Świtkowski Józef - Okultyzm i Magja w świetle parapsychologii.doc

(716 KB) Pobierz
Okultyzm i Magja w świetle parapsychologii

KRAINA LOGOS www.logos.astral-life.pl

"Okultyzm i Magja w świetle parapsychologii"

Józef Świtkowski (Lwów - Wisła - 1939)

Okultyzm i magja

 Jak wszystkie niemal nauki nowoczesne, tak i parapsychologja jest nauką ściśle indukcyjną. Bada zjawiska obserwacjami i eksperymentami, gromadzi fakty sprawdzone, wyszukuje ich cechy charakterystyczne, porządkuje je i porównywa, wysnuwa wnioski ogólne i w ten sposób dochodzi stopniowo do odkrycia praw, którym te zjawiska podlegają.

Okultyzm natomiast, jeżeli wogóle zaliczamy go do nauk, ma charakter niemal wyłącznie dedukcyjny. Nie powstał z badań zjawisk poszczególnych, któreby dopiero indukcyjnie doprowadziły do poznania praw ogólnych, lecz wprost przeciwnie: opiera się na dogmatach zawartych w jakiejś - prawdziwej lub rzekomej - wiedzy objawionej, i z tych dogmatów czerpie wskazówki do wywoływania zjawisk w praktyce.

Wiedzę tę objawili ludziom rzekomo bogowie, lub też ludzie bogom równi co do wiedzy i potęgi, a objawili ją nie całemu światu otwarcie, lecz tylko nielicznym jednostkom, uznanym za gotowe do przyjęcia tych tajemnic. Objawiali ją najczęściej tylko ustnie, a wtajemniczeni tą drogą we wiedzę przekazywali ją znowu ustnie następcom wybranym, i w ten sposób okruchy tej wiedzy, zniekształcone i wypaczone, dotrwały do naszych czasów. Część tylko tej wiedzy prastarej została spisana w "księgach świętych" różnych narodów; spisana jednak przeważnie w formie archaicznej, dziesiejszym umysłom trudno dostępnej, czasem symbolicznej, aby jej znaczenie właściwe pozostało ukryte przed niepowołanymi.

Okultyzm zatem opiera się na tradycji, bądźto ustnej, bądźteż pisanej, i to jest jego cecha wspólna z wierzeniami religijnemi. To pokrewieństwo cech sięga nawet głębiej, gdyż oprócz tradycji samej wiedzy tajemnej ma okultyzm także różne tradycje "rytuałów". Podobnie jak w wierzeniach religijnych, tak i tu rytuał wykształcał się dopiero z biegiem czasu, narastając coraz to nowymi szczegółami i przepisami.

Powód tego narastania przepisów rytualnych i ceremonij tkwił zapewne w malejącem z upływem czasu zrozumieniu właściwego znaczenia wiedzy tajemnej i umiejętności stosowania tego, co stanowiło jej działanie magiczne. Szczegóły ceremoniału, odbywanego zresztą zazwycxzaj publicznie, musiłay być w przepisach podane jasno i ściśle, a tylko znaczenie tego rytuału, nieraz czysto symboliczne, było zakryte przed zrozumieniem profanów.

Tak więc w miarę upływu wieków pradawna wiedza tajemna zaciemniała się siłą faktów coraz bardziej, a okruchy jej dottrwały do naszych czasów dwiema drogami. Jedną była tradycja ustna, podawana z pokolenia na pokolenie jako napół prywatna własność rodowa, a drugą były komentarze do zupełnie już niemal niezrozumiałej tradycji pisemnej, mnożące się coraz bardziej, odbiegające coraz dalej od jej wyjaśniania pierwotnego i coraz bardziej pęczniejące szczegółami rytuału.

Jeżeli pochodzenie pierwotnej wiedzy objawionej przypisuje się - jak wyżej wspomniałem - bogom, lub ludziom równym im wiedzą i potęgą, to ta równość polega przedewszystkiem na idealnie wysokim poziomie moralnym. Spadkobiercy tej wiedzy jednak dbali coraz mniej o swój poziom moralny, a w parze z tem tracili zdolność działania magicznego, zatrzymując jedynie tylko zdolność rozumowego pojmowania tej wiedzy. Zaczęli ją komentować coraz bardziej szczegółowo, a zarazem przypisywać działanie magiczne nie sobie i wymaganemu poziomowi moralnemu, lecz formułom rytuału. Im bardziej rozrastały się w szczegółach te przepisy i ceremonje, tem bardziej zanikało poczucie konieczności wysokiego poziomu moralnego jako warunku podstawowego i niezbędnego w działaniach magicznych.

Zwolna i nieznacznie, ale nieuchronnie, dochodziło do stanu, jaki jest dzisiaj, to znaczy: tradycja ustna błąka się w zniekształconych ułamkach wśród ludów dzikich, albo wśród analfabetów u ludów nawpół cywilizowanych, a tradycja pisemna ustąpiła na dalszy plan przed komentarzami i przepisami rytuału. Dostęp do tych ksiąg obecnie ma każdy bez względu na swój poziom moralny, kto ma odpowiednie przygotowanie intelektualne i wiele wytrwałości w odcyfrowywaniu znaczeń symbolicznych.

Ci pierwsi, opierający swoją działalność na przekazywanej im przez poprzedników tradycji ustnej, to szamani, derwisze, czarownicy i znachorzy, a drudzy, zagłębiający się w komentarze i szczegóły ceremonjału, to okultyści; ludzie zaś, którzy nawet bez znajomości "teorji" i znaczenia tych rytuałów próbują uzyskać nimi jakieś wyniki doświadczalne, to magowie nowocześni. Nie ulega wątpliwości, że i jedni i drudzy uzyskują pewne wyniki praktyczne, a raczej, że uzyskiwać je mogą; naogół jednak bywają to wyniki nikłe, cząstkowe i w regule o tyle niepewne, że sami wykonawcy nigdy nie mogą zgóry oznaczyć, czy efekt zamierzony rzeczywiście nastąpi.

Okultyści rozróżniają - wedle Papus'a - trzy rodzaje swej wiedzy, a to: wiedzę samą w sobie tajemną (scientia occulta), wiedzę ukrywającą, zatajającą (scientia occultans) i wiedzę, uczynioną tajemną, zakrytą (scientia occultata), chociaż sama w sobie nie była tajemna. Podział ten jest charakterystyczny dla nowoczesnego sposobu myślenia, nie zawiera jednak nic istotnie typowego, jakkolowiek przechowały się do dziś próby stworzenia n. p. specjalnej wiedzy, "ukrywającej" pod mniej lub więcej wyraźnie umówionymi symbolami jakąś treść z "nauki objawionej".

Przykładem najbardziej wykształconym takiej wiedzy zakrywającej jest alchemja, a w stopniu słabszym kabbala; obie zresztą rozwinęły się dopiero w średniowieczu, chociaż przypisują sobie początki o wiele wcześniejsze. Magja właściwa, jakkolwiek szczątki jej odnaleźć można także w alchemji i kabbali, odbywa się w przeciwieństwie do nich niemal zupełnie bez "zakrywania" i symbolów. Odnosi się to głównie do magji pierwotnej, zawartej w wiedzy "objawionej", a zatem nie wymagającej jeszcze żadnego rytuału ani ceremonjału.

W dalszych częściach będę się starał omówić pewne, częściej spotykane, dziedziny okultyzmu i znaleźć dla nich analogje w zjawiskach parapsychicznych. Nie będę tam już jednak przytaczał przykładów konkretnych, gdyż okultyzm tem właśnie różni się od parapsychologji, że "fakty" jego nie zostały dotychczas sprawdzone badaniami naukowemi. Wiele z takich rzekomych faktów znanych jest ogólnie, nie potrzeba zatem przykładów na zebranie cech charakterystycznych; inne tejże wartości wzmianki spotykałem w literaturze okultystycznej tylko sporadycznie, tem trudniej zatem byłoby uważać je za o tyle prawdopodobne, żeby zasługiwały na próby wyjaśniania.

To samo odnosi się do dogmatów okultyzmu. Źródła ich pierwotne są zbyt odległe, żeby można było kusić się o sprawdzanie ich autentyczności, zwłaszcza, że są z reguły bezimienne. Dawne "księgi święte" nie mają przeważnie autorów, a sprawa daty ich powstania może obracać się tylko około domysłów i wniosków porównawczych. Jedno i drugie jest zresztą kwestią drugorzędną; na uwagę zasługuje w pierwszej linji to, czy treść ich zawiera coś rzeczywistego, czemu dałyby się podporządkować zjawiska doświadczalnemu stwierdzeniu dostępne.

Otóż "księgi święte" różnych narodów kulturalnych są zadziwiająco zgodne między sobą co do treści. Zawierają - w formie oczywiście archaicznej i trudnej nieraz do trafnego wyłożenia - zazwyczaj kosmogonję i dzieje ludzkości, z takim nawet uderzającym szczegółem, jak wzmianki o "potopie" jednakie u wszystkich narodów. Na dalsze części treści składają się systemy hierarchji duchów rządzących wszechświatem, nauka o "pierwiastkach niewidzialnych", z których składa się człowiek, i wskazówki do rozzwinięcia w sobie tych pierwiastków, aby przez nie zjednoczyć się z bóstwem.

Treść ta zatem - poza kosmogonją - traktuje wyłącznie o sprawach psychicznych i pochodzi rzekomo od ludzi, którzy przez rozwinięcie w sobie pierwiastków wyższych doszli do tak wysokich władz psychicznych, że widzieli to wszystko własnym wzrokiem duchowym i pojmowali, co widzą, bez specjalnych studjów intelektualnych. Do tych pierwotnych tekstów dołączały się z biegiem czasu komentarze różnych autorów, początkowo bezimiennych, a później podpisujących się nazwiskami. Komentarze te zrazu tylko wyjaśniały tekst, z powodu archaizmu za trudny do zrozumienia, a potem dodawały także wskazówki praktyczne do rozwoju władz psychicznych. Wskazówki te z biegiem czasu coraz mniej zajmowały się poziomem moralnym, a natomiast zmierzały do rozwoju takich wladz w człowieku, któreby mu dawały pewne korzyści materjalne.

W takiej formie, już znacznie zmienionej i spaczonej, przedostała się "wiedza tajemna" ze swej wschodniej ojczyzny na Zachód, a wraz z tem narodził się okultyzm europejski. Swe pierwsze źródła pisane czerpał z greckich przekładów tekstów egipskich, chaldejskich i aramejskich. Przekłady te, dostępne każdemu, kto jako tako poznał język, były materjałem, z którego okultyści budowali własne koncepcje, domysły i objaśnienia. Powstała na tej drodze cała literatura okultystyczna średniowiecza, której wartość stała oczywiście w stosunku prostym do wartości moralnej i intelektualnej autorów. Z dawnych warunków rozwoju "pierwiatków wyższych" pozostały w niej tylko szczątki w postaci przepisów wstrzymywania się od mięsa, alkoholu i użycia płciowego, niezawsze zresztą przestrzegane.

To zlekceważenie warunków pierwotnych dało początek także wybujałościom w kierunku przeciwnym, w którym wszystkiem były tylko ceremonje i rytuały, a potężna w człowieku siła popędu płciowego służyć miała za dźwignię do uzyskiwania wyników paranormalnych. Kierunek ten rozwinął się w praktyki czarnoksięstwa i satanizmu, uprawiane do dziś jako jedyna naprawdę "ukryta" gałąź okultyzmu.

 

Okultyzm starożytny

 

Najstarszemi źródłami naszych wiadomości o okultyzmie dawnym są tabliczki ceglane chaldejskie i papirusy egipskie. W British Musaeum w Londynie przechowywane są fragmenty działa magicznego na takich tablicach, spisanego na rozkaz króla Assurbanipala 870 r. przed Chr. w języku assyryjskim i martwym już wówczas akkadyjskim, a z innych podobnych znalezisk wiemy, że już za króla Sargona I (3800 lat przed Chr.) notowano obserwacje astronomiczne, znano rok słoneczny (365 i 1/4 dnia) ułożono tablice zaćmień słońca i księżyca na każdy "saros" (okres 18-letni). Hipparch twierdzi nawet, że Chaldejczycy już przed 27.000 lat badali niebo; niema na to jednak żadnych źródeł zachowanych.

Podstawą magji chaledejsko babilońskiej size="3"> była wiara w niezliczone (poza bogami nieba, ziemi, wody, miast i t. p.) duchy przyrody (żywiołów), nad którymi władze mają zaklęcia (apsu). Do magji należało również lecznictwo, posługujące się wkładaniem rąk (mesmeryzm), wpływami planet i zodjaku, talizmanami i amuletami (z gliny, płótna, kamienia); zakazane było natomiast czarnoksięstwo (maście narkotyczne, rzucanie uroków). W Persji religia Zoroastra zabraniała magji; wpływy jej przesiąkły jednak do Medji, a po zdobyciu Babilonu przez Cyrusa (539 przed Chr.) magowie medyjscy, zwani "Chaledejczykami", dostali się na dwór perski i wyrobili sobie poważanie. Gdy Cyrus pozwolił żydom wrócić do ojczyzny, zabrali ze sobą wiedzę chaldejską, a stąd znalazła się w "księdze Enocha" i innych pismach tego rodzaju, dając początek kabbali późniejszej.

O istnieniu magii w Egipcie wiemy z papirusów, znajdowanych przy mumjach w grobowcach. Najstarsze papirusy pochodzą z XXIV wieku przed Chr., pisane trudnymi do odcyfrowania hieroglifami; późniejsze pisane są językiem bądźto egipskim, bądź (w mniejszości) greckim. Do najważniejszych należy "księga zmarlych" i "papirus magiczny" Harrisa. Księga ta o 150 rozdziałach zawiera m. i. szczegółowy rytuał pogrzebowy i litanję Thota, dzięki której zmarły może "ujrzeć światło", przywracające mu świadomość po śmierci. Papirus Harris'a natomiast przeznaczony jest dla żyjących i podaje im zaklęcia ochronne i t. p., gdyż wedle magji egipskiej człowiek może opanowywać bogów.

Bogiem mądrości u Egipcjan był Toth, w Grecji noszący miano Hermesa. W papirusach egipskich, a podobnież w manuskryptach greckich, zawarta jest wzgodnem brzmieniu podstawa alchemji późniejszej, a to przypisywane Hermesowi zdanie: "Tego, czego oczekujesz, nie osiągniesz, jeżeli ciałom nie odbierzesz ich stanu cielesnego i jeżeli substancji bezcielesnych nie zdołasz przekształcać w ciała". Od iego podobnież ma pochodzić inwokacja (mantra): "Słuchaj głosu mego, wszechświecie; rozewrzyj się ziemio; pełnia wód niech się otworzy przedemną. Nie drżyjcie, drzewa, chcę bowiem wielbić Pana, który jest wszystkiem i jednością. Niech otworzy się niebo, a umilkną wichry; wszystkie me zdolności wielbią Tego, który jest wszystkiem i jednią".

Owo zlane w jedno egipskiego Totha z greckim Hermesem możliwe było zapewne przez to, że w Arkadji, ojczyźnie Hermesa, przechowywało się wśród ludu pasterskiego [1] wiele tradycji zgodnej z podaniami egipskiemi o bogu Toth. W tradycji tej część znaczną tworzy kosmogonja, zadziwiająco podobna do staroindyjskiej (zawartej w księdze "Dzyan"), jak wynika ze strassburskiego papirusu Reitzensteina. Pewne ideje z tej tradycji znane były bez wątpienia Sokratesowi, jako uczniowi wieszczki arkadyjskiej, Diotymy. [2]

Magia Hermesa-Totha przyjmuje istnienie mnóstwa demonów, którymi może do swych celów posługiwać się człowiek, znający "słowa" (Toth był "wadcą słów"), czyli formuły, zaklęcia, mantry (chema). Te zaklęcia także mają moc zmieniania natury ciał i "odbierania im stanu cielesnego" (jak wyżej przytoczyłem); stąd także Hermes uchodzi za ojca alchemji. Wiele pokrewieństwa z temi ideami okazują pisma Demokryta (IV wiek przed Chr.), filozofa greckiego, który odbył podróże po Chaldei, a w Egipcie dostąpić miał wtajemniczenia. Za czasów Chrystusa istniała już cała literatura alchemiczna, przypisywana Demokrytowi. Z Egiptu podobnież zaczerpnął Plato ideje, zawarte w jego djalogach (Timaeus, Kritias i inne), oraz Pitagora, który prowadził szkołę "wiedzy tajemnej" (ezoterycznej) dla uczniów wybranych, podczas gdy uczniowie profani, nie mający prawa widywać mistrza twarzą w twarz, siadywali "zawnątrz zasłony" (wiedza egzoteryczna).

Żydzi, jakkolwiek znali oddawna magję chaldejską i egipska, nie rozwinęli jej w nowe kieunki filozoficzne, lecz poprzestali na zagłębianiu się we wpływy słów mówionych i znaków pisanych na ludzi, na demony i na przedmioty martwe, z czego później powstała Kabbala. Pewne ideje z kosmogonji chaldejsko egipskiej znaleźć można w "księdze Enocha", uchodzącej właśnie za podstawę Kabbali, a to dlatego, że jest w niej (VII i VIII) opis upadku aniołów, wspomniany także w VI księdze Mojżesza. Oto "synowie nieba, rozgorzeli ku córom ludzi, zstąpili na szczyt góry Armon, sprzysięgli się między sobą, brali sobie kobiety, zamieszkali z niemi i nauczyli ich czarnoksięstwa, zaklęć i użytku z ziół i drzew. jeden z 18 przywódców, Azariel, uczył używania metali, strojów, klejnotów; drugi, Armers, odczyniania czarów; inny, Barkajal, obserwowania gwiazd, Akibel znaków i t. d. Bezbożność wzrastała, grzeszyli i psuli się wszyscy".

Otóż to "sprzysiężenie dwustu" ma być początkiem wiedzy tajemnej, a nauki Barkajala, Akibeela i Asariela dały początki astrologji i Kabbali. Pozatem jest w talmudzie babilońskim mowa o tem, że "Pan na górze Sinai udzielił oprócz przykazań Mojżeszowi to, co mogło być odkryte tylko siedmdziesięciu najstarszym" i ta wiedza o rzeczach boskich ma być utajona w Penateuchu.

W żadnej zresztą z ksiąg Starego Testamentu niema sladu jakiejś nauki tajemnej, zachowanej tylko dla nielicznych wybranych.

Jakkolwiek tedy każdy naród kulturalny w starożytności posiadał swoją magję, nie było w niej nic ukrywanego, zatajanego lub zazdrośnie strzeżonego. Wszystko, co z tej wiedzy magicznej przedostało się do potomności w dziełach pisanych, dostępne było każdemu, kto posiadał trudną i rzadką wówczas sztukę pisania i czytania. Plato opowiadał otwarcie o zatonięciu Atlantydy, Sokrates o swoim daimonion, a Pitagoras wykładał to samo dla swych uczniów, co dla profanów siedzących "zewnątrz zasłony".

Na tę magję składały się, jak wyżej wzmiankowałem, obserwacje astronomiczne a raczej astrologiczne, nauka o bogach, demonach i duchach przyrody, oraz o sposobach wpływania na nie mantrami i bronienia się od ich wpływów amuletami; znaczną część jej zajmowała podobnież historja powstania wszechświata, globu ziemskiego i zamieszkującej go ludzkości. Magja egipska dodała do tego nową gałąż: pieczę o zmarłych i ceremonijał pogrzebowy.

Z systemów astrologji starożytnej przytaczam tu niektóre szczegóły astrologii ptolomeuszowskiej, a to te, które miały zastosowanie w magji praktycznej średniowiecz i przetrwały w niej do czasów obecnych. Do "planet" należało także słońce i księżyc, a każdy dzień w tygodniu podlegał "wpływowi" innej planety. Ślady tego wpływu przechowały się do dziś w nazwach kolejnych dni tygodnia, n. p. w języku łacińskim, francuskim, angielskim etc. Według Ptolomeusza zatem Słońce "rządzi" niedzielą, Księżyc poniedziałkiem, Mars wtorkiem, Merkury środą, Jowisz czwartkiem, Wenus piątkiem, a Saturn sobotą.

Wpływ planet zmienia się jednak co godzinę; zatem planety wyżej wymienione "rządzą" danym dniem tylko w pierwszej godzinie po wschodzie słońca; potem następują inne planety, a po siedmiu godzinach powraca wpływ planety pierwotnej. porządek tego kolejnego wpływu planet jest jednak inny, niż porządek dni tygodnia, wskutek czego godziny dni ulegają kolejno takim wpływom:

Godziny wpływów planetarnych

Ten kolejny wpływ planet w różnych godzinach dnia i nocy jest bezwątpienia zniekształconym odbiciem nauki indyjskiej o tatwach, których jednak ta nauka uznaje nie siedm, lecz pięć tylko. [3] Także rachuba czasu jest w nauce indyjskiej inna, tatwy bowiem zmieniają się w odcinkach od wschodu do zachodu słońca. Szczegółów dal;szych tu nie podaję, gdyż wokultyzmie zachodnim pojęcie tatw było nieznane.

Przytoczę natomiast inny szczegół z dawnej astrologji "magicznej", gdyż prawdopodobnie od niej pochodzą "dni szczęśliwe" i "dni feralne" w różnych miesiącach roku, czego slady wyraźnie znajdujemy n. p. w wierzeniach rzymskich (dies fausti i dies ferales). Otoż owa astrologja uznawała istnienie takich różnych dni w każdym miesiącu, i przestrzegała ich ściśle w operacjach magicznych, wybierając dni "korzystne" dla maga, a "niekorzystne" dla osoby, która miała ulec zaczarowaniu. [4]

W różnych miesiącach roku przypadały wedle papyrusa egipskiego 19.dynastji (1200 lat przed Chr.) takie dnie niezależnie od dni tygodnia:

Dnie szczęśliwe i wrogie

Jeżeli mimo wszystko magja zachowała w starożytności cechę czegoś ukrytego i niedostepnego dla ogółu, to powód tkwił w tem, że sztukę czytania i pisania posiadali wówczas - z wyjątkiem Grecji - niemal wyłącznie tylko kapłani. Była to kasta najwyżej rozwinieta intelektualnie, mędrcy, nauczyciele, sędziowie i lekarze w jednej osobie; jeżeli zatem wiedza pozostała w ich ręku jako monopol nieledwie wyłączny, to nie znaczyło jeszcze, jakoby pragnęli ją zatajać. Nierzadko dzielili się nią z panującymi i dostojnikami dworu, a że czasem wykorzystywali ją jako swą przewagę nad pospólstwem, trudno im poczytywać za złe, skoro działali w imię "racji stanu".

Czy poza tą magją pisaną i dostępną całemu ówczesnemu kwiatowi inteligencji, jakim byli kapłani, istniala jeszcze jakaś inna magja, naprawdę tajemna, na to oczywiście niema żadnych dowodów. Można tylko pośrednio wnioskować o tem z przechowanych w tradycji pisanej opowiadań o "cudach" czynionych przez kapłanów, o uleczeniach, o wsrzeszaniu zmarłych, o wszystkich niemal zjawiskach, jakie notuje parapsychologia dzisiejsza, nie mówiąc już o wieszczbach przyszłości, do czego nawet służyły odrębne świątyni (n. p. słynna wyrocznia w Delfi, wyrocznia Zeusa w Dodonie, 22 świątynie Apollina; w niektórych wieściły także duchy zmarłych).


1 : Arkadjan inni Grecy zwali "ludźmi księżycowymi" (proselenoj), gdyż mieli istniećź w swych górach już przed stworzeniem księżyca

2 : Prof. dr T. Zieliński: Hermes Trismegistos

3 : Szczegóły w: Klejnot mądrości Wschodu (filozofja Śankaraczarji)

4 : Ciekawy przykład "dnia feralnego" podaje Ochorowicz: "13. stycznia przyniesiono pannę S. ciężko chorą do domu, a Euzapja dostała zawrotu, upadła na lód i ledwie się przywlokła".

 

Okultyzm średniowieczny

 

Magja wschodnia przedostawała się do Europy dwiema drogami: naprzód z Egiptu przez Grecję, a potem z Arabji przez Maurów do Hiszpanji. Gresja, naród młody i pełen życia, mało miała zrozumienia dla egipskiego kultu zmarłych, a dzieje wszechświata, po zidentyfikowaniu bogów egipskich z własnymi, przedstawiała w widowiskach symbolicznych, zwanych misterjami. Pewne ideje ze wschodnich ksiąg świętych wszczepiali w swych ziomków filozofowie greccy, jak Sokrates, Plato, Pitagoras, później Jamblichus i Plotinus; nie było w tem jednak nic otaczanego tajemnicą.

Chrześcijaństwo pierwotne zakazywało swym wiernym magji, uważając ją za sztukę szatańską, ale nie wątpiło w jej potęgę, gdyż wielu ówczesnych ojców Kościoła (Clemens, Origenes, Athanasius) kształciło się na filozofji aleksandryjskiej, uznającej rozległą demonologję. Jeszcze w V. wieku trwało to nastawienie, czego wyrazem było m. i. zgładzenie (przez biskupa Cyrilla) córki matematyka Theona, Hypatji [ 1], wyznawczyni filozofji greckiej. Zmiana zapatrywań nastąpiła dopiero pod wpływem nauk Tomasza z Akwinu (wiek XIII.), który rozumował, że za wolą Boga demony i czarownice mogą wpływać na losy ludzi (a zatem niezawsze jest to objaw bezpośredniego działania szatana).

Szkoła neoplatońska w Aleksandrji, do której należeli prócz wyżej wspomnianych Philo, Porphyrius i Jamblichus, była pierwszą, która tezy jogi indyjskiej połączyła z demonologją chaledejsko egipską. W dziele De mysteriis podał Jamblichus całą hierachję istot począwszy do Boga Jedynego przez bogów, aniołów, demonów, bohaterów i ludzi aż do zwierząt i roślin, a dalej wykładał, że "bogowie nie zstępują ku duszy ludzkiej, modlącej się do nich, tylko dusza wznosi się ku nim. W ten sposób dusza osiąga wyższą naturę i władzę boską". Jest to zatem nietylko magja, lecz zarazem jedyna droga wzniesienia się ku bóstwu; dar wieszczenia n. p. uzyskuje się nie mocą własną, lecz przyzywaniem bogów. "Niesłusznie sądzą, że zachwycenie można osiągnąć pod wpływem demonów; gdy one napełnią duszę, nie jest ona wogóle zdolna do zachwycenia, lecz tylko do ekstazy, do wpadania w złe wpływy. Zachwycenie zaś jest wzniesieniem się ku dobru. Zwykły mag zdoła tylko napełnić wyobraźnię widziadłami (halucynacjami), a teurg duszę ku bogom wznosząc, osiąga naprawdę to, co zamierza".

W okultyzmie średniowiecza wielką rolę grała wiara w demony. Pojęcie to przesiąkło prawdopodobnie ze Wschodu, jako pochodne od indyjskich a później perskich [ 2] dewas, oznaczających tam duchy, które nie posiadają ciała widzialnego i nigdy ludźmi nie były. Po spaczeniu przez wpływy chaldejskie i zydowskie weszło ostatecznie to pojęcie do chrześcijaństwa pierwszych wieków, gdzie ojcowie Kościoła uważali zgodnie z biblją demony za owoc stosunku aniołów upadłych z córkami ludzkiemi. Demony te mogły wchodzić w ciała ludzi (opętanie), a bezbożnikom pomagać w czarodziejstwie. Później zaliczano do klasy demonów także sukuby i inkuby, wilkołaki i wampiry, a Paracelsus przypisywał zmazy nocne sukubom.

Wedle okultyzmu średniowiecznego każdym człowiekiem rządzi demon potężny, jeden ze siedmiu "duchów planetarnych", którym podlegają "planety astrologiczne". Jeżeli mag ceremonjami i zaklęciami zdoła zjednać sobie przychylność i współdziałanie demona rządzącego danym człowiekiem, może nań wywierać wpływ magiczny, opanować jego wolę, szkodzić mu lub pomagać. Gdy tym człowiekiem jest kobieta, może ją mag za wpływem jej demona zmusić do miłości albo wzbudzić w niej nienawiść do tego, którego dotychczas kochała.

Aby bez znajomości dat urodzenia danego człowieka znaleźć "wpływy planetarne", które nim rządzą, obywa się magja bez horoskopów astrologicznych. Kabalizuje jego imię, oraz imiona jego rodziców, wedle prostego klucza [3], podstawiając liczby w miejsce liter, a to:

 

A

B

C

D

E

F

G

H

IJ

K

L

M

N

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin