Bacigalupi Paolo - Nakrecana dziewczyna. Pompa numer szesc.POLiSH eBook-Pern.doc

(3702 KB) Pobierz

Paolo Bacigalupi

POMPA NR 6

I INNE OPOWIADANIA

NAKRĘCANA DZIEWCZYNA

Przełożył Wojciech M. Próchniewicz

 

2011


Tytuł oryginału:

Small Offerings.

Pump Six and Other Stories.

The Windup Girl

 

Wydanie I

 

ISBN 978-83-7480-193-5

 

Redakcja:

Joanna Figlewska

 

Projekt graficzny:

Piotr Chyliński

 

Ilustracja na okładce:

Raphael Lacoste

 

Wydawca:

Wydawnictwo MAG

ul. Krypska 21 m. 63, 04-082 Warszawa

tel./fax (0-22) 813 47 43

e-mail: kurz@mag.com.pl

www.mag.com.pl


Spis treści:

 

MALEŃKIE OFIARY              5

POMPA NR 6 I INNE OPOWIADANIA              14

KIESZEŃ PEŁNA DHARMY              15

FLETKA              37

LUDZIE PIASKU I POPIOŁU              59

PASZO              79

KALORIARZ              102

ŁOWCA TAMARYSZKÓW              129

REGULATOR              140

CZŁOWIEK Z ŻÓŁTĄ KARTĄ              163

MIĘKKI              193

POMPA NR 6              204

NAKRĘCANA DZIEWCZYNA              233

I              235

II              255

III              268

IV              281

V              294

VI              299

VII              311

VIII              319

IX              334

X              342

XI              348

XII              359

XIII              372

XIV              377

XV              384

XVI              391

XVII              398

XVIII              411

XIX              414

XX              423

XXI              428

XXII              433

XXIII              436

XXIV              438

XXV              449

XXVI              454

XXVII              458

XXVIII              467

XXIX              482

XXX              491

XXXI              496

XXXII              505

XXXIII              515

XXXIV              517

XXXV              521

XXXVI              524

XXXVII              526

XXXVIII              535

XXXIX              540

XL              543

XLI              550

XLII              554

XLIII              560

XLIV              563

XLV              566

XLVI              568

XLVII              573

XLVIII              575

XLIX              578

L              582

EPILOG              585

PODZIĘKOWANIA              590


MALEŃKIE OFIARY


Na kroplówkach wchodzących w kręgosłup Mayi świecą niebieskie wskaźniki. Leży na łóżku porodowym, wpatrzona ciemnymi oczyma w męża, a ja siedzę na stołeczku między jej nogami i czekam na dziecko.

Maya to dwie połówki. Ponad błękitnym położniczym prześcieradłem trzyma męża za rękę, popija wodę i reaguje zmęczonym uśmiechem na słowa pociechy. A niżej jej ciało leży nagie z nogami przypiętymi do strzemion, zasłonięte i odizolowane przed czuciem stale napływającymi falami Sifusoftu. Do jej brzucha rytmicznie trafia oksytocyna, wpychając dziecko w drogi rodne, ku moim oczekującym dłoniom.

Ciekawe, czy Bóg wybaczy mi moją rolę w jej opiece prenatalnej. Czy daruje mi, że ją namówiłam na pełny cykl leczenia.

Dotykam pilota na pasku i puszczam kolejne 50 ml Purnatea. Wskazania migocą i pokazują nową dawkę, z sykiem wpływającą w kręgosłup Mayi i przedostającą się do macicy. Maya robi gwałtowny wdech, potem kładzie się i rozluźnia, oddychając głęboko, gdy ja tłumię jej ból miękkimi warstwami Sifusoftu. Widmowe informacje migają i przesuwają się na skraju mojego pola widzenia: tętno, ciśnienie krwi, natlenienie, puls płodu, wszystko to moja wszczepka MedAssist wrzuca mi bezpośrednio do nerwu wzrokowego.

Maya wyciąga szyję, żeby mnie zobaczyć.

Pani doktor? Lily?Mówi bełkotliwie od leków, powoli i sennie.

Tak?

Czuję, jak kopie.

Ciarki przechodzą mi po karku. Zmuszam się do uśmiechu.

To fantomy porodowe. Złudzenie wywołane przez zmiany ciążowe.

Nie.Maya kręci głową.Ja to czuję. Kopie.Dotyka brzucha.Teraz czuję.

Obchodzę łóżko i dotykam jej dłoni.

Wszystko w porządku, Mayu. Rozluźnij się. Zrobię wszystko, żeby ci było dobrze.

Ben nachyla się i całuje żonę w policzek.

Świetnie sobie radzisz, skarbie. Wytrzymaj jeszcze troszeczkę.

Poklepuję ją uspokajająco po ręce.

Robisz wszystko co trzeba dla swojego dziecka. Teraz rozluźnij się i niech działają siły natury.

Maya uśmiecha się sennie, głowa jej opada. Wypuszczam powietrze, choć nie wiedziałam, że wstrzymuję oddech, i zaczynam się odwracać. Wtem Maya się prostuje. Wbija we mnie wzrok, nagle czujna, jakby wszystkie porodowe medykamenty opadły z niej jak koc i została przytomna, świadoma i agresywna.

Ciemne oczy mrużą się z wściekłości.

Ty je zabijesz.

Ojoj. Wzywam położne guzikiem pilota na pasku.

Chwyta Bena za ramię.

Nie daj jej go zabrać. Ono żyje, skarbie. Żyje!

Kochanie...

Szarpie go.

Nie daj jej go zabrać!Odwraca się i warczy na mnie.Won! Won!Sięga po szklankę wody na stoliku nocnym.Won stąd!Rzuca nią we mnie.

Robię unik, szklanka rozbija się o ścianę. Odłamki szkła sypią mi się na kark. Przygotowuję się do kolejnego uniku, Maya jednak łapie prześcieradło i zrywa je, odsłaniając rozłożone nagie nogi. Szarpie za strzemiona jak wilk w potrzasku.

Kręcę gałkami pilota, podkręcam jej Purnatea i wyłączam Sifusoft, gdy znów napiera na strzemiona. Łóżko przechyla się niebezpiecznie. Rzucam się, żeby je trzymać. Bierze zamach dłonią, przeoruje mi twarz paznokciami. Odskakuję, przyciskając rękę do policzka. Macham na jej męża, który stoi i gapi się tępo po drugiej stronie łóżka.

Pomóż mi ją przytrzymać!

Wyzwala się z paraliżu, razem udaje się nam ją położyć, a wtedy przychodzi kolejny skurczMaya szlocha i się zwija. Bez Sifusoftu nic nie chroni jej przed siłą bólu. Kołysze się w rytm jego fal, kręcąc głową i jęcząc, mała i zmaltretowana. Czuję się, jakbym ją zastraszała. Ale dalej nie puszczam przeciwbólowych.

Jęczy.

O Jezu. O Jezu. O Jezu.

Benjamin kładzie głowę obok niej, gładzi ją po twarzy.

Już, już, kochanie. Wszystko będzie dobrze.

Unosi wzrok na mnie, szukając potwierdzenia. Zmuszam się do potaknięcia.

Przez drzwi wreszcie wpadają dwie położne o grubych ramionach, opiętych przyjemnie różowymi bluzkami i biegną do łóżka, żeby ją unieruchomić. Kawaleria zawsze przybywa za późno. Maya opędza się od nich słabo, potem przychodzi kolejny skurcz. Nagie ciało wygina się w łuk, dziecko zaczyna ostatni etap podróży na świat.

 

...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin