HM_5.pdf

(1587 KB) Pobierz
222804884 UNPDF
22.01.2010
Gra terenowa jest bodaj najdoskonalszym, pośrednim czynnikiem
wychowania obywatelskiego dokonującego się w harcerstwie
Nr 5 (18)
Na łasicy tropie
Wstawanie przed świtem, krótki dzień oglądany przez zasnute mgłą szyby
i niekończące się mroźne wieczory. Mieszczuchy z zaciągniętymi na twarze
kapturami, przemykają się wśród zasp i tańczą na chodnikach – lodowiskach.
Ruch uliczny ostrożny i powolny – jakby skrzepłe na mrozie miasto ledwie
poddawało się człowieczej potrzebie udania się tam i z powrotem. Zima.
phm. Andrzej Jaworski
Surowość pogody czy niedostępność szlaków nie
tyle obawy w nich budzi co ciekawość i tęskno-
tę za przygodą rozpala. Nie powstrzymały prze-
cież te przeszkody powstańców styczniowych
i Amundsena nie zmieniły planów. Wiedz przy-
jacielu że, z takiej właśnie gliny młody chłopak
jest ulepiony. Twoim zadaniem wodzu jest
uchronić przed zgnuśnieniem i zbutwie-
niem jego duszę wolną – co niezawodnie się
stanie gdy w cieple tylko chowany będzie.
ków kryją się w domach jak w norach głę-
bokich czekając wiosny. Są jednak i takie
niespokojne duchy co gdy pierwszy mróz ukłu-
je w nozdrza – otwierają szafy głębokie, wycią-
gają buty niezawodne, plecak stary oraz ekwi-
punek podróżny i na WYPRAWĘ się szykują.
L udzie w tej porze na podobieństwo śwista-
HARCERSKIE MAZOWSZE | HARCERZE
Spytaj harcerzy swoich z czym zima im się
kojarzy – a odpowiedzi dostaniesz podyktowane
przez Curwooda, Londona lub Karpowicza, geo-
grafię tych skojarzeń wyznaczą zaś powstańcze
ścieżki lub odkrywców szlaki. Tylko iskry potrze-
ba by rozniecić ogień przygody w sercach mło-
dzików. Idź zatem za przykładem starych wo-
dzów harcerskich. Zawezwij starszyznę i brać
harcerską w kręgu wokół ognia zgromadź. Po-
czekaj aż gwar właściwy przyjaciół spotkaniom
ucichnie i pozwól by zaśpiewali jednym głosem
– a echem w ich sercach odbije się wspomnie-
nie ognisk w zielonym lesie. Teraz gawędę roz-
pocznij... Uwierz mi przyjacielu, że słowa wodza
właściwie wypowiedziane obudzić mogą tęskno-
tę za awanturą nawet w chłopcu co jak borsuk
ospały jest zimą.
Łatwo urządzić zawody w rozpoznawaniu i szuka-
niu tropów, wyzwaniem jest przygotowanie ciepłej
zupy lub choćby herbaty a zmrożony śnieg nada-
je się do nauki budowy igloo. Warunki same pod-
powiadają co robić. A i o nocleg nie tak trudno
jak się zdaje – popytaj co bardziej doświadczo-
nych drużynowych.
Jeśli drużynę stać na wyjazd dłuższy a i masz
odpowiednią liczbę wywiadowców i ćwików (co
nieco ciężaru organizacyjnego na siebie wezmą),
zbieraj gromadę i w stronę Beskidu, Bieszcza-
dów lub w Gorce wyruszaj. Tam w przytulnej
dolinie wśród zapachów palonego w piecach
drewna znajdziesz doskonałą bazę dla zimo-
wiska. Wędrówka na pobliski grzbiet nie bę-
dzie łatwa nawet dla zastępowych. Próbujcie
się z nartami, rakietami śnieżnymi i z mapą
w terenie, a scenariusz przygody sam się napi-
sze. A i gościnność i doświadczenie ludzi żyją-
cych z dala od miast wielkich nauką dla chłop-
ców będzie doskonałą.
Gdy zaś drużynę pewną, zahartowaną i owia-
ną już niejednym mroźnym wiatrem masz,
lub tylko starszyznę dla zżycia i podszkolenia
chcesz na dłuższą wycieczkę zabrać – tedy ru-
szaj na trudniejszą wyprawę. Szykuj się więc
na wędrówkę z plecakiem, a może i na nartach
– bacz tylko, że prowiant nosić będzie trzeba,
strawę samemu umieć przyrządzać, a i na noc-
leg w terenie też musisz być gotów – siły oce-
niaj więc dobrze.
I pamiętaj, że nie długość i nie odległość
miejsca w które wyruszasz lub wysokość
pasm górskich wkoło decyduje o sensie zi-
mowej wyprawy. Wartością większą jest jej
program właściwie dla potrzeb twojej gro-
mady skrojony i wcześniej przygotowany.
Nawet do najkrótszej zimowej wycieczki
trzeba się przygotować właściwie. Trasa prze-
marszu, nocleg, mapy, ekwipunek, sprzęta na-
wigacyjne czy prowiant – wódz i ćwik sam o to
wszystko zadbać potrafi. Doświadczony druży-
nowy co na uwadze ma nie tylko powodzenie
wycieczki ale przed wszystkim młodszych bra-
ci chowanie, rozłoży jednak ciężar tych przy-
gotowań na wszystkich harcerzy. Według ich
możliwości i doświadczenia. Wie, że ten pro-
sty przepis nie tylko uchroni go przed rejtera-
dą młodzików - ale i sprawi, że wizja nadcho-
dzącej wyprawy zaprzątać myśli i podsycać ich
wyobraźnię będzie. Rozdziel więc wodzu listę
Może w ten styczniowy wieczór chłopcy w wy-
obraźni szlakiem Białego Kła przez śniegi Ala-
ski ruszą, lub w wyścigu na biegun południowy
razem ze Scottem i Amundsenem wystartują,
a może obóz powstańczy założą i do bitwy pod
Węgrowem szykować się będą?
Przyroda, geografia, historia – w na-
ukach tych podpowiedzi szukaj, a inspi-
racją niech literatura wszelka a nawet il-
my będą.
Mylisz się wodzu młody jeśli sądzisz, że jedy-
nie tygodniowy wyjazd sprawi iż chłopcy przygo-
dę przeżyją i dojrzalsi wrócą. Ledwie całodnio-
wa, acz dobrze przygotowana, wycieczka har-
cerskiej młodzieży posmakować zimy pozwo-
li a i nieco odwagi, zaradności i hartu chłop-
com przyda.
W jeden lub dwa dni spenetrować można pusz-
czę pobliską. Leśne ostępy pokryte głębokim ko-
żuchem śniegu - wcale niełatwą są przeszkodą.
2
HARCERZE | HARCERSKIE MAZOWSZE
potrzebnego wspólnego ekwipunku i pro-
wiantu oraz innych sprawunków na wszyst-
kich harcerzy z tobą wyruszających.
Wycieczka do lasu na rubieżach miasta może
okazać się trudniejsza niż brać się spodziewa.
Bacz więc na to czy młodzież nie forsuje się
zbytnio – wszak mniejszemu więcej niż dwa-
kroć trudniej jest przedzierać się przez zasypa-
ne śniegiem ścierniska. Nie zabieraj też zbęd-
nego sprzętu – noszenie go niepotrzebnie har-
cerzy zmęczy, bądź gotów raczej by ująć nieco
z bagażu młodych. Pomoc i wsparcie star-
szyzny w zimie najwięcej znaczy.
Przygotowanie strawy w trudnych warunkach
jest doskonałą szkołą zaradności i samodzielno-
ści – jednak po wielogodzinnej wędrówce nie
możesz pozwolić sobie na spóźnienie ciepłego
posiłku. Miej więc w menu obiadowym raczej
łatwe w przygotowaniach potrawy i nie powie-
rzaj tego zadania młokosom. Bardziej wymyśl-
ne danie zaplanuj na kolacje i długie wieczory,
kiedy odzienie będzie się cierpliwie suszyć na
piecu, a harcerze czas i siły na kuchenną krzą-
taninę będą mieli lub inne zaplanowane zaję-
cia ich pochłoną. Jedzenie i ciepło – powin-
ny być twoim głównym zmartwieniem po
zakończeniu wycieczki i inne plany muszą
im ustąpić pierwszeństwa.
Wieczór to dobry czas na wyciąganie wnio-
sków z przypadków jakie za dnia i w polu har-
cerskiej braci były udziałem. Nawet jednodnio-
wą wyprawę można kręgiem w izbie lub po-
południowym ogniskiem w terenie zakończyć.
Pochwal chłopców za wytrwałość i hart, za-
uważ i doceń każdy przykład braterskiej po-
mocy. Wskaż też to, co świadectwem nierozwa-
gi i niedoświadczenia było i jaka nauka z tego
na przyszłość płynie. Przede wszystkim jed-
nak w wodza kronice zapisz to, co efek-
tem było nieprzygotowania lub czego
sam nie przewidziałeś. Ta nauka dla ciebie
jest i przy następnej wycieczce przyda się
z pewnością.
