Czarny pająk - Opowieści niesamowite z prozy niemieckiej wybrał wstępem i notami o autorach opatrzył Gerard Koziełek.pdf

(2591 KB) Pobierz
(Microsoft Word - Czarny Paj\271k - Antologia.rtf)
CZARNY PAJĄK
OPOWIEŚCI NIESAMOWITE Z PROZY NIEMIECKIEJ
Wybrał, wstępem i notami o autorach opatrzył Gerard Koziełek
657720255.001.png
WSTĘP
W roku 1827 ukazał się felieton Wilhelma Hauffa pt. Książki oraz świat czytelniczy
( Die Bucher und die Lesewelt ) , w którym skrytykował on gusty czytelnicze swego czasu,
przede wszystkim upodobanie do powieści grozy. Można by sądzić, że zamiłowanie do
nich wywodziło się z romantyzmu. Założenie to jest jednak fałszywe, gdyż już na
początku romantyzmu przekonał się Heinrich von Kleist w jednej z würzburskich
bibliotek o tym, że nie było tam w ogóle literatury klasycznej, były natomiast „opowieści
o rycerzach, li tylko opowieści o rycerzach; po prawej opowieści z duchami, po lewej zaś
bez duchów, wedle upodobania” (list z dnia 14 września 1800 roku). Brzmi to wprawdzie
nieprawdopodobnie, lecz właściwe zainteresowanie irracjonalizmem ma swój początek
w czasach oświecenia, co oczywiście nie oznacza, że wiara w duchy i upiory nie istniała
również w innych epokach.
Na intelektualnym zacofaniu szerokich mas żerowali awanturnicy różnego
autoramentu. W połowie XVIII wieku Szwed Emanuel Swedenborg stał się sławny dzięki
swemu rzekomemu jasnowidztwu, w latach siedemdziesiątych kapłan nadworny biskupa
z Ratyzbony Johann Joseph Gassner szczerze wierzył w wypędzenie diabła, a w Lipsku
właściciel kawiarni Schrepfer zajmował się wywoływaniem duchów zmarłych.
Największym wzięciem cieszył się jednak Giuseppe Balsamo, który jako Aleksander
hrabia Cagliostro uprawiał swój niecny proceder na szlacheckich i książęcych dworach.
Wielu zwolenników mieli również alchemiści i cudotwórcy, tacy jak hrabia Saint-
Germain i Vincentius Magno-Kavallo, którego prawdziwego nazwiska nikt nie znał.
Wszyscy ci hochsztaplerzy znaleźli w dekadenckiej atmosferze przedrewolucyjnej
Europy podatny grunt dla swej szarlatanerii.
W Niemczech nie zabrakło prób wykrycia kłamliwych praktyk tych oszustów. Jedną
z odpowiedzi na zainteresowanie duchami Swedenborga była rozprawa Immanuela Kanta
Sny wizjonera (Träume eines Geistersehers ) , w której wskazywał na to, że egzystencja
niematerialnych istot nie może być ani dowiedziona, ani obalona. Ponadto potępił znane
już wtedy opowieści o duchach. Zarazem jednak podkreślił psychologiczny aspekt wiary
w duchy. Dla współczesnych pisarzy przyczynek ten był bez znaczenia. Przeobrażenie
ducha występującego w wyobraźni ludu w realnej postaci w fenomen świadomości
dokonało się dopiero pół wieku później, tzn. w romantyzmie.
Z wprowadzeniem duchów do literatury rozprawił się również Christoph Martin
Wieland. Zajęcie zdecydowanego stanowiska na rzecz oświecenia było wtedy konieczne,
zważywszy, że nawet taki racjonalista jak Friedrich Nicolai najpoważniej stwierdził, iż
został nawiedzony przez duchy. Tę jego wypowiedź oraz groteskową terapię przez niego
stosowaną — pijawki na tyłku — wykpił później Goethe w Fauście. Za przyczynek do
dyskusji trwającej przez cały XVIII wiek należy uważać także i wywody Lessinga
w jedenastej części Dramaturgii hamburskiej (Hamburgische Dramaturgie).
W przeciwieństwie do wywodów Kanta czy Wielanda nie należy ich jednak rozumieć
jako ideowego rozprawiania się z przeciwnikami oświecenia, lecz jako wskazówki
dotyczące znaczenia duchów dla scenicznych walorów sztuki teatralnej. Zadaniem poety
powinno być wprowadzenie widza w świat iluzji oraz przekazanie mu świata fantastyki
za pomocą techniki zwodzenia.
Podczas gdy Lessing wypowiedział się za przydatnością duchów w literaturze
klasycznej,—autorzy popularnych podówczas powieści grozy wprowadzali je do akcji
w sposób prostacki i naiwny przy każdej nadarzającej się okazji. Do najbardziej znanych
przedstawicieli tego gatunku należy Christian Heinrich Spiess, który ze swą faustowską
powieścią Petermännchen i głośnym podówczas Starym Wszędzie i Nigdzie (Der alte
Uberall und Nirgends) rozpoczął zwycięski pochód przez literaturę niemiecką. W tym
samym czasie wybił się Karl Grosse swoją pierwszą powieścią grozy pt. Geniusz (Der
Genius), natomiast Friedrich Eberhard Rambach znalazł miejsce w historii literatury
właściwie tylko dzięki temu, że Ludwig Tieck dopisał ostatni rozdział do jego powieści
Żelazna Maska (Die eiserne Maske). Wśród ponad stu autorów powieści grozy był
również teść znanego austriackiego pisarza Ferdynanda Raimunda — Joseph Alois
Gleich, który uprawiał ten gatunek jeszcze w połowie XIX wieku.
Obok opowiadań traktujących tylko o duchach rozwinęła się w Niemczech,
w następstwie tzw. „powieści gotyckiej” pt. Zamek w Otranto (The Castle of Otranto)
Horacego Walpole’a oraz dramatu Götz z Berlichingen (Götz von Berlichingen) Johanna
Wolfganga Goethego, powieść rycerska. Wielką popularnością cieszyła się również
powieść zbójecka i powieść o tajemnych stowarzyszeniach. O ile autorzy powieści
zbójeckich obrali sobie za wzór szlachetnego zbójcę Karola Moora ze Zbójców (Die
Rduber) Fryderyka Schillera, o tyle autorzy powieści o tajemniczych stowarzyszeniach
czerpali z kultowych obrzędów tajnych bractw, jak np. wolnomularzy, różokrzyżowców,
iluminatów i innych związków zakonnych, od których oczekiwano przekształcenia życia
poprzez nadprzyrodzone siły oraz tajne nauki. Mimo że owe powieści, należące do
literatury trywialnej, różniły się od siebie zawartością ideową — jeżeli o takiej w ogóle
mogła być mowa — miały one pewne cechy wspólne: pseudohistoryczny koloryt,
fantastykę, zdarzenia nadprzyrodzone i niesamowite. Sceneria miała zawsze wywoływać
atmosferę strachu. Znakomicie nadawały się do tego celu na wpół zniszczone zamki, stare
ruiny, samotne klasztory, gotyckie pokoje, dzika okolica. Nie brakowało również
stęchłych lochów, warownych prochowni, stromych krętych schodów, podziemnych
korytarzy, tajemnych otworów ściennych oraz zapadni. Atmosferę grozy potęgowały
jeszcze siły przyrody: burza oraz sztorm, a także przepowiednie, sny, groźne wieści oraz
rekwizyty. Jeżeli doszły do tego jeszcze ślady krwi, trupy lub szkielety, wtedy spełnione
zostały całkowicie warunki wystąpienia duchów lub innych upiornych zjaw.
Nasycenie treści takich powieści i opowiadań nadzmysłowością nie stanowiło dla
autorów większego problemu. Z reguły odbywało się to w dwojaki sposób: albo duch jest
dobrym duchem opiekuńczym, który skłania swojego wychowanka do moralnego
prowadzenia się, albo dopomaga mu w czynach występnych. Ze szczególnym
upodobaniem przeplatają pisarze akcję z sentymentalnymi scenami miłosnymi. Siłacze
walczą przeciwko łajdakom, morderstwa oraz nierząd nagromadzone są z wielkim
upodobaniem — rzekomo w celu pouczenia czytelnika oraz wspierania moralności. Bez
względu na zawiłości akcji jej zakończenie jest zawsze zadowalające: bohater zostaje na
czas wyratowany ze wszystkich opresji albo porwany w dosłownym tego słowa znaczeniu
przez diabła. Upiorowi ukazującemu się zawsze w odpowiednim momencie ani pierwsze,
ani drugie rozwiązanie nie sprawia żadnych trudności. Ułatwia mu bowiem zadanie wiele
środków takich, jak napoje usypiające, czarodziejskie różdżki, pierścienie—niewidki oraz
podobne atrybuty o nadprzyrodzonej mocy. Właśnie wówczas, gdy niezwykłe, sensacyjne
zdarzenie stanowi całą akcję, gdy dzięki działaniu nadprzyrodzonej siły dochodzi do
cudownego rozwiązania konfliktu, a zwykłe wydarzenia tracą na znaczeniu, gdy autor
stosuje znamienne chwyty narracyjne i akcesoria, mamy do czynienia z powieścią grozy.
W przeciwieństwie do naiwnej tradycji ludowej jej spekulatywny charakter jest
oczywisty.
Motywy wzbudzające zgrozę występują w sposób mniej lub bardziej skoncentrowany
we wszystkich powieściach rycerskich i zbójeckich, w powieściach o tajemnych
stowarzyszeniach oraz o duchach. Podczas gdy w pierwszych demony i upiory stanowią
dodatkowy element, służący do ożywienia średniowiecznych zamków, samotnych
kryjówek albo tajemniczych lóż, jak również wywołujący podniecenie lub wstrząs,
w tych ostatnich spełniają zjawy określone zadanie. Z reguły wiążą one wątki fabuły oraz
prezentują moralną wymowę danej historii. Działania owych duchów są bardzo ludzkie,
a wynikają często z ogólnych pojęć moralności. Są one związane z rzeczywistością
i pozbawione wszelkiej metafizyczności. Realny zakres ich zadań stawia je na równi
z innymi bohaterami powieściowymi, którzy się z nimi łączą lub zmuszeni są bronić się
przed ich złośliwościami. Wielu autorów ogranicza się do wprowadzenia prawie
empirycznie uchwytnych duchów, które potrafią przybrać różne postacie, przez co osoby
z ich otoczenia ulegają dezorientacji. Trywialny sposób demonstracji elementu
magicznego oraz wyraźna manipulacja okultystycznymi fenomenami są już same w sobie
zaprzeczeniem wiary w duchy. Niektórzy autorzy czuli się ponadto zobowiązani do
wyjaśnienia pewnych zjawisk, obawiając się zapewne, że ich duchy mogłyby być
potraktowane poważnie. Tego rodzaju wiarę w duchy słusznie nazwano
racjonalistycznym demonizmem.
Mimo iż powieści te są typowymi przykładami literatury trywialnej, nie wszystkie
wypada ocenić negatywnie. Z estetycznego punktu widzenia należą z pewnością do
najniższej rangą literatury końca XVIII wieku. Dzieliły one z pozostałymi wytworami
literatury trywialnej płytką fabułę, często ckliwą akcję, powierzchowną problematykę,
nieskomplikowane charaktery, schematyczne czarno–białe obrazy oraz słownictwo
wchodzące w zakres języka potocznego. Jednakże często wyrażają w nich autorzy
tęsknoty i pragnienia prostych ludzi, mianowicie ucieczkę od rzeczywistości w świat
iluzji. Chociaż wydarzenia rozgrywały się przeważnie w historycznie odległych czasach,
były one nierzadko świadectwami teraźniejszości. Wiele powieści zawiera wprawdzie
aluzje do aktualnych wydarzeń, lecz bywa i tak, że określony typ bohatera reprezentuje
poczucie sprawiedliwości zwykłego człowieka. Związek powieści z życiem
charakteryzuje trafnie pewien znawca tej podówczas modnej literatury: „Ponieważ my,
Niemcy, już od dawna robiliśmy rewolucję tylko w literaturze, przeto szczególnie
powieści reprezentowały gniew szarego człowieka na dwory, radców książęcych
i krwiopijców. Uciskani bowiem buntują się w duchu przeciwko przemocy możnych, żyją
w pewnego rodzaju państwie idealnym, w którym ścina się głowy rycerzom
i rozbójnikom, detronizuje książęta, wiesza ministrów, umieszcza ladacznice
w więzieniach, robi z biednych bogaczy i oddaje ciemięzcom cześć […], aby przywrócić
uciskaną niewinność i sprawiedliwość oraz pokazać, że istnieje Bóg w niebie, który przy
realizacji swoich wyższych celów wykorzystuje rzeczy pozornie złe […]. Z powieści
Cramera czerpał niejeden biedak więcej pocieszenia aniżeli ze swojego modlitewnika: Tu
bowiem znalazł to, co czuł i myślał, czego jednak bał się dokonać. Ten gorzki,
przygnębiający nastrój odzwierciedlają tyrady okresu «burzy i naporu* […]. Lecz to było
wszystko, co uczyniono”.
Również książki eksponujące metafizyczność tematu były odbiciem świata
duchowego, który istniał niezależnie od oficjalnego racjonalistycznego kierunku. Autorzy
i wydawcy dbali niewątpliwie o to, by już same tytuły miały atrakcyjne brzmienie;
wzmacniali je jeszcze rycinami i przedmowami. Taki np. tytuł jak: Śmiertelna koszula w
tajemniczym grobowcu oraz krwawa zakonnica w miejscu straceń miał niewątpliwie na
celu rozbudzenie fantazji czytelnika. Nie należy bowiem zapominać o tym, że oświecenie
nie miało takiego wpływu na masy, jaki się dzisiaj zwykle przypisuje ówczesnej filozofii
oraz doktrynom kulturowym. Dowodem tego są liczne dokumenty świadczące o nie
przezwyciężonych jeszcze przesądach. Oprócz tego zauważyć można, że w latach
osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych następuje odwrót od trzeźwego myślenia i zwrot
ku myśleniu irracjonalnemu. Casus Cagliostro jest tylko jednym, chociaż bardzo
dosadnym dowodem na to. Nierzadko zatem zaprzeczano osiągnięciom oświecenia.
Niezależnie od tego, czy było to zacofanie, czy też żądza cudów — tak pierwsze, jak
i drugie w jednakowy sposób sprzyjało autorom powieści o duchach i wyjaśnia także ich
nagminne występowanie oraz wielką popularność.
Próbą położenia kresu tym tendencjom w literaturze był fragment powieści Fryderyka
Schillera pt. Wizjoner (Der Geisterseher), który ukazywał się w odcinkach w latach
1787—1789 w czasopiśmie „Rheinische Thalia”. Zaraz na początku określa go autor jako
„przyczynek do historii oszustwa oraz błądzeń ludzkiego ducha”. Powieść
o południowoniemieckim protestanckim księciu, który w Wenecji wpada w ręce
szarlatanów, jest nacechowana kolorytem historycznokulturowym schyłku oświecenia,
który dał impulsy do powstania literatury trywialnej tamtych lat. Przede wszystkim
pierwsza część skupia w sobie dużo elementów wskazujących na rozgałęzioną sieć
powiązań zakonu jezuitów, który był rozwiązany, oraz na działalność Cagliostra.
Schiller ukazuje również seans spirytystyczny, który odbywa się z przepychem
i pompatycznym ceremoniałem. Magik jednakże zostaje oskarżony o oszustwo. Rewizja
domu oraz przesłuchanie demaskują jego pseudookultystyczne umiejętności jako zwykłe
triki i sztuczki kuglarskie. Wizjoner zatem nie jest bynajmniej powieścią o duchach, mimo
że podobieństwo tkwi w technice tajemniczego zazębiania się ukrytych wątków. Również
cechy zewnętrzne akcji, wprawdzie trzymającej w napięciu, lecz poprowadzonej
Zgłoś jeśli naruszono regulamin