PS36-Olszakowski Tomasz - Pan Samochodzik i... Zagubione miasto.pdf

(679 KB) Pobierz
1013370777.002.png
TOMASZ OLSZAKOWSKI
1013370777.003.png
PAN SAMOCHODZIK I...
1013370777.004.png
ZAGUBIONE MIASTO
OFICYNA WYDAWNICZA WARMIA
WSTĘP
Był rok 1927. Pułkownik Percy Harrison Fawcett siedział na koronie kamiennego muru. Wiejący z
gór wiatr smagał jego twarz. Siwe, przerzedzone włosy powiewały w jego podmuchach. Za plecami
podróŜnika rozciągało się wymarłe pole ruin. Miasto “Z”, cel jego wędrówki. Kamienne ściany
domów, które czas pozbawił dachów, rozsypywały się kaskadami skalnych odłamków. Korzenie
drzew i krzewów wciskały się bezlitośnie w kaŜdą szczelinę. W ruinach świątyni baraszkowały
małpy. PodróŜnik uśmiechnął się ze smutkiem.
A potem popatrzył przed siebie. Miasto leŜało na rozległym plateau, płaskim szczycie bazaltowego
garbu, sterczącego czterdzieści metrów ponad otaczające go lasy. Nic nie przeszkadzało w
podziwianiu linii horyzontu. Przed nim rozciągała się brazylijska dŜungla.
Tysiące kilometrów kwadratowych lasów i bagien. Tam w dole czekały na niego krokodyle,
jadowite węŜe, robactwo drąŜące sobie korytarze pod skórą, bagienne wyziewy przynoszące
gorączkę. Sokoli wzrok pułkownika wypatrzył pasmo gór o pobielonych śniegiem szczytach.
- To 150 kilometrów - szepnął.
Rozwinął mapę. Większa jej część była niezadrukowana. Naniósł swoją pozycję, odczytaną rankiem
za pomocą sekstansu. Zmierzył pozostałą odległość i podstawił do skali.
Od rzeki Rio de Sao Francisco dzieliło go 180, moŜe 200 kilometrów. Nie więcej niŜ 2-3
tygodnie forsownego marszu. Poprawił bandaŜ na opuchniętym kolanie.
- Dojdę - mruknął. - Nawet bez zapasów...
Przewodnik z plemienia Szawantów wynurzył się z zarośli.
- Jutro pójdziemy - pułkownik wskazał odległe góry.
LudoŜerca skrzywił się.
- Pora juŜ, Ŝebym cię zabił - powiedział. - Daleko od domu...
Pułkownik nie przejął się. Od dwudziestu dni Indianin powtarzał to samo.
ROZDZIAŁ PIERWSZY
PASKUDNA
1013370777.005.png
POGODA
ZAGADKOWY
1013370777.001.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin