Chomsky - Świat wg Chomsky'ego - 2.pdf

(271 KB) Pobierz
82. Świat wg Chomsky'ego - 2
Ś W I A T W E D Ł U G
NOAMA CHOMSKY’EGO
W YBÓR T EKSTÓW
CZĘŚĆ II
82
ZIELONA G–RA 2002
2
Zyskają jastrzębie
Odwet to prezent dla Bin Ladena pisze Noam Chomsky (17.09.2001).
PoniŜej publikujemy tłumaczenie fragmentu wywiadu, którego Noam Chomsky udzielił hiszpańsko-
języcznej gazecie “La Jornada” 14 września.
Noam Chomsky jest niezwykle dziś znanym amerykańskim publicystą. Trudno powiedzieć,
Ŝe popularnym, bo głosi bardzo kontrowersyjne i niepopularne poglądy, ale z pewnością
chętnie czytanym i często cytowanym. Jego nieprzejednana postawa, walka w imię wolności
bywa kłopotliwa nawet dla zwolenników liberalizmu, bowiem w swych poglądach Chomsky
jest radykalny niczym Bakunin. Nie postuluje wprawdzie zmian, które wywróciłyby współcze-
sny świat do góry nogami, jest jednak najbardziej upartym na północnej półkuli kontestatorem
kapitalizmu i demokracji w ich obecnym kształcie. Chomsky z pasją oddaje się polityce, z
wykształcenia jest jednak językoznawcą. Przez wiele lat prowadził katedry językoznawstwa na
róŜnych uniwersytetach, w tym na Massechutsetts Institute of Technology - jednej z najbar-
dziej prestiŜowych amerykańskich uczelni. Napisał wiele prac naukowych z zakresu języko-
znawstwa, z których “Zagadnienia teorii składni” ukazały się w 1982 roku nakładem Ossoli-
neum. Poza kręgiem językoznawczym autor nie był jednak dotychczas znany szerszemu gronu
polskich czytelników. A szkoda, bo niezaleŜnie od dorobku naukowego w zakresie języków,
publicystyka polityczna Chomsky'ego naleŜy do najciekawszych płodów końca naszego stule-
cia. Jego ostre, polemiczne pióro wielokrotnie przyczyniało się do wywoływania skandali.
KaŜda jego ksiąŜka budziła emocje amerykańskiej prasy.
Noam Chomsky : Terrorystyczne zamachy na USA dotkną głównie biednych i uciskanych
całego świata. To prezent dla zarówno amerykańskiej jak i izraelskiej skrajnej prawicy. A
odwet będzie takim samym prezentem dla Bin Ladena. Planowana odpowiedź jest dokładnie
tą, na którą czeka on i jego przyjaciele. Tą, która przyniesie im masowe poparcie i która pocią-
gnie za sobą nowe, być moŜe gorsze zamachy. Tą, która zintensyfikuje wojnę.
Spójrzmy na przykład w mniejszej skali - na Irlandię Północną. Tam po obu stronach bary-
kady znajdziemy jastrzębie - ludzi u władzy, beneficjantów status quo . To oni nakręcają spiralę
przemocy, choć to nie oni pociągają za spust i nie oni giną. Śmierć ludzi po ich stronie daje im
jedynie więcej okazji do zabijania. Odnieśmy to teraz do poziomu superpotęg i samobójczych
zamachów, których nie moŜna powstrzymać. Jedynie jastrzębie obu stron czerpią korzyści,
cierpi reszta.
USA planuje w tej chwili wojnę typu, do którego Zachód jest przyzwyczajony, tj. będzie
chciało przypuścić masowy atak. Problem jednak w tym, Ŝe tym razem wszystko wyglądać
będzie prawdopodobnie inaczej. To jest to, czego Bin Laden i jemu podobni oczekuje - maso-
wych ataków. Odpowie prawdopodobnie nowymi zamachami terrorystycznymi. Takich zda-
rzeń jak te we wtorek nie da się powstrzymać.
ChociaŜ cała siła powietrzna Stanów była we wtorek pod ręką, nikt nie mógł nic zrobić.
[Terroryści] byli samobójcami, doskonale przygotowanymi na śmierć. W 1983 samobójcza
próba zamachu zlikwidowała największą siłę militarną Libanu. To nie był nic nie znaczący fakt
- nikt nie moŜe zatrzymać takich zdarzeń.
Nie chcę nawet wspominać o rodzajach zagroŜeń, jakie - jeśli tylko się zastanowić - rysują się
całkiem wyraźnie. Jak trudno np. byłoby przenieść siedmiokilogramową bombę plutonową
przez meksykańską lub kanadyjską granicę [USA]? Czy byłoby to powyŜej Twoich moŜliwo-
ści, czy moich, czy zorganizowanych terrorystów? Przed takimi problemami jesteśmy właśnie
stawiani.
To, co stało się we wtorek to niewątpliwie wielka tragedia. Ale to równieŜ typ terroru, który
dotyka większość świata; np. zniszczenie połowy zasobów farmaceutycznych Sudanu (przez
naloty amerykańskich samolotów w odpowiedzi na zamachy Bin Ladena w 1998 roku). To
3
biedny afrykański naród... Co się stało po zniszczeniu tych zasobów? CóŜ, nikt na Zachodzie o
to nie dba. Ale gdy próbować uzmysłowić sobie śmiertelne Ŝniwo tej akcji - wychodzi, Ŝe w
wyniku nalotów zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób. Kogo to obchodzi? To świadczy o tym, jak
ludzie są świadomi rozgrywającej się historii.
La Jornada : Czy to nowy rodzaj wojny?
Noam Chomsky : To coś więcej niŜ nowa wojna. To nowa klasa wojen. Popatrzmy na to jak
USA to rysuje: Albo jesteś z nami, albo licz się z moŜliwością destrukcji. Czy moŜna znaleźć
historyczny odpowiednik? Nawet naziści nie posuwali się do takich skrajności.
To nowy rodzaj wojny takŜe, jeśli spojrzeć historycznie. Niektórzy pojmują to wszystko
jako wydarzenie przełomowe i mają rację. To pierwszy raz w historii USA, od czasu 1812,
kiedy zostało zaatakowane ich terytorium. Ludzie uŜywają analogii z Pearl Harbor, ale są w
błędzie. W Pearl Harbor Japończycy zaatakowali dwie amerykańskie kolonie - Filipiny i
Hawaje. Atak na kolonie to nie to samo co atak na metropolię.
USA atakowało obce terytoria; atakowało nawet parokrotnie Kanadę i Meksyk, ale mimo to
nikt nie zaatakował USA. Co więcej - to odnosi się nawet do historii Europy. Oczywiście
Europę dotknęło wiele potwornych wojen - nigdy jednak nie atakował jej wróg zewnętrzny,
Trzeci Świat, ex-kolonie - atak zawsze przychodził z Europy.
Przełomowe jest niewątpliwe to, Ŝe po raz pierwszy w historii ofiary odpowiadają atakiem.
Kiedy Europa czy USA zostały zaatakowane przez ludzi ze swoich kolonii, z terenów swojej
dominacji? Historycznie to zupełna nowość.
Kiedy Wielka Brytania podbiła większość świata, większość świata nie zaatakowała Anglii.
Czy Meksyk zbombardował USA, kiedy połowa jego terytorium została zajęta? Mogę sobie
wyobrazić, Ŝe byli w stanie to zrobić. Powiedzmy, Nikaragua mogła zrzucić bomby na Wa-
szyngton. Ale to się nie zdarzyło. Są po złej stronie barierki i ludzie są przekonani, Ŝe to jest
właśnie to miejsce, gdzie powinni stać.
To dlatego w Stanach jest taka afera, kiedy Palestyńczycy odpowiadają na ataki Izraela.
Ludzie myślą, Ŝe powinni trzymać wszystko w obrębie terytoriów pod wojskową okupacją. To
w ten sposób historia pracuje dla Europy i USA.
La Jornada : Czy są więc jakieś alternatywy dla tego konfliktu?
Noam Chomsky : Oczywiście. Alternatywą jest zwrócenie uwagi, dlaczego doszło do zama-
chów. Nikt tego pytania nie zadał sobie w artykułach New York Timesa: [w ich przekonaniu]
lunatycy zaatakowali nas poniewaŜ jesteśmy tacy wspaniali. Ale wyjaśnienie leŜy, rzecz jasna,
gdzie indziej. Napastnicy doprowadzili do wielkiej tragedii w odpowiedzi na tragedie, za które
jesteśmy odpowiedzialni my. I teraz spirala ma się nakręcić. Jeśli pomyśli się o jakimkolwiek
rejonie Bliskiego Wschodu od razu moŜna zacząć liczyć zbrodnie, jakich doznał z naszej
strony. To nie ma Ŝadnego znaczenia tutaj - nikt na Zachodzie nie zajmuje się takimi rachun-
kami, ale to nie znaczy, Ŝe nie ma to znaczenia dla ofiar tych zbrodni.
Popatrzmy np. na Irak w przeciągu ostatniego dziesięciolecia. Kiedyś był to najbardziej
rozwinięty kraj w świecie arabskim, na którego czele stał potwór, ale potwór, którego wspierał
Zachód. USA i Wielka Brytania wspierały go, kiedy popełniał swoje najgorsze zbrodnie. Ale w
ostatnich 10 latach ten kraj został zdewastowany tak, Ŝe w tej chwili jest jednym z biedniej-
szych na świecie. To nie Saddam Husajn został zdewastowany... To irakijska populacja ucier-
piała. Jak wielu zmarło? Nawet nie wiemy. Dwa lata temu, Madeleine Albright przyjęła liczbę
pół miliona dzieci, zmarłych w wyniku amerykańskich sankcji. Powiedziała wtedy: To wielka
cena, ale byliśmy na nią przygotowani. Nie znaczy to jednak, Ŝe przygotowani byli Irakijczycy
czy ludzie z tego regionu. Na Bliskim Wschodzie ludzie to pamiętają.
W Libanie izraelskie ataki, wspierane przez USA, zabiły prawdopodobnie 40 czy 50 tysięcy
ludzi w ciągu ostatnich 20 lat. No i znowu moŜna powiedzieć - kogo to obchodzi? Ale ludzi z
Bliskiego Wschodu wciąŜ to obchodzi.
Albo spójrzmy na terytoria okupowane. MoŜna tam usłyszeć izraelskie helikoptery i odrzu-
towce, atakujące cywilne dzielnice i doskonale wiadomo, Ŝe ten sprzęt pochodzi z USA i został
sprzedany dokładnie w tym celu, do którego jest uŜywany. I to trwa. Tam ludzie wiedzą, Ŝe
4
USA utrudniało osiągnięcie wszelkich dyplomatycznych porozumień opartych na międzynaro-
dowym konsensusie: USA po prostu nie pozwoli Izraelczykom wycofać się z terenów okupo-
wanych. Ludzie tamtych regionów doskonale to rozumieją i wiedzą, Ŝe podobne przykłady
moŜna podawać dalej - z całego świata. W tej chwili około miliona osób głoduje w północnej
Nikaragui i południowym Hondurasie, regionach, które równieŜ pamiętają, Ŝe nie tak dawno
temu USA zrobiło tam parę rzeczy.
La Jornada : Co to wszystko znaczy dla USA?
Noam Chomsky : Myślę, Ŝe tak jak obecna akcja to prezent dla Osamy Bin Ladena, to co się
stało we wtorek to prezent dla amerykańskich jastrzębi. To znakomita okazja, by nałoŜyć
większą dyscyplinę, więcej represji, promować programy, które oni chcą, Ŝeby były promowa-
ne, militaryzować przestrzeń powietrzną, etc. JuŜ dzisiaj Paul Krugman zasygnalizował, Ŝe
moŜe by wprowadzić redukcje w korporacyjnych podatkach. Wspaniale!
Ogólnie, wtorkowa tragedia i reakcja na nią wzmocni najbardziej brutalne i represyjne
elementy. Wszędzie. Tak to właśnie działa. Ta dynamika jest znana od dawna.
Suwerenność a porządek światowy
Wykład wygłoszony 20 września 1999 roku na Kansas State University Manhattan, Kansas
Dzisiejszy temat, “Suwerenność a porządek światowy”, narodził się tak naprawdę ponad
rok temu, lub jeszcze dawniej, ale jest on wciąŜ aktualny. W 1999 roku terminy “suwerenność”
i “porządek światowy” były kluczowe. Ich waŜność została zrealizowana w nadzwyczaj suge-
stywny sposób.
Troska o suwerenność przebiegała przez dwie fazy. Pierwsza dotyczyła tego, co miało
miejsce w pierwszej połowie roku, podczas bombardowania Jugosławii przez USA i NATO.
Druga faza związana jest z wydarzeniami z ostatnich tygodni - nową falą zbrodni w Timorze
Wschodnim.
Podczas pierwszej fazy pojawiły się “nadzwyczaj bogate wizje” dotyczące tego, Ŝe oto
wchodzimy w nową erę historii ludzkości, w której “państwa oświecone” będą uŜywały siły,
jeśli stwierdzą, Ŝe jest to sprawiedliwe, nie zwracając uwagi na staromodne idee suwerenności
i prawa międzynarodowego. Koniec ze starymi, restrykcyjnymi regułami. “Państwa oświeco-
ne” będą działać według swoich tradycyjnych zasad “z misją obrony praw człowieka”. Ogłosi-
ła to Sekretarz Stanu, Albright, a w New York Times naboŜnie zdał z tego relację. Misja ta
odnosi się, według ludzi typu Albright, tylko do niektórych części świata, dokładnie - do
“państw-łobuzów”. Dzisiejsza Kuba, albo Nikaragua - zanim nastąpił jej powrót do wolnego
świata. Albo Irak przed 1990 rokiem, kiedy Saddam Husajn przestał przestrzegać zasad, spra-
wiając, Ŝe jego państwo stało się “niegrzeczne”. Ale nie miało to oczywiście miejsca przed
1990 rokiem, kiedy zajmował się on gazowaniem Kurdów, torturowaniem przeciwników
politycznych i generalnie popełnianiem najgorszych zbrodni w całej swojej okrutnej karierze.
Otrzymał za to zresztą nagrodę w postaci potęŜnych fal napływającej pomocy militarnej oraz
innego rodzaju wsparcia. Tymi, którzy nagradzali były “państwa oświecone”.
Tak, to się odnosi do pierwszej części roku. Byliśmy wtedy raczeni ekstatycznymi wypo-
wiedziami czołowych moralistów i osobistości politycznych, naukowców itp.; wszystkie one
dotyczyły tej doniosłej epoki, w którą właśnie wstępujemy pod wodzą oświeconych państw,
juŜ nie obciąŜonych przestarzałymi koncepcjami suwerenności i prawa międzynarodowego.
Druga faza to kilka ostatnich tygodni. Ton zmienił się radykalnie od momentu, gdy uwaga
świata została zwrócona w stronę Timoru Wschodniego, gdzie miała miejsce eskalacja terroru,
przemocy i masakr, których dokonuje się tam od 25 lat. Tak naprawdę mamy tu do czynienia z
najgorszą rzezią, jeśli chodzi o ilość mieszkańców, od czasów Holocaustu.
Teraz okazuje się, Ŝe suwerenność Indonezji w tym wypadku zasługuje na delikatny i wyjąt-
kowy szacunek. Nawet jeśli nie ma tam Ŝadnej suwerenności. Oczywiście dlatego, Ŝe Indone-
zja nie ma prawa do suwerenności w Timorze Wschodnim, poza prawami, które zostały nabyte
5
dzięki pomocy dostarczanej jej agresywnym apetytom przez wielkie mocarstwa, szczególnie
przez państwa oświecone, a zwłaszcza przez ich lidera - Stany Zjednoczone.
A więc w tym wypadku musimy bardzo mocno zatroszczyć się o suwerenność. I okazuje
się, Ŝe prawa człowieka nie mają znaczenia. Musimy zapomnieć o naszej doniosłej misji,
zapoczątkowanej podczas fazy pierwszej. Najpierw trzeba poprosić agresorów o pozwolenie,
zanim wykonamy jakikolwiek ruch, na przykład wstrzymanie pomocy militarnej, poniewaŜ
mógłby on być odebrany jako interwencja w suwerennym państwie, czego zdecydowanie nie
chcielibyśmy robić.
Zatem nagle obraz staje na głowie. Od totalnego zlekcewaŜenia i pogardy dla suwerenności,
jak to miało miejsce w przypadku Serbii, która przez przypadek jest jedynym zakątkiem Euro-
py opierającym się planom Stanów Zjednoczonych na tym kontynencie, przechodzimy do
państwa “klienckiego”, jednego z głównych masowych morderców naszych czasów. W tym
wypadku troska o suwerenność jest tak wzniosła, Ŝe musimy jej delikatnie przestrzegać, nawet
jeśli nie ma w ogóle mowy o suwerenności. CóŜ to za interesujące przejście? Pojawia się tu
pytanie: co się stało? Na czym polega róŜnica?
Jedna z róŜnic, która przychodzi tu na myśl to ta właśnie wspomniana. Z jednej strony
państwo, którego suwerenność się nie liczy przypadkowo jest państwem wrogim. Z drugiej
strony mamy do czynienia z państwem “klienckim”. Do głowy przychodzi pewna sugestia, ale
zapomnijmy o niej na moment i zapytajmy się o coś innego.
Po pierwsze - wspomniałem, Ŝe pierwsza część roku była czasem niezwykłych doniesień o
nadchodzącej nowej erze. Jaka była reakcja na ten stan ze strony państw nie będących “oświe-
conymi”? Tak na marginesie - jakie są te oświecone państwa i jakie są kryteria, według których
ocenia się “oświeceniowość”? Jakie są kryteria członkostwa w klubie?
W sumie kryteria te okazały się proste i dostępne. Członkostwo dokonuje się siłą rzeczy, na
mocy samej definicji. Jakieś państwo staje się oświecone nie ze względu na jego dokonania. W
rzeczywistości te dokonania są, znowu, z definicji “nie przystające” i jeśli ktokolwiek miałby
zwracać na nie uwagę, trudno byłoby dostarczyć właściwej oceny. Dzieje się tak z definicji.
Stany Zjednoczone są państwem oświeconym z definicji. Ich pies obronny, Wielka Brytania,
jest równieŜ takim państwem, o ile robi swoje - czyli wykonuje rozkazy. I wszystkie inne
państwa, które wpisują się na listę uczestników krucjaty, są określane jako oświecone. To, co
istnieje poza tą sferą naleŜy zdefiniować jako państwa wrogie. Zatem bardzo łatwo jest wska-
zać, co jest czarne, a co białe.
Jakie jest nastawienie poza oświeconymi państwami do tej niezwykłej nowej ery? Poza
samo-definiującymi się oświeconymi państwami pogwałcenie suwerenności i prawa międzyna-
rodowego wywołuje strach i zgrzytanie zębów. Zatem jeśli pojedziemy, powiedzmy, do Indii,
Tajlandii czy Ameryki Łacińskiej, spotkamy się z jednolitą reakcją: przeraŜeniem. Opinie
większej części świata zostały dobrze oddane przez arcybiskupa Săo Paulo, który po Wojnie w
Zatoce zapytał: “kogo zamierzają zaatakować w dalszej kolejności i pod jakim pretekstem”?
Swojego czasu przez cały świat przetoczyła się fala dyskusji na temat konieczności rozbudo-
wania “odstraszaczy”. Broń nuklearna, czy inne narzędzie odstraszania, aby bronić się przed
oświeconymi państwami, które teraz czują się całkowicie swobodnie w dokonywaniu kolej-
nych zniszczeń, nie posiadając oczywiście w ogóle tego typu “instrumentów”.
Tak naprawdę, jeśli spojrzymy na cały świat pod odpowiednim kątem, myślę, Ŝe stosowała-
by się tu następująca prawidłowość: im więcej dane państwo ma moŜliwości uŜycia siły, tym
większe widać gwałcenie przez nie suwerenności, to jest - suwerenności innych. USA general-
nie posiadają o wiele większy potencjał w tej materii niŜ jakikolwiek ich rywal, i zgodnie z
przedstawioną przed chwilą logiką, tu naduŜycia były monstrualne. Maleją one, gdy wchodzi-
my w dół drabiny potęgi, aŜ dotrzemy do tradycyjnych ofiar. W rzeczywistości rozłam ten był
bardzo zbliŜony do tego, co dziś nazywa się podziałem na Północ i Południe. To jest rodzaj
eufemizmu określającego róŜnice między starymi państwami imperialnymi i ich starymi kolo-
niami. We wcześniejszych koloniach mieliśmy do czynienia z szokiem, strachem i osłupie-
niem. W państwach imperialistycznych, szczególnie w najpotęŜniejszych z nich - z niezwy-
Zgłoś jeśli naruszono regulamin