Pielgrzym - fragmenty.pdf

(92 KB) Pobierz
387581752 UNPDF
"Pielgrzym" (fragmenty)
Paulo Coelho
Istnienie młotka nie miałoby sensu, gdyby nie istniały gwoździe, które trzeba wbijać.
Ale istnienie gwoździ to jeszcze nie wszystko. Młot musi trafić w ręce Mistrza,
który użyje go zgodnie z przeznaczeniem.
Przypomniało mi się, co powiedział mój Mistrz na szczycie Serra do Mar: "Ten, kto
posiada miecz, musi wciąż wystawiać go na próbę, aby nie zardzewiał w pochwie".
- Wodospad jest miejscem, w którym praktycznie wykorzystasz wszystko, czego się
dotąd nauczyłeś - dodał mój przewodnik.
- Masz już pewien atut: znasz datę własnej śmierci, więc strach przed nią nie sparaliżuje
cię, kiedy nadejdzie czas, by podjąć błyskawiczną decyzję, szukając punktu oparcia dla
stopy.
Pamiętaj jednak, że musisz liczyć się z wodą i że to ona przyniesie ci to, czego będziesz
potrzebował. Nie zapomnij też wbić paznokcia w kciuk, jeśli najdzie cię zła myśl.
Przede wszystkim zaś podczas tej wspinaczki musisz szukać oparcia w Miłości, która
trawi. To ona cię prowadzi i uzasadnia każdy twój krok.
Petrus zamilkł. Rozebrał się do naga. Potem zanurzył ciało w zimnych wodach tej małej
laguny i wzniósł ręce ku niebu. Z rozumiałem, że jest zadowolony, że radością napawają
go rześka woda i tęcze, które tworzyły wokół nas rozpryskujące się krople.
- I jeszcze jedno - powiedział, zanim skrył się za kotarą wodospadu. - Ta sunąca w dół
woda nauczy cię, jak być Mistrzem.
Pójdę pierwszy, lecz przez cały ten czas między nami pozostanie zasłona wodna.
Będę się wspinał, a ty nie zdołasz dostrzec, gdzie dokładnie stawiam stopy ani czego
chwytam się dłońmi.
Podobnie uczeń nigdy nie może naśladować wszystkich poczynań swego przewodnika.
Każdy postrzega życie na własny sposób, każdy inaczej przeżywa porażki, problemy i
triumfy. Uczyć się znaczy stać się znośnym dla siebie samego.
Nie odpowiadałem. Wsunąłem się między skałę a opadającą wodę i zacząłem go
obserwować. Widziałem jego sylwetkę, jak widzimy kogoś przez matowe szkło. Wolno,
lecz pewnie wspinał się po ścianie.
Im bliżej był szczytu, tym bardziej się bałem, bo chwila, gdy miałem pójść jego śladem,
nieuchronnie się zbliżała. I wreszcie nadeszła ta przerażająca minuta -- zmagając się z
wodą, musiał się spod niej wynurzyć, stale podążając w górę. Siła wodospadu o mało nie
odrzuciła go w dół, na skały. Lecz głowa Petrusa wyłoniła się ponad wodę, która sunąc w
dół, przyodziewała go niczym srebrzysty płaszcz. Widziałem scenę ledwie przez ułamek
sekundy.
Petrus błyskawicznie wyprężył się, chwycił z całych sił skał na szczycie i przylgnął do nich
wszystkimi członkami, wciąż jednak tkwił w środku rwącego nurtu.
Na kilka chwil straciłem go z oczu.
Wreszcie pojawił się na brzegu. Mokry, skąpany w blasku słońca, uśmiechał się
promiennie.
- Widzisz! - krzyknął, machając mi ręką.- Teraz twoja kolej! Musiałem mu dorównać. Albo
już na zawsze wyrzec się miecza. Zdjąłem ubranie i jeszcze raz odmówiłem modlitwę,
oddając się pod opiekę Przenajświętszej Panny Opiekunki Pielgrzymów.
Potem zanurzyłem głowę w wodzie. Była lodowata, więc na chwilę zdrętwiałem, ale zaraz
potem to doznanie ustąpiło miejsca przyjemności.
Nie zastanawiając się dłużej, ruszyłem prosto ku wodospadowi.
Silny strumień wody lejącej się na głowę przywrócił mi absurdalne "poczucie
rzeczywistości",
które osłabia człowieka w chwili, gdy jak nigdy dotąd potrzebuje wiary i mocy.
Wodospad toczył wody o wiele gwałtowniej, niż przypuszczałem. Uderzeniem w klatkę
piersiową mógłby mnie zwalić z nóg, nawet gdy dno rozlewiska dawało mi pewne oparcie
dla obu stóp.
Ominąłem rozszalały strumień i przylgnąłem do skał, kuląc się w ciasnej przestrzeni
między ścianą wody a kamiennym urwiskiem. I właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że ta
wspinaczka jest dużo łatwiejsza, niż początkowo sądziłem.
To, co z daleka wyglądało na gładką ścianę, teraz okazało się porowatą skałą.
Na samą myśl, że o mało nie wyrzekłem się miecza ze strachu przed śliskimi kamieniami,
wpadłem we wściekłość.
Stwierdziłem, że jest to zwykła ściana, jakich pokonałem dziesiątki.
Wydało mi się, że słyszę głos Petrusa:
"A widzisz? Kiedy już rozwiążesz jakiś problem, przekonujesz się, że było to dziecinnie
łatwe".
"- Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie
samemu najgorszym jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha, kto nas
porzucił, dla kogoś, dla kogoś, kto nie chce nas opuścić. Żyjemy samotnie, jeśli nikt nas
nie kocha: mając żonę lub męża, czynimy z małżeństwa niewolę."
"- Kiedy Syn Boży zstąpił na Ziemię, przyniósł ludziom miłość. Ponieważ jednak rodzaj
człowieczy nie potrafi pojąc miłości, która nie jest cierpieniem, Jezus został w końcu
ukrzyżowany. Gdyby nie to, nikt by nie uwierzył w jego miłość, ludzie przywykli bowiem
do tego, że dzień za dniem cierpią z powodu władających nimi namiętności"
Nie, to nie grzech być szczęśliwym. Pół tuzina ćwiczeń i uważne wsłuchanie się w świat
wystarczają, by człowiek zdołał ziścić najśmielsze marzenia.
Pyszniłem się mą mądrością, kazałeś mi więc przemierzyć drogę, którą przejść może
każdy, i odkryć to, co odkryłby każdy, kto nieco uważniej przyglądałby się życiu.
Pokazałeś mi, że pogoń za szczęściem jest sprawą osobistą i że nie istnieje wzorzec,
który moglibyśmy przekazać innym. Aby odnaleźć mój miecz, musiałem zgłębić jego
tajemnicę, a to okazało się takie proste - wystarczyło wiedzieć, co z nim uczynić.
Co zrobić z mieczem i ze szczęściem, jakie dla mnie oznacza.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin