Kościół wspólnotą modlących się.doc

(39 KB) Pobierz
Kościół wspólnotą modlących się

Kościół wspólnotą modlących się

                    

  Ks. Józef Kudasiewicz

 

 

               Dzieje Apostolskie, z których pochodzi motto dzisiejszego rozważania, są jakby wielką katechezą Kościoła pierwotnego i równocześnie katechezą o Kościele. Jeżeli dzisiaj chcemy się dowiedzieć, jakim jest Kościół i jakim winien być z woli samego Jezusa, trzeba nam po prostu otworzyć Dzieje Apostolskie; spotykamy w nich model, wzór, zwierciadło Kościoła wszystkich czasów. Zdanie św. Augustyna: ,,... w Pismach Świętych uczymy się Kościoła” – odnosi się w sposób szczególny do Dziejów. W Księdze tej rzeczywiście uczymy się Kościoła. Jaki jest ten Kościół objawiony nam w Dziejach? Z wiarą nachylmy się na chwilą nad pierwszym- czytaniem dzisiejszej liturgii.

 

 

1. Kościół prześladowany i cierpiący

 

 

 

           Pierwsze czytanie jest małą teologią Kościoła. W jej centrum jest Piotr. Aż dwa razy w tej krótkiej perykopie jawi się słowo „Kościół” (12, 1. 5).Jaki jest ten Kościół? Najpierw jest to Kościół prześladowany, cierpiący. Kościół, na którym sprawdzają się słowa Mistrza: „Mnie prześladowali i was prześladować będą...” Łukasz – autor Dziejów – opisuje to zwięźle, ale równocześnie bardzo wymownie: „W tym takie czasie Herod zaczął prześladować niektórych członków Kościoła. Ściął mieczem Jakuba, brata Jana, a gdy spostrzegł, że to spodobało się Żydom, uwięził nadto Piotra” (12, 1-2). Prześladowanie, miecz, śmierć... Taka jest odpowiedź świata na głoszenie Dobrej Nowiny Zbawienia. Taka jest odpowiedź świata na świadectwo dawane Chrystusowi... Bramy piekielne nie śpią. Niekiedy aż takich konsekwencji domaga się świadectwo. Aż do więzienia... aż do śmierci włącznie. Dlatego w Dziejach Apostolskich tym samym terminem określa się świadka i męczennika.

 

           Nie tylko św. Piotr ale również i św. Paweł krwią przypieczętował swoje świadectwo. W liście do Tymoteusza spotykamy jakby łabędzi śpiew Apostoła narodów, gotującego się na śmierć: „Krew moja ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła, w dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości...” (2 Tm 4, 6-8). Na spotkanie śmierci, jakby „w paszczę lwa” (w. 17) idzie ze spokojem, odwagą, ufny w pomoc Pana. Pan, który stanął przy nim w niebezpieczeństwie, stanie również w momencie śmierci. Chrystus, powołując go pod Damaszkiem, nie obiecał mu łatwego życia: „I pokażę mu jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia” (Dz 9, 16). I na nim spełni się zapowiedź Chrystusa. To jest pierwszy rys Kościoła – front walki, cierpienia, świadectwa, krwi, więzienia. I o tym trzeba zawsze pamiętać.

 

 

 

2. Kościół modlący się nieustannie

 

 

 

            Jakże inna jest druga strona obrazu Kościoła: cicha, nieustanna modlitwa do Boga. Jest to konieczne zaplecze wielkiego frontu Kościoła. Bez służb pomocniczych, bez zaplecza, intendentury, najpotężniejsza armia jest bezsilna. Św. Łukasz niedwuznacznie podpowiada, że uwolnienie Piotra z więzienia jest skutkiem i owocem nieustannej modlitwy Kościoła. Modlitwa ta była skuteczna. Pan posłał anioła, który wyprowadził Piotra z więzienia. Przypomina się tu obraz z Księgi Wyjścia: walka z Amalekitami (Wj 17, 8-24). Jozue wraz z mężami wyruszył do walki, „Mojżesz z Aaronem i Churem wszedł na górę i modlił się z podniesionymi rękami do Pana. Gdy miał ręce wzniesione w modlitwie Izrael zwyciężał, gdy choć na moment opadały mu ręce zwyciężali wrogowie. Zwycięstwo nowego Izraela – Kościoła też zależy od wyciągniętych do Pana rąk do modlitwy. Zwycięstwo na froncie świadectwa apostolstwa i misji zależy od modlitwy całego Kościoła, od wzniesionych do góry rąk. Taka jest prawda ekonomii zbawienia obydwu Testamentów. Od wzniesionych rąk wiernych zależy zwycięstwo Kościoła, Apostołów, nawet Piotr – Namiestnika Chrystusowego. Kto nie pojął tej elementarnej prawdy ekonomii zbawienia, ten nie rozumie jeszcze ani Kościoła, ani chrześcijaństwa. Apostołowie, misjonarze, duszpasterze, którzy chcieliby zdobywać świat dla Chrystusa bez modlitwy własnej i całego Kościoła, wybieraliby się ż przysłowiową motyką na słońce. Byliby wtedy pospolitymi propagandzistami, a nie Apostołami.

 

 

 

             Taki obraz Kościoła spotykamy na każdej stronicy Dziejów. Zobaczmy choć kilka przykładów: a) „wtedy wrócili do Jerozolimy z giry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Aljeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda (brat) Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa i braćmi Jego” (Dz 1, 12-14). Po powrocie z góry, gdzie pożegnali Pana, udali się na jednomyślną, wytrwałą modlitwę. Pierwszym czynem, pierwszym krokiem młodego Kościoła w świat, po odejściu Pana, nie było świadectwo, ewangelizacja, działalność charytatywna, lecz modlitwa. Najpierw modlitwa... Na pierwszym miejscu modlitwa: modlitwa wszystkich, wytrwała, jednomyślna, w miejscu odosobnionym, wraz z Maryją. Dopiero po takiej modlitwie zrodzą się wielkie dzieła Kościoła: świadectwo, męczeństwo, miłość. Taki styl życia, w którym na pierwszym miejscu jest modlitwa przejął Kościół od swego Mistrza, od Chrystusa. Tak' również było w Jego życiu: najpierw modlitwa (Łk 6, 12. 17). b) wraz i ze wzrostem liczby uczniów, wzrastały obowiązki charytatywne Kościoła: „Wówczas, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli szemrać helleniści przeciwko Hebrajczykom., że przy codziennym rozdawaniu jałmużny, zaniedbywano ich wdowy. «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły – powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. Upatrzcież zatem bracia siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się modlitwie i posłudze słowa». Spodobały się te słowa wszystkim zebranym...” (Dz 6, 2-5). Jak widać z tego cudownego świadectwa nie tylko Apostołowie lecz również cała wspólnota Kościoła była przekonana o pierwszeństwie modlitwy i posługi słowa. Św. Łukasz kończy ten fragment radosnym stwierdzeniem: „A słowo Boże rozszerzało się, wzrastała też bardzo liczba uczniów w Jerozolimie, a nawet bardzo wielu kapłanów przyjmowało wiarę” (w. 7).

 

 

 

3. Wnioski dla Kościoła współczesnego

 

               Jaka jest moja wizja Kościoła? Jakie jest moje rozumienie Kościoła? Czy ja mógłbym się podpisać pod opinią Kościoła pierwotnego: „Spodobały się te słowa...”. Czy w mojej świadomości tkwi mocne przeświadczenie o pierwszeństwie modlitwy, posługi słowa przed wszelkim działaniem? Jak się ono wyraża w codziennym życiu? Co i jest na pierwszym miejscu? Moja modlitwa w Kościele i za Kościół...? Jan Paweł II powiedział kiedyś, że Kościół jest tam, gdzie się ludzie modlą. Obiecał to zresztą sam Pan: „Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Jeżeli Kościół naszych czasów nie chce zdradzić Kościoła apostolskiego, to | musi na nowo przypomnieć sobie elementarną prawdę chrześcijańską: ' najpierw modlitwa, najpierw wyciągnięte ręce, a dopiero później ; działalność, misja, świadectwo. Taki styl życia i działania przyjął Kościół Jezusa od pierwszych dni swego istnienia. Dzięki takiemu właśnie stylowi życia i apostolstwa słowo Boże rozszerzało się, ludzie nawracali się masowo... Tajemnica sukcesów Kościoła... wielkich zdobyczy... Tajemnica bardzo prosta – modlitwa. Czy taka hierarchia wartości panuje w naszych małych Kościołach – w parafiach i rodzinach?Kościół prześladowany i cierpiący... Prześladowanie może budzić nienawiść: gwałt niech się gwałtem odciska. Żeby się nie stoczyć do poziomu nienawidzących i prześladujących, trzeba znowu patrzeć na Kościół apostolski. Św. Łukasz zachował piękną modlitwę Kościoła wśród prześladowań (Dz 4, 23-31). Ani jednego słowa nienawiści, ani złorzeczenia. Tylko gorąca prośba o odwagę dla głoszących słowo: „A teraz spójrz Panie, na ich groźby i daj sługom Twoim głosić słowo Twoje z całą odwagą...” (Dz 4, 29). Kościół apostolski był wierny Chrystusowi, który w kazaniu na Górze wzywał: „A ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują...” (Mt 5, 44). W prześladowaniach zachowywali spokój i ufność, bo wiedzieli z własnego doświadczenia, że krew męczenników jest nasieniem nowych chrześcijan. Patrzyli i doświadczali, że Kościół wtedy jest mocny, gdy jest prześladowany, wtedy pociąga innych, gdy są w nim ludzie gotowi nawet na śmierć. Krew męczenników woła głośniej i doniosłej niż najlepsze kazanie. Dlatego nie bójmy się prześladowań Kościoła, bójmy się raczej jego dobrobytu i jego przymierzy z możnymi tego świata, bójmy się obsypywania go przywilejami ziemskimi.

 

               „Kościół modlił się za niego nieustannie do Boga” (Dz 12, 5). Zgromadzenie eucharystyczne jest modlącym się Kościołem. Obecność na tym zgromadzeniu modlitewnym jest znakiem, że rozumiemy hierarchię wartości – najpierw modlitwa. W tej modlitwie eucharystycznej obejmujemy w sposób szczególny Kościoły prześladowane i cierpiące oraz działalność misyjną. Pamiętajmy zwłaszcza, że zwycięstwo Kościoła w walce zależy od naszych wyciągniętych rąk. Nasze zwycięstwo również zależy od naszej modlitwy.

 

 

2

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin