Status ontologiczny czasu w poglądach Romana Ingardena.pdf

(118 KB) Pobierz
10326766 UNPDF
Status ontologiczny czasu w poglądach Romana Ingardena
Struktura czasu
Według Romana Ingardena (1893-1970) wszystko przebiega w czasie: spostrzeżenia, spostrzeżeniowe po-
myłki, złudzenia przypomnieniowe[1] itp. Wszystkie one występują w następstwie koniecznych przemian
perspektywy wzrokowej. Oznacza to, że czas posiada określoną strukturę. Struktura ta dzieli się na: przeszłość,
teraźniejszość i przyszłość. Wyjaśnia ona tym samym, to co teraźniejsze, to co przeszłe i to co przyszłe.
Struktura czasu odzwierciedla jednocześnie strukturę czasową świata. Prawdziwa więc interpretacja realnej
struktury czasowej świata powinna ujmować czas nie jako czysto zjawiskowy, ale jako realny. Wynika stąd, że
wszystkie zdarzenia zachodzące w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości istnieją realnie.
Aby coś mogło się stać ,,przeszłym” musi najpierw być „obecnym” w pewnym „teraz”. Dopiero w
następnym „teraz” staje się przeszłym. Nie można jednak powiedzieć, że istnieje konieczność tego następstwa,
tzn. że najpierw musi być coś w przyszłości, aby potem być w teraźniejszości, a następnie dopiero w
przeszłości. Może się tak zdarzyć, że jakieś zdarzenie nie zostanie zapamiętane i nie stanie się przeszłością.
Podobnie, zdarzenie przyszłe może nigdy nie zaistnieć i nie stanie się z tego powodu ani teraźniejszym, ani
przeszłym. (Oczywiście zawsze jest zachowywana kolejność numeryczna i ciągłość zdarzeń. To znaczy, że
zawsze rok 1900 poprzedza rok 1901, a ten 1902. Czas stanowi więc continuum ciągłe.) Zacznijmy od zbadania
właśnie tych faz czasu.
Teraźniejszość
Najważniejszą z nich jest teraźniejszość, bowiem w teraźniejszości (w jej „punkcie”) leży źródło konstytucji
samego czasu, a więc nie tylko teraźniejszości, ale i przeszłości i przyszłości. (W każdej z tych faz bytują
przedmioty, procesy, zdarzenia i indywidua.)
Co dokładniej oznacza sens słów „bycie teraz” lub „to co teraźniejsze”? R.Ingarden rozumie je na kilka spo-
sobów. Przeważnie „teraz” rozumie jako tzw. „punkt czasowy”, czyli punktową granicę, miejsce w continuum
czasu. ,,Bycie „teraz” znaczy wówczas tyle, co „wstąpienie w byt” i właśnie przez to, w tym samym momencie,
natychmiastowe „wystąpienie z bytu” - zniknięcie. „Bycie teraz” nie ma czasowej rozciągłości. Ponadto nie
istnieje żadne trwanie tego, co jest teraźniejsze i w ogóle żadne trwanie w teraźniejszości. „Trwać” bowiem,
oznacza przede wszystkim najpierw istnieć dłużej niż tylko w jednym „teraz”. Jest to właśnie wykluczone przez
radykalną koncepcję „punktowego” teraz, ponieważ trwanie czegoś zakłada, że to, co trwa, jakkolwiek
utrzymuje się przez pewien przeciąg czasu w bycie, utrzymuje się jako coś identycznego ze sobą, a to jest
sprzeczne. Według filozofa należy założyć, że ten przeciąg czasu oznacza jakąś fazę czasową, która radykalnie
wychodzi ponad jedno „teraz”. Skoro „przemijanie” znaczy tyle, co „wystąpienie-z-bytu”, zniknięcie,
unicestwienie wykluczona jest możliwość pozostania identycznym przez więcej niż jedną teraźniejszość. Jest to
podstawowa właściwość bycia w fazie teraźniejszości.
Aktualność zdarzeń polega więc na istnieniu w obrębie tylko jednej teraźniejszości. Zdarzenia piętnuje ta
jedność teraźniejszości, w której się dokonują. Aktualnością są przeniknięte nie tylko zdarzenia, lecz wszystko
cokolwiek jest teraźniejsze. Aktualność jest czymś, co wykracza poza samoistność przedmiotu. Samiostność
jest wprawdzie niezbędnym warunkiem aktualności, ale nie wystarcza do tego, żeby coś było teraźniejsze; ani
też sama nie stanowi aktualności. Aktualność jest także jednym z momentów bytowych. Nigdy nie wykracza
poza rozpiętość jednego konkretnego „teraz”. Z tego powodu jest trudno ją uchwycić i opisać. Ewentualne
przybliżenie treści tego pojęcia można osiągnąć jedynie za pomocą obszernych analiz.
Jak już wiemy – według R.Ingardena - wszystko to, co istnieje doświadczamy w specyficznym doświadcze-
niu czasu. Jest ono ograniczone tylko do jednego, bezwymiarowego „teraz” otoczonego polem przeszłości i
przyszłości. Rozumienie „teraz” można ujmować dwojako. W pierwszej interpretacji poza jednym,
bezwymiarowym „teraz” nic już nie istnieje. W drugiej, słabszej, mówić o teraźniejszości jest sens jedynie
wtedy, jeżeli zgodzimy się, że „przeszłość” i „przyszłość” nie są prostym, radykalnym, zupełnym niebytem
lecz, że są one raczej szczególnymi postaciami czy sposobami istnienia, specyficznie różnymi od bycia w
aktualnej teraźniejszości. Teraźniejszość wprawdzie odróżnia się od przeszłości aktualnością, od tego, co
przeszłe i od przyszłości, od tego, co przyszłe, w niej jednak ani to, co przeszłe, ani to, co przyszłe nie jest
bezwzględną nicością. Przeszłość i przyszłość są tu jakby dwiema prapostaciami bezwzględnego niebytu.
(Istnieją różne koncepcje i różne doświadczenia czasu, które prowadzą do rozmaitego pojmowania tego, kiedy
zdarzenie przestaje istnieć lub jeszcze nie zaistniało. Nie będziemy icn tutaj analizować.)
Struktura czasu, którą przedstawiliśmy wpływa na tożsamość i związek między tym, co przeszłe, a tym, co
teraźniejsze. Powoduje równanie się ich tożsamości. Obrazy te inaczej wyglądają w teraźniejszości i inaczej w
przyszłości.
Przeszłość i przyszłość
Przejdźmy teraz do charakterystyki „bycia przeszłym”i „bycia przyszłym” (potocznie: przeszłości i
przyszłości). Zdaniem R.Ingardena tylko niektóre „bycia aktualnym” prowadzą do przemijania. Tylko specjalny
sposób aktualizowania, który jest najściślej związany z rzeczywistością prowadzi do tworzenia teraźniejszości i
przemiany jej w przeszłość - tym samym prowadzi do czasowości. Ten szczególny sposób aktualizowania
(czasowość) należy wyjaśnić (patrz niżej) w przeciwieństwie do aktualności wolnej od czasu (ewentualnego,
doskonalszego sposobu istnienia), aby zrozumieć sposób pokrycia istoty rzeczywistości ze sposobem jej
istnienia.
Przeszłość charakteryzuje się nieodwołalnością. To, co jest przeszłe już przeszło nieodwołalnie i zapada się
coraz bardziej, tzn. zostaje przez coraz to nowe teraźniejszości, które przemieniają się w przeszłości coraz
bardziej oddzielone od aktualnej teraźniejszości. Po kolejnych teraźniejszościach następują następne i tak to
trwa ciągle. Wiąże się to ze zmiennością czasu. Teraźniejszość choć wciąż nowa - wydaje się być wciąż jakby
tą samą, stale pozostającą, nieruchomą. Jeżeli w tym, co przeszłe i w tym, co teraźniejsze występuje jakieś
zdarzenie mamy wówczas do czynienia, właśnie z dwoma zdarzeniami, które nawet, gdy pierwsze z nich jest
warunkiem, np. pośrednią przyczyną drugiego - nie tworzą pierwotnej jedności. Dzieje się tak zawsze w
przypadku różnych faz pewnego niezłożonego procesu, z których jedna należy do przeszłości, a druga się teraz
dokonuje. Istnieją wprawdzie takie dwie różne fazy, ale są one - przy efektywnym rozgrywaniu się prostego
procesu tylko potencjalnymi fazami (częściami) i należą do jednej całości. Jeszcze ściślejszy jest ten związek w
wypadku przedmiotów trwających w czasie, w szczególności rzeczy. Rozważając dalej sposób istnienia
przeszłości i przyszłości należy powiedzieć, że istnieje fenomen tego, co przeszłe i tego, co przyszłe, ale nie
istnieje samo to, co przeszłe ani samo to, co przyszłe. Z realnych bytów aktualnych nie pozostaje w przeszłości
nic z nich samych. Przemijanie bowiem oznacza tyle, co „ustawanie w bycie”. Przeszłe oznacza więc coś
daleko bardziej radykalnego niż tylko dla kogoś już nie istniejące, nieobecne. Jako przypominanie pozostaje
uświadomione, a jako fenomen przypomnienia jest jeszcze quasi- teraźniejsze, ale „w sobie”, w prawdziwym
sensie tego słowa, już nie istnieje. Analogicznie argumentujemy w odniesieniu do tego, co przyszłe. Widać
więc, że czas w rej interpretacji nie jest mocą, która niszczy byt. To, co przeszłe i to, co przyszłe istnieją
bowiem w specyficzny, właściwy sobie sposób dalej.
W przeszłości występuje jeszcze jedno ciekawe zjawisko. Mianowicie, występuje tzw. przesunięcie fazowe.
Polega ono na skracaniu lub wydłużaniu się faz czasowych i jednocześnie rozgrywających się w nich procesów.
Zmienia się bowiem tzw. dystans, w którym pozostają one w stosunku „do mnie”, w momencie przypominania
ich sobie przeze mnie. Wydarzenia, procesy zdają się z perspektywy czasu zmieniać swoje trwanie w dwóch
kierunkach: albo zaczynają się wydawać krótsze, albo dłuższe w porównaniu z rzeczywistym ich trwaniem. W
zastosowaniu do całości faz przebiegu czasowego (do przeszłości i przyszłości) należy powiedzieć, że
każdorazowo przypominanie zdarzeń i myślenie o zdarzeniach przyszłych ogranicza się do fazy aktualnej. Przy
czym, przy geornetryczno-punktowej koncepcji czasu musiałaby się i ta faza skurczyć do punktowej granicy
między „nicością faz minionych”, a „nicością faz, które mają dopiero nadejść”.
Rodzaje czasu
Według R.Ingardena można mówić o czasie w dwóch sensach. Można mówić o czasie konkretnym i można
mówić o czasie abstrakcyjnym. Czas konkretny jest przeciwieństwem czasu abstrakcyjnego[2]. Czas ab-
strakcyjny określamy za pomocą symboli matematycznych. Jest to w szczególności czas fizykalny. Czas
konkretny, powszechny jest pewnym rodzajem czasu porównawczego. W nim dokonuje się porównania wielu
konkretnych czasów poszczególnych przedmiotów. Bada się również zachodzące między nimi zależności. Czas
konkretny nie jest czymś, co zostało nam narzucone. Nie jest też czymś, co by mogło być oddzielone od tego,
co się w nim zdarza, dokonuje, rozgrywa i rozpościera lub co w nim trwa. Inną właściwością czasu
konkretnego jest to, że jest czasem wypełnionym w przeciwieństwie do pustego czasu abstrakcyjnego. Czas
konkretny charakteryzuje się dopełniającymi się właściwościami. Może być jednorodny lub wielorodny,
bezjakościowy lub jakościowo określony, ale trzeba przy tym pamiętać, że są to rozstrzygnięcia, które można
dokładnie sformułować tylko w ramach ogólnej teorii czasu.
Czas konkretny – R.Ingarden - nazywa czasem absolutnym. Jest on absolutny w tym sensie, że jest czasem
samego przedmiotu, który w nim istnieje (o ile ten przedmiot istnieje). Nie jest jakąś tylko subiektywnie
uwarunkowaną, jakby z zewnątrz narzuconą formą, lecz jest z istoty swojej obcą formą czasową, jak np. czas w
sensie kantowskim.
Często filozof mówi o tzw. czasie przeżywanym. Rozważany tu czas konkretny jest „przeżywany” wówczas,
jeśli jest właśnie czasem jednego przeżywającego podmiotu, natomiast jest „nieprzeżywany”, jeżeli jest czasem
przedmiotu obcego wszelkiej świadomości. W związku z tym poruszane nieraz przeciwstawienie między
czasem „przeżywanym” i „nieprzeżywanym” nie ma dla nas większego znaczenia. Wybitny filozof bardziej i
dokładniej nie rozważa, jaki zachodzi stosunek między czasem konkretnym, a innymi czasami.
Podsumujmy tę część rozważań. R.Ingarden obok pierwotnej wewnętrznej świadomości czasu wyróżnia z
jednej strony czas konkretny (ukonstytuowany) przeżywany, określony jakościowo, z drugiej zaś strony, czas
fizykalny określony matematycznie, ciągły oraz pusty czas zdarzeń fizykalnych. „Wypełniony”, jakościowo
określony czas jest czasem ukonstytuowanych przeżyć i konkretnych zdarzeń fizycznycn w świecie realnym,
np. czas trwania cząstek powstających przy zderzeniu jądra atomowego z promieniowaniem kosmicznym dany
w spostrzeżeniu zewnętrznym. Tylko pierwotne dane wrażeniowe leżące u podstaw wszelkiej konstytucji
zdarzeń, zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych, wolne są od „ukonstytuowanego”, wypełnionego czasu.
Wypełniony on jest danymi, które trwają. Wśród rodzajów możliwych trwań istnieją tzw. wolne rozpościerania
się. Są to przede wszystkim pierwotne dane wzrokowe, słuchowe, a także dotykowe. W pierwotnych
przeżyciach nie jest obecny matematycznie określony, jednorodny czas. Czas rozumiany jako jednowymiarowe
continuum występuje w matematyczno-geometrycznej koncepcji czasu. (Matematycy mówią o czasie jako o
continuum punktów.)
Wg R.Ingardena teraźniejszość jest miejscem występującym w tym continuum, jest jedynie jednym,
bezwymiarowym punktem. Teraźniejszości nie przeżywamy jednak jako punktu, ale jako pewien moment czy
granicę w continuum. Teraźniejszość jest bowiem w pewien sposób rozumianą fazą. Mówiąc językiem
matematyki, taka faza jest odcinkiem. Odcinek ten stanowi continuum, a każdy moment stanowi punkt w tym
continuum. Fizycy mówią, że jedynie ta punktowa teraźniejszość istnieje. Przeszłości bowiem już nie ma, a
przyszłości jeszcze nie ma.
Status ontologiczny czasu
Zastanówmy się teraz, w jakim związku występuje czas z rzeczywistością, jaki jest do niej jego stosunek.
Poprzez analizę tego związku spróbujemy podać status ontologiczny czasu. Wg R.Ingardena u I.Kanta czas jest
wprawdzie tylko „formą naoczności”, lecz w obrębie świata „przejawów” występuje jako forma naocznego
przejawu rzeczy samej w sobie. To potraktowanie czasu jako pewnej formy odbiło się na długo w rozważaniach
filozoficznych dotyczących natury czasu . Wynika stąd, że kantowski, realny świat „rzeczy samych w sobie” w
ogóle nie jest czasowy. Zaś współcześnie przyjmowany i uznawany przyczynowy porządek świata zakłada jego
strukturę czasową[3]. Również możliwość i sensowność odpowiedzialności zależą od tego czy świat posiada i
jaka jest jego struktura czasowa oraz na czym ona polega. Jeżeli struktura czasu odpowiada występującej
przyczynowości w świecie realnym istnieje możliwość zdania się choć na chwilę na bieg losu z równoczesnym
usiłowaniem „utrzymania siebie w swojej dłoni”. W podejściu R.Ingardena występuje jednak pewna trudność.
Przyjął on bowiem relatywistyczną, przyczynową koncepcję czasu, zgodnie z którą świat realny oraz
występujące w nim rzeczy i procesy takie, jakie są „w sobie” - są czasowe. Przy tym, prawie nic nie mówi o
tym jak właściwie należy pojmować sam czas. Mówi tylko o czasie w odniesieniu do istniejącego człowieka.
Czas w tym ujęciu jest zjawiskiem pochodnym, zależnym od sposobu zachowania się osoby ludzkiej. Jego
postać, odmiany są przejawem sposobu jego istnienia. Ale zarazem czas istniałby, gdyby myśli powyższe nie
były słuszne i upływ czasu na to, co istnieje, w szczególności zaś na wewnętrzną zwartość i odrębność
człowieka, na jego siłę i na to, co ostatecznie znaczy, nie miałoby znaczenia. Czas więc, będąc czymś
pochodnym, byłby jednocześnie czymś przed czym trzeba się bronić i przed czym nie zawsze obronić się
można. Nie byłby wówczas na pewno - jak tego chce Kant - czystą formą doświadczenia, lecz byłby jakąś
realną siłą w obrębie tego, co rzeczywiste. Zarazem jednak nie byłby i nie mógłby być czymś osobnym, obok
tego, co istnieje w świecie rzeczywistym, lecz musiałby być czymś, co osadza się na tym, co istnieje, co je na
pewien swoisty sposób obejmuje, tak iż to, co istnieje jest w czasie. Byłby inny w zależności od tego jakim jest,
jak się zachowuje, jak żyje, jak sam w sobie się trwoni lub skupia to, co istnieje.
Kontynuując dalej te rozważania dodajmy, że zagadnienia „bycia w czasie” nikt dotąd - według R.Ingardena
- trafnie nie ujął, a tym bardziej nie rozwiązał. Można jedynie w tej kwestii powiedzieć, że ,,bycie w czasie” lub
„czasowość” z jednej strony, a „bezczasowość” z drugiej, mają coś wspólnego z istnieniem przedmiotu.
Mianowicie określają one formalnie lub materialnie dany przedmiot. Nie można z góry przewidzieć, czy
istnieje jeden tylko czy więcej sposobów istnienia czasowo określonego. Dopiero badanie istoty czasu i jego
możliwych odmian może w tej sprawie przynieść rozstrzygnięcie.
Sposoby istnienia w czasie
Wśród czasowo określonych przedmiotów indywidualnych istnieją zasadnicze typy, które różnią się od siebie
sposobem istnienia (wraz z nim rodzajem czasowego określenia), jak wreszcie formą. Są to: przedmioty,
procesy, zdarzenia i indywidua trwające w czasie.[4]
Przedmiotowe
Wszystkie przedmioty indywidualne trwające w czasie można podzielić na dwie wielkie klasy: na
przedmioty czasowo określone i przedmioty pozaczasowe (w szczególności idealne). Na czym polega
bezczasowość jest trudno pozytywnie określić. Łatwiej wyjaśnić czym jest czasowe trwanie przedmiotów.
Ograniczmy się więc do próby wyjaśnienia roli czasowego określenia dla sposobu istnienia przedmiotów
czasowo określonych.
Przedmiot jest czasowo uwarunkowany i określony w dwojaki sposób. Po pierwsze przez to, że istnieje w
pewnym określonym czasie, tzn. utrzymuje się w aktualności. Utrzymuje się w teraźniejszościach należących
do danego okresu czasu. Po drugie na tym, że przechodzi przez te teraźniejszości, będąc aktualny zawsze tylko
w jednej z nich. Czas wpływa na sposób istnienia przedmiotów oraz na przemiany, którym przedmiot ulega.
Specyficzny dla przedmiotów trwających w czasie jest ich stosunek do czasu. Są one bowiem bezwzględnie
niezmienne albo zmieniają się tylko pod jakimś względem, albo wielokrotnie zmieniają się w określonym
rytmie, tempie i systemie przemian. Przy czym głębokość przemian i ich zasięg mogą być różne.
Jeżeli chodzi o stosunek przedmiotów do teraźniejszości to: przedmiot trwający w czasie jedynie przechodzi
przez aktualność coraz nowych chwil, ale nie czyni on tego jakąś częścią samego siebie, jak proces, lecz on
sam w całym zasięgu swego bytu jest w poszczególnych teraźniejszościach aktualny i obecny. Podobnie jednak,
jak przy procesach istnieje „tu i teraz” cały okres czasu, całe pasmo teraźniejszości, w których on po kolei -
aktualnie istnieje. Z doświadczenia czasu, które ogranicza byt przedmiotu tylko do teraźniejszości, wydaje się,
że przejście czegoś ściśle tego samego z jednej teraźniejszości do drugiej jest niezrozumiałe. Niszczycielska
moc czasu przemienia wszystko, co bylibyśmy skłonni uważać za przedmiot trwający (w czasie) w pewną
mnogość oddzielonych od siebie zdarzeń. Pozostawanie niezmiennego przedmiotu, określonego czasowo
przynależy doń z jego istoty, jest mu w pewnym sensie „immanentnie przypisane”, jakkolwiek to przedmiot
znajduje się w czasie, w nim się rozpościera, w nim jest, a nie odwrotnie.
Właściwością rzeczy martwych jest to, że zostają one zniszczone. Szczelinowość ich aktualności jest znacz-
nie radykalniejsza niż szczelinowość indywiduów żywych. Brak im ścisłej jedności, którą posiada byt czasowo
rozpięty. Przedmioty trwające w czasie różnią się od zdarzeń tym, że zdolne są przetrwać poszczególne chwile,
w których zdarzenia są niejako zamknięte, istnieją więc dłużej niż zdarzenia.
Procesualne
Właśnie w sposobie, w jaki przedmiot trwający w czasie może przetrwać poszczególne chwile, widać jego
głęboką odmienność od procesów. Proces czyni to tak, że jego aktualna faza (dziejąca się właśnie) przechodzi
w całkiem nową, jakkolwiek od niej nieodgraniczoną fazę i w sposób ciągły w nią się przedłuża. Natomiast,
przedmiot trwający w czasie pozostaje identycznie ten sam w coraz to nowych chwilach, w których istnieje.
Dalej charakteryzując procesy należy powiedzieć, że aby mogły być możliwe procesy rozwijające się w sposób
ciągły i rzeczy jako przedmioty trwające w czasie, trzeba by przyznać, że poza tym, co „teraz-wstępuje-w-byt”
i tym, co „teraz-występuje-z-bytu” istnieje jeszcze to, co dokonane czy też przeszłe, które pozostaje identyczne
odpowiednio z czymś teraźniejszym, pod warunkiem, oczywiście, że istnieje dalej w jakiś inny sposób[5].
W każdym procesie, np. w określonym ruchu, należy odróżnić z jednej strony ciągłą całość faz, która
nieustannie rośnie dopóki proces się rozgrywa, a z drugiej zaś, przedmiot konstytuujący się w tych fazach z bie-
giem czasu jako szczególny podmiot własności stanowiący dany proces. Jedno i drugie jestestwo tworzy jakby
jego różne strony.
W procesie złożonym natomiast, istnieją przynajmniej dwie, „prawdziwe” (efektywne), od siebie oddzielone
części całości faz: istnieją w nim przerwy, a przynajmniej jedna. Najbardziej szczególną własnością procesu
jako przedmiotu czasowego jest to, że konstytuuje on się wprawdzie od pierwszej chwili dokonywania się jego
faz, jako osobny podmiot własności, ale dopiero wraz z biegiem czasu wyposaża się w coraz to nowe
własności. Proces, w szczególnym wypadku czynność podmiotu działającego, wchodzi w obręb stanu rzeczy
jako coś, co w trakcie jego odbywania się w danej teraźniejszości dwustronnie, w kierunku przeszłości i w
kierunku przyszłości, nie jest ograniczone i jako coś, co się nie przerywa co chwilę, lecz co się właśnie odbywa
ciągle w przemijaniu czasu, dopóki się nie skończy, nie wyczerpie i tym samym nie przestanie się rozwijać.
Kiedy tak się stanie oznacza to, że proces doszedł do swojej granicy. Stany rzeczy czynnościowe są do tego
specyficznego nieograniczenia procesów występujących w stanach rzeczy dostosowane właśnie tym, że nie
zawierają żadnych ograniczających zastrzeżeń. Trzeba osobnych tworów znaczeniowych, żeby podkreślić, że
pewien proces w pewnym momencie się zaczyna lub, że się przerywa i kończy. (Jedną z takich specjalnych
form zaznaczających czasowe ograniczenie procesu i zaczynanie się nowego, tego samego rodzaju, jest forma
częstotliwa: „chadzałem na spacer”. Formy czasowe niedokonane wyrażamy za pomocą czasowników
niedokonanych.) Stany rzeczy czynnościowe, w węższym tego słowa znaczeniu, są same w sobie czymś
czasowo rozpiętym i o tyle tylko są czasowo ograniczone, o ile zachodzi jakaś nieciągłość wśród procesów
rozgrywających się. Ale nie tylko stany rzeczy ściśle czynnościowe, także stany rzeczy własnościowe, o ile
zachodzą w przedmiotach trwających w czasie, są same czasowo rozpięte, a trwanie ich posiada pewne
ograniczenie czasowe. Nie każdy stan rzeczy własnościowy wypełnia sobą okres czasu. Nie zachodzi to przede
wszystkim w takich stanach (rzeczy) w których występują własności przedmiotów idealnych,
pozaczasowych[6]. Gdy natomiast, przechodzimy do stanów rzeczy własnościowych pewnego procesu,
traktujemy go jako specyficzny przedmiot czasowy i rozwijamy stany rzeczy kryjące się poza
jegowłasnościami. Są to nowe stany rzeczy w stosunku do stanów rzeczy czysto czynnościowych, chociaż są z
nimi w ścisłych związkach i są od nich ściśle zależne. To, że ta tu róża jest czerwona, to, że czcionki maszyny,
na której piszemy są twarde, że posiadają taki, a taki kształt, jest czasowo rozpięte, rozciąga się na pewien
okres czasu, inaczej mówiąc: występuje w pewnym paśmie teraźniejszości wciąż nowych, a potem pojawia się
w przeszłości, w charakterystycznej modyfikacji przeszłościowej jako coś, co wypełnia sobą pewną fazę
przeszłości. Tego rodzaju czasowo rozpięte stany rzeczy własnościowe nie wszędzie jednak zachodzą, nie we
wszelakiego rodzaju przedmiotach. Proces ten nabywa w pewnej fazie swego odbywania się pewną cechę,
którą w następnej już traci przez samo to, że się dalej rozgrywa. Tak samo, pewne nagłe zmiany w procesie
tworzą chwilowe, a więc czasowo nie rozpięte stany rzeczy czynnościowe w węższym tego słowa znaczeniu,
albo też stany rzeczy własnościowe, które zachodzą w przedmiotach trwających w czasie i zawierają w sobie
„trwałe” własności tych przedmiotów. Przedmiot trwający w czasie tylko dlatego trwa lub może trwać,
ponieważ zawiera w swym zasięgu bytowym czasowo rozpięte stany rzeczy własnościowe, a z drugiej strony,
pewne procesy jako rozwijające się całości faz. O tyle zaś, Może istnieć jako zwarta jednostka bytowa, o ile
między stanami rzeczy, które zachodzą w jego obrębie zachowane są prawa współistnienia i związków
bytowych między nimi.
Wśród, stanów rzeczy przedmiotów czasowo określonych pojawiają się również tzw. stany rzeczy czasowo
nierozpięte, czyli pozbawione trwania. Są to z jednej strony te stany, których zajście w byt stanowi zdarzenie, z
drugiej strony zaś, są to te z niektórych stanów rzeczy, które zachodzą w procesie jako w swoistym przedmiocie
czasowym.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin