Poni¿szy tekst podlega swobodnemu rozpowszechnianiu, spe³niaj±c kryteria wymienione w art. 29 § 1 ustawy o prawie autorskim i w³asno¶ci intelektualnej z 4 II 1994. Publikacja nie narusza niczyich praw autorskich. W trakcie dokonywania t³umaczenia nie zosta³y skrzywdzone ¿adne elfy ;)
W czasie, kiedy ich cia³a powstawa³y z prochów Ardy, Quendi1 spali w ³onie ziemi, pod muraw±, a zbudzili siê dopiero, gdy byli w pe³ni rozwiniêci. Ale Pierwsze Elfy (zwane równie¿ Niezrodzonymi i Poczêtymi z Eru) nie obudzi³y siê wszystkie razem. Eru rozporz±dzi³ tak, by ka¿dy z nich le¿a³ obok przeznaczonego sobie wspó³ma³¿onka. Lecz trzy Elfy zbudzi³y siê pierwsze ze wszystkich i by³y One mê¿czyznami, gdy¿ s± oni silniejsi, oraz mniej boj± siê odwiedzaæ dziwne miejsca, i s± ich bardziej ciekawi. Tych trzech ojców Elfów nazywa siê w staro¿ytnych opowie¶ciach Imin, Tata i Enel. Przebudzili siê oni w tej kolejno¶ci, w ma³ych odstêpach czasu i od nich, jak powiadaj± Eldarowie, pochodz± s³owa oznaczaj±ce jeden, dwa, i trzy - najstarsze ze wszystkich cyfr.2
Imin, Tata i Enel przebudzili siê przed swoimi ma³¿onkami i pierwsz± rzecz± jak± zobaczyli by³y gwiazdy, albowiem obudzili siê oni w pó³mroku przed brzaskiem. A nastêpn± rzecz±, jak± ujrzeli, by³y ich ¿ony ¶pi±ce na trawie u ich boków. Wtedy tak zachwycili siê ich piêknem, ¿e obudzi³o siê w nich pragnienie mówienia, i zaczêli wymy¶laæ s³owa, których mogliby u¿ywaæ w mowie, i ¶piewie. I byli tak niecierpliwi, ¿e nie mog±c czekaæ d³u¿ej obudzili swe ma³¿onki. W ten sposób, mówi± Eldarowie, pierwsz± rzecz±, jak± zobaczy³a ka¿da z kobiet, by³ jej ma³¿onek, i jej mi³o¶æ do niego by³a jej pierwsz± mi³o¶ci±, a mi³o¶æ i podziw dla cudów Ardy przysz³y pó¼niej.
Kiedy ju¿ spêdzili ze sob± trochê czasu i stworzyli wiele s³ów, Imin i Iminye, Tata i Tatie oraz Enel i Enelye wêdrowali razem, i opu¶cili zielon± dolinê w której obudzili siê do ¿ycia, i wkrótce dotarli do wiêkszej doliny, gdzie znale¼li sze¶æ par ¶pi±cych Quendich, i znowu gwiazdy jasno ¶wieci³y przed brzaskiem, a mê¿czyzni w³a¶nie siê budzili.
Wtedy Imin rzek³, ¿e ze wzglêdu na to, i¿ jest najstarszy z nich, ma prawo pierwszeñstwa wyboru. I powiedzia³: "Wybieram tych dwana¶cioro na mych towarzyszy". Wtedy mê¿czy¼ni obudzili swe ma³¿onki. Kiedy grupa osiemna¶ciorga Elfów spêdzi³a ze sob± trochê czasu i nauczyli siê Oni wielu s³ów, i stworzyli jeszcze wiêcej, razem pod±¿yli dalej, i niebawem znale¼li dziewiêæ par Quendich w jeszcze g³êbszej i szerszej kotlinie, gdzie mê¿czy¼ni w³a¶nie obudzili siê w ¶wietle gwiazd.
Wtedy Tata rzek³, ¿e ma prawo wybierania jako drugi, i powiedzia³: "Wybieram tych osiemna¶cioro na mych towarzyszy." I znowu mê¿czy¼ni obudzili swe ¿ony, i ¿yli Oni, i rozmawiali razem, i stworzyli du¿o nowych d¼wiêków i d³u¿szych s³ów. Wtedy ca³a trzydziestka szóstka ponownie ruszy³a w nieznane, i wêdrowa³a, dopóki nie dosz³a do brzozowego gaju rosn±cego nad brzegiem strumyka. Tam znale¼li oni dwana¶cie par Quendich. Mê¿czy¼ni w³a¶nie wstawali i patrzyli na gwiazdy poprzez korony brzóz.
Wtedy Enel rzek³, i¿ bêdzie wybiera³ jako trzeci i powiedzia³: "Wybieram tych dwadzie¶cia czworo na mych towarzyszy". I znów mê¿czy¼ni obudzili swe ¿ony, i przez wiele dni sze¶ædziesiêcioro Elfów mieszka³o nad strumieniem, a wkrótce zaczê³o uk³adaæ wiersze i piosenki do melodii wody.
W koñcu znów wyruszyli razem. A Imin spostrzeg³, ze za ka¿dym razem znajdowali wiêcej Quendich ni¿ poprzednio i pomy¶la³: "Mam tylko dwana¶cioro towarzyszy (chocia¿ jestem najstarszy). Nastêpnym razem ponownie dokonam wyboru." I wkrótce dotarli oni do pachn±cego lasu sosnowego, rosn±cego na zboczu wzgórza, i znale¼li tam osiemna¶cie par, ¶pi±cych jeszcze, Quendich. By³a noc, a niebo przys³oniête by³o chmurami. Ale przed ¶witem zad±³ wiatr i obudzi³ mê¿czyzn. A kiedy wstali i ujrzeli gwiazdy, zdumieli siê, bo wiatr przewia³ chmury, i gwiazdy b³yszcza³y na niebie od Wschodu do Zachodu. I przez d³ugi czas osiemnastu napotkanych Quendich nie zwraca³o uwagi na przybyszów, ale patrzy³o na ¶wiat³a Menelu. A kiedy wreszcie zwrócili Oni swe oczy z powrotem ku ziemi, spostrzegli swe ¿ony. Wtedy zbudzili je, by spojrza³y na gwiazdy, krzycz±c do nich elen, elen! I tak gwiazdy dosta³y swe imiê.
Wtedy Imin rzek³: "Tym razem nie bêdê jeszcze wybiera³" i Tata wybra³ owych trzydziestu sze¶ciu na swych towarzyszy. I byli oni wysocy i ciemnow³osi, i tak silni jak sosny. Od nich pochodzi³a pó¼niej wiêkszo¶æ Noldorów.
Dziewiêædziesiêciu sze¶ciu Quendich rozmawia³o teraz razem, a ci którzy siê ostatni obudzili, wynale¼li wiele nowych i piêknych s³ów, i wiele przemy¶lnych form mowy. I weselili siê, i tañczyli na wzgórzu, a¿ zapragnêli znale¼æ wiêcej towarzyszy. Wtedy wszyscy Oni ponownie wyruszyli, wêdruj±c do chwili, w której dotarli w pó³mroku do ciemnego o tej porze jeziora. Na jego wschodnim brzegu sta³a wielka ska³a, z której sp³ywa³ wodospad. Na jego pianie po³yskiwa³y gwiazdy. Pod wodospadem k±pali siê mê¿czy¼ni, obudziwszy ju¿ swe wybranki. By³o ich dwadzie¶cia cztery pary, lecz nie utworzyli jeszcze mowy, lecz ¶piewali piêknie, a Ich glosy odbija³y siê od ska³ mieszaj±c z hukiem wody.
Imin znów wstrzyma³ siê, my¶l±c: "Nastêpnym razem znajdziemy wiêksz± grupê". A Enel rzek³: "Wybieram tych czterdziestu o¶miu na mych towarzyszy". I sto czterdziestu czterech Quendich ¿y³o razem nad jeziorem, a¿ upodobnili siê do siebie w my¶li i s³owie, i byli zadowoleni z tego.
Po jakim¶ czasie Imin powiedzia³: "Czas ju¿ by¶my wyruszyli w poszukiwaniu nowych towarzyszy." Ale wiêkszo¶æ Elfów by³a ju¿ zadowolona. Tak wiec Imin i Iminye, wraz z dwana¶ciorgiem towarzyszy wyruszyli na d³ug± wêdrówkê, id±c za dnia i w mroku przez krainê otaczaj±c± jezioro, w której przebudzili siê wszyscy Quendi, z którego to powodu nazywa siê ono Cuivienen. Ale nigdy nie znale¼li Oni wiêcej towarzyszy, gdy¿ opowie¶æ o Pierwszych Elfach dobieg³a ju¿ do swego koñca.
I tak Quendi zawsze liczyli dwunastkami, a 144 d³ugo by³o ich najwiêksz± liczb±, tak, ¿e w ¿adnym z Ich pó¼niejszych jêzyków nie by³o s³owa oznaczaj±cego wiêksz± liczbê. I tak te¿ sta³o siê, ¿e "Towarzysze Imina", albo Najstarsza Kompania (od których wywodz± siê Vanyarowie) liczy³a w sumie tylko czternastu?, bêd±c najmniejsza grup±. A "Towarzysze Taty" (z których wywodz± siê Noldorowie) liczyli w sumie piêædziesiêciu sze¶ciu. Natomiast "Towarzysze Enela", mimo i¿ byli Najm³odsz± Kompani±, liczyli najwiêcej. Od nich wywodz± siê Teleri (lub Lindarowie), a na pocz±tku by³o Ich w sumie siedemdziesiêciu czterech.
Quendi kochali wszystkie czê¶ci Ardy, które ujrzeli, a zielone ro¶liny oraz letnie s³oñce napawa³y Ich rado¶ci±. Jednak zawsze najbardziej wzrusza³y Ich Gwiazdy, a kiedy panowa³ mrok, a pogoda by³a ³adna, wtedy cieszyli siê najbardziej. Albowiem o tej porze, wiosn±, obudzili siê Oni do ¿ycia na Ardzie. Ale Lindarowie, najbardziej z wszystkich Quendich, od pocz±tku kochali wodê i ¶piewali zanim nauczyli siê mówiæ.
1 Do Quendich odnoszê siê w formie mêskiej, albowiem Quendi oznacza w Quenyi mówi±cy. - przyp. t³um.
2 Eldariñskie s³owa o których mowa to Min, Atta (czy Tata), Nel. W rzeczywisto¶ci by³o zapewne na odwrót. Tych troje nie mia³o imion dopóki nie rozwinêli jêzyka i nadano im je (b±d¼ sami je przyjêli) po wynalezieniu cyfr (lub przynajmniej pierwszych dwunastu). - przyp. autora.