Zima sprawia, że zdarzenia, które latem wy-
dają się być ledwie znaczące, stają się niebez-
pieczne i wpędzić mogą nawet starego wilka
w tarapaty. Pamiętaj zatem że:
• Zimądzieńjestkrótki–wyruszajwięcna
wycieczki jak najwcześniej!
• Śniegsprawia,żewędrówkastajesię
wyjątkowo trudna, bez sprawdzenia jak
sobie młodzi radzą w terenie – nie idź
na większe wycieczki.
• Nigdynieruszajwterenbezlatarki,bu-
soli, zapasowych skarpet i rękawiczek.
• Zawszemiejprzysobiekaloryczny„żela-
zny” prowiant i herbatę w termosie.
• Zapiszsobieawaryjnetelefony(choćby
do leśniczego) a w górach do ratowników.
Przed wyjściem daj znać gospodarzom
jaką planujesz trasę i najlepiej skonsultuj
z kimś z doświadczeniem w tym terenie.
Nic nie zastąpi rozsądku i wyobraźni
przewodnika. Polegaj raczej na mądrości
i doświadczeniu niż ambicji i podpowie-
dziach nierozważnych młokosów.
Surowość zimy dla wodza i jego harcerskiej
gromady jest nie lada wyzwaniem. Moc pię-
trzących się problemów, niewygód lub niebez-
pieczeństw odstraszy tych co płochliwi są jak
sarny i orzechówki. Jeśli zaś w Tobie odwrot-
nie, spodziewane uciążliwości pogody i warun-
ków, trudy wędrówki i problemy do rozwiąza-
nia rozpalają pragnienie przygody i dodatkową
są zachętą – wiedz, że więcej masz z łasicy bu-
rej lub wilka chyżego.
Bo nie zna wartości chleba ciepłego i świeże-
go – ten co nie zasmakował w czerstwych krom-
kach razowca. Nie wie jak cenne ciepło domu
rodzinnego – ten co nigdy nie spał przy stycz-
niowym ognisku. Nie słyszał prawdziwie dźwię-
ku żadnego – ten co nigdy otulony ciszą pada-
jącego śniegu nie został i jedynie serce wła-
sne słyszał. Wędrówka wzdłuż ośnieżonych
grzbietów lub wskroś borów sosnowych nie
tylko dla silniejszego zżycia twojej groma-
dy i dla innego na dziewiczą przyrodę spoj-
rzenia jest doskonała. Wiedz też, że hartuje
i karmi tęsknoty duszy młodzieńczej któ-
ra w przyszłości do wielkich rzeczy ma być
przysposobiona.
phm. Andrzej Jaworski
Czlonek Rady Wydziału
Harcerskiego.
Rodem z 22WDH.
3
 
HARCERSKIE MAZOWSZE | HARCERZE
– twoi sojusznicy
Większość ludzi może przetrwać najbardziej ekstremalne
trudności – pod jednym wszakże warunkiem – musi im na to
pozwolić ich psychika.
hm. Marek Gajdziński
Niestety nie dotrwaliśmy na tańcach do
północy. Ok 22-giej dobiegł nas dźwięk syreny
alarmowej z pobliskiej remizy OSP. O tym co
się dzieje przekonaliśmy się już próbując wyjść
na zewnątrz. Otóż nie udało się nam otworzyć
drzwi. Wyskakiwaliśmy w garniturach i lakier-
kach (taka moda) przez okno prosto w ponad
metrową zaspę śniegu, która usypała się pod
ścianą dosłownie w niecałą godzinę. Alarm ogło-
szono z tego właśnie powodu. Nie było żadnego
pożaru. Wieś, leżąca wśród pól po prostu tonęła
pod zwałami śniegu. Nie wiedzieliśmy jeszcze
o tym ale właśnie rozpoczęła się zima stulecia.
Gigantyczne opady śniegu i wiatr, który zwie-
wał go z pól zatrzymując na linii zabudowań,
sprawiły, że trzeźwo myślący mieszkańcy wsi
postanowili się bronić. Całą noc, cały następ-
ny dzień i całą kolejną noc wraz ze wszystkimi
walczyliśmy o utrzymanie dwukilometrowego
odcinka drogi łączącej Wilków z szosą Kampi-
nos – Warszawa, zwalając śnieg z dachów i od-
kopując wejścia do obór. Tę konfrontacje z si-
łami natury przegraliśmy mimo, że w użyciu
były wszystkie traktory, konie i furmanki będą-
ce w posiadaniu rolników. Po dwóch dniach wal-
ki z żywiołem poddaliśmy się. Do domów wró-
ciliśmy dopiero na czwarty dzień, gdy opady
ustały i do wsi Wilków wjechały czołgi pracu-
jące w charakterze spychaczy. Szliśmy do War-
szawy na piechotę wyrąbanym w śniegu tune-
lem o ścianach tak wysokich, że niczego wokół
nie było widać. I zastanawialiśmy się jak tę sy-
tuacje spożytkować po harcersku.
Jasną jej stroną było to, że władze ogło-
siły stan klęski żywiołowej i zamknięto szko-
ły na ponad dwa tygodnie. No po prostu raj!
wybraliśmy się do wsi Wilków na skraju
Puszczy Kampinoskiej na coś co trudno
było nazwać biwakiem. Mieliśmy mocne posta-
nowienie urządzić szaloną zabawę z miejscowy-
mi dziewczynami, które tak chętnie gościły na
naszych wiosennych i jesiennych biwakach od-
bywanych w Puszczy (wtedy jeszcze wolno było)
pod namiotami. W plecakach zamiast standar-
dowego ekwipunku targaliśmy gramofom marki
Grundig oraz stosy winylowych płyt wśród któ-
rych najcenniejszą był longplay najmodniejsze-
go wówczas zespołu Smokie. Dziewczyny przy-
gotowały nam kwaterę i urządziły salę balową.
Prywatkę rozpoczęliśmy o 20-tej. Kto miał 18
lat tak ja wtedy, ten wie co wtedy przeżywałem,
tym bardziej że jedna z dziewcząt nie była mi
obojętna. Eh!
4
Mróz i śnieg
B ył Sylwester 1978r. Całą kadrą drużyny
HARCERZE | HARCERSKIE MAZOWSZE
Obóz zimowy z czasów początku harcerstwa. Na zdjeciu Olga i Andrzej Małkowscy, w środku Jaga Falkowska
Łącznie z feriami zimowymi był to miesiąc wa-
kacji w środku zimy.
Postanowiliśmy wykorzystać tę okazję do
urządzenia śmiałych harców. Zaplanowaliśmy
biwak zimowy pod namiotami. Tylko, że nikt
z nas nigdy nie nocował tak zimą. Ówczesne
zimy nie nazbyt różniły się od dzisiejszych. Ot,
lekki mrozek i plucha na co dzień, a od święta
10 czy 20 cm śniegu. Toteż zanim wywieziemy
chłopaków w nieznane, postanowiliśmy spraw-
dzić na własnej skórze czy opowieści o spaniu
w namiocie zimą nie są przereklamowane.
Przygotowania trwały tydzień. Nie chodziło
o to, że nie mogliśmy zebrać informacji jak się
do tego zabrać. Byliśmy dość dobrze zoriento-
wani o czym za chwilę. Sporo czasu zabrało nam
oswojenie się z myślą, że to jest pomysł realny.
Przeszkoda bardziej mentalna niż praktyczna.
Wtedy nie było jeszcze Internetu więc, nie
możnabyłowpisaćdoGooglazapytania„biwa-
kowanie w namiocie zimą”. Podręczniki har-
cerskie nie istniały z wyjątkiem publikacji ide-
ologicznychwstylu„Harcerzewobecdyskrymi-
nacji rasowej w USA” gdzie raczej trudno było
szukać interesujących nas wskazówek. Okazało
się, że największym specem w temacie jestem
ja sam. A to za sprawą mojego ojca i jego nie-
prawdopodobnie pogmatwanej historii życia.
Gdy wybuchała wojna miał 16 lat. Mieszka-
li w Ossowcu Twierdzy gdzie służył jego ojciec,
a mój dziadek. Tereny te zostały w 1939 roku
zajęte przez Związek Sowiecki. Zimą ojciec po-
stanowił przedostać się do Francji, do tworzą-
cego się tam polskiego wojska. Został schwyta-
ny na granicy rumuńskiej i wywieziony na Sy-
berię. W 1942 roku uciekł z łagru w Worku-
cie i przez 3 lata wracał pieszo do Polski przez
jedną z najbardziej zmrożonych połaci ziemi.
Musiał sobie radzić samemu. Unikał spotkań
w ludźmi w obawie przed denuncjacją. Żył, po-
lował i spał w tajdze nawet przy kilkudziesięcio
stopniowym mrozie. Przeżył. Przez całe dzieciń-
stwo słuchałem jego opowieści. Znałem je nie-
omal na pamięć. Wiedziałem jak przetrwać jed-
ną noc nawet bez takiego luksusu jak namiot.
Wreszcie ruszyliśmy na wyprawę. We trójkę,
ja,LesławKuczyńskiobecnieinstruktorZHR
i Rysiek Kukuła. Termometry wskazywały 13
stopni mrozu Wybraliśmy okolice Celestynowa.
5
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin