Umiejętnośc przekonywania i dyskusji.pdf

(390 KB) Pobierz
301680899 UNPDF
T a d e u s z P s z c z o ł o w s k i
UMIEJĘTNOŚĆ
PRZEKONYWANIA
DYSKUSJI
Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment
pełnej wersji całej publikacji.
Aby przeczytaæ ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj .
Niniejsza publikacja mo¿e byæ kopiowana, oraz dowolnie
rozprowadzana tylko i wył¹cznie w formie dostarczonej przez
NetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym mo¿na
jakiekolwiek zmiany w zawartoœci publikacji bez pisemnej zgody
NetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania siê jej
od-sprzeda¿y, zgodnie z regulaminem serwisu .
Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepie
internetowym e-booksweb.pl .
Wolna dyskusja
Wolna dyskusja jest organizowana wówczas, gdy zachodzi daleko idąca
dysharmonia pomiędzy poszczególnymi członkami jakiegoś zespołu, na
przykład rozbieżność zdań pomiędzy członkami kierownictwa, przy czym
istnieją wzajemne pretensje i należy je wyjaśnić. Chodzi wtedy o to, aby
jeden drugiemu wygarnął wszystko, co mu się nie podoba w jego postępo-
waniu, aby wypowiedział się, jakie ma zastrzeżenia do planów i sposobów
ich realizacji itp. Celem wolnej dyskusji jest przełamanie impasu albo
zapobieżenie grożącemu impasowi.
Dyskusję prowadzi przewodniczący,którytroszczysięoto,abynie
przerywano wypowiedzi i nie dochodziło do kłótni. Każdy dyskutant mówi,
co mu leży na wątrobie, i nie jest ograniczony jakąś określoną tematyką.
Przewodniczący nie prosi nikogo o wypowiedź. Mówi ten, kto chce i może
adresować swoje słowa nie tylko do przewodniczącego, ale do każdego
dyskutanta obecnego na sali, żądając ustosunkowania się do wysuniętych
przez niego obiekcji, zarzutów, podejrzeń itp.
— Dyskusja nam się nie klei…
64
Rola przewodniczącego wolnej dyskusji bywa zazwyczaj niezwykle tru-
dna. Powinien on doprowadzić do tego, aby — jeżeli nie może nastąpić
uzgodnienie stanowisk — ustalono przynajmniej, na czym polegają roz-
bieżności.
Przewodniczący musi uważać, aby dyskutanci nie zwrócili się w swej
większości z atakiem na jednego uczestnika i nie zrobili z niego kozła
ofiarnego.
Dość często jesteśmy świadkami wolnej dyskusji na zebraniach produk-
cyjnych, naradach roboczych, konferencjach. Kiedy z ust przewodniczącego
padają sakramentalne słowa: „Przechodzimy do ostatnich punktów dzi-
siejszego zebrania: sprawy bieżące i wolne wnioski”, wtedy zazwyczaj
wszystkim rozwiązują się nagle języki i rozpoczyna się wytykanie nie-
dociągnięć, wzajemne przekonywanie, że ten ma rację, a tamten jej nie
ma. Przewodniczący w takim wypadku musi uważać, aby dyskusja nie
przerodziła się w ogólną kłótnię, aby została ostatecznie wyjaśniona mak-
symalna liczba pretensji, a sprawy bardziej skomplikowane sformułowane
ściśle i zaprotokołowane w celu późniejszego załatwienia.
Negocjacje i przetargi
W podrozdziale „Dźwignia handlu” była mowa m.in. o tym, że politycy,
dyplomaci, działacze społeczni, aktywiści związków zawodowych przejęli
z terminologii handlowej określenie negocjacje. Wolą oni ten termin od
„przetargu”, który wydaje się nazbyt ściśle związany z pertraktacjami mię-
dzy sprzedającymi a kupującymi. A przecież chodzi o wielkie sprawy; np.
Hitler negocjował z Beckiem, domagając się Gdańska i „korytarza”. Opinię
wtejsprawiewyraziłteżradcaStrońćzWesołej lwowskiej fali: Nie oddamy
nawet guzika, bo guzik mamy.
Negocjacje poprzedzają zawarcie traktatów pokojowych, międzynaro-
dowych umów o wymianie kulturalnej, handlowej, naukowej, podjęcie
decyzji o zamknięciu lub otwarciu granicy międzypaństwowej. Niekiedy
chodzi o „handel żywym towarem” — terroryści grożą zabiciem zakładni-
ków, żądając wypuszczenia uwięzionych przywódców, dyplomaci spierają
się o warunki wymiany złapanych szpiegów, cenę uwolnienia więźniów
65
gronie coś dorzecznego. Wielką bowiem wadą tremujących się dyskutan-
tów czy przemawiających bywa kurczowe trzymanie się przygotowanego
tematu. Przekonywający powinien być rzutki i w razie potrzeby zmieniać
kolejność dowodów, przenosić nacisk i wagę argumentacji w zależności od
tego, jak przyjmują jego argumentację słuchacze. Najgorsze natomiast, co
może być, to nauczenie się na pamięć swego wystąpienia i „wywalanie”
jednym tchem wszystkiego, co się przygotowało, nie zważając na to, że
dyskusja potoczyła się dalej i to, co mówi się w danym momencie, jest już
spóźnione. A trzeba przewidzieć, że nawet przy najbardziej skrupulatnym
przygotowaniu się na ewentualne zarzuty, kontrargumenty, zapytania itd.
zawsze ktoś może wysunąć problem, o którym nie pomyśleliśmy. I wtedy
trzeba umieć wyjść gładko z opresji i nie dać się zaskoczyć. Zastosujemy się
w takim wypadku do rady biegłego w sztuce przekonywania Kwintyliana,
który tak pisze:
Naturalnie może się zdarzyć, że w czasie przemawiania wpadniemy
w pewnego rodzaju bezpośrednie improwizowanie, nie trzeba więc wtedy
chwytać się kurczowo i wprost zabobonnie tego, cośmy sobie uprzednio
opracowali w myśli. Nie jest to bowiem aż tak dokładnie opracowane, żeby
nie należało dopuszczać do głosu również innych doraźnych i szczęśliwych
pomysłów.
Pamiętajmy jednak zawsze, że zdolność improwizowania nie jest wyni-
kiem wrodzonych umiejętności, ale solidnego przygotowania i opanowania
tematu.
Tylko bez tupetu
Od wiary we własne siły, rzutkości, elastyczności, odróżniać należy
tupet, zbytnią pewność siebie, skłonność do ryzykanctwa na zasadzie:
„a nuż się uda”. Dyskutant z tupetem zabiera głos, chociaż ma bardzo
powierzchowne pojęcie o zagadnieniu, oburza się, gdy mu się zarzuci
nieznajomość rzeczy. Lubi w oczach innych uchodzić za kogoś lepszego,
niż jest w rzeczywistości. Człowiek z tupetem liczy na nieśmiałość innych
osób, na ich ugodowość i na to, że wolą święty spokój od wyczerpującej
dyskusji. Przyzwyczaił się on do tego, że na tej podstawie przyznaje się
193
Zgłoś jeśli naruszono regulamin