Kowalewski - Barykada geueńska.pdf
(
140 KB
)
Pobierz
84. Kowalewski - Barykada geueńska
Z
B I G N I E W
M
A R C I N
K
O W A L E W S K I
BARYKADA GENUEŃSKA
84
ZIELONA GRA 2002
2
BARYKADA GENUEŃSKA
“G8 przegrała bitwę o Genuę”, obwieścił 23 lipca 2001 r. w czołówce paryski
Le Figaro. To bardzo prawicowy dziennik, ale są takie sprawy, o których, jeśli
chce być wiarygodny w oczach swoich czytelników, musi pisać obiektywnie. W
bitwie o Genuę imperializm, reprezentowany tam przez przywódców najbogat
szych państw świata, poniósł klęskę oczywiście tylko taktyczną, a nie strate
giczną, i moralną, a nie materialną, ale klęski moralne bywają druzgocące. “To
światowy Maj 68!”, wołał francuski minister zdrowia Bernard Kouchner. Były
goszysta, który z barykady w Dzielnicy Łacińskiej przeszedł na drugą stronę i w
ostatnich latach był NATOwskim zarządcą Kosowa, pomylił się, ale tylko do
pewnego stopnia to jeszcze nie światowy Maj 68, ale całkiem prawdopodobne,
Ŝe to juŜ jego zapowiedź.
Tony Blair bronił się powtarzając wymyślony przez sztab obecnego prezyden
ta USA i dostosowany do jego ilorazu inteligencji argument: przecieŜ zostaliśmy
demokratycznie wybrani, więc mamy prawo zbierać się i podejmować decyzje,
podczas gdy protestujących antyglobalistów nikt nie wybrał. Ruchy masowe nie
pochodzą z wyboru, lecz z mobilizacji społecznej, ale mniejsza o to. Mniejsza teŜ
o to, jak wybrano najpotęŜniejszego z nich, który poczuwa się do “przywództwa
światowego” a wybrano tak, Ŝe wyszło na jaw, jak daleko juŜ posunął się proces
rozkładu demokracji burŜuazyjnej. Panowanie światowe do tego stopnia padło
tym facetom na mózg, Ŝe przyznają bez Ŝenady: poniewaŜ wybrano nas demo
kratycznie na przywódców głównych mocarstw, mamy prawo stanowić o losach
świata i ludzkości. W około 170 państwach świata Ŝyje ponad 6 miliardów osób.
Przywódców G8 (wliczając w to Putina, który w tym towarzystwie jest ubogim
krewnym, figurantem i popychadłem) wybrano w ośmiu, w których mieszka
zaledwie 14 proc. mieszkańców kuli ziemskiej, toteŜ decydowanie przez nich o
losach ludzkości jest bezprawiem gołą dyktaturą globalną wielkich mocarstw
imperialistycznych.
Poczynając od drugiej połowy lat siedemdziesiątych walec kapitalizmu neoli
beralnego przez prawie dwadzieścia lat miaŜdŜył bezkarnie zdobycze, uzyskane
w bojach w ciągu trzech dziesięcioleci powojennych przez ruch robotniczy, ruchy
narodowowyzwoleńcze i róŜnorodne ruchy społeczne. Zdobycze te materializo
wały układ sił między klasami wyzyskującymi i wyzyskiwanymi, między naro
dami uciskającymi i uciskanymi, między płcią panującą i płcią podległą itd.
Wspomniane ruchy nieraz zaciekle i rozpaczliwie broniły swoich pozycji, ale
prędzej czy później ulegały w walce i cofały się w coraz większym bezładzie.
Działo się tak nie tylko dlatego, Ŝe przeciwnik był silniejszy, ale równieŜ, a nawet
głównie dlatego, Ŝe ich socjaldemokratyczne i komunistyczne, bądź (na zaleŜ
nych peryferiach systemu światowego) nacjonalistyczne kręgi kierownicze i
aparaty biurokratyczne rejterowały z pola walki, oddawały bez wystrzału kolejne
pozycje lub je po prostu wyprzedawały. Na wojnie nic tak nie osłabia, paraliŜuje,
demoralizuje i rozkłada wojska, jak zdrada, popłoch i nastroje kapitulanckie w
naczelnym dowództwie i sztabie generalnym. Podobnie jest w ruchach maso
3
wych zwłaszcza gdy ich podstawą nie jest samoorganizacja, samodzielna dzia
łalność i samorządność.
Gdy w latach 19891991 blok radziecki i sam ZSRR rozpadły się, a ich ustrój
zawalił się nie w wyniku rewolucji robotniczych, lecz presji światowego imperia
lizmu oraz gnicia i tendencji restauratorskich reŜimów biurokratycznych, mogło
się wydawać, Ŝe finansjera międzynarodowa, koncerny ponadnarodowe i impe
rializm północnoamerykański opanowały świat i Ŝe nastała, jeśli nie na zawsze,
to w kaŜdym razie na długo, era niczym nieograniczonego i nieskrępowanego
panowania kapitału. Gwiazdy jednego sezonu pośród owacji wyrobników ide
ologii panującej ogłaszały koniec historii i rozmaite inne, cieszące się wysokimi
notowaniami na giełdach ideologicznych papierów wartościowych, brednie.
Przełomowe chwile historyczne, których kwintesencją ideową nie są wielkie
skoki w procesie rozwoju myśli społecznej, lecz lawiny bredni, z reguły nie sta
nowią nowego początku, lecz raczej początek końca. Klasom i narodom panują
cym wydaje się wówczas, Ŝe oto wspinają się triumfalnie na wyŜsze piętro swo
jego panowania, podczas gdy w rzeczywistości podnosi się górne ramię równi
pochyłej, po której prędzej czy później przyjdzie im zjechać.
MoŜe okazać się, Ŝe ówczesny triumf globalnego kapitalizmu neoliberalnego
był faktycznie szczytowym punktem jego rozwoju, w którym na dłuŜszą metę
nie sposób tkwić i z którego trzeba zejść tym bardziej stromą drogą, im wyŜej się
on wznosi. Dlaczego? Globalizacja neoliberalna, czyli obecna faza restrukturyza
cji gospodarki światowej i internacjonalizacji kapitału, narzuca głębokie prze
obraŜenia społeczne. Obejmują one obie podstawowe klasy społeczeństwa kapi
talistycznego, jak równieŜ inne klasy, warstwy i środowiska społeczne. Część
klasy robotniczej jest spychana na margines rynku pracy lub wypychana poza ten
rynek, a część pozostaje na nim, ale na nowych, elastycznych i niepewnych wa
runkach, i podlega rozczłonkowaniu. Kruszą się tym samym tradycyjne formy
solidarności klasowej, a wraz z nimi organizacje i instytucje, w których się mate
rializowały. Destabilizacji tej klasy towarzyszy destabilizacja burŜuazji, bo re
strukturyzacja klasy panującej i marginalizacja wielu jej tradycyjnych składników
teŜ ma gwałtowny przebieg podobnie jak reorganizacja systemu światowego.
Podczas gdy bardzo nierównomiernie konsolidują się bliskie peryferie poszcze
gólnych biegunów triady imperialistycznej (USA, Unia Europejska, Japonia),
rozległe dalekie peryferie wypadają poza margines systemu, który kurczy się
właśnie w chwili, gdy wydaje się ogarniać świat. Wielkie obszary Afryki subsa
haryjskiej, z którymi tak się dzieje, pustoszą niepohamowane, dziesiątkujące
ludność epidemie AIDS, potworna nędza, głód i barbarzyńskie wojny prowa
dzone przez militarystów na usługach koncernów ponadnarodowych.
Neoliberalizmowi jest i będzie o wiele trudniej ustabilizować nowy sposób
panowania kapitału niŜ było zdestabilizować stary. Podkopuje on głęboko pozy
cje i drastycznie ogranicza pola działania przytłaczającej większości państw
narodowych. Jak wszystko, przebiega to bardzo nierównomiernie, bo w wielkich
mocarstwach imperialistycznych, a przede wszystkim w USA, siła państwa i jego
rola w gospodarce pozostaje ogromna. Nie zastępuje jednak tych państw równie
skutecznymi, ponadnarodowymi czy globalnymi, instytucjonalnymi systemami
4
panowania i regulacji społecznogospodarczej. Ich budowa, legitymizacja i sku
teczność wloką się daleko w tyle za postępami globalizacji gospodarki. Neolibe
ralizm coraz bardziej usamodzielnia i oddala władze wykonawcze i realne
ośrodki decyzyjne od pochodzących z wyboru ciał przedstawicielskich, toteŜ
coraz lepiej widać, Ŝe król, czyli dyktatura klasowa, jest nagi. Demontuje mecha
nizmy redystrybucji dóbr i dochodów (państwo socjalne lub opiekuńcze w cen
trum, państwo nacjonalistyczne lub populistyczne na peryferiach systemu świa
towego), ale nie tworzy nowych sposobów regulacji. Osłony socjalne mas były
zarazem osłonami politycznymi kapitalizmu bardzo skutecznymi amortyzato
rami walki klas. Neoliberalizm pozbawia osłon nie tylko masy, ale równieŜ sys
tem, za co na dłuŜszą metę temu ostatniemu przyjdzie niechybnie zapłacić wyso
ką cenę. Do tego dochodzi nieubłagany skutek globalizacji kapitału: globalizacja
klasy robotniczej, ruchu robotniczego i innych ruchów społecznych oraz oporu
wobec panowania kapitału.
MoŜna by tak ciągnąć tę analizę bez końca, ale rzecz moŜna ująć syntetycznie
odpowiadając sobie na bardzo proste pytanie: czy rozwój kapitalizmu neolibe
ralnego i jego globalizacja rozładowują i redukują, czy teŜ zaostrzają, mnoŜą i
piętrzą sprzeczności systemu? Gdzie tylko okiem sięgnąć, tam widać, Ŝe za
ostrzają, mnoŜą i piętrzą. NajwaŜniejsza zaś z tych sprzeczności jest następująca.
Z jednej strony duŜo bardziej niŜ stabilność jakiegokolwiek innego sposobu pa
nowania burŜuazji, stabilność ładu neoliberalnego zaleŜy od bierności i atomiza
cji wyzyskiwanych i uciskanych mas, toteŜ szerzy on ją na tysiąc sposobów (jed
nym z bardzo wielu skutków działania tej tendencji jest strukturalne słabnięcie
związków zawodowych). Z drugiej, obracając wszystko, co napotyka na swojej
drodze, w towar i przełamując wszelkie przeszkody, jakie stoją na drodze cyrku
lacji towarów i przepływu kapitałów, uniformizuje kondycję mnóstwa rozma
itych środowisk społecznych, wiąŜe je ze sobą i integruje, a tym samym stwarza
warunki sprzyjające nowej, mającej o wiele szerszy niŜ dotychczas zasięg po
przecznej i poziomej solidarności międzyśrodowiskowej oraz konwergencji ru
chów społecznych.
Która z tych tendencji weźmie górę? O wyniku ścierania się przeciwstawnych
tendencji Ŝycia społecznego zawsze decyduje przebieg i wynik walki sił społecz
nych. A siły społeczne, kształtujące się na gruncie drugiej z tych tendencji, do
chodzą juŜ do głosu, i to z rozmachem, którego dziesięć, ba! nawet pięć lat temu
(prawie) nikt się nie spodziewał. Media światowe nazwały te siły a raczej czu
bek góry lodowej, którą one stanowią “ludem z Seattle”. Eksplozja protestu
społecznego w Seattle na przełomie listopada i grudnia 1999 r., podczas tzw.
Rundy Tysiąclecia, która zakończyła się sromotnym fiaskiem, rzuciła kłody pod
nogi Światowej Organizacji Handlu i zaświadczyła o narodzinach nowego, mię
dzynarodowego ruchu oporu wobec globalizacji kapitalizmu neoliberalnego.
Etapy jego narodzin to m.in. mobilizacje robotnicze we Włoszech w latach 1992
1994, powstanie indiańskiej Armii Wyzwolenia Narodowego im. Emiliano Zapa
ty (EZLN) w Meksyku w styczniu 1994 r., ruch strajkowy i protestacyjny pra
cowników sfery budŜetowej i sektora państwowego we Francji w listopadzie
grudniu 1995 r., ruch strajkowy pracowników sektora prywatnego w Korei Połu
5
dniowej w grudniu i styczniu 19961997 r., fiasko prowadzonych od wielu lat
potajemnych rokowań w ramach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwo
ju (OECD) w sprawie Wielostronnego Układu o Inwestycjach w wyniku skanda
lu, jaki ich ujawnienie wywołało w demokratycznych kręgach północnoamery
kańskiej i zachodnioeuropejskiej opinii publicznej, rozwój Stowarzyszenia na
rzecz Opodatkowania Transakcji Finansowych i Pomocy Obywatelom (ATTAC),
utworzonego we Francji w 1998 r., rozszerzenie się oporu społecznego wobec
narzucanych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy planów przystosowa
nia strukturalnego z Korei Południowej na Amerykę Łacińską po kryzysach
finansowych lat 19971998, zrywy mas w Indonezji, uwieńczone obaleniem dyk
tatury neoliberalnej, i w Ekwadorze, uwieńczone obaleniem dwóch kolejnych
prezydentów neoliberalnych...
“Lud z Seattle” to robotnicy przemysłowi, tradycyjni działacze związkowi,
pracownicy najemni z rozmaitych sektorów, działacze chłopscy z krajów słabo i
wysoko rozwiniętych, działaczki i działacze ruchów kobiecych i ekologicznych
oraz nowych ruchów społecznych, w szczególności “tych co bez” (bez pracy,
ziemi, dachu nad głową, dochodów, papierów itd.), młodzieŜ szkolna i akade
micka i rozmaite inne środowiska młodzieŜowe, inteligenci. Ta róŜnorodność
społeczna stanowi poŜywkę nie tylko medialnego, ale równieŜ uprawianego
przez wielu samych działaczy “antyglobalizacyjnych” dyskursu o klasowo nie
określonym “ruchu społeczeństwa obywatelskiego” (z zapałem reprodukowane
go przez jego sekciarskich krytyków “z lewa”, co świadczy o ich głupocie lub
ślepocie politycznej). Marksiści nie powinni ulegać tego rodzaju dyskursowi.
Klasa robotnicza (w świetle prawidłowo rozumianej teorii marksistowskiej, nie
obejmuje ona jedynie pracowników fizycznych, ale ogół pracowników najem
nych, gdyŜ klas społecznych nie konstytuują takie czy inne formy społecznego
podziału pracy, lecz stosunki produkcji, a w szczególności stosunki wyzysku)
stoi w jednych krajach na czele ruchu oporu wobec globalizacji neoliberalnej,
podczas gdy w innych krajach jego siłą napędową są inne środowiska. Mnogość
“podmiotów społecznych” ruchu “antyglobalizacyjnego” nie świadczy o “roz
mywaniu się klasy robotniczej w nieokreślonym klasowo ruchu”, lecz o postępu
jącej gwałtownie, choć oczywiście względnej homogenizacji warunków wyzysku
i ucisku rozmaitych klas, warstw i środowisk społecznych, a więc o kształtowa
niu się jakościowo nowych przesłanek sojuszu czy współdziałania ruchu robotni
czego i innych ruchów społecznych.
Jest rzeczą jasną, Ŝe przejście steru ruchu “antyglobalizacyjnego” w ręce nieza
leŜnych, świadomych sił robotniczych i pracowniczych stanowi dla marksistów
jedną z gwarancji jego rozwoju i radykalizacji po linii antykapitalistycznej i socja
listycznej, ale moŜe być jedynie wynikiem złoŜonych procesów, a nie daną wyj
ściową. Procesy te utrudnia niemal powszechny kryzys tradycyjnego ruchu
związkowego. Kryzysowi temu moŜe on podołać pod warunkiem, Ŝe wyjdzie
wreszcie poza opłotki państw narodowych i się zinternacjonalizuje, odzyska
niezaleŜność od partii, państw, Kościołów itd., radykalnie zdemokratyzuje, sfe
minizuje, zorganizuje masy tych, którzy pracują na niepewnych warunkach i “na
czarno”, obejmie swoim zasięgiem rzesze imigrantów i bezrobotnych. W niektó
Plik z chomika:
redrat1
Inne pliki z tego folderu:
Rola anarchistow w okupacji wloskich fabryk.pdf
(116 KB)
Jednodniowka wydanie o Sacco i Vanzettim.pdf
(280 KB)
Jankowski - Korporacjonizm.pdf
(100 KB)
Czy jestes anarchista,anarchistka.pdf
(46 KB)
Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3.pdf
(142 KB)
Inne foldery tego chomika:
Galeria
Programy
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin