Andrzej Leder - Przemoc a racjonalność - dylemat Waltera Benjamina.pdf

(178 KB) Pobierz
Microsoft Word - Aniolh'.doc
Andrzej Leder
Przemoc a racjonalność - dylemat Waltera Benjamina.
Żądać od siły, by objawiała się nie jako siła,
aby nie była chęcią przemożenia, chęcią obalenia,
chęcią owładnięcia, pragnieniem wrogów i oporów
i triumfów, jest równie niedorzeczne, jak żądać od słabości,
by objawiała się jako siła.
Fryderyk Nietzsche
Esej Waltera Benjamina z 1920 roku W sprawie krytyki przemocy , może być
rozumiany jako rozpaczliwe badanie możliwości legitymizacji przemocy przez ratio ,
szukające usprawiedliwienia dla tego, co jest. W poszarpanym, pełnym nagłych
zwrotów i załamań wywodzie wyczuć można niechęć, czy wręcz może nawet
obrzydzenie wobec bezwstydu nagiej siły 1 , któremu towarzyszy fascynacja "wielkim
złoczyńcą" i wreszcie - zapewne najistotniejsze - poczucie obowiązku wobec "wielkiej
prawdy": "...że niebycie człowieka jest czymś straszniejszym niż (bezwarunkowo:
samo) jeszcze niebycie sprawiedliwego człowieka." 2 Poczucie obowiązku wobec tego,
ż e p r z e m o c j e s t . Poczucie obowiązku zwycięża. Pozornie, posiłkuje się
nadzieją na to, że "Do osiągania zgody bez stosowania przemocy dochodzi wszędzie
tam, gdzie kultura serca dała ludziom do reki czyste środki porozumienia" 3 Nie
przypadkowo jednak, jakby zakłopotany, nadzieji poświęca w tekście stosunkowo
mało miejsca. Wydaje się, że nie trzeba sięgać do IX Tezy Historiozoficznej, by
odnaleźć u Benjamina przeczucie katastrofy.
W horyzoncie zagadnienia wyróżnić można trzy stanowiska. "Przemocy
zracjonalizować nie można i nie wolno, bowiem jest wyzwaniem wobec uczuć
1 Patrz fragment: “Krytycy kary śmierci czuli, zpewne nie mogąc tego udowodnić, iż zaskarżenie kary
śmierci kwestionuje nie wymiar kary, nie postanowienie kodeksu, ale samo prawo wraz z jego źródłami./ Jeśli
bowiem przemoc, uhonorowana przez los przemoc, jest jego źródłem, to bliscy jesteśmy przekonania, że
najważniejsza władza, władza nad życiem i śmiercią, tam gdzie działa poprzez ustrój prawny, sięga do swych
początków i przenosi je aż do obecnej rzeczywistości, a przejawy tego są straszliwe.” Walter Benjamin, W
sprawie krytyki przemocy t³um. Krystyna Krzemieñ, w Anio³ Historii , pod red. Huberta Orlowskiego, Poznañ
1996, s. 37.
2 ibidem s. 52.
3 ibidem s. 41.
moralnych i prawa". Nazwijmy to stanowiskiem Levinasa 4 . "Przemoc musi zostać
zracjonalizowana, bowiem jest niezbywalnym atrybutem ludzkiej kondycji, a jej
omijanie przez światło rozumu prowadzi do tego, że wyłania się w tym bardziej
mrocznej postaci". Z pewnymi oporami przyporzadkować można to stanowisko
Hannah Arendt 5 . "Sama racjonalizacja jest maską przemocy, przemoc i rozum
instrumentalny ze swoim prawem konieczności są dziećmi jednego, ciemnego Boga".
To pozycja Horkheimera i Adorno z "Dialektyki Oświecenia" 6 . Jak w innych
sprawach, tu również Benajmin, uwikłany w język i meandry sporów pierwszej
połowy XX stulecia, jest jednocześnie wizjonerem, który zmaga się z pytaniami
poźniejszymi o pół wieku. Świadectwo jego rozpaczliwego zmagania, rozsadzającego
dyskursywny porzadek eseju, jest dla mnie znakiem największej wspołczesności tej
myśli.
I. W stronę Adorna.
W epoce ponowoczesnej przemoc musiała włożyć maskę. Musiała zacząć
udawać, że przemocą nie jest, choć jednocześnie właśnie jako siła, moc, odgrywa
ogromną rolę. Posługuje się strategiami, które ukrywają jej prawdziwą i zupełnie
prawomocną naturę - dążenie do dominacji. Bowiem paradoksalnie w świecie, w
którym rządzi rywalizacja i ciągła walka o przewagę nad innymi, otwarte dążenie do
dominacji jest potępiane i piętnowane. Wyjściem z paradoksu są obłudne strategie,
które dążenie do dominacji maskują. Dwie najczęściej stosowane to uwiedzenie oraz
szantaż moralny. Uwiedzenie pozwala dominować bez przemocy, choć i to jest
dyskusyjne, szantaż moralny zaś używać przemocy, która udaje brak chęci dominacji.
Możliwość wykorzystania obu tych strategii wiąże się z osłabieniem pozycji rozumu
teoretycznego, a przede wszystkim z przekonaniem, że nie ma racjonalnych sądów
uniwersalnych, a więc neutralnych moralnie i estetycznie. W epoce ponowoczesnej
każdy sąd skrywa czyjś interes i każdym może zachwycić się jakiś okrutny bóg.
Patrząc z punktu widzenia tropicieli dominacji ponowoczesna siła nie tyle
maskę włożyła, co ją zmieniła. Według nich, w epoce nowożytnej przemoc
posługiwała się maską racjonalności. Zerwanie tej maski zmusiło ją do poszukiwania
innych przebrań. Ponieważ okazało się, że retoryka oburzonych tropicieli dominacji
dała im wielką moc, więc przemoc w naturalny sposób sięgnęła po oburzenie jako
4 Patrz Emmanuel Levinas, Całość i nieskończoność, w zasadzie cała przedmowa, w szczególności zaś
“Świadomość moralna może znieść szydercze spojrzenie polityki tylko od warunkiem, że pewność pokoju jest
silniejsza niż oczywistość wojny. Takiej pewności nie może dać zwykła gra antytez. Pokój imperiów, które
wyrosły z wojny, opiera się na wojnie. Nie zwraca zagubionym bytom ich tożsamości. Prawdziwy pokój
wymaga źródłowej i oryginalnej relacji z bytem.” Tłum. Małgorzata Kowalska, PWN, Warszawa 1998, s. 4.
5 Patrz Hannah Arendt Eichmann w Jerozolimie
6
nową maskę. Dyskurs demaskujący dominację stał się maską dominacji. Było to
możliwe, bowiem celem demaskatorów nie jest neutralne ujawnienie, że to a to jest
maską siły. Za ujawnieniem idzie sąd moralny, który ma zniszczyć samo dążenie do
dominacji, pod jakąkolwiek maską by się nie skryło. Demaskatorzy pałają zwykle
świętym oburzeniem, sposób w jaki mówią o obnażonej sile przypomina stawianie
dziwki pod pręgierzem. Ten radykalny ton potępienia niepostrzeżenie sam staje się
przemocą. Jeśli, jak chce Benjamin, przemoc jest fundamentem każdego prawa, to w
epoce ponowoczesnej prawo płynie z mocy oburzenia. A przemoc dalej jest obecna.
Dzieje się tak, bowiem w sposób nieunikniony konflikt i dominacja odgrywają
wielką organizującą rolę w relacjach społecznych. “Nie trzeba powoływać się na
niejasne fragmenty Heraklita, by dowieść, że byt objawia się myśleniu filozoficznemu
pod postacią wojny;” 7 Cele indywidualne, a także grupowe, które zawsze zmuszały do
mniej lub bardziej jawnego stosowania przemocy - możliwość narzucania określonych
sposobów funkcjonowania, wpływania na postępki i uczucia innych, wzmocnienia
swojej pozycji w różnego rodzaju hierarchiach czy wreszcie poprawienia sobie
samopoczucia - przewrotnie wiążą się z dobrem wspólnym. "[...] przemoc to potrafi,
że właśnie może uzasadniać i modyfikować stosunki, nawet jeśli poczucie
sprawiedliwości jest tym bardzo urażone." 8 Wyparta więc z jednego obszaru i
zdemaskowana, gra o dominację wraca w innych obszarach i w nowych przebraniach.
Może chodzi o to, że jak niedawno napisał Stanisław Krajewski "Nie możemy się
oszukiwać - wojna jest realnością. Jest częścią naszego życia - jak zawsze, jak w
Biblii. Judaizm określa to jako stan świata przed przyjściem Mesjasza." 9 Zanim
przyjdzie Mesjasz, przemoc jest potrzebna.
Pewien major, prowadzący w latach osiemdziesiątych XX stulecia szkolenie
wojskowe dla studentów mawiał: "Podchorążowie! W wojsku jest tak, że jeśli nawet
jest tylko dwóch żołnierzy, to zawsze jeden z nich wydaje rozkazy i jest dowódcą, a
drugi się go słucha...". W myśl idei krytyków dominacji mogłoby być tak, że
spomiędzy dwóch żołnierzy żaden nie byłby ani dowódcą, ani wykonującym rozkazy.
Sądzę, że wspomniany major zadałby tu pytanie: to w jaki sposób żołnierze owi
prowadzą działania wojenne? Jeśli nie rozkaz i hierarchia mają uprawomacniać życie
ludzi wobec wojny, to co? Odpowiedzi na to pytanie są różne. Zwolennicy Oświecenia
odpowiadają owemu późnemu przedstawicielowi mentalności feudalnej: siła rozumu.
Jednak po ujawnieniu, że siła rozumu to też tylko przemoc, dominacja racjonalności
zaczęła tracić moralną prawomocność. Trzeba było znaleźć inną legitymizację. Trzeba
7 E. Levinas, op. cit., s. 3.
8 Walter Benjamin, op.cit. s. 33.
9 Stanisław Krajewski, Rzeczpospolita
było znaleźć inny uniwersalny aspekt ludzkiego losu, który jednocześnie nie będzie
podejrzany o chęć dominacji. Kandydatką do tej pozycji stała się krzywda.
Porzucenie stanowiska racjonalności i zajęcie pozycji oburzenia - nawet jeżeli i
jedno i drugie maskuje chęć dominacji - pociąga za sobą poważne konsekwencje dla
porządku prawnego, w którym operuje i który – zgodnie z myślą Benjamina -
ustanawia. Wymusza bowiem natychmiastowy odruch potępienia wobec wszelkiej
próby bezstronnego opisu konfliktów i sporów. W istocie, w polu zdeterminowanym
przez oburzenie nie ma żadnej bezstronności. Konieczność zajęcia stanowiska
z a n i m zrozumie się charakter sporu, ba, zakwestionowanie samej możliwości
zrozumienia racji stron - związane z poddaniem w wątpliwość istnienia jakichkolwiek
moralnie neutralnych narzędzi myślowych - prowadzi do sytuacji, w której
bezradności intelektualnej towarzyszy brutalność i nieprzejednanie sądu. Jeżeli
narzędzia analizy utożsamia się z narzędziami dominacji, a wręcz samą intencję
zrozumienia traktuje się jako przejaw żądzy władzy, bardzo trudno prowadzić spór.
Wydawałoby się wobec tego, że wystarczy oburzyć się na oburzenie i wrócić
do bezstronności. Problem jednak nie jest taki prosty. Nie jest bowiem możliwe
odrzucenie całego dziedzictwa myśli krytycznej, pokazującej jak kategorie myślowe
mogą stanowić narzędzie zniewolenia. Argumentacja "Dialektyki Oświecenia"
Horkheimera i Adorno, choć zrodzona z bezsilnej rozpaczy i wściekłości, nie może
być zignorowana. Pod wpływem pracowitej destrukcji rozumu instrumentalnego coś
nieodwracalnie się zmieniło. Rozum instrumentalny powstał po to,
ż eby zapanować nad przyszł o ś cią - [Husserl Kryzys... 27,62]. Gdy
więc odebrano mu prawomocność, rozpadowi uległa też nowożytna intuicja
przyszłości [Habermas]. A to, jak sądzę, istotnie zmieniło horyzont czasowy, w
którym się poruszamy. Wypełniła go rozdęta bańka teraźniejszości, uprzywilejowana
przestrzeń dla gier etycznych i estetycznych.
II. W stronę Levinasa.
Anioł historii, wizja z IX tezy historiozoficznej Waltera Benjamina, pozostaje
chyba najbardziej nośną metaforą opisującą zmianę w postrzeganiu stosunku
teraźniejszości do czasu historycznego. Anioł, mimo iż niesiony wichrem postępu ku
przyszłości jest do niej odwrócony tyłem, wpatruje się bowiem w zgliszcza, jakie
historia pozostawiła na swojej drodze. Bezsilny wobec klęsk przeszłości, może tylko
na nie patrzeć, to znaczy - pamiętać. Ów anioł jest zwiastunem przemiany, która
odbiera berło racjonalności i wręcza je pamięci. Zwiastunem - podobnie jak Kafka,
czy w Polsce Witkiewicz - gdyż napisanie "Tez historiozoficznych" o kilka lat
poprzedza sam czas grozy, a o kilkanaście, uświadomienie sobie tego, co się stało.
Benjamin staje się nieprzejednanym rzecznikiem nieodwracalnej krzywdy na długo
zanim stanie się ona najsilniejszym znakiem XX wieku. Ale, tak jak wrażliwość całej
kultury musiała dojrzewać pół wieku, nim jej świadomość upodobniła się do Anioła,
zwracającego się ku niezabliźnionym ranom przeszłości, tak wrażliwość samego
prekursora tego zwrotu musiała przebyć dwudziestoletnią ewolucję, by uwolnić się od
wiary w dobrą przemoc. W krytycznym eseju Zur Kritik der Gewalt z roku 1920
Benjamin wierzy jeszcze, że Anioł może patrzyć w przyszłość 10 .Gershom Sholem
uważa, że napisanie tez historiozoficznych było efektem obudzenia z szoku
wywołanego paktem Hitler-Stalin. 11 Sorelowski Anioł przyszłości podał rękę
szatanowi. Dla Benjamina oznaczało to, że musi ustąpić Aniołowi pamięci.
Z dzisiejszej perspektywy widać jednak, że formułując ideę tego zastępstwa,
zmiany naszej wrażliwości, wykuwał jednocześnie oręż dla nowej dominacji. Oręż,
którego użycia zapewne nie wyobrażał sobie, kiedy w czterdziestym roku umierał
gdzieś na granicy francusko-hiszpańskiej.
Zmiana we wrażliwości następowała powoli. Bezpośrednio po wymordowaniu
europejskich Żydów - a pamiętać trzeba, że równolegle w Gułagu "na szkło"
zamarzały miliony - zapadła cisza, która - poza wyjątkowymi momentami - trwała co
najmniej kilkanaście lat. W mocy pozostawała myśl Halbwachsa, który społeczeństwa
porównywał do matrony z Efezu, która powiesiła śmierć, żeby ratować żyjących. Ani
Niemcy, zajęci udawaniem normalności, ani pozostali zachodni Europejczycy, nieco
zażenowani swoim beztroskim udziałem w rzezi, nie widzieli powodu żeby owe rany
rozdzierać, szczególnie że radzić sobie musieli z groźną presją komunizmu. Jednak nie
tylko przyczyny polityczne uniemożliwiały pozbawioną złudzeń refleksję nad
zbrodniami. U ś wiadomienie sobie grozy poprzedzone
musiał o być przez rozpad wszystkich mechanizmów
myś lowych, które mogł yby ją zneutralizować .To samo
napięcie, które wcześniej wyznaczało ewolucję myśli Benjamina, teraz zmieniało
funkcjonowanie mechanizmu całej kultury.
Oczywiście najsilniejszym takim mechanizmem była nowożytna idea postępu.
Wpisana przez Hegla w żelazne prawa dialektyki, pozwalała - przede wszystkim
marksistom - traktować teraźniejszość jak niezbyt istotny przedsionek przyszłości. W
miarę jednak jak ziemskie realizacje idei ujawniały swoje niezbyt atrakcyjne oblicze,
w miarę jak jednocześnie postępował proces delegitymizacji samej myślowej
konstrukcji, przyszłość zaczęła tracić swój uwodzicielski blask. Rodziło to nowe
komplikacje. Trudno odwrócić się od prometejskiej nadziei i zacząć odtwarzać
10 Patrz W. Benjamin, op. cit. , “Sorel odrzuca...” s. 44 .
11 Patrz Gershom Sholem Walter Benjamin und sein Engel. Vierzehn Aufsätzeund kleine Beiträge,
Frankfurt a. M. 1983, s. 64.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin