Bauman Zygmunt-Tak zwana globalizacja ( wywiad).pdf

(4131 KB) Pobierz
7523304 UNPDF
KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl
Tak zwana globalizacja
z Zygmuntem Baumanem rozmawia Witold Gadomski
Panie Profesorze, w jaki spos–b Ļwiat zmieniþ siħ po 11 wrzeĻnia?
Zygmunt Bauman: Staþo siħ coĻ waŇnego, ale musimy siħ zastanowię, czy 11 wrzeĻnia jest
rzeczywiĻcie datĢ granicznĢ w dziejach Ļwiata, czy raczej w naszej wiedzy o Ļwiecie. Z
dojrzewaniem ĻwiadomoĻci jest trochħ tak jak z roztworem nasyconym, a potem
przesyconym. Gdy stopniowo dodajemy substancji, ta rozpuszcza siħ, a roztw–r pozostaje
przezroczysty. Jednak gdy osiĢga poziom nasycenia, wystarczy drobny wstrzĢs, pyþek, kt–ry
wpada do zbiornika, by spowodowaę raptowne wytrĢcanie krysztaþ–w. I wtedy widaę goþym
okiem, co ten roztw–r zawiera naprawdħ. 11 wrzeĻnia byþ takim wþaĻnie wstrzĢsem.
Przemiany, kt–re niedostrzegane dojrzewaþy od dþuŇszego czasu, staþy siħ widoczne dla
wszystkich.
Co staþo siħ widoczne? Terroryzm? PrzecieŇ to zjawisko co kilkanaĻcie lat siħ nasila, a
potem opada.
- Nie wrzucajmy r–Ňnych kot–w do jednego worka. M–wiħ o czymĻ innym, szerszym.
UĻwiadomiliĻmy sobie, Ňe globalizacja ma dwie strony. Z jednej polega na tym, Ňe znosi siħ
bariery celne, umoŇliwia og–lnoplanetarny przepþyw kapitaþ–w, towar–w, informacji - bez
ograniczeı, bez skrħpowaı i przeszk–d i w zawrotnym tempie.
Druga strona tegoŇ medalu wyszþa teraz na jaw. W tej samej przestrzeni - kt–rĢ Paul Virilio
nazywa "szybkoĻcio-przestrzeniĢ", a Manuel Castells [wybitny hiszpaıski socjolog - red.]
"przestrzeniĢ przepþywu" - nowymi Ļrodkami "dziaþania na odlegþoĻę" moŇna siħ posþuŇyę nie
tylko do rozwijania wolnego handlu... "Przestrzeı globalna", jak wszelki teren
niezagospodarowany, nieuregulowany czy zderegulowany, jest terenem ciĢgþych bitew
rozpoznawczych (do jak dalekich ustħpstw uda siħ zmusię przeciwnika?) i wszystkie strony
mogĢ siħ nowymi moŇliwoĻciami tele-wizji i tele-akcji posþuŇyę...
Panie Profesorze, to przecieŇ nie wyjaĻnia, kto ponosi winħ za wydarzenia z 11 wrzeĻnia.
- Zaraz, zaraz, nie zaczynajmy od koıca... 11 wrzeĻnia skoıczyþa siħ pewna epoka, kt–ra
zaczħþa siħ od budowy muru Hadriana i trwaþa poprzez mur chiıski, Liniħ Maginota, waþ
atlantycki, mur berliıski... W owej epoce wydawaþo siħ, Ňe moŇna odgrodzię siħ od reszty
Ļwiata za potħŇnymi fortyfikacjami i czuę siħ za nimi bezpiecznie na tyle, by siħ wþasnymi
sprawami zajmowaę i o cudze nie troszczyę. Teraz okazaþo siħ, Ňe nawet Ameryka, kt–ra jest
oddzielona od reszty Ļwiata oceanami i ma lepsze niŇ ktokolwiek moŇliwoĻci techniczne
ochrony przed wszystkim, co na zewnĢtrz, nie jest przed zagroŇeniami, jakie lħgnĢ siħ gdzieĻ
na kuli ziemskiej, zabezpieczona.
1
KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl
Ale Ameryka wcale nie zamierzaþa siħ odgradzaę! Przeciwnie - to kraj, kt–ry tradycyjnie
wyznawaþ ideologiħ wolnego handlu. Corocznie do USA napþywajĢ miliony imigrant–w,
legalnych i nielegalnych.
- M–wiħ przecieŇ, Ňe atak na WTC ujawniþ, Ňe z wolnoĻciĢ handlu sprzħgajĢ siħ inne
nieprzewidziane i niechciane wolnoĻci, Ňe jednego od drugiego oddzielię siħ nie da.
Prezydent Bush doszedþ do wþadzy pod hasþem osþoniħcia Ameryki tarczĢ antynuklearnĢ.
Zapewniaþ, Ňe Amerykanie bħdĢ siħ czuli bezpiecznie i bħdĢ skutecznie chronili "sw–j spos–b
Ňycia". Proszħ siħ przyjrzeę retoryce Busha po 11 wrzeĻnia - pojawiajĢ siħ w niej nadal te
same akcenty. Bush m–wi: celem tej wojny jest bezpieczeıstwo Amerykan–w we wþasnym
domu. To ten sam tok "terytorialnego myĻlenia" - moŇna wyciĢę z przestrzeni globalnej
skrawek, kt–ry przed tym, co siħ gdzie indziej dzieje, bħdzie zabezpieczony. A przecieŇ czas,
by to zþudzenie prysþo. Jak to soczyĻcie wyraziþ Eric le Boucher w "Le Monde" z 25
paŅdziernika, od iluĻ lat zdawaþo siħ, Ňe potħgi gospodarczej nie dotyczĢ wojny i nieszczħĻcia
nħkajĢce inne ludy: "Kraje afrykaıskie pogrĢŇyþy siħ w chaosie? No to co z tego, machnĢ rħkĢ
na Wall Street (...) Stany Zjednoczone, Europa, Japonia i kraje z nimi bezpoĻrednio zwiĢzane
cieszĢ siħ pokojem od piħędziesiħciu lat i one stanowiĢ 90 proc. gospodarki Ļwiatowej. To, co
siħ dziaþo z pozostaþymi 10 proc., cynicznie, lecz teŇ i obiektywnie pozbawione byþo
znaczenia". Jednak od 11 wrzeĻnia jest juŇ jasne, Ňe "nie moŇna rozþupaę planety na dwie
hermetycznie zasklepione czħĻci - bogatĢ i chronionĢ przez tarczħ antyrakietowĢ oraz tħ
pogrĢŇonĢ (tym dla niej gorzej) w swych wojnach i archaizmach".
Przestrzeı zawsze kusiþa. W ciĢgu 200 lat ery nowoczesnej paıstwa, kt–re mogþy sobie na to
pozwolię, przeĻcigaþy siħ w wyrywaniu sobie nawzajem terytori–w, kolonizowaniu ich,
zakþadaniu na podbitym terenie swoich garnizon–w... RozlegþoĻę zarzĢdzanej przestrzeni byþa
wskaŅnikiem potħgi paıstwa, odlegþoĻci broniþy przed wrogami. To byþy czasy "kordon–w
sanitarnych" i "strategicznych gþħbi". To siħ teraz koıczy. Terroryzm, kt–ry daþ o sobie znaę
11 wrzeĻnia, jest zjawiskiem eksterytorialnym, jak i pozostaþe procesy dokonujĢce siħ w
gwaþtownie, acz jednostronnie globalizujĢcym siħ Ļwiecie. Tylko inercja naszego myĻlenia
sprawia, Ňe o tym zjawisku myĻlimy wciĢŇ w kategoriach terytorialnych. Szukamy adresu,
chcemy umiejscowię je w jakimĻ konkretnym miejscu mapy. Amerykanie ukuli termin
"paıstwa þotrzykowskie": walczyę z terroryzmem to tyle co wyþapaę terroryst–w, kt–rych te
paıstwa hoþubiĢ... Jak zauwaŇyþ ostatnio William Pfaff w "International Herald Tribune" z 3-
4 listopada, "Co siħ zaczynaþo jako amerykaıska wojna z terroryzmem, staþo siħ wojnĢ z
Afganistanem... ZastĢpiono terroryzm Afganistanem, bo Afganistanu moc militarna moŇe
dosiħgnĢę, a terroryzmu nie".
Chcemy po prostu znaleŅę terroryst–w, kt–rzy stojĢ za zamachem na WTC. Oni gdzieĻ
sĢ. Nawet jeĻli doskonale siħ ukryli, to przecieŇ nie rozpþynħli siħ w cyberprzestrzeni.
- Zgoda. Jednak teŇ nieustannie popeþniamy zgubnĢ w swych konsekwencjach pomyþkħ -
mylimy walkħ z terrorystami z wojnĢ z terroryzmem. Terroryst–w istotnie moŇna wyþapaę.
To sĢ ciaþa fizyczne, kt–re jeĻli nawet Ňwawo siħ poruszajĢ, zajmujĢ, by tak rzec, konkretnĢ
przestrzeı. Jednak terroryzm nie sprowadza siħ do pewnej sumy terroryst–w, kt–rzy juŇ siħ
znaleŅli na listach FBI czy CIA. Terroryzm jest zjawiskiem globalnym, podobnie jak rynek,
jak przepþyw kapitaþu i informacji, jak wszystkie siþy, kt–re dziĻ odgrywajĢ decydujĢcĢ rolħ w
okreĻlaniu warunk–w ludzkiego Ňycia. Nie jest prawdĢ, Ňe moŇna decydowaę o losach
jakiegoĻ skrawka kuli ziemskiej za pomocĢ zasob–w ulokowanych na tym skrawku i
pozostajĢcych do jego wyþĢcznej dyspozycji.
2
KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl
DwieĻcie z g–rĢ lat temu Immanuel Kant dostrzegþ, co nadchodzi. ZauwaŇyþ rzecz skĢdinĢd
oczywistĢ, ale zastanowiþ siħ nad tym, co z niej wynika i wyniknĢę musi - ziemia jest okrĢgþa,
ludzie sĢ skazani na to, by rodzię siħ i umieraę we wzajemnym sĢsiedztwie. A skoro tak, to
musimy byę dla siebie goĻcinni i nawzajem siħ sobĢ interesowaę, gdyŇ w przeciwnym razie
doprowadzimy do katastrofy.
Stany Zjednoczone byþy dla terroryst–w goĻcinne i wþaĻnie za to zapþaciþy. Chyba w
Ňadnym innym kraju cudzoziemiec nie m–gþby bez przeszk–d przejĻę przeszkolenia w
pilotaŇu boeing–w. Tymczasem wiele kraj–w muzuþmaıskich wbrew tradycji islamu jest
dla przybysz–w maþo goĻcinnych. W Egipcie czy Algierii fundamentaliĻci muzuþmaıscy
dokonujĢ zamach–w na europejskich i amerykaıskich turyst–w. Nie chcĢ ich u siebie
widzieę.
- A jacy to fundamentaliĻci sĢ dla obcych goĻcinni? Odpowiem panu irlandzkim dowcipem.
Kierowca pyta przechodnia: - Jak stĢd dojechaę do Dublina? Na to przechodzieı: - Gdybym
chciaþ dojechaę do Dublina, tobym stĢd nie zaczynaþ. JeŇeli chce mnie pan przekonaę, Ňe ten
Ļwiat jest skþ–cony, jest kþħbowiskiem konflikt–w i wzajemnych niechħci i Ňe daleka zeı
droga do pokojowego wsp–þŇycia gatunku ludzkiego - proszħ siħ nie wysilaę, zgadzamy siħ
znakomicie. Ale proszħ zwaŇyę, Ňe innym Ļwiatem, niestety, nie dysponujemy, a wiħc jeĻli
chcemy dojechaę do Dublina, to musimy zaczĢę z tego, jaki jest.
11 wrzeĻnia okazaþo siħ, Ňe nie ma dla nas wszystkich, razem i kaŇdego z osobna,
alternatywy, nikomu nie da siħ uciec w pojedynkħ przed niebezpieczeıstwem lħgnĢcym siħ
gdziekolwiek na kuli ziemskiej. Musimy zastanowię siħ, jak uczynię nasz konkretny Ļwiat
nieco bardziej bezpiecznym i przyjaznym, jak podĢŇaę do porozumienia, jak pokojowo
wsp–þŇyę. OczywiĻcie, byþoby lepiej, gdyby nie dzieliþy nas dziesiĢtki fundamentalizm–w,
setki zakrzepþych sĢsiedzkich animozji, gdyby nie szatkowaþy globu bariery przesĢd–w,
stereotyp–w, niechħci i niezrozumienia. Jednak mamy Ļwiat taki, jaki mamy. Wszelkie
rozsĢdne rozwaŇania na temat pozbycia siħ terroryzmu muszĢ siħ zaczynaę od tego Ļwiata, a
nie od wymyĻlonego.
Napisaþ Pan w "Tygodniku Powszechnym: "Wsp–lna to wina i wsp–lny wstyd, jak
wsp–lne jest nasze czþowieczeıstwo". Czy to nie jest rozgrzeszenie terroryst–w?
- W jakim sensie?
JeĻli wina jest wsp–lna, to odpowiedzialnoĻę za atak na WTC ponoszĢ po trosze Osama
ben Laden, prezydent Bush, ja, Pan...
- To, co napisaþem w "Tygodniku", naleŇy rozumieę w sensie nadanym przez Karla Jaspersa,
kt–ry po europejskiej rzezi zwanej II wojnĢ ĻwiatowĢ, zastanawiajĢc siħ nad r–Ňnymi
rodzajami winy, rozr–Ňniþ winħ moralnĢ, kt–ra zachodzi wtedy, gdy moje dziaþanie bĢdŅ
powstrzymanie siħ od dziaþania miaþo jakiĻ wpþyw przyczynowy na krzywdħ, kt–ra siħ
ludziom staþa, i winħ metafizycznĢ, od zwiĢzku przyczynowo-skutkowego niezaleŇnĢ. Jest
mojĢ winĢ, Ňe cierpi drugi czþowiek, gdyŇ on jest r–wnieŇ czþonkiem gatunku ludzkiego, a my
wszyscy winniĻmy sobie nawzajem troskħ o swe czþowieczeıstwo. Ot–Ň twierdzħ, Ňe w
warunkach globalizacji, 50 lat po tym, jak Jaspers pisaþ te sþowa, granica miħdzy winĢ
moralnĢ i metafizycznĢ siħ zatarþa, gdyŇ na tej ciasnej kuli ziemskiej, wypeþnionej po brzegi,
na kt–rej nie ma siħ gdzie schowaę, jesteĻmy skazani na wzajemne sĢsiedztwo. JesteĻmy od
3
KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl
siebie wsp–þzaleŇni - czy wiemy o tym, czy nie, czy chcemy tego, czy nie.
Ale co to ma wsp–lnego ze wsp–þodpowiedzialnoĻciĢ za popeþnienie konkretnej zbrodni?
SĢ ofiary i sĢ sprawcy. Globalizacja tej sytuacji nie zmienia. Nie lubiħ odwoþywaę siħ do
tzw. mĢdroĻci szarego czþowieka, ale tym razem zrobiħ wyjĢtek. KaŇdy czþowiek jako
tako moralny ma naturalne poczucie sprawiedliwoĻci. Na tym opiera siħ sĢdownictwo w
USA: þawa przysiħgþych, kt–rĢ tworzĢ przypadkowo wylosowani przeciħtni ludzie,
orzeka "winien" lub "nie winien". Za atak na WTC, podczas kt–rego zginħþo kilka
tysiħcy niewinnych ofiar, ktoĻ ponosi odpowiedzialnoĻę.
- Nie sĢdzħ, by obecne, ĻwieŇo rozpoczħte stulecie miaþo waŇniejszy problem niŇ dogadanie
siħ w kwestii zasad etycznych i zasad sprawiedliwoĻci. SprawiedliwoĻę albo jest uniwersalna,
albo jej w og–le nie ma. To znaczy: albo stosujemy wobec wszystkich te same kryteria, albo
tylko wobec niekt–rych, a w–wczas nie ma sprawiedliwoĻci.
TragediĢ naszego Ļwiata jest to, Ňe w cyberprzestrzeni, w kt–rej dziejĢ siħ wszystkie doniosþe
sprawy wsp–þczesnoĻci, nie ma czegoĻ takiego jak globalne i uniwersalne sĢdownictwo,
zasady prawne, zasady sprawiedliwoĻci. Przede wszystkim zaĻ nie ma instytucji zdolnych
nadaę temu prawu i sprawiedliwoĻci moc obowiĢzujĢcĢ. Konwencja miħdzynarodowa, kt–rej
przestrzeganie zaleŇy od tego, czy dane paıstwo zechce jĢ podpisaę, nie jest uniwersalnym
prawem, a to znaczy, Ňe nie jest prawem w og–le.
Gdy pan przechodzi przez ulicħ na czerwonym Ļwietle, þamie pan prawo i bħdzie pan ukarany
niezaleŇnie od tego, czy pan siħ z tym zgadza, czy nie. W stosunkach miħdzynarodowych
niczego takiego nie ma. W tej chwili wþadza, moc - Macht, jak m–wiþ Max Weber - szybuje
juŇ w przestrzeni eksterytorialnej, natomiast wszelkie instytucje demokratyczne, instytucje
kontroli politycznej nad wykorzystaniem wþadzy sĢ wciĢŇ lokalne. To znaczy, Ňe ta
prawdziwa moc - Macht - jest poza zasiħgiem.
Powiadanie, Ňe przestħpc–w trzeba oddaę w rħce sprawiedliwoĻci, jest wywaŇaniem
otwartych drzwi. Z tym siħ zgodzi kaŇda z cywilizacji wyliczonych przez Samuela
Huntingtona, wszystkie kultury i religie - bez wzglħdu na to, jak gþħbokie byþyby miħdzy nimi
r–Ňnice. Problem w tym, Ňe kaŇda z nich traktuje sprawiedliwoĻę na inny spos–b, a i swoje
zasady sprawiedliwoĻci stosuje do innych nader wybi–rczo. Jak powiadajĢ Francuzi - deux
poids, deux mesures...
Pewne zasady sĢ jednak wsp–lne. KaŇda cywilizacja potħpia morderstwo. Tymczasem w
krajach muzuþmaıskich odbyþy siħ demonstracje poparcia dla terroryst–w, kt–rzy
dokonali zbrodni. CzyŇ to nie jest szokujĢce?
- Owszem, szokujĢce. Ale my siħ pysznimy tym, Ňe naleŇymy do cywilizacji, kt–ra nie cieszy
siħ z tego, Ňe ludzie umierajĢ. Choę sĢ i u nas tacy, kt–rzy gotowi sĢ z tej wyŇszoĻci
zrezygnowaę, gdy niewygodna. W tymŇe numerze "International Herald Tribune", z kt–rego
cytowaþem sþowa Pfaffa, moŇna przeczytaę George'a F. Willa nawoþujĢcego Amerykħ, by nie
sþuchaþa siħ prawnik–w, kt–rzy powoþujĢ siħ na "prawo miħdzynarodowe", czy dyplomat–w
powoþujĢcych siħ na "opiniħ ĻwiatowĢ" (oba te pojħcia Will ujmuje w cudzysþowy).
Byę moŇe to wþaĻnie pozytywnie nas wyr–Ňnia spoĻr–d innych cywilizacji.
- Zamiast zastanawiaę siħ, co zrobię, Ňeby ci ludzie zaczħli pþakaę na widok poharatanych
4
KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl
przez bomby, mamy zazwyczaj innĢ odpowiedŅ: decyduje to, kto ma wiħcej broni. Jest takie
angielskie wyraŇenie "collateral damage" - szkody towarzyszĢce. Takie szkody zdarzajĢ siħ,
gdziekolwiek siþy siħ ze sobĢ mierzĢ. Gdyby jakiĻ przybysz z Marsa oceniaþ, co staþo siħ 11
wrzeĻnia, byę moŇe powiedziaþby, Ňe tych 5--6 tys. nowojorczyk–w, kt–rzy zginħli w wieŇach
WTC, z punktu widzenia logiki dziaþaı wojennych naleŇy do tej samej kategorii co zabici
przez amerykaıskie bomby w DŇalalabadzie czy Kandaharze. To tylko "szkody
towarzyszĢce". Madeleine Albright, w–wczas przedstawiciel USA w ONZ, indagowana przez
Leslie Stahla w CBS w 1996 roku o Ļmierę p–þ miliona irackich dzieci w wyniku
amerykaıskich sankcji, odparþa, Ňe byþa to "bardzo trudna decyzja", ale wziĢwszy wszystko
pod uwagħ, "myĻlimy, Ňe sprawa warta byþa tej ceny" [kursywa ZB]. Skþonni jesteĻmy
m–wię: ha, trudno, gdzie drwa rĢbiĢ, tam wi–ry lecĢ - ale, o uþomna ludzka naturo, tylko
wtedy, gdy to cudze drwa siħ rĢbie. Od moralnoĻci Kalego, jak siħ okazuje, gdy do przelewu
krwi dochodzi, nie uszliĻmy daleko.
OfiarĢ terroryst–w byli ludzie znajdujĢcy siħ wewnĢtrz wieŇ w momencie ataku
wymierzonego w symbol globalnej dominacji, jakim byþo Centrum ĺwiatowego Handlu,
kwatera gþ–wna globalnych korporacji.
Nie zgadzam siħ. TerroryĻci atakowali symbole, ale przecieŇ chodziþo im o to, by zabię
jak najwiħcej zwykþych ludzi. Natomiast ataki Amerykan–w na Kandahar majĢ na celu
unieszkodliwienie terroryst–w i talibskich Ňoþnierzy, kt–rzy ich wspierajĢ. Owszem, ginĢ
teŇ niewinni ludzie, ale nie oni sĢ celem. Amerykanie uderzajĢ w odwecie, ale teŇ po to,
by osþabię siþy terroryst–w. To nie oni sĢ agresorem. M–wiĢc jħzykiem teologii: ich
wojna jest sprawiedliwa, wojna terroryst–w - nie.
- Nie wiem i nie potrafiħ siħ dowiedzieę, skĢd u pana ta pewnoĻę i jak pan zgþħbiþ motywy
sprawc–w. Podejrzewam, Ňe wiedziaþ pan o nich z g–ry. Brak wyobraŅni i umiejħtnoĻci
wczucia siħ w argumenty drugiej strony to jedna z gþ–wnych przeszk–d na drodze do Dublina.
Czy nie moŇe pan sobie wyobrazię, Ňe to, co siħ dziaþo w WTC, byþo przez wielu ludzi
uwaŇane za przyczynħ ich cierpieı? Sþusznie albo nie, ale uwaŇali, Ňe dziaþalnoĻę WTC jest
przyczynĢ ich nħdzy. Podobnie my uwaŇamy ben Ladena za sprawcħ tragedii, kt–ra
wydarzyþa siħ w Nowym Jorku. Przypisujemy mu wszystkie nieszczħĻcia, jakie zwykþych i
Bogu ducha winnych Amerykan–w nħkajĢ. W ten spos–b moŇemy kþ–cię siħ w
nieskoıczonoĻę, ale do Dublina nie dojdziemy!
M–wi pan, Ňe mieszkaıcy kraj–w muzuþmaıskich cieszĢ siħ, Ňe w WTC zginħli ludzie. A byę
moŇe cieszyli siħ, Ňe zostaþy zdruzgotane symbole mocy, zdawaþoby siħ, niezwyciħŇonej i nie
do odparcia? Gdyby im pokazaę 6 tys. innych trup–w, nie taıczyliby pewnie z radoĻci. MoŇna
sobie wyobrazię, Ňe ci ludzie uwaŇajĢ ofiary w wieŇowcach na Manhattanie za "szkody
towarzyszĢce", jak i my uwaŇamy za takie ludzi polegþych przy okazji bombardowania
Kabulu. Byę moŇe teŇ powiedzieliby, Ňe "sprawa warta jest tej ceny"?
Szczerze m–wiĢc, trochħ cierpnie mi sk–ra, gdy sþyszħ tego rodzaju rozumowanie. JeĻli
m–j sĢsiad, kt–remu siħ kiepsko powodzi, podpali m–j dom, gdyŇ z jakiegoĻ powodu
wymyĻli sobie, Ňe jego niepowodzenia wynikajĢ z moich sukces–w, to ja oczywiĻcie
potrafiħ sobie wyobrazię, co siħ dzieje w jego umyĻle, ale to nas w Ňaden spos–b nie
przybliŇy do porozumienia. JakĢ krzywdħ uczynili ekstremistom muzuþmaıskim
Amerykanie?
- Ano wþaĻnie, czas najwyŇszy, by miast sk–ry grubej mieę takĢ, co cierpnie.
5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin