owa� si�|/ w swoje ma��e�stwo... 0:00:43:/a zarazem powr�ci� do swych dawnych,|/ odziedziczonych koncepcji rodziny. 0:00:47:/�atwiej by�o dostosowa� si� do tradycji. 0:00:50:/Nie by�o sensu pr�bowa� emancypowa�|/ �ony, kt�ra nie mia�a poj�cia... 0:00:54:/�e nie jest wolna. 0:00:56:W Londynie mi�li�my tylko|jeden dzie� na National Gallery. 0:00:59:Przyj�y nas pani Carfry i pani Harle. 0:01:05:Odbyli�my pasjonuj�ca rozmow�.|To interesuj�cy cz�owiek. 0:01:08:Rozmawiali�my o ksi��kach|i r�nych innych rzeczach. 0:01:11:Pomy�la�em, �e zaprosz� go na kolacje. 0:01:14:- Tego Francuza?|- Tak. 0:01:16:Nie mia�am wielu okazji z nim pom�wi�,|ale czy nie by� odrobin� pospolity? 0:01:21:Pospolity? 0:01:23:Zdawa�o mi si�, �e jest inteligentny. 0:01:26:Ja pewnie i tak bym nie pozna�a,|czy jest inteligentny. 0:01:33:Wi�c nie zaprosz� go na kolacje. 0:01:38:/Zrozumia� ze zgroz�, �e w przysz�o�ci... 0:01:42:/wiele jego problem�w zostanie|/ rozwi�zanych w ten sam spos�b. 0:01:48:/M�wi si� zazwyczaj,|/ �e pierwsze p� roku ma��e�stwa... 0:01:51:/jest najtrudniejsze.|/ Wyobra�a� sobie, �e po tym czasie... 0:01:56:/uda im si� st�umi�|/ wszystkie punkty zapalne. 0:01:59:/Ale ch��d May ju� teraz... 0:02:02:/gasi� ten ogie�,|/ kt�ry Archer najbardziej pragn�� zachowa�. 0:02:05:/Co do tego szale�stwa z madame Ole�sk�... 0:02:08:/Archer nauczy� si�|/ pami�ta� je jako ostatni... 0:02:11:/z jego niepotrzebnych eksperyment�w. 0:02:14:/Mia� j� w pami�ci tylko|/ jako najbardziej �a�osne... 0:02:19:/i wzruszaj�ce widmo, jedno z wielu. 0:02:56:Jest bardzo zr�czna. 0:02:58:Tak, ale to jedyny cel, w jaki trafia. 0:03:09:/Nikt nie m�g� by� zazdrosny o tryumfy May. 0:03:11:/Sprawia�a wra�enie, �e bez nich... 0:03:14:/by�aby r�wnie pogodna. 0:03:19:/Ale je�li jej spok�j, jej subtelno��,|/ by�y tylko negacja... 0:03:25:/kurtyn� skrywaj�c� pustk�? 0:03:29:/Archer czu�,|/ �e nie uni�s� jeszcze tej kurtyny. 0:03:35:Zachwycaj�ce, prawda? 0:03:37:To Julius Beaufort funduje|nagrody klubowe, prawda? 0:03:41:To w jego stylu.|B�dzie z tego wspania�y spadek, kochanie. 0:03:46:Powinna� zostawi� to najstarszej c�rce. 0:03:49:O co chodzi? Nie b�dziecie mieli c�rek? 0:03:51:Tylko syn�w? Co, tego te� nie mog�|powiedzie�? Patrz, jak si� rumieni. 0:03:56:Ellen, jeste� na g�rze? 0:03:59:Przyjecha�a z Portsmouth,|�eby sp�dzi� ze mn� dzie�. 0:04:03:Tyle z ni� k�opot�w.|Nie chce zosta� w Newport. 0:04:06:Upiera si�, �e chce nocowa� u tych,|jak oni si� nazywaj�? 0:04:09:Blenkerowie. 0:04:10:Ale przesta�am k��ci� si�|z m�odymi 50 lat temu. Ellen? 0:04:15:Przepraszam pani�.|Panny Ellen nie ma w domu. 0:04:18:- Wysz�a?|- Widzia�am, jak sz�a �cie�k� na brzeg. 0:04:24:B�d� tak dobry, biegnij i przyprowad� j�. 0:04:27:May i ja poplotkujemy|o Juliusie Beauforcie. 0:04:30:Spiesz si�.|Wiem, �e ona chce spotka� si� z wami. 0:04:34:Czy to prawda, �e Beaufort da�|Annie Ring diamentow� bransoletk�? 0:04:37:S�ysza�am, �e planuje nawet|sprowadzi� j� do Newport. 0:04:47:/S�ysza� jej imi� dostatecznie cz�sto... 0:04:50:/przez p�tora roku, odk�d si� nie widzieli. 0:04:53:/Zna� nawet najwa�niejsze|/ wydarzenia z jej �ycia. 0:04:57:/Ale s�ucha� tych opowie�ci oboj�tnie... 0:05:01:/jakby wspominano kogo�,|/ kto dawno nie �yje. 0:05:06:/Ale przesz�o�� zn�w|/ spotka�a si� z tera�niejszo�ci�... 0:05:10:/jak w tych niedawno odkrytych|/ jaskiniach w Toskanii... 0:05:12:/gdzie dzieci zapali�y... 0:05:15:/wiechcie s�omy i ujrza�y|/ na �cianach dawne obrazy. 0:05:31:/Da� sobie tylko jedn� szans�. 0:05:34:/Musi odwr�ci� si�,|/ nim �agl�wka minie latarni� Lime Rock. 0:05:39:/Wtedy do niej podejdzie. 0:06:31:Przykro mi, �e jej nie znalaz�e�,|podobno bardzo si� zmieni�a. 0:06:34:Zmieni�a si�? 0:06:35:Nie obchodz� jej starzy znajomi.|Sp�dza lato w Portsmouth. 0:06:40:Przenios�a si� do Waszyngtonu.|Czasem my�l�, �e zawsze j� nudzili�my. 0:06:44:Ciekawe, czy mimo wszystko|nie by�aby szcz�liwsza z m�em. 0:06:47:Nigdy chyba nie s�ysza�em,|�eby� by�a tak okrutna. 0:06:49:Okrutna? 0:06:50:Nawet demony nie uwa�aj�,|�e ludzie w piekle s� szcz�liwsi. 0:06:55:Wi�c nie powinna|wychodzi� za m�� zagranic�. 0:06:58:Daj, ja to zrobi�. Naprz�d. 0:07:01:/Blenkerowie? 0:07:03:Przyj�cie dla Blenker�w? 0:07:05:Kim oni s�? 0:07:08:S� z Portsmouth.|Hrabina Ole�ska u nich mieszka. 0:07:11:"Profesor Emerson Sillerton z �on�|maj� zaszczyt zaprosi�... 0:07:14:"na przyj�cie we �rod�,|punktualnie o trzeciej... 0:07:16:"by pozna� pani� Blenker z c�rkami.|Red Gables, Catherine Street". 0:07:22:Uwa�am, �e nie mo�emy odm�wi�. 0:07:25:Nie rozumiem, dlaczego. 0:07:27:On jest archeologiem i... 0:07:29:- Jest te� kuzynem Sillertona Jacksona.|- Oczywi�cie. 0:07:34:- Kto� z nas b�dzie musia� p�j��.|- Ja p�jd�. 0:07:37:Janey, mo�e p�jdziesz ze mn�? 0:07:38:Jestem pewna, �e kuzynka Ellen tam|b�dzie. B�dziesz mia�a okazje j� spotka�. 0:07:42:Newlandzie, uda ci si� sp�dzi�|jedno popo�udnie samotnie, prawda? 0:07:48:My�l�, �e uda mi si� je wykorzysta�. 0:07:53:Mo�e pojad� na farm� i rozejrz� si�|za nowym koniem do powozu. 0:07:58:Dobrze, �e Jacksonowie nie urz�dzaj�|przyj�cia w dzie� wy�cig�w. 0:08:02:Chocia� nie zdziwi�abym si�,|gdyby tak zrobili. 0:09:22:Przepraszam. Czy pan dzwoni�?|Zasn�am w hamaku. 0:09:30:Nie chcia�em pani przeszkadza�. 0:09:32:Czy panna Blenker?|Jestem Newland Archer. 0:09:35:Ach, tak. Tyle o panu s�ysza�am. 0:09:37:Przyjecha�em poszuka� nowego konia. 0:09:40:Pomy�la�em, �e z�o�e wizyt�,|ale dom wygl�da na pusty. 0:09:41:Bo jest pusty. Wszyscy s� na przyj�ciu. 0:09:44:Wszyscy tam poszli opr�cz mnie,|bo mam gor�czk� i hrabiny Ole�skiej. 0:09:49:Znalaz� pan moj� parasolk�! 0:09:54:To moja najlepsza, z Camarouge. 0:09:57:Bardzo �adna. 0:10:00:- Hrabina wyjecha�a?|- Tak, przyszed� telegram z Bostonu. 0:10:04:Powiedzia�a, �e mo�e jej nie by� dwa dni. 0:10:06:Uwielbiam jej fryzur�, a pan? 0:10:09:Kojarzy mi si� z powie�ciami|Waltera Scotta. 0:10:14:Nie wie pani... Przepraszam,|ale jutro musz� by� w Bostonie. 0:10:18:Nie wie pani przypadkiem,|gdzie si� zatrzyma�a? 0:10:53:Ellen, jestem tu w interesach.|W�a�nie przyjecha�em. 0:11:10:- Zmieni�a� fryzur�.|- To dlatego, �e nie ma tu mojej pokoj�wki. 0:11:13:Zosta�a w Portsmouth.|B�d� tu tylko dwa dni. 0:11:17:- Nie mia�o sensu jej bra�.|- Podr�ujesz sama? 0:11:20:Tak. Dlaczego pytasz? 0:11:22:- My�lisz, �e to troch� niebezpieczne?|- To niekonwencjonalne. 0:11:27:Chyba tak. 0:11:29:W�a�nie zrobi�am co� znacznie|bardziej niekonwencjonalnego. 0:11:33:Odm�wi�am przyj�cia pieni�dzy,|kt�re do mnie nale�a�y. 0:11:38:Zjawi� si� kto� z propozycj�? 0:11:43:Jakie by�y warunki? 0:11:46:- Odm�wi�am.|- Powiedz o warunkach. 0:11:48:Nic nadzwyczajnego. 0:11:49:Mia�abym tylko od czasu do czasu|siedzie� przy jego stole. 0:11:56:I chce twojego powrotu za ka�d� cen�? 0:12:00:C�, cena jest znaczna. 0:12:04:Przynajmniej dla mnie. 0:12:07:Wiec przyjecha�a� spotka� si� z nim? 0:12:08:Z moim m�em? Tutaj?|Nie, oczywi�cie, �e nie. 0:12:12:Przys�a� kogo�. 0:12:16:Swojego sekretarza? 0:12:20:Tak. 0:12:24:On ci�gle tu jest. 0:12:25:Upiera� si�, �e zaczeka,|na wypadek gdybym zmieni�a zdanie. 0:12:35:Nie zmieni�e� si�, Newlandzie. 0:12:41:Zmieni�em si�, odk�d zn�w ci� zobaczy�em. 0:12:45:Prosz�, nie m�w tak. 0:12:47:Daj mi tylko ten dzie�.|B�d� m�wi�, co zechcesz. 0:12:50:Je�li mi nie pozwolisz, nie odezw� si�. 0:12:52:Chc� tylko sp�dzi� z tob� kilka chwil. 0:12:55:By odci�gn�� ci� od tego cz�owieka.|On przyjdzie do hotelu? 0:12:57:- O jedenastej. Tylko...|- Wi�c musimy ju� i��. 0:13:05:- B�d� musia�a zostawi� list w hotelu.|- Napisz na tym. Mam tu kartk�. 0:13:10:Widzisz, jak wszystko si� uk�ada? 0:13:13:A widzia�a� co� takiego?|To nowe pi�ro wieczne. 0:13:19:To jak strz�sanie rt�ci w termometrze. 0:13:21:Spr�buj. 0:13:25:Nie pisze. 0:13:28:Teraz powinno. 0:13:31:- Mam zanie��?|- To potrwa tylko chwil�. 0:14:21:Bo si� nie odwr�ci�a�. 0:14:26:Przysi�g�em, �e nie zawo�am ci�,|je�li si� nie odwr�cisz. 0:14:30:Ale ja nie odwraca�am si� celowo. 0:14:33:Wiedzia�a�? 0:14:35:Rozpozna�am tw�j pow�z,|kiedy przyjecha�e�. 0:14:39:Wi�c posz�am na pla��. 0:14:42:- �eby by� ode mnie najdalej, jak mog�a�.|- Tak, jak mog�am. 0:14:45:- To bez sensu. Lepiej si� spotka�.|- Chcia�am tylko by� wobec ciebie uczciwa. 0:14:51:Uczciwa? 0:14:52:Czy nie dlatego podziwia�a�|Juliusa Beauforta? 0:14:54:By� uczciwszy ni� reszta z nas.|Nam brakuje charakteru. 0:14:57:Brakuje barwy, oryginalno�ci. 0:15:01:Nie wiem,|dlaczego po prostu nie wr�cisz do Europy. 0:15:05:My�l�, �e to przez ciebie. 0:15:07:Przeze mnie? Po�lubi�em jedn� kobiet�,|bo inna kaza�a mi tak zrobi�. 0:15:15:Obieca�e� nie m�wi� dzi� takich rzeczy. 0:15:18:Nie umiem dotrzyma� obietnicy. 0:15:21:A co z May? 0:15:22:Co ona czuje? 0:15:23:Je�li nasze ma��e�stwo jest dla ciebie... 0:15:25:zwyci�stwem nad nami, nie ma powodu,|by� nie mog�a wr�ci�. 0:15:30:Da�a� mi posmak prawdziwego �ycia... 0:15:34:a potem kaza�a� mi|�y� dalej �yciem fa�...
jag04