Burrows_Annie_-_Ślepa_miłość.pdf

(1009 KB) Pobierz
371822013 UNPDF
Burrows Annie
Ślepa miłość
Anglia, początek XIX wieku
W Paryżu, modnym wśród londyńskich elit, Charles Fawley, hrabia
Walton, nie szuka rozrywek. Chce jedynie odpocząć i zdystansować się do
niedawnego rodzinnego skandalu. Nieoczekiwanie daje się zauroczyć
pięknej Francuzce, Felice Bergeron, i wkrótce się jej oświadcza. Pewnego
dnia zaskoczony i wściekły dowiaduje się, że jego narzeczona uciekła z
dawnym ukochanym. Urażony do żywego hrabia wyrzuca sobie, że
pozwolił się zwodzić, gdy niespodziewanie odwiedza go siostra Felice,
Heloise Bergeron, i składa mu matrymonialną propozycję. Zdumiony
Charles reaguje niedowierzaniem, lecz po wysłuchaniu argumentów
Heloise przystaje na jej szalony plan…
Rozdział pierwszy
Giddings otworzył drzwi i zobaczył, że przy schodach zatrzymał się
hrabia z tak surowym wyrazem twarzy, że po grzbiecie przeszły mu
ciarki. Odetchnął z ulgą, kiedy hrabia Walton spojrzał na niego
nieobecnym wzrokiem, podał mu kapelusz i płaszcz i od razu skierował
się do salonu. Na szczęście młody Conningsby zanocował na jednej z
kanap w salonie, dzięki czemu hrabia miał na kim wyładować zły humor.
Charles Algernon Fawley, dziewiąty hrabia Walton, zignorował również
Conningsby ego. Od progu ruszył w stronę kredensu, energicznie sięgnął
po kryształową karafkę i wlał całą jej zawartość do ostatniej czystej
szklaneczki stojącej na tacy.
Conninsgby otworzył ostrożnie jedno oko i zwrócił spojrzenie na
gospodarza.
- Co powiesz na śniadanie u Tortoniego? - zapytał ochrypłym głosem.
6
Annie Burrows
Charles wychylił jednym haustem zawartość szklaneczki i ponownie
sięgnął po karafkę.
- Nie wyglądasz na zachwyconego propozycją - zauważył Conninsgby,
krzywiąc się przy próbie zajęcia pozycji siedzącej.
-i nie jestem. - Hrabia stwierdził, że karafka jest pusta, zacisnął na niej
dłoń, jakby chciał zmiażdżyć szyjkę. - Jeśli odważysz się powtórzyć to,
co ci mówiłem...
- Nie śmiałbym, milordzie. Jednak chciałbym powiedzieć. ..
-Ale nie mów. Słuchałem cię cały wczorajszy wieczór. Choć jestem
wdzięczny za troskę, moja decyzja pozostaje w mocy; ani myślę jej
zmienić. Nie zamierzam uciekać z Paryża z podkulonym ogonem jak
zbity pies. Nikt nie będzie mówił, że fałszywa, wymalowana kokietka w
jakikolwiek sposób mnie zraniła. Słyszysz?
Conningsby z trudem uniósł drżącą dłoń do czoła.
- Aż za dobrze - odparł, obrzucając tęsknym spojrzeniem pustą karafkę. -
Liczę na to, że zanim udowodnisz całemu światu, że nie dbasz o cios, jaki
zadała ci narzeczona, uciekając z ubogim artystą, zatroszczysz się o to,
żeby twój gość dostał łyk kawy.
- Z grawerem - rzucił zniecierpliwiony hrabia, szarpiąc jednocześnie
energicznie za sznurek dzwonka, aby wezwać służbę.
Conninsgby wygodnie umościł się na miękkich poduszkach kanapy.
Ślepa miłość
7
-Sądząc po twoim wyrazie twarzy, plotkarze nie próżnują. A to pewnie
nie jest miłe...
- Mój nastrój nie ma nic wspólnego ze zdradliwą mademoiselle Bergeron
- oznajmił hrabia. - To jej rodak niemal przyczynił się do podjęcia decyzji
o opuszczeniu przeze mnie tej ohydnej kostnicy, uważanej za cy-
wilizowane miasto, i powrotu do Londynu, gdzie najbardziej
gwałtownym uczuciem, jakiego zdarzyło mi się doświadczać, była
potworna nuda.
- Przecież właśnie przed nudą uciekłeś do Paryża!
Hrabia nie zwrócił uwagi na tę nieścisłość. W pewnym momencie
pozostawanie w Londynie z kalekim przyrodnim bratem stało się nie do
zniesienia. Ucieczka do posiadłości Wycke również nie rozwiązywała
problemu. Pobyt tam nie przynosił mu ulgi. Rozległa nieruchomość była
jedynie bolesnym przypomnieniem popełnionej niesprawiedliwości i
krzywdy.
Paryż wydawał się doskonałym miejscem do nabrania dystansu i
odpoczynku. Od czasu abdykacji Bonapartego wypady do stolicy Francji
stały się bardzo modne.
- Nigdy już nie będę narzekał na nudę, zapewniam cię - oświadczył
Charles, opierając się o kominek.
- W takim razie o co chodzi? - spytał Conningsby. -Co się stało?
- Popełniono kolejne morderstwo.
- Pewnie znowu ten drań Du Mauriac - domyślił się Conningsby.
8
Annie Burrows
Francuski oficer zdobył złą sławę przez prowokowanie do pojedynków
młodych, zapalczywych Anglików, których potem z zimną krwią zabijał
w potyczce dzięki doświadczeniu zdobytemu przez lata służby, a następ-
nie świętował zwycięstwo podczas wystawnych śniadań w restauracji
Tortoniego.
- Kto tym razem? Ktoś znajomy?
- Biedny zamordowany chłopak to oficer o nazwisku Lennox. Nie ma
żadnego powodu, żebyś go znał. Niczym się nie wyróżniał. Nieznany
nikomu młody człowiek bez znaczących wpływów.
- W takim razie...
- Służył w tym samym pułku, co mój nieszczęsny przyrodni brat. Był
jednym z częstych gości w moim londyńskim domu i jak wielu innych
próbował przywrócić Roberta do świata żywych.
Problem polegał na tym, że kapitan Fawley nie życzył sobie ani
współczucia, ani pomocy.
- Skoro był żołnierzem, to dlaczego...
- Nie miał żadnych szans w starciu z Du Mauria-kiem! - wpadł mu w
słowo hrabia. - Łotr zaśmiewał się z tego, że chłopak ma jeszcze mleko
pod nosem! A kiedy stanął naprzeciw Lennoksa, szydził z jego bladości.
Mój Boże, ten dzieciak musiał być chory ze strachu. -Charles zacisnął
pięść.
Conningsbyego zaskoczyła gwałtowna reakcja hrabiego. Niewiele o nim
wiedział. Właściwie tylko tyle, że
Zgłoś jeśli naruszono regulamin