K. Horney - Neurotyczne Osobowości Naszych Czasów.pdf

(1109 KB) Pobierz
K. Horney - Neurotyczne Osobowości Naszych Czasów
Przedmowa
składowych moŜe być przypisywana całości. Stąd w historii nauk tej
kategorii cenniejsze wciąŜ wydają się poglądy pierwotne, wyjściowe,
bowiem jeszcze własne i swobodne.
Niemal rok po roku wychodziły nowe ksiąŜki K. Horney; sądzę jednak, Ŝe
Neurotyczna osobowość naszych czasów zajmuje wśród nich szcze gólną
pozycję, nie tylko jako pierwsza próba ujęcia nowej koncepcji nerwic, ale
równieŜ jako ksiąŜka, w której najwyraźniej chyba znalazła wyraz rola
Autorki jako osoby poznającej. Nie ma tu jeszcze wyraźnej doktryny. Jest
ostra obserwacja, głęboka refleksja i próba interpretacji opartej raczej na
regułach psychoanalizy niŜ na jej dogmatach. Mamy tu do czynienia z
półfabrykatem, cenniejszym dla nauki niŜ podciągnięta do rygorów
zesztywniałej teorii konstrukcja zwartych myśli. Znalazło to swoje
odbicie w formie ksiąŜki mimo, Ŝe Autorka wciąŜ zapewnia czytelnika, iŜ
właśnie w następnym rozdziale poda juŜ bardziej rozwiniętą definicję
swoich podstawowych pojęć, to ów następny rozdział staje się nową
wariacją na ten sam temat, ale juŜ wzbogacony o nowe fakty i nowe
przemyślenia. ksiąŜki, nierównej poziomem, stanowiącej raczej szereg
esejów niŜ konsekwentny wykład. Współuczestniczymy w ten sposób w
próbach zrozumienia. Czytelnik, który szuka w tej ksiąŜce inspiracji
pomysłów, innego spojrzenia na sprawy podstawowe, będzie bardziej
usatysfakcjonowany jej lekturą niŜ czytelnik, który oczekuje gotowej do
wmontowania w umysł idei.
Karen Horney wymieniana jest jednym tchem z Erichem Frommem i
Harry Stack Sullivanem jako współtwórczyni neopsychoanalizy, zwanej
teŜ psychoanalizą kulturalistyczną względnie interpersonalną dla
podkreślenia odrębnego, niŜ w psychoanalizie klasycznej, ujęcia
głównych relacji człowieka i tego co jest zasadniczym przedmiotem
zainteresowania badacza. Wbrew rozpowszechnionym poglądom sądzę,
Ŝe neopsychoanaliza nie da się zaliczyć do Ŝadnego z dysydenckich
kierunków i niesłuszne jest nazywanie jej neofreudyzmem. Kierunki te
rozpoczynały własne Ŝycie opierając się na proteście przeciwko tym lub
innym tezom Freuda. Neopsychoanaliza natomiast nie była
zaprzeczeniem koncepcji Freuda, była budowaniem na jej zrębach
metodycznych, a więc w treści była czymś nowym. Zdolna więc była do
przedstawienia własnego, pozytywnego programu, nie musząc
kaŜdorazowo polemizować z ujęciami Freuda. Karen Horney postawiła
sprawę wprost. Jeśli psychoanaliza nie ma ulec stagnacji, jeśli nie ma stać
się tylko teorią, za pomocą której coraz sprawniej odnajdujemy w
rzeczywistości to, co zostało w tej teorii załoŜone, nie naleŜy
psychoanalizy utoŜsamiać z treścią teorii Freuda. Jej zdaniem
psychoanaliza jest tylko poglądem na rolę nieświadomych procesów
psychicznych i sposobów ich wyraŜania oraz specyficzną formą terapii
doprowadzającej
Neurotyczna osobowość naszych czasów naleŜy juŜ do klasyki myśli
psychologicznej. Wznawiana wielokrotnie od 1937 roku i tłumaczona na
wiele języków, jest dzisiaj tekstem zawierającym idee, z których wiele
dopiero po latach, obocznymi drogami weszło w skład współczesnej wiedzy o
człowieku, a zwłaszcza o jego zagubieniu. KsiąŜka ta jest równieŜ
dokumentem epoki. Dokumentem mentalności owych czasów, dominujących
postaw, wzorów stosunków między ludźmi, obyczaju. Karen Hornney
wprawdzie uwaŜała się za uczennicę Zygmunta Freuda, ale na problemy
pacjentów, którzy wyznawali jej tajniki swojego Ŝycia, powierzali lęki i
nadzieje patrzyła własnymi oczyma. Były to lata trzydzieste w Stanach
Zjednoczonych Ameryki Północnej. Zmory erotyczne elity wiedeńskiej i
sadomasochizm berlińskiego mieszczucha wydawały się w owym kraju i w
owych czasach odległą egzotyką. Tu umierały wartości kierunkowe. Pod
cięŜarem Wielkiego Kryzysu załamywała się wiara w sukces, jako rezultat
otwartej walki, w której wygrywa lepszy. Świat do wzięcia, do niedawna
jakoby otwarty przed kaŜdym pucybutem, objawił swe istotne oblicze
Ŝywiołu czyniącego teraźniejszość wrogą, a przyszłość niepewną.
do
uświadomienia
tych.
procesów. Karen Horney pisze w swej ksiąŜce, Ŝe jeśli tylko to jest
psychoanalizą, to jej koncepcja jest psychoanalityczna. Myśl tę moŜna
kontynuować pisząc, Ŝe jeśli psychoanaliza jest czymś więcej, jeśli jest
doktryną teoretyczną o określonej treści włoŜonej w nią przez Freuda, to
poglądy Horney nie są psychoanalizą.
Takie postawienie sprawy było w owych czasach niełatwe. Psychoanaliza,
czyli to, co zostało napisane pod tą etykietą i funkcjonowało w
świadomości jej zwolenników i oponentów była właśnie niczym innym,
niŜ zestawem poglądów Freuda oraz niektórych jego dysydentów. Alfred
Adler i Carl Gustaw Jung nie zgadzali się wprawdzie z całością koncepcji
Freuda, ale bytowali na jej marginesach w roli mało samodzielnej. Tereny,
na których Jung był całkowicie oryginalny i twórczy okazały się raczej
niedostępne dla wielu umysłów i wiązały się z jego zainteresowaniami
prehistorią, sztuką, magią i niezmiennikami kulturowymi. MoŜna by więc
powiedzieć, Ŝe tylko część doktryny Junga naleŜała do psychoanalizy.
Alfred Adler z kolei zaprzeczając prymatowi libido nie umiał wyzwolić
się z formuły biologizmu, podstawiając tylko inne znaki do algebry
Freuda. Trzeba przyznać, Ŝe w późniejszych swoich pracach Adler stara
się konsekwentnie oprzeć na innej niŜ biologiczna koncepcji człowieka.
Sama relacja: kompleks niŜszości dąŜenie do mocy, juŜ mu nie
wystarcza. Zaczyna szukać pozytywnego sensu ewolucji człowieka, a
więc tego, czemu Freud zdecydowanie zaprzeczał. Ujęcie to jednak nie
odegrało Ŝadnej roli w jego koncepcji i Adler pozostał w historii
psychologii jako psychoanalityk a rebours. Gdy Freud mówił, Ŝe człowiek
jest takim w Ŝyciu, jakim jest w łóŜku, Adler twierdził, Ŝe takim jest w
łóŜku, jakim jest w Ŝyciu. Gdy Freud twierdził, Ŝe człowiek moŜe mieć
poczucie niŜszości, gdyŜ opanowuje go popęd agresji, Adler twierdził, Ŝe
człowiek jest agresywny, gdyŜ ma kompleks niŜszości itp.
Karen Horney nieraz usiłowano łączyć z Adlerem, czemu ona zawsze
zdecydowanie przeciwstawiała się właśnie ze względu na ów rodzaj
odrębności. RównieŜ współtwórcy neopsychoanalizy nie mogli wiele jej
pomóc bazując raczej na jej materiale empirycznym. Erich Fromm, który
wywarł jeszcze w Niemczech wpływ na Karen Horney formując jej profil
światopoglądowy i z którym łączyła ją wieloletnia przyjaźń, był przede
wszystkim psychologiem osobowości zajmował się raczej teorią kultury.
Próbował wyjaśnić takie zjawiska, jak faszyzm, formowanie się
autorytarnych dewiacji społecznych, źródła sił pozytywnych formujących
przyszłość gatunku ludzkiego. Z kolei Harry Stack Sullivan od początku
działający w USA był silnie związany, z tym nurtem psychiatrii
amerykańskiej, który główny nacisk kładł na to, co zachodzi między
ludźmi, w czym był bliski Karen Horney, ale głównym terenem
jego badań była schizofrenia. Sam pisał niewiele, jego najwaŜniejsze
koncepcje formułowali raczej uczniowie po przedwczesnej śmierci
mistrza. Do tego grona naleŜał jeszcze Kardiner, który nie sprawdził się
jako osobowość twórcza. Jedynie Karen Horney tkwiła wprost w
klasycznym problemie psychoanalizy nerwicach. Jej teŜ musiała przypaść
główna rola w określeniu zasad neopsychoanalizy. NaleŜy dodać, Ŝe w
odróŜnieniu od swoich partnerów, Horney przez kilkanaście lat była
ortodoksyjną freudystką, czynnie uczestnicząc w pracach berlińskiego
Instytutu Psychoanalizy i jako wykładowca, i jako psychoterapeuta.
Musiała więc przezwycięŜyć najsilniejsze opory wewnętrzne formułując
zasady nowej doktryny.
Kim była osoba, która podjęła tego rodzaju zadanie? Wydaje się, Ŝe juŜ same układy
rodzinne K. Horney nie sprzyjały dewocji, w jaką popadło wiele wybitnych kobiet,
które trafiły w krąg oddziaływań Zygmunta Freuda. Urodziła się w 1885 roku, ojciec
j e j był Norwegiem, kapitanem Ŝeglugi wielkiej, matka wykształconą holenderską
wolnomyślicielską. MąŜ, za którego wyszła mając 24 lata, był niemieckim
prawnikiem. Od wczesnych lat wiele podróŜowała, miała liczne kontakty w sferach
artystycznych i nie była zamknięta w wąskim kręgu zawodowym. Po zbliŜeniu z
Frommem, a później z Sullivanem i Kardinerem nawiązała bliską współpracę ze
słynnymi juŜ wówczas etnopsychologami- amerykańskimi, Edwardem Sapir i Ruth
Benedict.
Do USA przybyła w 1932 roku, a juŜ w 1936 roku wymieniona wyŜej grupa osób
ściśle ze sobą współpracowała z pełną świadomością tworzenia nowego kierunku
naukowego. Mając 51'lat, K. Horney rozwiodła się z męŜem uwaŜając, Ŝe nie jest w
stanie pogodzić swojej działalności naukowej i zawodowej z poŜyciem małŜeńskim.
Mając 52 lata wydała Neurotyczną osobowość naszych czasów, która to ksiąŜka z
miejsca zapewniła jej pozycję i rozgłos. Umarła w 1952 roku, po załoŜeniu własnego
i po dzień dzisiejszy istniejącego instytutu. Jej podstawowe dzieła, uformowanie
własnej szkoły naukowej, całość j e j sukcesów powstało więc po 50 roku Ŝycia ł w
ciągu jej ostatnich 15 lat Ŝycia.
Niewątpliwie jeszcze berlińskie kontakty z Frommem, marksizującym
psychologiem, miały swój wpływ na zachwianie ortodoksją młodej adeptki
psychoanalizy. Wydaje się jednak, Ŝe tym, co od samego początku nie dawało jej
spokoju, nie pozwoliło jej nigdy w pełni pogodzić się z koncepcją świata Freuda był
jego stosunek do kobiet. Karen Horney, jako wojująca feministka była dosyć
nieoczekiwaną postacią w kręgu psychoanalityków, w którym rola kobiety została
raz na zawsze i wyraźnie określona przez mistrza. Jest zresztą psychologicznie
niezwykle interesujące, Ŝe Freud mimo swego biologizmu potrafił całkowicie
wyprzeć z własnej doktryny jakąkolwiek moŜliwość konstruktywnej roli
kobiety, rodzicielki przecieŜ, sprawczyni biologicznej ciągłości gatunku
ludzkiego. Jeszcze bardziej interesujące jest to, Ŝe poparło go w tym tak
wiele kobiet, uczennic i wielbicielek.
Sprawa kobieca była dla doktora Zygmunta Freuda prosta. Istnieje tylko
jedna płeć, a mają ją męŜczyźni, gdyŜ dysponują własnym penisem,
kobiety są biologicznie niepełne, gdyŜ kobiecie natura go nie dala. Są więc
o niego zazdrosne, a męŜczyźni odczuwają ciągły niepokój przed
postradaniem go. Jedyne, co moŜe uczynić kobieta w sposób
konstruktywny, to posiąść na własność męŜczyznę wraz z jego penisem,
aby w ten sposób skompensować swój defekt. To jej jedyny rzeczywisty
cel i problem. Stąd egoizm kobiety i niskość jej pragnień. Rzeczywisty
dramat na skalę historyczną rozgrywa się między MęŜczyzną i Kulturą
między potęŜnymi namiętnościami i równie potęŜnym ich pogromcą.
Dramat ten uprzedmiotawia mit strasznego Praojca, który biorąc dla siebie
wszystkie kobiety, stawiał przed synami alternatywę ojcobójstwo lub
asceza. Kobietom, pozostającym na dalszym planie, zostaje jedynie zawiść,
kompleksy i histeria, a więc lęk przed utratą miłości, dzięki której mogą
uzyskać człowieczeństwo, to które męŜczyzna uzyskuje przez sam fakt
urodzenia się męŜczyzną. Kobiety w swej zachłanności wytwarzają u
synów kompleks Edypa kompensując przez to swoją małowartościowość i
niezdolność do naruszenia tabu kazirodztwa. JuŜ w okresie berlińskim w
wielu artykułach, uzupełnionych następnie i wydanych w postaci osobnej
ksiąŜki pt. Psychologia kobiety Karen Horney ostro i namiętnie
przeciwstawia się freudowskiej koncepcji kobiety traktując ją bardzo
powaŜnie. Sięga do argumentów z dziedziny socjologii, antropologii
kulturowej, psychologii rozwojowej, mówi o roli matki, wykazuje, Ŝe juŜ
małe dzieci w zaleŜności od płci wykazują odrębne wzory zachowania, co
dowodziłoby istnienia dwóch róŜnych płci takŜe pod względem
psychologicznym; stara się nawet wykazać, Ŝe kobieta nie tylko nie
zazdrości męŜczyźnie penisa, ale na odwrót to właśnie męŜczyzna czuje
kompleks niŜszości wobec kobiety, zdolnej do wytwarzania Ŝycia.
Wydaje się, Ŝe niezaleŜnie od późniejszych przemyśleń właśnie na tle
kwestii kobiecej doszło do pierwszego rozdźwięku między koncepcją
Zygmunta Freuda a poglądami Karen Horney.
Poglądy Ericha Fromma, odkrycia etnopsychologiczne i własne
doświadczenia amerykańskie dostarczyły K. Horney materiału do rewizji
juŜ całości koncepcji Freuda, rewizji, której skutkiem było stworzenie
własnej, odrębnej koncepcji.
Trzeba stwierdzić, Ŝe front problemów, którymi musiała zająć się był
niemały. Freud stworzył nie tylko koncepcję osobowości i nerwic, nie
tylko teorię kultury, ale i całą filozofię człowieka. Był niezwykle
konsekwentny i radykalny, gdy chodzi o zakres ujmowanych
problemów, a posuwał się szybko naprzód. W latach trzydziestych
właściwie juŜ całą naukę traktował jako element na swój sposób pojętej
kultury, a więc jako mitologię będącą kontynuacją mitów i tabu
prymitywnego człowieka. Był nawet skłonny swój podział całości
wiedzy na przyrodniczą i psychologiczną zredukować jedynie do
psychologii, w niej właśnie widząc wyjaśnienie tego wszystkiego, co się
dzieje zarówno w człowieku jak i na zewnątrz niego.
Karen Horney początkowo nie próbowała sformułować alternatywnej doktryny.
Ograniczyła wyraźnie zakres swych zainteresowań cofając się do klasycznych
problemów psychoanalizy, a więc do mechanizmów deformacji nerwicowej.
Musiała przy tym jednak odnieść się do tej koncepcji człowieka, która stanowiła
paradygmat psychoanalizy. Musiała ją zrewidować gruntownie, co nie było łatwe,
jeśli zwaŜy się, Ŝe i jej własny sposób widzenia człowieka ukształtował się w kręgu
psychoanalizy. Jak znaczny musiał być zwrot w jej koncepcji człowieka
uzmysłowić sobie moŜna dopiero wówczas, gdy przedstawi się w sposób ostry to,
czym jest człowiek w świetle freudyzmu i czym są jego główne problemy.
Podstawową sprawą dla psychoanalizy klasycznej jest konfrontacja między kulturą
i biologiczną naturą człowieka. Konflikt ten przesłonił Freudowi i jego
kontynuatorom problemy stosunków między ludźmi. Obraz jak ze Starego
Testamentu człowiek i Jahwe. Tylko relacja między nimi jest waŜna i brzemienna
w skutki. Człowiek z natury jest ułomny i zły, gdyŜ nie ma własnych zasad, ma
tylko dąŜenia, popędy. Jest w zasadzie zwierzęciem, działającym wyłącznie po to,
aby zaspokoić swe najbardziej podstawowe potrzeby. Aby człowiek Ŝył zgodnie z
Prawem trzeba więc go nieustannie przywoływać do porządku i nieustannie
korygować. Jego stwórca i władca jest dla niego nieprzenikniony w swych celach,
a przymierze z nim, to rezygnacja z siebie i interioryzacja jego praw,
wmontowanie w swoją osobowość narzędzia kary i miary grzechu. Człowiek na
domiar złego ma wolną wolę. Zanim spotka go kara, moŜe w zasadzie zaspokoić
swoje popędy tak, jak to uzna za stosowne. Nie ufa więc samemu sobie, boi się
samego siebie, własnych impulsów, gdyŜ wie, Ŝe są one z natury grzeszne i tylko
pokora, pogodzenie się z koniecznością złoŜenia w ofierze tego, co ma
najcenniejsze, tego, co wyszło z niego, moŜe mu zapewnić spokój.
Przy takim modelu człowieka fakt, Ŝe społeczeństwo jest takie lub inne, nie moŜe
mieć dla jednostki, większego znaczenia i w ogóle nie jest sprawą istotną.
Kapitalizm, feudalizm, ustrój niewolniczy, cywilizacja techniczna, prymitywny byt
plemienny, to rezultaty zmagań utajonych
popędów jednostki z mocą tego, co nakazuje i którego słowo musi być
przyjęte jako konieczność. Trzeba przyznać, Ŝe psychoanalitycy
konsekwentnie nie wykazali większych powściągliwości w próbach
wyjaśnień historycznych, tłumacząc na przykład kapitalizm fiksacją
narcystyczną, a morskie zainteresowania Brytyjczyków kompleksem
narządów płciowych kobiety, itp.
Gdy jest źle, gdy ludzie cierpią, oskarŜanie społeczeństwa,, układów
społecznych, przypisywanie im ujemnej lub oczekiwanie po nich
pozytywnej roli jest w świetle psychoanalizy nieporozumieniem. Los
człowieka rozstrzyga się wewnątrz niego i Ŝadne układy społeczne nie
mogą mieć na to istotnego wpływu. Są tylko tłem, przypadkową
scenografią dramatu Ŝycia, który jest ten sam w murach Elsynoru i w
gabinecie współczesnego menaŜera.
Zygmunt Freud nie był zresztą autorem takiej ahumanistycznej koncepcji
człowieka, zdeterminowanej całkowicie siłami biologicznymi. Wypełniony
brutalnymi atawizmami małpolud pojawił się w mózgach myślicieli, jako
konsekwencja upowszechnienia się teorii ewolucji w czasach, gdy
naturalnym było przeciwstawianie sobie dwóch światów poŜytecznej,
sztucznie wyprodukowanej kultury i dzikiego, jakoby pozbawionego
wszelkich reguł świata zwierząt.
ZłoŜone są drogi postępu w nauce, zwłaszcza wobec nierównomierności
rozwoju róŜnych jej działów. Prostoduszny dzikusek wytwór myślicieli
Oświecenia, nie miał Ŝadnych szans wobec sukcesów biologii
ewolucjonistycznej, a zrozumienie idei Markea i Engelsa o decydującej roli
stosunków społecznych w formowaniu się jednostki ludzkiej będącej ich
wytworem i twórcą w procesie pracy, było nie tylko niewygodne, ale i
intelektualnie niełatwe. Marksizm swego czasu mocno wyprzedził nauki
szczegółowe, zwłaszcza te, które dotyczą istoty człowieka. Zajmował
stanowisko, które niewiele umysłów zdolnych było zrozumieć. W toku
ostrej walki między stanowiskiem biologicznym utoŜsamianym z
materializmem i stanowiskiem metaficznym stanowisko trzecie z
trudnością mogło uchować samodzielność.
W myśli europejskiej końca dziewiętnastego wieku najsilniejsze podstawy
w istniejących stosunkach społecznych miał indywidualizm, główny nurt
mieszczańskiej myśli o człowieku. Indywidualizm musiał być
biologizmem, gdyŜ tylko biologizm mógł nadać rangę prawa bezprawiu,
interpretując wszelkie zachowania pro społeczne po prostu jako
degenerację gatunku. To Nietzsche pisał „śądać od siły, by nie objawiała
się jako siła, aby nie była chęcią przemoŜenia, chęcią obalenia, chęcią
owładnięcia, pragnieniem wrogów, oporów i triumfów, jest równieŜ
niedorzeczne, jak Ŝądać od słabości, by objawiała się jako siła..." Wartości
społeczne, jego zdaniem, są tylko ratunkiem dla słabych, którzy i tak
muszą
ulec w walce o byt. „Pragnie się wolności póki się nie ma mocy. Gdy się ją posiadło,
pragnie się sprawiedliwości". Schopienhauer równieŜ starał się wykazać, Ŝe
świadomość jest wtórna w stosunku do organizmu jako „bezpośredniego przejawu
woli".
To był ten sam nurt myśli o człowieku, który znajdujemy u Freuda,
antyhumanistyczny, antyspołeczny, na tyle przeraŜający, Ŝe wielu wybitnych
badaczy, którzy zdolni byli dojrzeć to, co twórcze i odkrywcze w ideach freudyzmu,
po prostu wypierało ze świadomości koncepcję człowieka, na której opierała się
psychoanaliza.
Wiara w bezsens szamotania się indywiduum, które i tak musi zniszczyć kulturę lub
siebie, wydawała się znajdować potwierdzenie w rzeziach wojny światowej i
okrucieństwie hitleryzmu, którego sam Freud był ofiarą, zamknięty w wiedeńskim
getcie, po ucieczce umierający na wygnaniu. Freud był przeraŜony tak dokładnym
potwierdzeniem własnego pesymizmu i nigdy nie pogodził się z nim, co było jego
osobistym dramatem. Ale juŜ C.G. Jung nie ukrywał sympatii do faszyzmu. I to było
konsekwentne.
Indywidualistyczna koncepcja człowieka oparta na biologistycznych przesłankach 1 , z
natury rzeczy pesymistyczna, gdyŜ kaŜdy z j e j wyznawców musiał zdawać sobie
sprawę z nieuchronności rozwoju kultury, była więc paradygmatem myślenia o
człowieku psychoanalizy klasycznej i tej filozofii, która na j e j twórcę wywarła
największy wpływ. Przeciwstawić mu się konstruktywnie, wysuwając własną
propozycję, moŜna było tylko z pozycji kompleksowej koncepcji teoretycznej jaką
jest marksizm.
Odrzucenie koncepcji Freuda wyłącznie na podstawie własnych nastawień
społecznych, doświadczeń klinicznych, a więc wyłącznie na empirii wymagało
bardzo wysokiego poziomu refleksji, niezaleŜności myślenia i pro społecznej
koncepcji świata.
Odrzucenie nie oznacza przezwycięŜenia. Ujawnia to przewijająca się przez wiele
rozdziałów ksiąŜki K. Horney fiksacja na problemach wrogości, która w
nierozerwalnym splocie z lękiem stanowi trwałe tło poczynań ludzkich. Karen
Horney nie oskarŜa tak jednostronnie człowieka.-
1 „biologistyczne" w dziewi ę tnastowiecznym, pochodz ą cym z pocz ą tków
teorii ewolucji sensie tego słowa. Po badaniach zoopsychologów i
zoosocjologów — Tinbergena, Lorenza wiemy ju Ŝ , Ŝ e ś wiat zwierz ą t to
nie jest wył ą cznie bezwzgl ę dna walka o byt indywidualny i gatunkowy.
W ś wiecie tym rz ą dz ą zło Ŝ one reguły społecznego współ Ŝ ycia, a system
rytuałów, tabu i ról społecznych jest, by ć mo Ŝ e, ś ci ś lej przestrzegany ni Ŝ
w społecze ń stwie ludzkim. Nawet zało Ŝ enie o bezrefleksyjno ś ci i
wrodzono ś ci tych reguł nie Jest ju Ŝ dzisiaj takie pewne. Oczywi ś cie
Freud nie mógł zna ć tych bada ń , a antropomorfizuj ą ce bajeczki Jules
Fabre i Metterlincka nie mogły by ć traktowane przeze ń powa Ŝ nie
Senatori boni viri, sed senatus mala bestia. Złe zwierzę pozostało, tyle, Ŝe
stało się istotą kolektywną z szansą na obłaskawienie. Nie sposób nie
docenić faktu, jak trudną drogę trzeba było przejść, aby zajmując się przez
lata klasyczną psychoanalizą, napisać dzieło będące nie demaskacją
człowieka, jak sądził Freud o swoim dziele i co uwaŜał za główną zasługę,
ale będące w swej treści demaskacją społeczeństwa, deprawującej
człowieka kultury i to określonej kultury, a nie kultury w ogóle.
Karen Horney zakłada, Ŝe jeśli mamy nerwicę, to oznacza to, Ŝe kultura, w
której Ŝyjemy ma defekty, gdyŜ nie nasze dąŜenia są złe, ale złe jest to, Ŝe
te dąŜenia nabierają cech złych wskutek istnienia określonych układów.
.Takich układów, w których człowiek jako jednostka czuje się zagroŜony
niemal kaŜdą interakcją i w zaciskającej się pętli narastających zagroŜeń
przestaje być zdolny do czegokolwiek poza obroną. Bogactwo jego Ŝycia
staje się fikcją. Kocha, aby czuć się bezpiecznym, ' dąŜy do sukcesów, aby
się nie bać, walczy o władzę, aby czuć się pewniejszy. Czyniąc to z lęku,
boi się jeszcze bardziej, aby rzeczywiste przesłanki jego dąŜeń nie zostały
ujawnione. Wypiera je nawet z własnej świadomości ukrywając przed
samym sobą. W ten sposób wmontowuje sobie na stałe własny generator
lęku produkujący lęk podstawowy. Czyni on człowieka kaleką
psychicznym deformując jego osobowość tak dalece, Ŝe przestaje być
zdolny do działań niestereotypowych, dostosowanych do okoliczności.
Cele, które realizuje, stają się celami nerwicowymi, nie mogącymi
prowadzić do sukcesu, gdyŜ są nieosiągalne w swej krańcowości, a poza
tym w realnym Ŝyciu z reguły sprzeczne. Wynikające stąd trudności
skłaniają do nowych działań obronnych i tak zaciska się spirala nerwicy.
Egoizm otoczenia, twarde reguły konkurencji utrwalają ten proces
podobnie jak go zapoczątkowały.
Niewiele jest ksiąŜek zawierających tak treściwą, mimo Ŝe nie opartą na
naukowo zorganizowanym programie badawczym, krytykę podstawowych
instytucji amerykańskiego stylu Ŝycia. Pod tym względem szczególnie
interesujący jest ostatni rozdział Neurotycznej osobowości naszych
czasów. Jest to rozdział krótki. Autorka wyraźnie oświadcza, Ŝe brak jej
kompetencji socjologa. Poszczególne myśli tego rozdziału nie są
oryginalne, gdyŜ wielu innych badaczy podejmowało juŜ przedstawione
tam problemy, jak chociaŜby deprawującą człowieka konkurencję i
czyniący go zaleŜnym infantylizm, stanowiące podstawowe zasady
kierunkowe uczestnika amerykańskiej kultury.
Zwracając tak duŜo uwagi na społeczne źródła dolegliwości ludzkich
zakładając, Ŝe to nie złe impulsy właściwe człowiekowi kaŜą mu się ich
bać, ale Ŝe impulsy wyparte z obawy przed zagroŜeniem społecznym
rodzą lęk, Karen Horney w swej koncepcji człowieka zaprzeczyła więc
następnemu paradygmatowi freudyzmu. Dziwne, Ŝe tak niewielu to
dostrzega, być moŜe sugerując się wspólnym szyldem „psychoanaliza". Jak
wspomniałem poprzednio, Karen Horney wyraźnie odróŜniła przedmiot
zainteresowań psychoanalizy i j e j treść. Z psychoanalizą klasyczną,
freudyzmem łączy ją tylko przedmiot zainteresowań oraz w części metoda.
Gdy chodzi o treść, był to całkowicie odrębny kierunek właśnie dlatego, Ŝe w
myśl jej załoŜeń człowiek jest taki, jakie są stosunki społeczne, jacy są ludzie
wśród których Ŝyje.
Odkryciem Karen Horney było poza tym, iŜ istotą zainteresowań
psychoanalityka nie są formy, zgodnie z którymi człowiek uczestniczący w
danej kulturze realizuje swój styl Ŝycia. W zasadzie współzawodnictwo,
miłość, władza, posiadanie, dawanie nie musi odbywać się w sposób
patogenny wobec osobowości. Same formy kultury nie są złe ani dobre. Zły
jest sposób realizacji związanych z nimi dąŜeń i ich cel. Złe jest to, w imię
czego dąŜenia te są realizowane. Istotna jest więc nie forma kultury, ale jej
wartości naczelne, jej ideologia.
Uczestniczenie w kulturze w postaci współzawodnictwa, miłości, posiadania,
dawania, władzy, pomocy i rezygnacji oraz wszelkich innych wynikających z
niej form współdziałania z innymi ludźmi moŜe i powinno być źródłem
radości, satysfakcji z własnego istnienia i z bliskości innych ludzi. Tu jest
zawarta implicite myśl warta uwagi. Jeśli człowiek chce się przypodobać
drugiemu człowiekowi, jeśli chce być lepszy od drugiego człowieka lub mu
ulegać, jeśli chce zdobyć sławę, jest ambitny, lub odwrotnie chciałby roztopić
się w masie ludzkiej to wszystko moŜe mieć wpływ pozytywny na
osobowość. Ulepszenie kultury, gdyby je podjąć, polegałoby nie na tym, Ŝe
koniecznie musimy wytwarzać jednego rodzaju dąŜenia a tępić inne.
Ulepszenie kultury polegałoby na tym, aby dąŜenia człowieka mogły być
realizowane przez niego w myśl uświadamianych sobie przez niego załoŜeń.
Defekt kultury polega na tym, Ŝe zmusza do fałszu, Ŝe w jej ramach człowiek
realizuje róŜne społeczne zachowania wyłącznie w celach egocentrycznych
niezaleŜnie od ich zewnętrznej formy, Ŝe musi myśleć tylko o sobie, o swoim
bezpieczeństwie, a w dalszej konsekwencji o swoim lęku, Ŝe w ogóle musi
bać się innych ludzi i ta obawa staje się rzeczywistą osią jego działań.
Społeczeństwo jest winne temu, Ŝe człowiek musi się bać i ze strachu kochać,
współzawodniczyć lub być ambitnym.
Karen Horney nie formułuje tego tak ostro. W ogóle nie stawia sprawy
zmiany społeczeństwa, odrzucenia kultury. Jest tylko psychoterapeutą, który
chce pomóc ludziom zgłaszającym się ze swoimi nieporadnościami. Chcąc im
pomóc snuje refleksje, pyta dlaczego u jej pacjentów miłość musi być nigdy
niezaspokojonym pragnieniem i źródłem cierpień zarówno dla kochającego
jak i kochanego, dlaczego współdziałanie musi przeradzać-
Zgłoś jeśli naruszono regulamin