HM_3_ekranowy.pdf
(
4266 KB
)
Pobierz
173285957 UNPDF
N
O
C
Pismo instruktorów
Mazowieckiej
Chorągwi Harcerzy
23.05.2009
Chcemy uczyć się życia pod gołym niebem, bowiem tylko tam
sprawnie ukształtujemy nasze ciała i uszlachetnimy nasze dusze...
Nr 3
(16)
Czuj duch!
Gdy gaśnie pierwszy dzień obozowego życia, zastępowi
– wywiadowcy znużeni są ciężką pionierską pracą, młokosy
zaś jeszcze tryskają energią i w miejscu usiedzieć nie mogą.
Wódz co nie raz swoją gromadę wiódł w puszcz ostępy wie,
że ten pierwszy leśny zmierzch waży wiele. Tego dnia wleje
w młode serca kilka miar harcerskiego ducha.
phm. Andrzej Jaworski
kich do kręgu. Gdy już zbiorą się, miejsca zajmą,
a gwar który towarzyszy zawsze takim braci spot-
kaniom ucichnie, jeden z tych wyjadaczy – ćwi-
ków, na których młodzież patrzy trochę z uzna-
niem, a trochę z obawą, wyjdzie i ognisko rozpali.
W blasku płomieni widać jak różni wokół przy-
jaciele się zebrali. Liczna jest dziatwa, której
N
iepostrzeżenie ktoś ułożył ognisko i gdy
czas przyjdzie wódz zagada do starszych
i każdego z młodzików poklepie z uzna-
niem po ramieniu – szeptem wzywając wszyst-
HARCERSKIE MAZOWSZE
| HARCERZE
widok na myśl przywodzi nieporadne i płochli-
we jeszcze łoszaki lub szczenięta lisie. Obok
zaprawieni wywiadowcy siedzą. Mrok nocy,
kapryśność letniej pogody, ani też surowość
leśnego życia nie straszne im, bo z borsuczą
hardością stawiają wszystkiemu czoła. Zaś
w milczeniu zupełnym, niczym pobliskie dęby
lub jawory, stare wygi miejsca zajęły. Oni ra-
czej w lasu z wiatrem rozmowę są zasłuchani
i pośród nich właśnie wodza szukać należy.
Z dala scena ta jak ilustracja przedwiecznego
podania. W krąg siedzą wszyscy. Twarzami do
siebie. Miejsce wodza równe się zdaje każdemu
innemu. Każdy głos zabierze we właściwym
momencie, a i na gawędę Starego Wilka bractwo
całe czeka. Śpiew i radość, czasem zaduma w bla-
sku ognia wespół biją z tego kręgu.
Wszak to nie wykład, nie pokaz musztry,
nie teatr nawet – lecz ognisko harcerskich
braci.
a nawet im złorzeczyli. Przez następne dni każdy
młodzik nauczy się więc odróżniać stąpanie jeża
od niezgrabnego skradania człowieka. Pozna,
że noc mroczna się zdaje, póki oślepia się ją
światłem latarni. Zapamięta godzinę o której
łanie podchodzą pod obozowisko, zanim gwar
harcerskiego poranka je spłoszy. I dowie się
dlaczego las wieczorem żywicą pachnie. A od
starszych braci nauczy się kiedy czas i miejsce
jest na śmiech i swobodne rozmowy, a kiedy prze-
kracza się granice matecznika gdzie szeptem
tylko odezwać się wypada.
Zadaniem gromady skautowej jest nie
zaprowadzić nowy swój porządek, lecz
raczej wtopić się i zestroić z życia puszczy
rytmem.
Niczym jednak byłoby te oczy i uszy szeroko
otwarte gdyby wspólnota cała nie żyła podług
harcerskiego obyczaju. A obyczaj ten mówi, że
każdy członek drużyny równy jest innym w pra-
wach, choć młodsi mniej są obowiązkami obcią-
żeni. Wszyscy pełnią służbę na rzecz wspólnoty,
ale służba podrostków krótsza jest i łatwiejsza.
Tego pierwszego wieczora Drużynowy zapyta
tych cwaniaków miejskich – czy słyszą głosy
jakie? Młodzież najpierw zaśmieje w duchu nie
zrozumiawszy, potem zamilknie, a wreszcie... za-
dziwi się. Żabi koncert trwa przecież w najlepsze,
krzyk żurawi jeziorem się niesie, a szum drzew
knieje i wszystkich jej mieszkańców do snu koły-
sze. To najpierwsza nauka leśnego życia. Od tej
pory młodzi wiedzieć będą, a i starszym się przy-
pomni, czemu raczej śpiew melodyjny niż wrzaski
wniebogłosy właściwe są wieczornemu ognisku.
Teraz Wódz gawędę opowie. Historia to o włó-
częgach – co osiedli pośród ludów miejscowych.
Lecz póki głusi i ślepi na świat swych gospodarzy
byli, póty niczego o nich się nie wywiedzieli. Póki
więcej hołdowali swoim zwyczajom zupełnie
obcym tu przecież, póty miejscowi unikali ich
HARCERZE |
HARCERSKIE MAZOWSZE
Śpią i jedzą wspólnie, jednak najsłabsi naprzód
swoje racje dostają. Na wędrówce każdy dźwiga
wspólny ładunek, lecz to najsilniejsi namioty
troczą, a młodzież raczej bochen chleba chowa
w plecaku. Zbiórki ogłasza się wtedy gdy to
potrzebne, lecz nigdy dla kaprysu starszyzny,
a ćwiki pierwej niż młodziki się na nich stawiają.
Gdy któryś z wywiadowców wykaże się sprytem,
zaradnością lub się przysłuży ogólnemu dobru
– wtedy wódz pochwali go wobec całej gromady.
Gdy zaś kto występek jaki przeciw wspólnocie lub
porządkowi leśnemu popełni – wtedy drużynowy
pochyli się nad nim i podpowie jak błąd napra-
wić i jak Wilk Stary, przed szyderstwem i kpiną
zagubione szczenię ochroni.
W drużynie harcerskiej zwyczaje panują
bowiem mniej do kompanii wojska podobne
lecz skojarzenia z wilczą watahą bardziej
przywodzące.
Na czele watahy stoi zawsze basior stary. Nie,
nie ten który najsilniejszy jest wcale, nie ten co
najbardziej skory do bójki albo który budzi strach
w wilkach, ani ten co szczeka najgłośniej. Basior
przewodnik otoczony jest szacunkiem i zaufa-
niem, a u dwulatków respekt budzi, bowiem nie
raz jego mądrość i doświadczenie przeprowadziły
watahę przez czasy ciężkie. Wiele się młodzi
wodzowie skautowi nauczyć od takiego basiora
mogą. W czasie polowania baczy on na każdego ze
straży, tropicieli czy też myśliwych – nie tylko jak
radzą sobie bracia wilcy z powierzonym zadaniem,
ale czy któryś zagrożony nie jest albo od stada
zanadto się nie oddala. Na leżach wystawia warty,
zawsze przyuważy czy podrostki zjadły posiłek
wspólnym staraniem zdobyty i bezpieczeństwo
szczeniąt też ma na uwadze. A w chwilach wy-
tchnienia basior czasu nie traci na wylegiwanie
się w trawie lecz do każdego z watahy zagadnie,
a i na harce z wilczętami sobie pozwoli. Zna dzięki
temu kto wzrok ma jak raróg ostry, a kto zwinny
jest i niczym rosomak silny.
Wódz drużynowy – jak wilk przewodnik
prawdziwy, więcej słucha niż mówi. Na szla-
ku prowadzi, a nie tylko wskazuje kierunek.
Nie karci, lecz za odwagę, wytrwałość i po-
korę młodszych braci nagradza.
A że kończyć powinienem, jedną tylko
naukę od Starego Wilka nabytą przytoczę:
Zapach ogniskowego dymu ledwie ze skautowego
odzienia schodzi. Każdy wywiadowca co dymem
tym nasiąkł wielokrotnie, wie to doskonale. A za-
pach ten przenika wszystko i siedząc, mieszkając
czy żyjąc w pobliżu ogniska uchronić się przed
nim nie sposób. Wiedz młody wodzu, że – dokład-
nie tak jak tym dymem – każdy młokos w zie-
lonym mundurze nasiąka harcerskim duchem.
Wystawiony na jego działanie nieuchronnie po-
czuje, że jest to jego duch zwyczajny i powszedni,
poniesie go ze sobą dalej ogarniając nim swych
przyjaciół i towarzyszy. A jak sczerstwieje i mą-
drości mu przybędzie, a ducha czuć nadal będzie,
to wodzem własnej gromady zostanie.
I on też w blasku płomieni, dymem tym
bezlitosnym ale i duchem harcerskim, oka-
dzi młodzików w krąg siedzących przy ich
pierwszym obozowym ognisku
.
phm. Andrzej Jaworski
Członek kadry kursu
podharcmistrzowskiego
„Jakobstaf”, czlonek Rady
Wydziału Harcerskiego.
Rodem z 22WDH.
HARCERSKIE MAZOWSZE
| HARCERZE
Ciągle pada...
Leżeliśmy na pryczach zasłuchani w monotonny odgłos
kropel rozbijających się o dach namiotu. Do końca obozu
pozostały trzy dni, na sobie mieliśmy ostatnie suche ubrania,
plac apelowy tonął w błocie.
pwd. Jan Kamiński
– Zastępowi do komendy! – rozległ się głos
drużynowego. Chłopaki popatrzyli na mnie, a ja
wziąłem się w garść, założyłem sandały na bose stopy
(o suchych skarpetkach nie było mowy) i wyszedłem,
podnosząc wilgotną połę dziesiątki. Pozostali zastę-
powi też już wyszli i skierowaliśmy się w kierunku
namiotu na wzniesieniu. Drużynowy wyszedł nam
na przeciw, żeby moknąć razem z nami.
– Panowie, sytuacja nie jest wesoła, a musimy zwi-
nąć obóz. Za pięć minut ogłaszam alarm ciężki z roz-
bieraniem pionierki. Liczę, że uwiniecie się szybko.
Nie pytaliśmy o nic. Stało przed nami wyzwa-
nie i gdy pięć minut potem rozległ się gwizdek na
alarm, rzuciliśmy się z zapałem do pakowania
mokrych rzeczy.
czenie się przed nim. W ten sposób nauczymy
chłopaków zaradności i dbania o siebie i swoje
rzeczy. Jest to zadanie dla oboźnego – to on po-
winien być odpowiedzialny za porządek w obozie
i pilnować kilku ważnych spraw:
1. Namioty trzeba koniecznie dobrze na-
ciągnąć, żeby nie przeciekały i nie nisz-
czały, gdy na dachu zbiera się woda.
Jeśli sytuacja będzie tego wymagała,
powinny zostać okopane, aby woda nie
wpływała do środka. Pamiętajmy jednak,
że wszelkie ziemne prace bardzo trudno
potem zamaskować i pozostawić miejsce
obozowe w nienaruszonym stanie.
2. Pranie powinno być zdjęte z suszarni
na świeżym powietrzu. Słońca i tak nie
ma, więc równie wolno rzeczy będą schły
w namiotach lub specjalnym namioce-
suszarni. Aby przyspieszyć ich schnięcie
(przy kilkudniowym deszczu jest to ko-
nieczne) można zorganizować suszarnię
w kuchni przy piecu. Zastęp wartowniczy
może pilnować, by nawet w nocy w piecu
palił się ogień.
Deszcz jest zjawiskiem pogodowym wystę-
pującym w naszym klimacie i nie ma co liczyć
na to, że przez cały obóz będzie świeciło słońce.
Dlatego trzeba być na niepogodę przygotowa-
nym tak, aby nie ucierpiał przez nią obozowy
program. Osobiście jakoś nie mam szczęścia
do pogody i prowadziłem zarówno deszczowe
zbiórki jak i deszczowy obóz – mogę śmiało
powiedzieć, że w deszczu można się lepiej bawić
niż w słońcu. Dla dobrego drużynowego niepo-
goda jest niczym innym jak wspaniałą sytuacją
wychowawczą, którą można wykorzystać do
wyćwiczenia w chłopcach zaradności, dyscypliny,
pomysłowości, solidności oraz do pokazania im
własnym przykładem, że harcerz jest zawsze po-
godny. W końcu, jak powiedział B-P: „w słońcu,
to każdy osioł może być skautem”.
Dlatego nie wolno zapomnieć, że pierwszym
elementem programu obozu, który musimy
wprowadzić w czasie deszczu, jest zabezpie-
HARCERZE |
HARCERSKIE MAZOWSZE
3. Higiena. Podczas deszczu chłopcy mokną,
jest zimno, łatwo się przeziębić. Dlatego
należy przypilnować, aby harcerze za-
kładali suche rzeczy, suszyli skarpetki,
chodzili ubrani odpowiednio do pogody.
Obowiązującą regułą powinno być, że
każdy ubiera się tak, jak jest ubrany oboź-
ny. Jest i druga strona medalu: bardziej
leniwi chłopcy mogą udawać chorobę,
bo nie chce się im wychodzić na deszcz.
Zadaniem oboźnego jest wykryć takich
bumelantów i wygonić ze śpiwora – trze-
ba umieć rozróżnić prawdziwą chorobę
od udawania.
INO
– Jak wyżej. W zasadzie nic nie stoi na
przeszkodzie, żeby bieg na orientację odbywał
się w czasie mżawki lub przelotnych opadów.
Uczestnicy muszą uważać na mapy, żeby nie
zamokły, dowiedzą się też, czym grozi przedzie-
ranie się przez mokre zarośla. Jedyna to też
okazja, aby życie puszczy w czas deszczu podpa-
trzyć – jakby powiedział Szumiący Jawor.
OGNISKO
– Ciężko będzie prowadzić ogni-
sko w czasie ulewy. Nie warto jednak z niego
całkiem rezygnować. Zastępczą formą pracy
jest kominek, który można zrobić na stołówce
albo w świetlicy. Dobrze poprowadzony niczym
się nie będzie różnił od ogniska oprócz dachu
nad głową i świeczek zamiast watry.
TECHNIKI HARCERSKIE
– Wśród nich
jest jedna, którą w czasie deszczu szczególnie
dobrze jest poćwiczyć – rozpalanie ognia. Ten
z harcerzy, któremu uda się to za pierwszą
zapałką i utrzyma płomień, zasługuje na
miano mistrza ognia. Najlepiej niech jeszcze
przygotuje na ognisku ciepły posiłek – palenie
Oczywiście, powyższe uwagi dotyczą dużego
deszczu. Przy mżawce lub przelotnej ulewie
wystarczy pilnować, by namioty były dobrze
naciągnięte.
Jak już uporamy się z zabezpieczeniem
obozu, zostaje czas na zwykłe obozowe ak-
tywności. Niestety „w czasie deszczu dzieci
się nudzą”. A kiedy harcerze się nudzą,
zaczynają wymyślać sobie zajęcia nieko-
niecznie mądre i bezpieczne a czasem nawet
demoralizujące. Rzucanie nożem, robienie
miotaczy ognia z off`a, gra w karty na pienią-
dze, obgadywanie nielubianych kolegów – to
niektóre z pomysłów, które znam z własnego
doświadczenia. Dlatego tak ważne jest, żeby
w czasie deszczu zapewnić drużynie zajęcie.
Warto zatem przejrzeć popularne formy pracy,
poszukując tych, które można wykorzystać
w czasie deszczu.
GRY I HARCE
– Mogłoby się wydawać, że
deszczowa pogoda uniemożliwia rozegranie
gry terenowej lub przeprowadzenie biegu. Nic
bardziej mylnego! Dopóki nie ma burzy z pio-
runami, z powodzeniem można organizować
różnego rodzaju zajęcia w terenie. Bieg w czasie
deszczu będzie dla młodszych harcerzy spraw-
dzianem wytrwałości, starsi lubią traktować
gry w deszczu jako formę wyczynu. Oczywiście,
trzeba zadbać o to, by chłopcy odpowiednio się
ubrali a po powrocie do obozu wysuszyli swoje
rzeczy (można np. zaaranżować suszarnię
w kuchni, przy piecu). Będzie to dla harcerzy
dodatkowy sprawdzian tego, jak potrafią zadbać
o siebie i swoje rzeczy. Także okazja, by obozowi
wyjadacze zaopiekowali się swoimi młodszymi
braćmi – biszkoptami.
Plik z chomika:
harcerskiemazowsze
Inne pliki z tego folderu:
HM_9_www.pdf
(2252 KB)
HM_8_www_ekranowy.pdf
(1873 KB)
HM_7.pdf
(1726 KB)
HM_6.pdf
(1830 KB)
HM_5.pdf
(1587 KB)
Inne foldery tego chomika:
Dokumenty
Galeria
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin