BAJKA O BARDZO LEKKIM CHLEBIE
Juソ ostatniケ gar懈 mケki wyj・a mama maウej Jagody z komory, a i z niej nie b鹽zie ソadnej pociechy - w鹽rowny Dziad otworzyウ drzwi, wiatr zwiaウ mケk・ze stoウu. Trudno, zn posieje si・ソyto, tylko ziarna na siew ciケgle jest za maウo. Biedakom 從iケ si・stosy wielkich chleb i mntwo ziarna, ktego starcza dla wszystkich, nawet domowego ptactwa. Na razie J鹽rzej ostro gani swego Anioウa Stra, ソe pozwoliウ kurom wydziobywa・ziarno na siew podczas jego drzemki. Kurcze, rzeczywi彡ie troch・si・zagapiウem - przyznaje skruszony Anioウ. Radzi podopiecznemu zmiesza・ziarno z puchem z anielskich skrzydeウ - b鹽zie lソejsze, szybciej wzejdzie, plon b鹽zie moソna zebra・dwa razy i strata si・wyrna. I wreszcie J鹽rzejowie majケ zboソa pod dostatkiem. Matka wyrabia ciasto, ojciec wyjmuje z pieca olbrzymi bochen. Malina chce podzieli・si・z biedakami, ale J鹽rzej mi: nasz chleb, nasze szcz龕cie. Nie zamierza teソ uソyczy・n鹽zarzom cudownego ziarna, skoro jego wウasny Anioウ Str po忤i鹹iウ si・dla niego. Anielskie utyskiwania, ソe serce mu stwardniaウo, odpiera hardo: dobrze mi z tym, wygodnie. Nagle szcz龕cie si・odwraca. Jagka i pies Nurek, karmieni lekkim chlebem, unoszケ si・w powietrze. Ojciec wspina si・po drabinie w niebo, bujajケcym w obウokach zakウada buty z ci・arkami i w ten spos sprowadza ich na ziemi・ ッycie o lekkim chlebie na dウuソszケ met・okazuje si・bardzo ci・kie. Za zakウanie porzケdku publicznego Jagka i jej pies zostajケ skazani na doソywotnie dyby. Zrozpaczony ojciec, by jケ ratowa・ pruje zrozumie・przyczyn・zウa. Prosi Anioウa o przebaczenie i dobrケ rad・ Malwina reperuje mu skrzydウa, by zn mウ fruwa・i pomaga・ludziom w kウopotach, a J鹽rzej stara si・znale滓 odwrotno懈 puchu, czyli co・bardzo ci・kiego, co przywriウoby zachwiane proporcje podczas wypieku chleba. Przy okazji chウop zaczyna rozumie・ jakie to waソne - robi・co・dla innych, by・komu・potrzebnym, ratowa・w potrzebie. Wreszcie J鹽rzej wpada na szcz龕liwy pomysウ. Malwina zn moソe piec chleb zwyczajny - "w p drogi mi鹽zy ludzkim pウaczem a boskim 徇iechem".
Angelorum