ROZ. 1. Otworzy�am oczy. Zegarek wskazywa� 11:04, za oknem by�o wida� ciemne chmury, przys�aniaj�ce s�o�ce, a krople deszczu g�o�no uderza�y o asfalt. Wszystko takie same, zwyczajne, nudne i mokre. Nie mog� uwierzy�, �e jutro ju� mnie tu nie b�dzie! Z tym cudownym nastawieniem rozpocz�am pierwszy dzie� wakacji. Wsta�am z ��ka i zacz�am szykowa� si� do �niadania z Charliem. A w�a�nie, Charlie to m�j tata. Jest komisarzem tutejszej policji. Moja mama, Renee, rozwiod�a si� z nim jak by�am ma�a i od tego czasu sp�dzam w Forks po�ow� wakacji. Z jednej strony ciesz� si� z tego, bo bardzo t�sknie za tat�, ale nie ukrywam, �e mieszkanie w tym miasteczku nie jest zbyt ekscytuj�ce. Dlatego w tym roku postanowi�am, �e wyjad� ze znajomymi do Europy! Rodzice co prawda nie byli zachwyceni, ale nie moja wina, �e dorastam i nie zamierzam marnowa� ca�ego miesi�ca na ukrywanie si� przed deszczem! Po porannej toalecie zesz�am zje�� �niadanie, kt�re czeka�o ju� na mnie w jadalni. Rozejrza�am si� po domu. Charlie jak zawsze siedzia� przed telewizorem, zawzi�cie ogl�daj�c mecz. Usiad�am przy nim z misk� p�atk�w. Tak naprawd�, to nie mia�am ochoty ogl�da� jaki� rozgrywek baseballu. Postanowi�am przed wyjazdem porozmawia� z tat� na temat jego diety (Charlie nigdy nie dba� o to, co je i teraz ma silne b�le �o��dka). -Tato, jutro wyje�d�am i.. -Dok�adnie za dziewi�tna�cie godzin Bells.- przerwa� mi Charlie- Na pewno chcesz lecie� tak daleko? - Ju� o tym rozmawiali�my! Po pierwsze, nie jad� tam sama, tylko z dobrze znanymi Tobie i mnie znajomymi, a po drugie, b�d� mieszka�a w hotelu, kt�ry prowadzi kuzynka mamy. Po trzecie, oszcz�dza�am ca�y rok na te wakacje - nie kupi�am samochodu, �eby mie� na bilety i zabawy! Nie martw si�, poradz� sobie. - Eh, nie martwi� si� o Ciebie. Martwi� si� o siebie! Ledwo przyjecha�a�, a ju� odje�d�asz�- gdy popatrzy�am na oczy zatroskanego ojca, zrobi�o mi si� przykro i przez nieuwag� wyla�am mleko na moj� ulubion� zielon� bluzk�! -Kurcze! Widzisz tato, najgorsz� rzecz� jaka mi si� mo�e przytrafi�, to niezjedzenie do ko�ca �niadania.- u�miechn�am si� do taty, aby wyda� si� bardziej wiarygodna. -Dobra, widz�, �e i tak Ci� nie przekonam. W takim razie przynajmniej odwioz� Ci� na lotnisko. - �wietnie! Pewnie b�d� mia�a tyle baga�u, �e nie pomie�ci� by si� w taks�wce.- tak naprawd� nie zamierza�am bra� du�o, ale Charlie lepiej si� czuje, kiedy jest na co� potrzebny. Po �zjedzeniu� �niadania wpad�am do pokoju, aby rozpocz�� pakowanie. By�am taka podekscytowana, �e zapomnia�am o mokrej bluzce. Wyci�gn�am spod ��ka dwie du�e walizki. Zacz�am wk�ada� wszystkie letnie ciuchy. Co prawda w Forks rzadko go�ci�o s�o�ce, ale przywioz�am dodatkowe ciuszki z Phoenix. *** Kiedy sko�czy�am pakowanie, pad�am na ��ko. By�am strasznie zm�czona. Okazuje si�, �e je�eli wyje�d�a si� na trzy tygodnie, to nie jest tak �atwo pomie�ci� si� w dw�ch walizkach! Spojrza�am na kom�rk�; nawet nie us�ysza�am kiedy dzwoni�a do mnie Angela. Szybko wybi�am jej numer. Po kilku sygna�ach odezwa� si� g�os dziewczyny. -Hej! Wybacz, �e nie odebra�am, jak dzwoni�a�. Pakowa�am si�.-pr�bowa�am si� wyt�umaczy�. -Spoko, Bella. Ja te� ko�cz� pakowanie. Ben mi pomaga. Chcia�am zapyta�, czy na pewno nie chcesz, �ebym zabra�a swojego kuzyna. W ko�cu lubisz go. - Daj spok�j. M�wi�am wam, �e chc� odpocz��, a nie zajmowa� si� jakim� kuzynem. Wystarczy mi to, �e Jessica zabiera ze sob� Mike�a. Pewnie b�d� musia�a unika� go ca�y czas. -No wiem, wiem. Do zobaczenia w niedziel� na lotnisku! -Pa! Pozdr�w Bena! Angela to moja najlepsza kole�anka. Na pocz�tku do W�och mia�y�my jecha� tylko we dwie, jednak nasi rodzice si� nie zgodzili. Zaprosi�y�my Bena, poniewa� wszyscy uwa�ali go za bardzo odpowiedzialnego. Jednak to nie wystarczy�o. Postanowi�y�my zabra� te� Jessic�. Mo�na j� por�wna� do nieudanej podr�bki lalki Barbie, ale przynajmniej by�o j� sta� na taki wyjazd. Jessica bez naszego pytania zaproponowa�a wyjazd Mikowi, co mnie bardzo denerwowa�o. Co mnie obchodzi, �e Jessice si� on podoba?! Ja musia�am go unika�, bo biedak si� do mnie przyczepi�, jak rzep psiego ogona. Stara�am si� delikatnie dawa� mu do zrozumienia, �e nie jestem zainteresowana jego zalotami. Gdy zaprasza� mnie do kina, czy na kolacj� to zawsze by�am zaj�ta, albo mia�am szlaban. Charlie oczywi�cie nie popiera� mnie, bo bardzo lubi� Newton�w. P�niej dokucza�o mi troch� poczucie winy, ale nie chcia�am wprost mu powiedzie�, �e z jego stara� nic nie b�dzie. W ka�dym razie przez ca�y wyjazd b�d� musia�a przymru�a� oczy na romantyczn� par�: Angela plus Ben oraz �prawi� par� Jessica plus Mike. Nie mia�am ochoty udawa� jeszcze, �e jestem zainteresowana Harrym - kuzynem Angeli. -Ups!- tak pogr��y�am si� w pakowaniu i rozmy�laniu, �e nie zauwa�y�am, �e ju� siedemnasta. Charlie pewnie chcia�by zje�� co� dobrego przed moim wyjazdem. Szybko wybieg�am z pokoju i zacz�am gotowa� obiad. Postanowi�am zrobi� ryb�, kt�r� Charlie z�owi� ostatnim razem. *** -Bello, przesz�a� sam� siebie! -Hah! Dzi�ki tato. Ciesz� si�, �e Ci smakuje! Nie obra� si�, ale wcze�niej si� po�o��, wi�c nie sp�dz� dzisiaj z tob� du�o czasu. Prosz�, nie za�pij jutro i obud� mnie o pi�tej rano! Samolot odlatuje o si�dmej, a ja za nic nie chc� si� sp�ni�! Przede mn� kilkana�cie d�ugich godzin w samolocie i chc� si� wyspa�.- Popatrzy�am b�agalnym wzrokiem na ojca. Wiedzia�am, �e nie za�pi, bo przyzwyczajony by� do wczesnego wstawania, ale wole by� zapobiegliwa. - Bells spokojnie. Wiesz, �e nie za�pi�. Ja tak�e uwa�am, �e przyda Ci si� sen przed d�ug� podr�.- Poca�owa� mnie w czo�o i poszed� doko�czy� ogl�da� mecz. Szybko zabra�am si� za zmywanie naczy� i pobieg�am wzi�� gor�cy prysznic. Zawsze mnie uspokaja�a gor�ca k�piel, ale tym razem by�am zbyt podekscytowana podr�. Wycisn�am na g�ow� szampon truskawkowy rozkoszuj�c si� jego �licznym zapachem. No dobra, koniec obijania si� i uciekania od rzeczywisto�ci. Jutro wieczorem b�d� bra�a k�piel w hotelu i b�dzie super! Nie ma co si� stresowa� - to w ko�cu moje wakacje! Po k�pieli po�o�y�am si� do ��ka z nadziej�, �e szybko zaton� w obj�ciach Morfeusza. *** - Bella, wstawaj! � Kto� lub co� pr�bowa�o wyrwa� mnie z cudownego snu.- Kochanie, no rusz si�, bo sp�nimy si� na samolot! -COOOO?! TATO, NIE MO�EMY SI� SPӏNI�!- wyskoczy�am z ��ka tak szybko, �e straci�am r�wnowag� i upad�am na pod�og�. Charlie pr�bowa� pom�c mi wsta�, ale nie wiele to da�o, bo ci�gle si� �mia�. -Skarbie, spokojnie! Nie zabij si�, �artowa�em! - TATO! To nie jest �mieszne!- popatrzy�am na niego ze w�ciek�o�ci�. -Musia�em jako� Ci� obudzi�, a Ty za nic na to nie pozwala�a�. Co Ci si� �ni�o? Mia�a� taki cudowny u�miech na twarzy�- Zarumieni�am si�. -Yyy� �ni�o mi si�, �e� le�e na pla�y.- Yh.. nigdy nie potrafi�am k�ama�. Charlie jednak nie przej�� si� tym za bardzo. Popatrzy� na mnie z u�miechem i wyszed� z pokoju, zabieraj�c m�j baga� do samochodu. Szybko przyszykowa�am si� do wyj�cia. Ubra�am stare jeansy i bluzk� na rami�czkach. Wzi�am kurtk� pod pach� i zbieg�am na d�. Sprawdzi�am, czy mam spakowany paszport i wszystkie dokumenty. Odetchn�am z ulg�, kiedy wsiad�am do radiowozu taty. *** Na lotnisku czekali ju� na mnie wszyscy. Angela macha�a do mnie moim biletem, Ben sta� obok niej i przyja�nie si� u�miecha�, Jessica malowa�a w�a�nie usta przera�liwie r�owym b�yszczykiem, wi�c nawet mnie nie zauwa�y�a, a Mike szczerzy� si� do mnie, jakbym by�a dentystk�, czy kim� takim� Oj�Czuj�, �e b�dzie ci�ko si� z nim dogada�. Charlie pojecha� do domu. Nigdy nie lubi� sentymentalnych po�egna�. Kaza� mi przys�a� kartk� i by� ostro�n�. -Bella!!! Chod� do nas, zaraz wsiadamy do samolotu!- Angela krzycza�a tak g�o�no, i� nie mog�am uwierzy�, �e to ona! -Hej!- Uca�owa�am j� na przywitanie.- D�ugo tu na mnie czekacie? -Nie, dopiero co przyjechali�my. Masz wszystko? -Pewnie. Kurcze, ale si� ciesz� na ten wyjazd ! Nie mog� uwierzy�, �e przez trzy tygodnie b�dziemy robi� co tylko chcemy! - NOOO! I jeszcze te darmowe pokoje u Twojej ciotki� Wiesz ilu gwiazdkowy jest ten hotel? -Mama wspomina�a, �e jakie� pi�� lat temu by� trzygwiazdkowy, a teraz mog�o si� to zmieni�. Dla mnie mo�e by� nawet i dwugwiazdkowy! I tak b�d� tam sp�dza� bardzo ma�� cz�� nocy.- Ben spojrza� na mnie dziwnie.- BEN! KRETYNIE, NIE O TO MI CHODZI�O! W dzie� b�d� siedzia�a na pla�y, a noc� b�d� na imprezach! GRR.. Ale Ty czasem g�upi jeste�! -No wiesz, my�la�em, �e nie znam Twojego drugiego, piekielnego ego. Zazwyczaj jeste� anio�kiem.- nic nie odpowiedzia�am. Przewr�ci�am tylko oczami. -EJ! Ludzie, chod�cie! Wpuszczaj� do samolotu!- wrzasn�� Mike. - PIZO, NADCHODZIMY !!!- krzykn�am z Angel�. Roz. 2. Po 5 godzinach lotu i s�uchania Jessici odechcia�o mi si� �y�! Ile mo�na gada� o ch�opakach, ciuchach i (fuj) Miku?!- jego zalicza�am do natr�ctw. -Jessica, ja chyba si� po�o��, bo przed nami jeszcze kilak d�ugich godzin. Jestem zm�czona. -Jasne, ja te� musz� si� zdrzemn��, bo inaczej b�d� mia�a okropne wory pod oczami, takie jak ta g�upia Lauren! S�ysza�a�, �e ona i Mike�- i znowu si� zacz�o. Zamiast da� mi spok�j, opowiada�a o tym, �e jej najlepsza przyjaci�ka gada�a z Mike�em. BO�E, RATUJ! Na szcz�cie zabra�am ze sob� iPoda i teraz, zamiast g�osu laleczki Barbie, s�ysza�am utw�r Clair de Lune mojego ulubionego kompozytora � Debussy�ego. Nareszcie zasn�am. Jednak, tak samo jak dzisiaj rano, zosta�am brutalnie obudzona przez Bena, kt�ry dla zabawy waln�� mnie poduszk�!- I on jest niby ten najdoro�lejszy z naszej grupy?! -Bella, leniu, wstawaj!- dar�a si� Jessica.- Dolecieli�my! Przespa�a� ca�� drog�! -Jeste�my ju�?! �artujecie sobie?- Nie mog�am uwierzy�, �e tak szybko min�� mi czas. � No to co my tu jeszcze robimy ?! Chod�my przywita� si� ze s�o�cem! Uporali�my si� z baga�ami i wybiegli�my poszuka� taks�wek. Na szcz�cie przed lotniskiem by�o ich pe�no. Nie zmie�ciliby�my si� do jednej, dlatego podzielili�my si...
Krajculka