Graham Dorie - Zakochany cynik.pdf

(621 KB) Pobierz
untitled
26911381.001.png
Dorie Graham
Zakochany cynik
Rozdział pierwszy
Noah Banks przełknął ślinę. Sytuacja była niezręczna
i nie bardzo wiedział, jak powinien się zachować. Wszedł
właśnie do gabinetu swojego partnera, Cliffa Walkera.
Mieli przeanalizować dzisiejsze transakcje. Robili to
razem co wieczór, przy kieliszku tequili. Ostatnią rzeczą,
której mógł się spodziewać, przychodząc do Cliffa, było
to, że trafi na sprzeczkę między nim a jego przyszłą żoną.
Noah oderwał wzrok od Mony i spojrzał na Cliffa,
który siedział sztywno wyprostowany za ogromnym
biurkiem z drewna orzechowego. Pamiętał doskonale
kłótnie swoich rodziców. Jego ojciec wyglądał wtedy
dokładnie tak jak Cliff w tej chwili. Było to dawno
temu, w czasach, kiedy ojciec i matka byli jeszcze
w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu.
Mona podbiegła do Noaha, chwytając go za ramię
swoimi drobnymi dłońmi. Ociągając się, przykrył jej
dłonie swoją ręką, a widząc wzburzenie malujące się na
twarzy Cliffa, prawie bał się odezwać.
– O co chodzi? – zapytał w końcu.
– Nie! – krzyknął Cliff, zrywając się na równe nogi
tak gwałtownie, że omal nie przewrócił fotela. – Mona!
Mówiłem ci, że on... nie wchodzi w rachubę – wskazał
Noaha drżącym palcem.
Noah nie miał pojęcia, o czym rozmawiali, zanim
wszedł, jednak mimo wszystko poczuł się urażony. Już
otworzył usta, żeby zaprotestować, ale zamknął je, nie
powiedziawszy ani słowa.
Cliff miał rację. Histerie Mony to nie był jego problem.
– Cliff, przecież Noah będzie twoim świadkiem na
ślubie. On jest naszą jedyną nadzieją – powiedziała,
zaciskając kurczowo palce na ramieniu Noaha.
– Chyba sami musicie się z tym uporać. Przyjdę
później – powiedział Noah z wymuszonym uśmie-
chem na twarzy.
– Noah, jesteś nam potrzebny. – Mona patrzyła na
niego błagalnie.
– Nie! – Cliff znalazł się obok nich. – Powiemy jej
o wszystkim i wtedy może przyjechać sama.
– Ależ Cliff... – dolna warga Mony zaczęła drżeć.
– Mówiąc jej, wszystko zepsujesz. Jeżeli ona nie
dotrze tu dokładnie o dziewiątej, to cała niespodzianka
na nic. Wiem, że ona mnie nie znosi, i bardzo liczę na
to, że po przyjęciu zmieni o mnie zdanie. Myślę, że
obraziła się na mnie za to, że ustaliliśmy termin ślubu
zbyt blisko jej urodzin. Och, proszę cię – zaszlochała,
a z jej oczu popłynęły ogromne łzy.
Noah zaczął energiczniej klepać Monę po ręce. Czuł
ucisk w żołądku. Widok łez w oczach kobiet sprawiał,
że nie był w stanie niczego im odmówić.
 
– Kto i gdzie musi dotrzeć? – zapytał.
– Sabrina. Sabrina musi dotrzeć na swoje przyjęcie
urodzinowe, które specjalnie zorganizowałam w taje-
mnicy przed nią. To ma być niespodzianka – powie-
działa Mona, pociągając nosem.
– Sabrina? – Noah nie mógł skojarzyć, o kogo
chodzi.
– Sabrina. Siostra Cliffa – wyjaśniła.
Noah przypomniał sobie, że pięć lat temu, w Au-
burn, przyjaciel wspominał coś o swojej siostrze, ale
Noah jakoś nigdy jej nie spotkał.
– I z tego powodu ta cała rozpacz i łzy?
Nie mógł zrozumieć, dlaczego kobiety tak bardzo się
wszystkim przejmują. Oderwał wzrok od zapłakanej
Mony i spojrzał w pozbawioną wyrazu twarz Cliffa.
– Potrzebujecie kogoś, kto zabawi się w szofera
– podsumował Noah.
– Cliff ustali z tobą szczegóły – powiedziała Mona,
przytulając się do narzeczonego. – Prawda, kochanie?
– Nie zgadzam się – powiedział Cliff, ale w jego
głosie nie było już nieustępliwości.
– Zgódź się, proszę – mruczała Mona.
Cliff zamknął oczy i poddając się, przytulił ją do siebie.
– Wiesz, że nie podoba mi się ten pomysł.
Mona pisnęła z radości i objęła go.
– Jesteś kochany. – Cmoknęła go głośno w usta
i odwróciła się, szukając torebki. Łzy całkiem już
obeschły, a o tym, że w ogóle były, świadczyło tylko
leciutkie pociąganie nosem. – Muszę uciekać, mam
spotkanie w sprawie kwiatów na ślub. Wyjaśnij
wszystko Noahowi – poprosiła i już jej nie było.
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin