Steelle Danielle - Dom przy Hope Street.txt

(335 KB) Pobierz
tytu�: "Dom przy Hope street"
autor: Danielle Steel
Tytu� orygina�u THE HOUSE ON HOPE STREET
 

(c) Copyright 2000 by Danielle Steel
pright for the Polish translation by Bertelsmann Media Sp. z o.o.,
Warszawa 2001
Projekt obwoluty, ok�adki i stron tytu�owych Ewa �ukasik
Redakcja	v            ��   �
Emilia Stawska
Redakcja techniczna Lidia Lamparska
Korekta
Urszula Przasnek  � Bo�enna Burzy�ska
Bertelsmann Media Sp. z o.o. Warszawa 2001
Sk�ad KOLONEL Druk i oprawa GGP Media, P�Sneck
ISBN 83-7227-837-7 Nr 2902

Jack i Liz Sutherlandowie spotkali si� z Amand� Parker o dziesi�tej rano w wigili� Bo�ego Narodzenia. W okr�gu Marin na p�nocy San Francisco ranek by� s�oneczny. Amand� robi�a wra�enie przera�onej i zdenerwowanej. By�a drobn�, delikatn� blondynk�, r�ce dr�a�y jej niemal niedostrzegalnie, kiedy systematycznie dar�a papierow� chusteczk�. Przez ostatni rok Jack i Liz prowadzili jej spraw� rozwodow�, tworzyli zgrany zesp�, a wsp�ln� kancelari� prawa rodzinnego za�o�yli przed osiemnastu laty, zaraz po �lubie.
Lubili razem pracowa� i ju� od dawna wytworzy� si� mi�dzy nimi rodzaj wygodnej rutyny. Prowadzenie kancelarii sprawia�o im przyjemno��, poza tym robili to dobrze. �wietnie si� uzupe�niali, cho� ich styl pracy by� diametralnie r�ny. Niepostrze�enie i w�a�ciwie nie�wiadomie wykszta�cili schemat typu dobry gliniarz/z�y gliniarz, kt�ry okaza� si� bardzo korzystny zar�wno dla nich, jak i dla klient�w. Jack zawsze odgrywa� rol� bardziej agresywnego, zmierzaj�cego do konfrontacji, prawdziwy lew sali s�dowej, walcz�cy o lepsze warunki i wi�ksze alimenty, bezlito�nie osaczaj�cy przeciwnik�w w rogu, z kt�rego nie mieli wyj�cia, je�li nie przystali na to, czego chcia� dla swojego klienta. Liz, �agodniejsza, czu�a na niuanse, w razie potrzeby trzyma�a klientk� za r�k� i walczy�a o prawa dzieci. Czasami ta r�nica styl�w prowadzi�a do spor�w

5
'
 

zy partnerami, jak mia�o to miejsce w przypadku idy. Mimo niecnego post�powania m�a wobec idy, mimo jego gr�b, nieustannych obelg s�ownych, ^m nawet r�koczyn�w, Liz uwa�a�a, �e ��dania Jacka c niego s� zbyt wyg�rowane. Oszala�a�? - zapyta� j� Jack przed przyj�ciem Aman-Zobacz, co ten facet z ni� wyprawia. Utrzymuje trzy inki, oszukuje j� od dziesi�ciu lat, ukrywa sw�j mama w nosie w�asne dzieci, a teraz chce si� wycofa� �e�stwa tak, �eby nie kosztowa�o go to ani grosza, co mamy zrobi�, twoim zdaniem? Za�o�y� mu fun-:>owierniczy i podzi�kowa� za stracony czas i fatyg�? [acku odezwa�a si� irlandzka waleczno��, a cho� to Liz aimi p�omiennie rudymi w�osami i b�yszcz�cymi zieli oczami robi�a wra�enie osoby o ognistym tempera-ie, by�a w istocie znacznie bardziej od niego ugodowa, opatrywa� si� w ni� ciemnymi oczami, wzrokiem nie-iowrogim. Od trzydziestego roku �ycia mia� zupe�nie v�osy. Bliscy znajomi czasami podkpiwali, m�wi�c, �e lominaj� Katharine Hepburn i Spencera Tr�cy. Jed-limo nami�tnych spor�w, wszyscy, i na sali s�dowej, i ni�, doskonale wiedzieli, �e ta para szaleje za sob�. :o trwa�e, kochaj�ce si� ma��e�stwo, stanowili rodzin� jc� powszechn� zazdro��, z pi�tk� uwielbianych dzie-t�rych czw�rka mia�a p�omieni�cie rude w�osy matki, n�odszy ch�opiec czupryn� ciemn�, jak niegdy� Jack. fie twierdz�, �e Phillip Parker nie zas�uguje na ci�gi -czy�a cierpliwie Liz. - Pr�buj� ci jedynie powiedzie�, n�ci si� na niej, je�li zaczniemy go zbytnio naciska�. \. ja ci m�wi�, �e tego w�a�nie mu potrzeba, bo inaczej b�dzie ni� poniewiera�. Trzeba go trafi� w takie :e, �eby poczu�, i najlepiej zacz�� od portfela. Liz, nale wiesz, �e podobnych wybryk�w nie mo�na pu�-azem.
Jsuwasz mu ziemi� spod n�g i parali�ujesz interesy, co m�wi�a, nie by�o pozbawione sensu, ale twarda

taktyka Jacka op�aci�a si� ju� bardzo licznym klientom. Udawa�o mu si� wywalczy� dla nich takie odszkodowania, o jakich mog�oby marzy� jedynie kilku adwokat�w. Znany by� z tego, a teraz szczeg�lnie mu zale�a�o, �eby zdoby� jak najwi�cej pieni�dzy dla Amandy. Phillipowi Parkerowi uda�o si� co prawda ukry� wiele milion�w dolar�w, mia� te� doskonale prosperuj�c� firm� komputerow�, ale �onie i tr�jce dzieci dawa� akurat tyle pieni�dzy, �eby nie umarli z g�odu. A od czasu separacji z najwy�szym trudem wyci�ga�a od niego tylko tyle, by wy�ywi� i ubra� dzieci. Sytuacja sta�a si� jeszcze bardziej paradoksalna, kiedy u�wiadomili sobie, ile wydaje na swoje przyjaci�ki, nie wspominaj�c ju� o tym, �e w�a�nie kupi� nowiutkiego porsche'a. Amandy nie sta� by�o nawet na kupienie deskorolki synowi pod choink�.
- Zaufaj mi, Liz. Ten facet jest brutalem, ale zacznie kwicze� jak prosiak, kiedy go przyci�niemy w s�dzie. Wiem, co robi�.
- Jack, je�li przyci�niesz go za mocno, zrobi jej krzywd�. - Akurat ta sprawa przera�a�a Liz od chwili, gdy Amanda opowiedzia�a im, jakie tortury psychiczne cierpia�a od dziesi�ciu lat, i jak dwukrotnie zosta�a dotkliwie pobita. Po ka�dym biciu odchodzi�a od m�a, ale potrafi� sk�oni� j� do powrotu obietnicami, szanta�em emocjonalnym, gro�bami i prezentami. Liz nie mia�a najmniejszych w�tpliwo�ci, �e Amanda boi si� go �miertelnie, przyznawa�a zreszt�, �e ma ku temu powody.
- Je�li b�dzie trzeba, za�atwimy nakaz s�dowy - zapewni� �on� Jack na chwil� przed tym, jak do biura wkroczy�a Amanda. Zacz�� wi�c wyja�nia�, co zamierza zrobi� tego ranka w s�dzie. W zasadzie postara si� zamrozi� wszystkie znane aktywa, parali�uj�c w ten spos�b dzia�alno�� firmy dop�ty, dop�ki nie uzyskaj� od Parkera wszystkich dodatkowych informacji finansowych. Ca�a tr�jka zgadza�a si� co do jednego: Phillip Parker nie b�dzie tym zachwycony. Amanda s�ucha�a wywod�w Jacka z wyra�nym przera�eniem.

7
 

- Nie jestem pewna, czy powinni�my to zrobi� - powiedzia�a mi�kko, szukaj�c wzrokiem poparcia u Liz.
Jack zawsze troch� j� przera�a�, ale Liz u�miechn�a si� do niej zach�caj�co, cho� sama wcale nie by�a pewna, czy Jack rzeczywi�cie wie, co robi. Na og� mia�a do niego pe�ne zaufanie, ale w tym przypadku niepokoi�o j� tak ostre podej�cie do sprawy. Nikt jednak bardziej od Jacka Sutherlanda nie uwielbia� stacza� boj�w, zw�aszcza zwyci�skich, w imieniu pokrzywdzonych. A tym razem bardzo pragn�� zwyci�stwa swojej klientki. Uwa�a�, �e Amanda na to zas�uguje, z czym Liz w zupe�no�ci si� zgadza�a, cho� nie bardzo podoba� jej si� spos�b, kt�ry mia� prowadzi� do tego zwyci�stwa. Liz wyczuwa�a, �e zbytnie naciskanie Phillipa Parkera mo�e by� niebezpieczne.
Przez nast�pne p� godziny Jack t�umaczy� Amandzie swoj� strategi�, a o godzinie jedenastej weszli do sali s�dowej na rozpraw�. By� tam ju� Phillip Parker ze swoim adwokatem, a jego spojrzenie ostentacyjnie wyra�a�o wyra�ny brak zainteresowania Amanda. Jednak chwil� p�niej, kiedy uzna�, �e nie jest obserwowany, popatrzy� na �on� tak wymownie, �e Liz poczu�a na plecach dreszcz przera�enia. Spos�b bycia Phillipa Parkera mia� przypomnie� Amandzie, kto jest panem sytuacji. Spogl�da� na ni� wzrokiem przera�aj�cym i poni�aj�cym zarazem tylko po to, by po chwili u�miechn�� si� do niej serdecznie, jakby chcia� wprowadzi� j� w stan skrajnej niepewno�ci. Bardzo to by�o sprytne, wyra�na informacja posy�ana w u�amku sekundy wywiera�a bowiem na Amandzie zamierzony efekt. Nie ulega�o w�tpliwo�ci, �e jej zdenerwowanie ro�nie w b�yskawicznym tempie, pochyli�a si�, by szepn�� co� do Liz w oczekiwaniu na przybycie s�du.
- On mnie zabije, je�li s�dzia zamrozi jego aktywa -powiedzia�a rozstrz�siona, tak cicho, �e tylko Liz mog�a j� us�ysze�.
- Fizycznie? - spyta�a Liz wyra�nym szeptem.
- No nie... chyba nie... ale si� w�cieknie. Jutro ma przyjecha� po dzieci i nie mam poj�cia, co mu powiem.

- Nie mo�esz z nim rozmawia� - o�wiadczy�a stanowi Liz. - Czy kto� inny nie m�g�by zawie�� do niego dzie
Amanda w milczeniu pokr�ci�a g�ow�. Wygl�da�a bezbronnie, �e Liz pochyli�a si� do m�a i szepn�a:
- Nie przeholuj.
Skin�� twierdz�co, przek�adaj�c jakie� papiery, po cz podni�s� g�ow� i u�miechn�� si� przelotnie najpierw Liz, potem do Amandy. Z tego u�miechu obydwie \ wnioskowa�y, �e doskonale wie, co robi, jak woj�w got�w do wyruszenia w b�j, kt�rego nie zamierza przegi I jak zwykle, nie przegra�.
Po wys�uchaniu matactw Phillipa Parkera i jego ad\ kat�w s�dzia zgodzi� si� zamrozi� aktywa i monitoro\ dzia�alno�� firmy przez trzydzie�ci dni, dop�ki Par nie ujawni informacji niezb�dnych prawnikom jego �e do zawarcia uk�adu. Adwokat Parkera gwa�townie p testowa�, spieraj�c si� z s�dzi�, kt�ry jednak nie zgoc si� go wys�ucha�, a w chwil� p�niej uderzeniem m�o zarz�dzi� koniec posiedzenia. Po kilku sekundach Par wypad� z sali s�dowej, obrzuciwszy przedtem z�owro^ spojrzenim swoj� ju� niemal eks-�on�. Patrz�c na nie Jack u�miecha� si� promiennie od ucha do ucha, nast�p spakowa� akta do teczki i z min� zwyci�zcy popati na �on�.
- Dobra robota - powiedzia�a spokojnie Liz, dostr gaj�c k�tem oka, �e w Amandzie wzbiera panika. G wychodzili z sali s�dowej, nie odezwa�a si� s�owem �adnego z nich. Liz patrzy�a na ni� ze wsp�czuciem.
- Amando, wszystko b�dzie dobrze. Jack ma racj�. T ko w ten spos�b mogli�my go sk�oni� do zwr�cenia na i uwagi. - Z punktu widzenia zawodowego i strategiczne Liz uznawa�a te racje, niepokoi�a si� jednak o swoj� klie: k� i za wszelk� cen� chcia�a j� pocieszy�. - Czy mo�esz postara�, �eby kto� by� u ciebie, kiedy m�� zjawi si� dzieci?
- Rano przyjedzie moja siostra z dzie�mi.

8
 

- Amando, to tch�rzliwy brutal - uspokaja� Jack. - Nic ci nie powie w obecno�ci os�b postronnych.
Dotychczas tak rzeczywi�cie by�o. Ale tym razem zosta� osaczony. Nigdy wcze�niej nie wyrazi�a zgody, by posun�li si� tak daleko, ale od paru miesi�cy poddawa�a si� psychoterapii i pr�bowa�a okaza� si� odwa�niej sza i nie ulega� tak �atwo tyranii Phillipa, s�ownej, fizycznej czy finansowej. By� to dla niej zasadniczy krok, mia�a nadziej�, �e kiedy przestanie dr�e� ze strachu, b�dzie dumna, i� zdoby�a si� na tak� decyzj�. I chocia� Jack chwilami te� j� przera�a�, mia�a do niego pe�ne zaufanie i tym razem post�pi�a dok�adnie wed�ug jego zalece�. Sama by�a zdumiona, �e s�dzia...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin