numer04.pdf

(18695 KB) Pobierz
ORGAN MEDIALNY POROZUMIENIA POKOLEŃ KRE SOWYCH
Kresowy
Serwis Informacyjny
PAMIĘTAĆ O KRESACH, O MAŁEJ OJCZYŹNIE PRZODKÓW,
TO NIE TYLKO OBOWIĄZEK, ALE ZASZCZYT
Numer 04 - 2011
15 września
1. 09.1939
i Ukraińców). Dywersje miały miejsce
m.in. w Podhorcach, Borysławiu, Tru-
skawcu, Mraźnicy, Żukotynie, Uryczu,
w okolicach
Redakcja
1 września 1939 o 4:40,
bez wypowiedzenia wojny
i ogłoszenia mobilizacji-
,wojska niemieckie zgodnie z planem
Fall Weiss, uderzyły na Polskę na całej
długości polsko-niemieckiej granicy
oraz z terytorium Moraw i Słowacji, co
spowodowało iż łączna długość frontu
wyniosła ok. 1600 km stawiając Polskę
w niekorzystnym położeniu strategicz-
nym. Niemcy skoncentrowali przeciw-
ko Polsce 1,8 miliona żołnierzy uzbro-
jonych w 2800 czołgów, około 3000
samolotów i 10 000 dział. Słowacja
wystawiła Armie Polową "Bernolak" i
nieliczne lotnictwo. Polska zmobilizo-
wała około miliona żołnierzy (spośród
2,5 miliona wojskowo wyszkolonych
rezerwistów), 880 czołgów, 400 samo-
lotów i 4300 dział.
Mikołajowa i Żydaczowa. Niejedno-
krotnie celem OUN było przejęcie wła-
dzy w poszczególnych miejscowościach
przed wkroczeniem wojsk sowieckich
lub niemieckich. Dochodziło także do
rozbrajania polskich żołnierzy oraz
potyczek z przemieszczającymi się od-
działami Wojska Polskiego i policji.
/ Graika - mapka - jest częścią plakatu z serwisu http://ivrozbiorpolski.pl/ i zamieszczona za zgodą właściciela.
niewoli. Próby przebicia się do Rumu-
nii lub na Węgry większych oddziałów
kończyły się niepowodzeniem. Oddzia-
ły generała Władysława Andersa zakoń-
czyły swój marsz w kierunku granicy
węgierskiej bitwą Nowogrodzkiej Bry-
gady Kawalerii z wojskami radziecki-
mi pod wsią Władypol (27 września).
Zgrupowanie wojsk Korpusu Ochrony
Pogranicza Polesie generała W. Orlik-
-Rückemana stoczyło ok. 40 potyczek
i dwie większe bitwy (pod Szackiem i
Wytycznym) i ostatecznie 1 październi-
ka w okolicach Włodawy zostało roz-
wiązane.
sierpnia 1939) i oddał zajęty obszar
wojskom sowieckim (Białystok, Ko-
bryń, Brześć, Borysław, Drohobycz). W
spektakularny sposób miało to miejsce
pod Lwowem 20 września, gdy Niemcy
oblegający to miasto wycofali się, wcze-
śniej proponując obrońcom kapitulację.
1940 r. w Charkowie. (por. Obrona
Lwowa 1939). Wśród oiar katyńskich
znajdowali się oicerowie wzięci do
niewoli w całym pasie natarcia Armii
Czerwonej.
17 września 1939 o go-
dzinie 4.00 rano wojska
sowieckie Frontów Biało-
ruskiego i Ukraińskiego w sile około 1
miliona żołnierzy przekroczyły wschod-
nie granice Polski, łamiąc postanowie-
nia paktu o nieagresji (1932), umowy
wynikające z przynależności do Ligi
Narodów oraz realizując ustalenia taj-
nego protokołu paktu Ribbentrop-Moło-
tow - czwartego rozbioru Polski.
Okolice Lublina, Chełma, Tomaszowa
Lubelskiego po pierwotnej okupacji
sowieckiej zostały po pakcie moskiew-
skim z 28 września 1939 przekazane
przez ZSRR Niemcom. Było to konse-
kwencją korekty linii podziału Polski,
ustalonej pomiędzy III Rzeszą a ZSRR
28 września 1939 podczas wizyty Rib-
bentropa w Moskwie.
Sam Lwów z silnym i dobrze uzbro-
jonym garnizonem został po krótkim
oporze w dniu 22 września poddany Ar-
mii Czerwonej przez gen. Langnera na
honorowych warunkach, natychmiast
przez władze sowieckie złamanych.
Jednym z elementów nie-
mieckiego planu ataku na
Polskę w 1939 roku, był
fakt wzięcia w nim udział trzech dywi-
zji, (w sumie około 50 000 słowackich
żołnierzy Armii Polowej "Bernolák"
pod dowództwem gen. Ferdinanda Ča-
tloša) oraz sił powietrznych w liczbie
trzech dywizjonów. Wojska słowackie
dotarły do okolic Tarnowa i Dębicy,
tracąc w sumie 29 zabitych lub zagi-
nionych i biorąc do niewoli ok. 1350
jeńców polskich. Jednym z rezultatów
ataku było włączenie w granice Słowa-
cji ok. 770 km² terytorium Polski.
Wojska Korpusu Ochrony Pogranicza
posiadały bardzo znikome stany osobo-
we.
Przekraczające granice wojska sowiec-
kie napotkały jedynie opór słabych jed-
nostek Korpusu Ochrony Pogranicza
i nielicznych oddziałów wojskowych,
liczących łącznie 30 tys. żołnierzy.
Oicerom gwarantowano w układzie ka-
pitulacyjnym swobodny przemarsz na
Węgry i do Rumunii – zostali jednak na
granicy linii oddziałów Armii Czerwo-
nej aresztowani, wywiezieni do obozu
w Starobielsku i zamordowani wiosną
Straty polskie wyniosły ok. 242 tys.
wziętych do niewoli sowieckiej, ilość
zabitych nie jest znana. Straty Armii
Czerwonej ok. 10 tys. zabitych, rannych
i zaginionych.
Walkę z Sowietami kontynuowały od-
działy partyzanckie, np. nad Biebrzą
utrzymały się one do lata 1941 – do wy-
buchu wojny niemiecko-sowieckiej.
17. 09.1939
Dyrektywa Naczelnego Wodza nakazy-
wała unikania walk z Armią Czerwoną i
podejmowanie ich tylko w przypadkach
prób rozbrojenia lub utrudniania mar-
szu. Ze względu na brak łączności dy-
rektywa dotarła do niewielu oddziałów
polskich, ale i tak wprowadzała zamęt w
decyzjach dowódców.
Po agresji ZSRR na Pol-
skę w 1939 roku Stalin
przekazał, na mocy ukła-
du radziecko-litewskiego z 10 paździer-
nika 1939 roku, Wilno i część Wileńsz-
czyzny Litwie. Rok później, po aneksji
Litwy przez ZSRR, Wilno zostało stoli-
cą Litewskiej SRR.
W powiatach południo-
wo-wschodnich Polski
dochodziło do dywersji,
napadów oraz niszczenia umocnień
oraz instalacji wojskowych przez gru-
py nacjonalistów ukraińskich, obywa-
teli polskich. Jedną z największych
tego typu akcji dywersyjnych, tłumio-
nych w miarę możliwości wojskowych
przez siły Wojska Polskiego, była pró-
ba zbrojnego opanowania Stryja przez
grupy specjalne OUN w nocy z 12 na
13 września 1939, o charakterze lokal-
nego powstania[50]. Do podobnych
wydarzeń inspirowanych przez oddziały
OUN doszło w powiatach zamieszka-
nych przez mieszankę narodowościową
(głównie zamieszkanych przez Polaków
Agresja radziecka na Polskę nastąpiła w
chwili, gdy toczyła się bitwa nad Bzurą,
broniły się Warszawa, Lwów, Modlin
oraz Hel, a dowództwo wojsk polskich
podejmowało próby organizacji obrony
na tzw. przedmościu rumuńskim. Wobec
szybkich postępów wojsk sowieckiego
Frontu Ukraińskiego organizacja obro-
ny stała się niemożliwa.
Armia Czerwona i Wehr-
macht na obszarze Rzeczypo-
spolitej
W konsekwencji agresji sowieckiej na-
stąpiło spotkanie wojsk Armii Czerwo-
nej z Wehrmachtem na terenie zaatako-
wanej Polski, po czym z części zajętych
uprzednio obszarów Rzeczypospolitej
Wehrmacht wycofał się do ustalonej
wcześniej linii demarkacyjnej (z 23
Oddziały wojska polskiego otrzymały
rozkaz przekraczania granicy rumuń-
skiej i węgierskiej w celu uniknięcia
Kresowy Serwis Informacyjny - 15 września 2011 - strona 1
1071256909.031.png 1071256909.032.png 1071256909.033.png 1071256909.034.png 1071256909.001.png 1071256909.002.png 1071256909.003.png 1071256909.004.png 1071256909.005.png 1071256909.006.png 1071256909.007.png 1071256909.008.png 1071256909.009.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
17 września 1939: to była napaść nie wkroczenie
Marszałek Rydz-Śmigły wydał dyrek-
tywę, w której rozkazywał nie podej-
mować walki z Armią Czerwoną. Co
było tego powodem i dlaczego mimo
to doszło do walk?
obszary Polesia i Wołynia, gdzie docho-
dziło do bardzo dramatycznych starć.
Oblicza się, że oddziały KOPu stoczyły
tam około 30-40 potyczek – różnej ska-
li, i dwie większe bitwy – pod Szackiem
i pod Wytycznem. Oddziały polskie nie
odniosły znaczniejszych zwycięstw.
Istotny problem interpretacyjny polega
na tym, że dotychczas w historiogra-
ii polskiej, zarówno tej krajowej jak
i emigracyjnej, przeważała opinia, że
Sowieci wkroczyli do Polski w chwili
kiedy losy wojny polsko-niemieckiej
były przesądzone, armia polska została
rozbita, a trwające walki tylko odwle-
kały nieuchronną klęskę. Dziś niektórzy
historycy, szczególnie młodego pokole-
nia, dowodzą, że gdyby nie inwazja So-
wietów, opór Polski trwałby dłużej. To z
kolei mogłoby przyczynić się do zmiany
stanowiska aliantów zachodnich, którzy
widząc przeciągające się walki, nie mo-
gliby zupełnie odmówić Polsce pomocy.
W tym sensie atak sowiecki był wyraź-
nie przysłowiowym ciosem w plecy o
dwojakim charakterze - zarówno woj-
skowym jak i politycznym.
zdecydowaną mniejszość. Wojnę po-
strzegano różnie, w zależności od przy-
należności etnicznej. I mimo iż Żydzi,
Białorusini i Ukraińcy nie wystąpili w
sposób jednoznaczny przeciwko Rzecz-
pospolitej, to często nie utożsamiali się
z polską racją stanu, przez co nie czuli
się w obowiązku, by stawiać opór agre-
sji. Część tej ludności, powodowana
niechęcią do państwa polskiego, wyni-
kającą z niedobrych doświadczeń okresu
międzywojennego, lub też motywowana
komunistycznymi sympatiami, przyjęła
wkroczenie Sowietów z zadowoleniem,
niekiedy nawet euforią. Zdarzało się, że
obrzucano sowieckie czołgi kwiatami,
budowano bramy powitalne itp., czego
świadectwa zachowały się w materiale
źródłowym. Trudno określić skalę tego
zjawiska i jest to kwestia drugorzędna.
Sam fakt występowania prosowieckich
zachowań, nawet jeśli były demonstro-
wane przez mniejszość, rzutował na
ogólne wyobrażenie o postawach Biało-
rusinów, Ukraińców i Żydów. Polacy od-
nosili wrażenie, że nacje te w trudnej dla
Polski chwili przeszły na stronę wroga.
ponieważ Zachód nie chciał nic zrobić
poza werbalnym potępieniem sowiec-
kiej agresji. Potępienie nie było szcze-
gólnie mocne. Dosyć szybko zaczęto
dowodzić, iż nie można w identyczny
sposób traktować Niemców i Sowietów,
gdyż ci drudzy mieli określone racje,
jako że granica polsko-sowiecka nie
była w pełni sprawiedliwą. Pozostawi-
ła bowiem po stronie polskiej skupiska
ludności białoruskiej i ukraińskiej, które
winny być połączone w jednym pań-
stwie. Były to opinie nieoicjalne, gdyż
Polska początkowo odgrywała wolę
ważnego sojusznika Francji i Wielkiej
Brytanii. Tego typu interpretacje bardzo
szybko nasiliły się z chwilą ataku Hitle-
ra na Związek Sowiecki, kiedy to Rosja
stała się dla Zachodu partnerem pierw-
szoplanowym. Jeśli wojna z III Rzeszą
miała być wygrana, musiała włączyć się
w nią również Moskwa i Zachód gotów
był zapłacić każdą cenę za jej udział w
walce przeciwko Niemcom.
Z prof. Andrzejem Chojnow-
skim
rozmawiał Adam Tycner.
Mówi się o napaści Niemiec na Polskę
i wkroczeniu do niej Sowietów. Skąd
ta różnica?
/ Niszczenie polskich umocnień granicznych, 17 września 1939 r
Dyrektywa ta nie była skonstruowana
w sposób kategoryczny. Nakazywała,
aby nie walczyć z Sowietami, dopó-
ki nie będzie to konieczne w obronie
własnej. Nie wykluczała jednak możli-
wości oporu. Istotnie zasadą miało być
niepodejmowanie walki z agresorami,
przez wzgląd na jej bezcelowość, co
jednak nie było powiedziane wprost.
Stanowisko Naczelnego Wodza spowo-
dowało wiele niejasności dotyczących
charakteru wkroczenia Armii Czerwo-
nej. Także rząd polski na emigracji nie
stwierdził jednoznacznie, czy jesteśmy
w stanie wojny ze wschodnim sąsiadem.
Do starć doszło dlatego, że przygranicz-
ne formacje, takie jak Korpus Ochrony
Pogranicza, miały naturalny obowiązek
podjęcia takiej walki. Czasami była to
walka symboliczna, kiedy indziej bar-
dziej efektywna. Armia Czerwona ma-
szerując na zachód napotykała na swo-
jej drodze różne oddziały, które poddać
się nie chciały, dążąc do przejścia przez
granicę na stronę rumuńską. Zgrupowa-
nia te próbowały uniknąć dostania się do
niewoli. Walki były więc nieuniknione.
Dlaczego Armia Czerwona zaatako-
wała Polskę dopiero 17 września?
Decyzja o tak późnym rozpoczęciu
działań wojennych miała uzasadnienie
militarne i polityczne.
Po pierwsze, nie było pewności, czy
marsz Armii Czerwonej nie napotka
na swej drodze zbyt dużego oporu. W
związku z tym odwlekano moment in-
wazji, aby mieć czas na lepsze rozezna-
nie się w sytuacji z jednej strony, a z
drugiej na większą koncentrację sił, któ-
ra stworzyłaby możliwość optymalnego
przeprowadzenia planowanej operacji.
Druga przyczyna jest funkcją kalkula-
cji politycznej. W kilka dni po ataku na
Polskę Francja i Wielka Brytania wypo-
wiedziały III Rzeszy wojnę.
Należało więc zorientować się czy pozo-
stanie to jedynie formalnym aktem, czy
też poparte będzie efektywną pomocą
wojskową. Z punktu widzenia Moskwy
było zbyt wiele niepewnych elementów,
by zbyt wcześnie ryzykować marsz na
zachód, mimo, iż Niemcy nalegały, aby
uderzenie nastąpiło jak najszybciej i
wspomogło działania Wehrmachtu.
Gdzie doszło do walk polsko-sowiec-
kich?
Jak Sowieci uzasadniali swoje dzia-
łania? Czy w oicjalny sposób mo-
tywowali wkroczenie do Polski, czy
dopiero później powstała ideologia
tłumacząca agresję?
Można podzielić je na kilka faz. W
pierwszej główną rolę odegrał Korpus
Ochrony Pogranicza. Były to walki tuż
Oddziały radzieckie w marszu na Grodno, wrzesień 1939 r.
przy granicy. Potem oddziały KOPu wy-
cofywały się na zachód. Armia Czerwo-
na posuwała się naprzód dość szybko. 20
września była pod Grodnem i Lwowem.
Jednostki polskie próbowały wycofy-
wać się w dwóch kierunkach. Te stacjo-
nujące na północnym - wschodzie kie-
rowały się ku granicy litewskiej. Strona
sowiecka próbowała przeszkodzić temu
marszowi, w związku z czym doszło do
walk pod Puszczą Augustowską. Więk-
szość polskich żołnierzy i oicerów zdo-
łała się przedrzeć na terytorium Litwy,
lecz dowództwo ugrupowania – gene-
rał Józef Olszyna-Wilczyński wraz ze
sztabem przybocznym – dostało się do
niewoli. Kolejnym terenem walk były
W momencie wkroczenia Armii Czer-
wonej do Polski, czyli 17 września o
drugiej w nocy, ambasador Rzeczpospo-
litej w Moskwie, Wacław Grzybowski,
został wezwany do komisariatu spraw
zagranicznych. Tam odczytano mu notę,
która głosiła, że państwo polskie stało się
bankrutem, którego rozkład uwidoczniła
wojna, Warszawa nie pełni już funkcji
stolicy, a rząd przestał istnieć. W związ-
ku z powyższym strona sowiecka musi
wziąć „pod opiekę” ludność zachodniej
Ukrainy i Białorusi. Wysyła więc oddzia-
ły wojskowe na tereny nienależące już
do Polski, z tego względu, iż państwo
to przestało istnieć. Takie było oicjalne
uzasadnienie sowieckich działań.
/Odezwa głównodowodzącego Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej - Michaiła Kowaliowa do polskich żołnierzy. Późniejsze wersje były już
lepiej zredagowane
Jaka była reakcja Zachodu na agresję
sowiecką?
W tym zjawisku ma swoje odbicie ide-
ologia. Choć często też używamy nie-
których sformułowań w sposób nie w
pełni świadomy, żeby nie powiedzieć
bezmyślny. Mówienie o „wkroczeniu”
to pozostałość starego kanonu wartości,
wpajanego Polakom przez komunistów,
które znalazło swoje odbicie w sferze
językowej.
Jak ludność polska i nie tylko pol-
ska na Kresach przyjmowała Armię
Czerwoną?
Klauzula z paktu Ribbentrop-Mołotow,
mówiąca o wkroczeniu Sowietów na
terytorium Polski w razie wojny, była
nieznana opini publicznej w Polsce i w
krajach europejskich bardzo długo. Wie-
dzieli o niej jednak prawie od początku
przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji
i USA. Udawano jednak zaskoczenie,
To bardzo złożone zagadnienie. Bardzo
dobrze widoczne są tu dramatyczne
konsekwencje wieloetnicznej struktu-
ry Polski. Tereny północno-wschod-
nie i Małopolska zamieszkiwane były
przez ludność różnych narodowości. W
niektórych rejonach Polacy stanowili
rozmawiał Adam Tycner.
Strona 2 - Kresowy Serwis Informacyjny - 15 września 2011
1071256909.010.png 1071256909.011.png 1071256909.012.png 1071256909.013.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
tetycznie – męstwo, zwycięstwo! teraz
notowałem swoje bezgraniczne zdumie-
nie:
Gdzie te hasła, okrzyki szeroko wzno-
szone –
Silni! Zwarci! Gotowi! – gdzie są teraz
one?
Gdzie rząd polski, gdzie wojsko? do-
wódców odwaga?
Któreż państwo nam dzisiaj choć trochę
pomaga?
Jakuba, Jakub do Michała…”. Z chwilą
wejścia wojsk i władz sowieckich
staruszek zasiadł do pisania pracy o wal-
ce z alkoholizmem w języku rosyjskim.
Odczytywał mi fragmenty i pytał o zda-
nie. Był niziutki i miał koźlą bródkę.
Jesienią 1940 roku umarł. Czytałem „Z
dziejów obyczaju w dawnej Polsce” ze
zdumieniem. Studium to zorientowało
mnie, że XVII wiek w Rzeczypospolitej
wyglądał całkiem inaczej niż u Sienkie-
wicza. Poczułem żal do Sienkiewicza,
zrozumiałem, że w ogromnym stopniu
„przekoloryzował” przeszłość Polski,
nie ukazał prawdy. Prawdą tchnęły
dzieła Prusa. On teraz władał moim ser-
cem. Do szpiku kości przenikał mnie
los Wokulskiego i Ramzesa, w Madzi
z „Emancypantek” zakochałem się jak
głupi.(…) Pochłonąłem jednym wiel-
kim haustem 26 błękitnych tomów, a
na koniec traiłem na szaro oprawną
książkę wydaną w 1905 roku pod tytu-
łem „Najogólniejsze ideały życiowe”.
Przeczytałem ją chyba ze trzy razy. Nie-
pokojony własnymi konliktami moral-
nymi, wstrząśnięty kataklizmem klęski
wrześniowej – lgnąłem do światła jak
ćma. „Najogólniejsze ideały życiowe”
nie wyjaśniły mi wszystkiego, nie wy-
tłumaczyły skąd się wziął i co oznacza
polski wrzesień, co znaczy i do czego
prowadzi jego dalszy ciąg na wschodzie
i na zachodzie, ale ukazały mi wiele rze-
czywistych konturów świata.
Życiem rządzą – pisał w tym dziele
Prus – nie klasyczne Prawda, Dobro i
Piękno, lecz ideały mniejszego blasku.
Życiem rządzą Użyteczność, Doskona-
łość i Szczęście. Albowiem tego, byś był
użytecznym, żebyś pracował – domaga
się od ciebie cały świat, mniej dbając
o to, czyś piękny i dobry. Na doskona-
łości twojej, o ile dotyczy ona wykony-
wanej przez ciebie pracy, zależy także
wielu ludziom. Zaś o szczęściu swoim
myślisz tylko ty sam i gronko twoich
najbliższych. Dążysz ze wszystkich sił
do szczęścia, tymczasem jakże jest ni-
kłe zapotrzebowanie świata na twoje
osobiste szczęście w porównaniu z po-
wszechnym krzykiem o twoją użytecz-
ność. Dlatego bądź przede wszystkim
użyteczny, w spełnianej użyteczności
bądź doskonały, a o szczęściu swym nie
myśl – skoro przyjdzie, zrobi ci niespo-
dziankę, jeśli nie przyjdzie, nie uczyni
zawodu.
Wśród książek doktora obok literac-
ko niestrawnych „Pism, mów i rozka-
zów” Józefa Piłsudskiego znajdowały
się „Teoria jestestw organicznych” i
„Krytyka czystego rozumu”, ale Śnia-
decki i Kant był strasznie trudny – były
to dzieła ponad siły młodziutkiego umy-
słu. Odszedłem z pokorą. Kilka pięk-
nych książek z „Sadhaną” Rabindrana-
tha Tagore na czele przyniósł mi brat
Piotr. Zdobywał je u swoich koleżanek
w Kowlu drogą niewinnej wymiany na
przykład tomu Biblioteki Laureatów
Nobla na komplet zeszytów „Przybranej
córki”, czy „Porwanej w noc poślubną”.
Tą drogą traiła w moje ręce „Astrono-
mia dla laików” Jeansa. Do tej lektury
świat w moim odczuciu był światem
raczej ptolomejskim – wiedza przejęta
ze szkoły powszechnej tylko nieznacz-
nie ów obraz podważała. Jeans dopiero
sprawił, że sfery ptolomejskie rozdęły
się we wszystkich kierunkach i pękły
z hukiem – ze wszystkich stron zaczęła
zionąć nieskończoność. Po latach, kie-
dy próbowałem przedstawić drogę jaką
odchodziłem od wiary, w pierwszym
rzędzie wspomniałem tę fascynującą i
wyzwalającą lekturę. Jeszcze inne dzie-
ła – w tym wielką romantyczną trójcę –
uratowała ciotka Barbara ze stosu, który
Niemcy zwieźli na spalenie. I tym się
karmiłem.
Okres największej chłonności umysłu
– od piętnastego do dwudziestego roku
życia – przepadł mi w odmęcie wojny
o tyle, o ile sama literatura piękna nie
może zastąpić systematycznej nauki.
W tym czasie z naukami ścisłymi nie
miałem żadnej styczności. Po wejściu
Niemców, jesienią, Piotr zabrał mnie
z Mańkowa od żaren dziadka Sosle-
ra i zaprowadził – 50 km pieszo
- do nowo otwartej ukraińskiej szkoły w
Kowlu: ucz się! Traiłem w klasie na al-
gebrę i uciekłem. Szkołę zresztą wkrót-
ce rozwiązano. Zostałem znów wśród
swoich książek. Szczęśliwszy byłem od
tysięcy swoich rówieśników o tyle, że
żyłem w spokoju pod własnym dachem,
we własnej rodzinie. Cały świat drżał w
posadach – Zielona długo była zaciszna
i spokojna.
Niemców, którzy w końcu czerwca
1941 roku parli przez Kowel na wschód
oglądałem z wrogą obojętnością jako
równie nic dobrego. Jeszcze z kazań ks.
prefekta Szpaczyńskiego w kościele-
-pomniku wiedziałem co myśleć o są-
siadach Polski. - Jeden barbarzyńca na
wschodzie, a drugi na zachodzie! – wo-
łał kaznodzieja na uroczystości przeka-
zania cekaemu – daru młodzieży szkol-
nej dla wojska.
Napisawszy ku czci nadchodzącego
1942 roku sonet, w którym wyraziłem
nadzieję, że obaj barbarzyńcy wykrwa-
wią się i osłabną i Polska będzie zno-
wu,……
Wspomnienia pochodzą z niepubliko-
wanej książki , a udostępnione redakcji
KSI przez panią Magdalenę Wawer
Z początkiem października urucho-
miono szkoły. Ale nie poszedłem. Nie
w wyniku jakiegoś wewnętrznego pro-
testu, nie dla demonstracji, ale na skutek
ogromnego bólu i apatii, która ogarnęła
wszystkich w domu. Częściowo wsku-
tek braku butów – po chleb do miasta
chodziłem w trepach na olszowych
spodach. Matka, zawsze tak czuła na
sprawy nauki dzieci teraz zachowała
się biernie. Chciała jak najdalej odsunąć
moment, gdy dzieci zetkną się z ideolo-
gią, przed którą uciekła z nimi z Pary-
dub, a która następowała oto ze straszną
potęgą w straszliwej chwili.
Zostałem w domu. Pasłem krowę, kosi-
łem, młóciłem, robiłem zapasy drzewa
na zimę. Kilka razy jeździłem do Mań-
kowa do wysokiego, chudego, siwego i
rumianego jak jabłko dziadka Soslera.
Pomagałem w żniwach, przy sadzeniu
kartoli, mełłem na domowych żarnach
jęczmień na otręby dla świń, które dzia-
dek hodował i którymi handlował po
jarmarkach.
Nie poszedłem więc do dziesięciolat-
ki. Ale w pewien sposób równoważyłem
to, a nawet – jak czasem myślę – więcej
niż równoważyłem zachłannym czyta-
niem książek. Niedługo po 17 września
dr Leszkiewicz, u którego służyła moja
ciotka, oddał mi na przechowanie całą
swoją bibliotekę, żeby jej bolszewicy
nie skoniskowali. W worku na plecach
przetransportowałem książki z pięknej
willi doktora przy Monopolowej do
swojej chałupy na Zielonej i zanurzyłem
się w nie, jak w morze.
Centrum biblioteki starego doktora
stanowił komplet dzieł Prusa w błękit-
nej oprawie ze złoconymi tytułami. By-
łem doskonale przygotowany na przyję-
cie tego autora. Właśnie na krótko przed
tym nastąpiła w mojej świadomości de-
tronizacja Sienkiewicza. Dokonała się
ona pod wpływem książki Hanny Mort-
kowicz-Olczakowej „Z dziejów obycza-
ju w dawnej Polsce”. Polecił mi ją do
przeczytania staruszek doktor Leszkie-
wicz znany w kraju propagator absty-
nencji, któremu złośliwa młodzież gim-
nazjalna wyśpiewywała pod drzwiami
jego szkolnego gabinetu „Pije Kuba do
Polscy żołnierze w niewoli radzieckiej, 1939 r.
Prof. Andrzej Chojnowski - kierownik
Zakładu Historii XX wieku Instytu-
tu Historycznego Uniwersytetu War-
szawskiego, członek Rady Naukowej
Polskiego Słownika Biograicznego,
członek zespołu redakcyjnego miesięcz-
nika „Res Publica Nova”, autor m. in.:
„Koncepcje polityki narodowościowej
rządów polskich w latach 1921-1939”
(1979), „Piłsudczycy u władzy. Dzie-
je Bezpartyjnego Bloku Współpracy z
Rządem”(1986).
Za stroną: http://www.muzhp.pl/
artykuly/246/17-wrzesnia-1939-to-
byla-napasc-nie-wkroczenie
Zdjęcia: http://www.ipn.gov.pl/doku-
menty/zalaczniki/1-4654.jpg
Smuga Cienia
powietrzu. Przez dwa tygodnie prawie
co drugi dzień przylatywały niemiec-
kie bombowce – huczały basem: wam-
-wam-wam-wam, mówiono, że lecą na
ropie, bo Niemcy nie mają benzyny.
Chowaliśmy się do domu, krzyczano,
żeby nie wyglądać nawet przez okno,
gdy przelatywały nad Zieloną wysoko.
Wychodziliśmy na podwórze i słuchali
ze ściśniętym sercem jak eksplodowały
bomby.
STANISŁAW NIKONIUK
Drugi rok szkolny miał zacząć się
pierwszego września. Ale zaczęła się
wojna. Zaczęły się dziać rzeczy, których
nikt nie mógł ogarnąć myślą, które po-
grążyły mnie na samo dno bólu, fatali-
zmu, pesymizmu. Wstąpiłem z całym
narodem w wielką, a dla mnie pierwszą
w życiu „smugę cienia”.
/Kowel – rzeka
Było kilka dni ciszy, a 17 września nad-
leciał ze wschodu z za lasów klucz bia-
łych samolotów. Leciały nisko.
Pierwsze bomby spadły na Kowel
pierwszego września przed południem.
Ze swojej łąki nad Turią obserwowałem
wysokie słupy dymu podnoszące się
nad bezbronnym miastem. Piotr chodził
zgłaszać się na ochotnika na front, rwa-
łem się do tego i ja, ale RKU nie przyj-
mowała.
Zielona zaroiła się od uciekinierów.
Przybiegli ludzie z bombardowanego
miasta, napływali z zachodu z za rze-
ki, stamtąd, gdzie nie wiadomo co się
działo. Nie było żadnej wiadomości,
ani strzępka gazety. Obok cywilnych
uchodźców zaczęli się pojawiać żołnie-
rze. Samoloty bombardowały bezbron-
ny dworzec, koszary 50 Pułku Piecho-
ty, mosty kolejowe na Turii. Tylko raz
widać było obronę: na skraju miasta w
brzozowym lasku przy Monopolowej
stanęła bateria przeciwlotnicza, ale czar-
ne i szare obłoczki rozrywów stawały w
niebie bezradne, z daleka od uchodzą-
cych podobnych do ryb bombowców.
Minęło dwa tygodnie cudnej jesien-
nej pogody. Bombardowania ustały.
Główną ulica Kowla – Warszawską
– przewalał się ogromny tłum uchodź-
ców. 16 września nad dachami Zielonej
przemknęły na południowy-wschód trzy
polskie zielone awionetki. Kilka dni
przed tym nad wierzchołkami lasu prze-
leciał ku wschodowi bombowiec „Łoś”,
a w drugim dniu wojny jeden dwupłato-
wiec z dwoma pilotami. To było wszyst-
ko, co Polska wystawiła nad nami w
/Samoloty radzieckie nad polskim terytorium, 17
września 1939 r.
Takiego kształtu i świszcząco chrapli-
wego warkotu jeszcze tutaj nie było.
Spłynęły kłęby ulotek: było napisane, że
rząd polski uciekł za granicę zabierając
ze sobą złoto itp. itd
I to były pierwsze wiadomości. Naza-
jutrz matka chodziła do Kowla oglądać
Armię Czerwoną.
- Czto eto za armija? – zapytała bladego
i chudego żołnierza w szarym wystrzę-
pionym u dołu szynelu – stał przy kon-
nej armacie na ulicy.
- A czto, tiebie nie nrawitsa? – usłyszała
w odpowiedzi.
W drodze do domu spotkała nauczyciel-
kę: padły sobie w objęcia zanosząc się
płaczem.
Ja zaś w tym samym zeszycie, w któ-
rym dwa tygodnie temu rymowałem pa-
Sowieckie kolumny samochodowe w marszu na Polskę, 17 września 1939 r.
Kresowy Serwis Informacyjny - 15 września 2011 - strona 3
1071256909.014.png 1071256909.015.png 1071256909.016.png 1071256909.017.png 1071256909.018.png 1071256909.019.png 1071256909.020.png 1071256909.021.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
Początek końca Polskich Kresów Wschodnich
Redakcja
cieli mniejszości narodowych czujących
słabą więź z Polską występowały one
odpowiednio częściej.
del w powiecie grodzieńskim. Dopiero
przysłana następnego dnia ekspedycja
karna z Grodna po stoczeniu regular-
nej bitwy wyparła rebeliantów z mia-
stecz.ka. Do ataków podejmowanych
przez „milicje”, „grupy samoobrony”
i Mołotow przeprowadzili z ambasa-
dorem niemieckim rozmowę dotyczą-
cą podziału terytorium II RP. Stalin
zaproponował wówczas, by w zamian
za Lubelszczyznę i wschodnie Ma-
zowsze Związek Sowiecki otrzymał
Litwę. Pomiędzy 27 a 29 września w
Moskwie przebywał Ribbentrop. Osta-
tecznie w wyniku negocjacji jako linię
podziału wyznaczono linię Sanu, Bugu
oraz środkowej Narwi. 28 września
agresorzy podpisali układ o przyjaźni
i granicy między ZSRS a Niemcami, 4
października zaś protokół dodatkowy,
precyzujący przebieg linii granicznej.
10 października 1939 r., jeszcze przed
formalną aneksją ziem okupowanych,
Związek Sowiecki wymusił na Litwie
układ, w którego myśl w zamian za
przekazanie Wilna i tzw. obwodu wi-
leńskiego Armia Czerwona miała prawo
utrzymywać na terytorium tego państwa
własne bazy wojskowe .
Dla Polaków szczególnie bolesny był
fakt radosnego witania wkraczających
Sowietów przez przedstawicieli mniej-
szości narodowych. Wokół zachowań
Żydów koncentrują się gorące spory hi-
storyków. Część badaczy, takich jak Ma-
rek Wierzbicki, Ben-Cion Pinchuk, An-
drzej L. Sowa, Dov Levin czy Wojciech
Śleszyński, uważa, że mniej lub bardziej
manifestacyjne wyrażanie przez nich ra-
dości miało charakter powszechny. Inni,
jak Krzysztof Jasiewicz czy Andrzej
Żbikowski, wyrażają pogląd, że przy-
pisywanie mniejszościom, szczególnie
żydowskiej, sympatii komunistycznych
wynikało z rozpowszechnionych stereo-
typów i nie odpowiadało faktycznemu
stanowi rzeczy . Jak się wydaje, w Galicji
wśród witających dominowała ludność
żydowska. W północnej części Kresów
z kwiatami, chlebem i solą występowali
przede wszystkim miejscowi Białorusini
i Żydzi, w południowej części Polesia i
na Wołyniu Żydzi i Ukraińcy. W wielu
miejscach znaczny odsetek wśród witają-
cych stanowili etniczni Polacy.
25 września 1939 r. na Kremlu Stalin
We wrześniu 1939 polskie kresy
wschodnie znalazły się, w odróżnieniu
do reszty Polski, pod okupacją sowiec-
ką a nie niemiecką. Powodem tego sta-
Od połowy września nasilały się wystą-
pienia miejscowej ludności przeciwko
W wyniku tych ustaleń blisko 52 proc.
ziem II RP znalazło się ostatecznie pod
okupacją sowiecką. Do Białoruskiej
SRS, jako tzw. Zachodnia Białoruś,
przyłączone zostały w całości woje-
wództwa poleskie i nowogródzkie,
województwo wileńskie bez powiatu
wileńskiego i trockiego, województwo
białostockie bez włączonego do III Rze-
szy powiatu suwalskiego, w całości po-
wiat łomżyński oraz częściowo powiaty
ostrołęcki i ostrowski z województwa
warszawskiego. 23 października 1939
r. oddziały litewskie zajęły przekazane
im przez Sowietów Wilno wraz z po-
"/Brama powitalna" zbudowana we wsi Gru-
dziewicze powiat grodzieński na przyjęcie Armii
Czerwonej, wrzesień 1939 r
/ IPN - Polska w dniu 1 września 1939 / Bombardowanie Wielunia, Bombardowanie Tczewa, obrona Westerplatte, obrona Helu, obrona powietrzna Warszawy,
obrona Poczty Gdańskiej, zatopiony ORP MAZUR, bitwa pod Mokrą, bitwa pod Mławą, bitwa pod Krojantami
Polakom. W łagodniejszej formie ob-
jawiały się one odmową nakarmienia
żołnierzy WP czy uciekinierów z Polski
centralnej. W drastyczniejszej – były
to ataki zbrojne przybierające niekie-
dy charakter zorganizowanej akcji dy-
wersyjnej. 11 września, po wkroczeniu
oddziałów Wehrmachtu na teren Galicji
Wschodniej, grupy zbrojne OUN rozpo-
częły szeroko zakrojoną antypolską ak-
cję. Oiarami agresji padło kilka tysięcy
osób cywilnych, głównie uchodźców i
osadników wojskowych, atakowano też
mniejsze grupki żołnierzy . Po 17 wrze-
śnia do działań przystąpiły bojówki Ko-
munistycznej Partii Zachodniej Ukra-
iny. Po tej dacie trudno oddzielić, które
ataki inicjowane były przez nacjonali-
stów, które zaś przez komunistów . Stan
ówczesny oddaje relacja opublikowana
przez Jana Tomasza Grossa i Irenę Gru-
dzińską. W powiecie Brody w Tarnopol-
skiem cieszący się z wejścia Sowietów
Ukraińcy „tydzień po wkroczeniu na-
padli z drugiej wioski na naszą kolonię.
Szła ich masa, dzieci, kobiety, męż-
czyźni. Idąc, krzyczeli: Już skończyło
się wasze panowanie, my was utopimy
w rzece. Od rana zabierali [dobytek] z
domów i ładowali na wozy i wywozili
do swojej wioski” . Nie ma wątpliwo-
ści, że działania bojówek OUN były
elementem przygotowanej dzięki po-
mocy Abwehry szeroko zakrojonej akcji
dywersyjnej . W ocenie Torzeckiego,
choć liderzy OUN nie ulegli co prawda
naciskom Niemców i nie zorganizowali
powstania: „to jednak nakazano pogo-
towie, rzekomo w celach obrony przed
ewentualnymi polskim represjami czy
wystąpieniami przeciwko Ukraińcom.
W niektórych miejscowościach przy-
brało to charakter pogotowia bojowego.
Do napadów na pojedyncze, cofające
się oddziały doszło prawie w każdym
powiecie, lecz nie miało to charakteru
powstania” .
Na Kresach Północno-Wschodnich do
prowadzonych na szeroką skalę anty-
polskich działań doszło bezpośrednio po
sowieckiej agresji. Np. 18 września 1939
r. uzbrojone bojówki, złożone głównie z
Białorusinów i Żydów, opanowały Ski-
czy tzw. opaskowców (nazywanych tak
od noszonych na rękawie czerwonych
opasek), w których skład wchodzili
głównie przedstawiciele mniejszości
narodowych, doszło w dziesiątkach
miasteczek i osad północno-wschodniej
Polski . Działania te organizowała i ko-
ordynowała sieć konspiracyjna złożona
z członków Komunistycznej Partii Za-
chodniej Ukrainy, Komunistycznej Par-
tii Zachodniej Białorusi i Komunistycz-
nej Partii Polski, wsparta przerzucanymi
z terenu ZSRS grupami dywersyjnymi .
nu rzeczy był podpisany w Moskwie
23 sierpnia 1939 tajny protokół Paktu
Ribbentrop-Mołotow, który regulował
przebieg linii demarkacyjnej między
Niemcami a Sowiecką Rosją. Sowie-
ci przystąpili do inwazji na Polskę 17
września 1939, posuwając się szybko na
zachód. Już 22 września obaj agresorzy
uczcili sukcesy swych wojsk wspólną
paradą zwycięstwa w Brześciu Litew-
skim (dziś Brest). Już podczas zajmo-
wania kresów Armia Czerwona dopusz-
czała się licznych zbrodni zarówno na
ludności cywilnej jak i na polskich jeń-
cach wojennych. Ostatecznie przebieg
linii granicznej regulował podpisany
28 września między III Rzeszą a ZSRR
układ o granicach i przyjaźni. Polskie
dowództwo i rząd zostały całkowicie
zaskoczone sowieckim atakiem, a ich
wahanie przejawiło się brakiem kon-
kretnych rozkazów walki ze wschodnim
agresorem, a nawet formalnego ogło-
szenia stanu wojny z ZSRR, które nastą-
piło dopiero trzy miesiące po napaści,
18 grudnia 1939. To był początek końca
Polskich Kresów Wschodnich, cały tra-
gizm sytuacji najlepiej oddaje niżej za-
prezentowany tekst.
W pierwszej połowie września 1939
r. służący w szeregach WP żołnierze
narodowości ukraińskiej, białoruskiej
czy żydowskiej walczyli nie gorzej od
Polaków, nie odnotowano też nasilenia
wystąpień przeciwko Polakom ze strony
tych mniejszości. Po sowieckim uderze-
niu z 17 września 1939 r., gdy klęska
armii polskiej była już jedynie kwestią
czasu, sytuacja ta uległa zmianie. Wy-
cofywaniu się jednostek WP na wschód
towarzyszyły coraz liczniejsze dezercje.
Dowodzący Frontem Południowym
gen. Sosnkowski, pisząc o Ukraińcach,
zauważył: „Przechodząc przez miej-
scowości zamieszkane przez większość
ruską, nie mogli się oni oprzeć pokusie
opuszczenia szeregów z myślą o prze-
dostaniu się do swych rodzinnych a
względnie już niedalekich okolic” . Gdy
przegrana stała się oczywista, tendencje
takie pojawiały się u wszystkich miesz-
kańców Kresów, w tym Polaków. Może-
my się domyślać, że wśród przedstawi-
Dowódca 6 Korpusu Kawalerii Armii Czerwonej Andriej Jeremienko i delegacja dowództwa wojsk nie-
mieckich podczas rozmów o wyznaczeniu linii demarkacyjnej, 1939 r.
/ IPN - Polska w dniu 17 września 1939 / Obrona Helu, obrona, obrona Modlina, obrona Warszawy, odwrót na Warszawę po bitwie nad Bzurą,
walki o Lwów, obrona Kępy Oksywskiej, walka o Brześć, I bitwa pod Tomaszowem Lubelskim, wkroczenie wojsk sowieckich, pierwsze
walki koło Podwołoczysk na Podolu.
Strona 4 - Kresowy Serwis Informacyjny - 15 września 2011
1071256909.022.png 1071256909.023.png 1071256909.024.png 1071256909.025.png 1071256909.026.png
HISTORIA - WSPOMNIENIA - RELACJE
wiatami wileńskim i trockim. Po zajęciu
Litwy 15 czerwca 1940 r. przez Armię
Czerwoną ziemie te weszły do Litew-
skiej SRS. Do Ukraińskiej SRS, jako
tzw. Zachodnia Ukraina, przyłączone
zostały w całości województwa wo-
łyńskie, stanisławowskie i tarnopolskie
oraz centralna i wschodnia część woje-
wództwa lwowskiego . Rządy Wielkiej
Brytanii i Francji wybrały rolę obserwa-
tora, wstrzymały ograniczone działania
wojenne na froncie zachodnim i nie po-
tępiły jednoznaczne agresji sowieckiej.
Co gorsza, z ust niektórych decydentów
padły sugestie, by przyszłą granicą pol-
sko-sowiecką była linia Curzona .
robotników i reprezentanta lewicowej
inteligencji. Ciało to miało za zadanie
sformować gwardię robotniczą, zorgani-
zować wydawanie gazety, a w gminach
utworzyć komitety włościańskie w celu
odebrania ziemi obszarniczej i przeka-
zania jej „biedniakom” i „średniakom”.
Jednocześnie zakazywano zakładania na
razie kołchozów czy nawet agitowania
na ich rzecz .
w którego myśl obywatele polscy za-
mieszkujący „zachodnie obwody Ukra-
iny i Białorusi” automatycznie stawali
się obywatelami ZSRS. Natomiast prze-
bywający na tych ziemiach bieżeńcy
musieli się ubiegać o obywatelstwo w
specjalnym trybie. Oznaczało to wpro-
wadzenie obowiązku paszportowego
dla wszystkich mieszkańców pasa nad-
granicznego – wszystkich miast, osiedli
robotniczych i miejscowości będących
siedzibami MTS (maszynno-traktorna-
ja stancyja – stacja maszynowo-trak-
torowa). Według Albina Głowackiego:
„Przymus ubiegania się o paszport oka-
zał się zakamulowaną akcją represyjną.
Umożliwił niemal powszechne »spraw-
dzenie« obywateli. Oznaczał bezpo-
średni kontakt z nową władzą, która
(poprzez przesłuchania, dochodzenia,
studiowanie bardzo szczegółowego
kwestionariusza osobowego) starała
się zebrać możliwie dużo i dokładnych
informacji – o przebiegu pracy zawodo-
wej, o politycznej postawie i poglądach
petenta (i rodziny) oraz jego stosunku
do ZSRS. Równocześnie różnymi me-
todami próbowano zacierać polskość
[...]. Oporni narażali się na represje” .
Narzucenie sowieckiego obywatelstwa
mieszkańcom okupowanych ziem dla
młodych mężczyzn oznaczało przymus
odbycia służby wojskowej w szeregach
Armii Czerwonej. Traiło tam ponad
210 tys. obywateli II RP urodzonych po-
między 1917 a 1919 r.
Kolejnym etapem formalizującym pro-
cedurę aneksyjną było podjęcie przez
Biuro Polityczne KC WKP(b) 1 paź-
dziernika 1939 r. decyzji o zwołaniu
zgromadzeń ludowych – ukraińskiego
we Lwowie i białoruskiego w Białym-
stoku. Pierwotnie istniał plan utworze-
nia również Polskiego Zgromadzenia
Ludowego. Zrezygnowano jednak z
tego pomysłu, gdyż Lubelszczyzna i
wschodnie Mazowsze, które w myśl
paktu Ribbentrop–Mołotow miały przy-
paść Związkowi Sowieckiemu, na sku-
tek wejścia w życie układu granicznego,
zmieniającego ustalenia tego paktu,
znalazły się po stronie niemieckiej.
Poprzedzone zmasowaną agitacją wy-
bory odbyły się 22 października 1939 r.
W USRS wzięło w nich rzekomo udział
92,83 proc., zaś w BSRS 96,7 proc.
uprawnionych. W obu przypadkach na
kandydatów promowanych przez wła-
dze paść miało ponad 90 proc. głosów.
Tak „wybrani” deputowani weszli do
Zgromadzenia Ludowego Zachodniej
Ukrainy, które obradowało we Lwowie
od 26 do 28 października 1939 r., oraz
do Zgromadzenia Ludowego Zachod-
niej Białorusi, zwołanego w Białymsto-
ku w dniach 28–30 października. Gre-
mia te najpierw, w rozpisanej na głosy
krytyce „eksterminacyjnej polityki bia-
łopolskich okupantów, krwiopijców i ja-
śniewielmożnych panów” wobec „mas
ukraińskich i białoruskich”, uchwaliły
ustanowienie na okupowanych obsza-
rach władzy sowieckiej, którą sprawo-
wać będą rady delegatów. Następnie
przyjęto deklarację zawierającą „proś-
bę” do Rady Najwyższej ZSRS o włą-
czenie tych ziem do „siostrzanych repu-
blik” USRS i BSRS. Kolejne uchwały
dotyczyły problematyki gospodarczej.
Trzecia proklamowała koniskatę bez
wykupu ziem, budynków i inwentarza
należących do „obszarników”, kościo-
łów oraz urzędników państwowych i
przekazanie ich w użytkowanie (a nie
na własność) chłopom małorolnym i
bezrolnym. Czwarta uchwała nacjonali-
zowała banki i większe zakłady przemy-
słowe. Na koniec obrad Zgromadzenie
Ludowe Zachodniej Białorusi zdecydo-
wało o ustanowieniu 17 września ogól-
nonarodowym świętem. W dniach 1–2
listopada RN ZSRS uchwaliła ustawy
włączające tzw. Zachodnią Białoruś i
Zachodnią Ukrainę do ZSRS. Ostatnim
etapem spektaklu była akceptacja de-
cyzji RN ZSRS przez Rady Najwyższe
BSRS i USRS, co się stało 14 i 15 listo-
pada 1939 r. Postanowienia zgromadzeń
narodowych i następujące po nich pro-
cedury miały nadać pozory legalizmu
niezgodnej z prawem międzynarodo-
wym aneksji okupowanych ziem i już w
ramach sowieckiej państwowości legi-
tymizowały „rewolucyjne przemiany”,
rozpoczęte sowiecką agresją na Polskę .
Po ustaleniu linii granicznej z Niem
/Kolektywizacja. - Wielki Głód był mechanizmem, który miał zmusić ludność wiejską do wstępowania do
kołchozów”
zarówno kandydatów na deputowanych,
jak i skład komisji wyborczych. Samym
wyborom nadano charakter festynu. W
lokalach wyborczych na głosujących
czekał poczęstunek i przygrywały im or-
kiestry. Osoby uchylające się od udziału
w wyborach na miejsce doprowadzali
funkcjonariusze Robotniczo-Chłopskiej
Milicji i NKWD, po chorych wysyłano
podwody. Według oicjalnych wyników,
wybory zakończyły się niebywałym
sukcesem. Do urn poszło 99 proc. gło-
sujących, a kandydatów partii poparło
ponad 98 proc. spośród nich .
Proces integracji zamknęły wybory do
obwodowych, rejonowych, miejskich,
wiejskich i osiedlowych rad na tzw.
Zachodniej Ukrainie i Zachodniej Bia-
łorusi z 15 grudnia 1940 r. Po raz trzeci
w ciągu czternastu miesięcy przeprowa-
dzono nachalną, wszechobecną kampa-
nię propagandową. Po tych wyborach,
w których tradycyjnie już frekwencja
przekroczyła 99 proc., a poparcie dla
kandydatów partii wyniosło ponad 98
proc., w warstwie administracyjno-
-prawnej tzw. Zachodnia Ukraina i Za-
chodnia Białoruś zostały w pełni połą-
czone z USRS i BSRS. Po aneksji przez
Związek Sowiecki państw bałtyckich w
czerwcu 1940 r. podobny schemat dzia-
łań zastosowano wobec Litwy, a co za
tym idzie, wobec obywateli II RP miesz-
kających w Wilnie i tzw. obwodzie wi-
leńskim.
Zrytualizowane, powtarzające się wy-
bory pełniły ważną funkcję wychowaw-
czą. Towarzyszący im olbrzymi nacisk
propagandowy w połączeniu z cichym
przymusem wywoływały poczucie bra-
ku alternatywy, w konsekwencji służyły
zatem zniewoleniu. Wątpiący lub niepo-
korni mieli się przekonać, iż ich wola,
poglądy i wyznawane wartości nie mają
żadnego znaczenia. Był to więc rodzaj
lekcji sowieckiego „wychowania oby-
watelskiego” czy raczej tresury, uczącej
posłuszeństwa wobec wszechmocnego
państwa. Wypada się zgodzić z Grze-
gorzem Hryciukiem, który zauważył:
„Publiczne upokorzenie, jakim było
uczestnictwo w wyborach, czyniło z
każdego już nie tylko oiarę, ale wręcz
wspólnika okupantów. [...] Sens tego
cyklicznie odgrywanego widowiska być
może najlepiej oddał pewien dozorca
lwowski [...]: »to nie jest żadna komedia
[...]. To są obrzędy. W procesji na Boże
Ciało także z góry wiadomo, jak się ona
odbędzie, ale procesja jest procesją, na-
bożeństwo, nabożeństwem«” .
likwidowały większe prywatne gospo-
darstwa rolne oraz majątki Kościołów
i związków wyznaniowych. Do końca
1939 r. pracujące pod kierownictwem
komitetów partyjnych komitety gminne
rozparcelowały należące do nich grunty
rolne i inwentarz. Odgórnie ograniczo-
no wielkość gospodarstw rolnych – w
zależności od regionu miała ona wyno-
sić od 5 do 15 ha. Tym samym problem
międzywojennej wsi, jakim było zbytnie
rozdrobnienie gruntów rolnych, uległ
pogłębieniu. Niszczona przy okazji in-
frastruktura skazywała nowo utworzone
gospodarstwa na zależność od pomocy
państwowej.
W styczniu 1940 r. władze sowieckie
dokonały radykalnego zwrotu. Zmieniły
politykę zdobywania poparcia w zamian
za ziemię na program kolektywizacji
rolnictwa. W celu nałożenia obciążeń
podatkowych zarządziły spis inwenta-
rza żywego i wprowadziły obowiązek
dostaw obowiązkowych produktów
rolnych, mleka, drobiu i żywca po ce-
nach wielokrotnie niższych niż ceny
rynkowe. Egzekwowaniu narzuconych
powinności towarzyszyła rekwizycja
zwierząt i płodów rolnych. W miejsco-
wościach, w których okolicy istniały
rzeźnie, obowiązywał zakaz prywatne-
go uboju. Równocześnie utrudniano rol-
nikom sprzedaż produktów na wolnym
rynku. W najlepsze, wysoko wyspecja-
lizowane gospodarstwa uderzał zakaz
zatrudniania siły najemnej. Zmiany
te, propagandowo przedstawiane jako
uzdrowienie sektora rolnego, podcinały
podstawy racjonalnej gospodarki, tym
sposobem przygotowując grunt pod koł-
chozy i sowchozy. Chłopi, zmuszeni do
oddawania produktów za bezcen, pomi-
mo oicjalnych zakazów zaczęli maso-
wo wybijać bydło i trzodę chlewną. W
niektórych wsiach obsiewali wyłącznie
niezbędną dla domu część posiadanego
areału, resztę pozostawiając odłogiem.
cami władze sowieckie przystąpiły do
przebudowy struktur administracyj-
nych i systemu społeczno-gospodar-
czego zajętych terytoriów. Jej celem
było trwałe połączenie tych obszarów z
ZSRS. Wstępnym etapem tego procesu
było wspomniane powyżej – wyprze-
dzające wkroczenie jednostek Armii
Czerwonej – powstanie działających w
imieniu Związku Sowieckiego komite-
tów rewolucyjnych i bojówek, określa-
nych w terminologii sowieckiej Milicją
Robotniczo - Chłopską (RKM – Rabo-
cze-Kriestjanskaja Milicyja). Ich dzia-
łalności towarzyszyły grabieże i mordy
dokonywane głównie na pracownikach
polskiej administracji, ziemiaństwie i
inteligencji. Proceder ten trwał również
w pierwszym okresie po wejściu So-
wietów. Jak zauważył Krzysztof Jasie-
wicz, ów „rewolucyjny ład” spełniał
istotną rolę, spajając część kresowego
chłopstwa i lumpenproletariatu z no-
wym ustrojem. Akceptowane przez
władzę sowiecką napady wiązały bo-
wiem ich uczestników z nową władzą.
Rozkradanie majątku miejscowych elit
w jej interpretacji nosiło znamiona „re-
wolucyjnej redystrybucji dóbr”, ponie-
waż pokrzywdzone warstwy odbierały
„burżujom” bogactwo powstałe w wy-
niku „kapitalistycznego ucisku”. Przy
okazji następowało błyskawiczne nisz-
czenie infrastruktury gospodarczej i
dotychczasowego ładu społecznego. To
zaś tworzyło pustą przestrzeń, możliwą
do wypełnienia przez nowe, „sprawie-
dliwe” porządki .
W grudniu wprowadzono wzorowany
na systemie sowieckim nowy podział
administracyjny. Wyższy jego szcze-
bel stanowiły obwody, niższy – rejony.
Miasta będące siedzibami obwodów
podzielono na rejony miejskie. W stycz-
niu 1940 r. pełniące dotychczas funkcję
władz najniższego szczebla komitety
włościańskie zastąpiono sielsowietami
– radami wiejskimi. Powołane jednost-
ki terytorialne miały obszar znacznie
mniejszy niż ich polskie odpowiedniki.
Duże nasycenie terenu reprezentanta-
mi nowej administracji ułatwiało kon-
trolowanie mieszkańców. Rozbudowa
lokalnego aparatu pozwoliła na wcią-
gnięcie w jego strukturę dużej liczby
ludzi miejscowych, najczęściej z nizin
społecznych, w wyniku czego wiązali
się oni z państwem sowieckim. Pracow-
nicy przedwojennej administracji pol-
skiej, jako element klasowo niepewny,
z reguły nie byli zatrudniani w nowych
jednostkach organizacyjnych. Dostępne
dane statystyczne pokazują, że w lokal-
nych władzach dominowali Ukraińcy,
Białorusini i Żydzi. Polacy w gremiach
tych byli reprezentowani w stopniu niż-
szym, niż wynikałoby to z ich liczebno-
ści. Podobna rotacja kadr miała miejsce
w niemal wszystkich instytucjach pań-
stwowych. Nie oznacza to wszakże, że
mniejszości narodowe II RP otrzymały
rzeczywistą władzę. Ta znalazła się w
rękach piastujących wszystkie kierow-
nicze stanowiska tzw. wastoczników,
czyli sprawdzonych kadr przysłanych
ze Związku Sowieckiego .
Rozpoczęto też tworzenie państwowych
stacji maszynowo-traktorowych, wy-
korzystując maszyny przejęte z dużych
gospodarstw, a następnie także sprzęt
przysyłany ze wschodu. Miały one słu-
żyć jako zaplecze państwowego i uspo-
łecznionego rolnictwa. W lutym 1940 r.
na obszarze tzw. Zachodniej Ukrainy i
Zachodniej Białorusi powstały pierw-
sze kołchozy i sowchozy. Pomimo na-
cisków administracyjnych i agresywnej
propagandy kolektywizacja przebiegała
z dużymi oporami. Do czerwca 1941 r.
kołchozy objęły niecałe 7 proc. gospo-
darstw w zachodnich obwodach BSRS
i 13 proc. w zachodnich obwodach
USRS . Liczba powstałych sowchozów
jest nieznana. Ich udział w strukturze
własności ziemi okupowanych obsza-
rów nie przekraczał kilku promili. Z
ustaleń Marka Wierzbickiego wynika,
że ludność białoruska chętniej wstępo-
wała do kołchozów niż polska. Ustalił
on, że w kilku powiatach, w których
istniała polsko-białoruska równowaga
etniczna, 90 proc. kołchoźników sta-
nowili Białorusini, a 10 proc. Polacy.
Autor ten w odniesieniu do terenu tzw.
zachodniej Białorusi napisał: „Władza
radziecka przez cały okres kolektywi-
zacji wspierała i faworyzowała ekono-
micznie biedotę: biedniejszym rolnikom
sprzedawano narzędzia rolne, nawozy
sztuczne po niższych cenach, nakładano
W propagandowej wersji we wrześniu
1939 r. dokonywała się klasyczna re-
wolucja, w której trakcie masy ludu
pracującego wyzwalały się od ucisku
polskich obszarników i kapitalistów.
W rzeczywistości był to proces staran-
nie wyreżyserowany i od początku ste-
rowany przez Sowietów. Wkraczające
do Polski oddziały Armii Czerwonej
otrzymały instrukcje, zgodnie z którymi
bezpośrednio po wkroczeniu do miasta
miały powoływać „tymczasowy zarząd”
z udziałem przedstawiciela armii, funk-
cjonariusza NKWD, przedstawiciela
Ważną rolę w procesie uniikacji odgry-
wała organizacja partyjna. Biuro Poli-
tyczne KC WKP(b) już 1 października
1939 r. zleciło niezwłoczne jej stworze-
nie. Pierwszeństwo w przyjmowaniu do
partii otrzymali robotnicy, „postępowi”
chłopi i inteligenci, którzy pomagali Ar-
mii Czerwonej w walce o ustanowienie
sowieckiej władzy. Co ciekawe, człon-
kowie KPZU, KPZB oraz KPP nie zo-
stali przyjęci jako grupa. Musieli skła-
dać akces indywidualnie, a ich podania
długo i szczegółowo sprawdzano. Do
tworzenia komórek partyjnych oraz or-
ganizacji komsomolskiej oddelegowano
ok. 6 tys. członków WKP(b) i komso-
molców.
Kolejnym krokiem procedury aneksyj-
nej były wybory do ustawodawczych
gremiów obu republik i Związku So-
wieckiego. Przed wyznaczonymi na 24
marca 1940 r. połączonymi wybora-
mi uzupełniającymi do RN ZSRS, RN
USRS i RN BSRS miejscowa ludność
ponownie została poddana totalnej kam-
panii propagandowej. W atmosferze
walki z „wrogimi elementami” komór-
ki partyjne starannie wyselekcjonowały
Konsekwencją procedury aneksyjnej
była konieczność uregulowania statusu
obywatelskiego mieszkańców przy-
łączanych ziem. 29 listopada 1939 r.
Prezydium RN ZSRS przyjęło dekret,
Olbrzymie znaczenie miała prowadzo-
na w ekspresowym tempie przebudowa
systemu gospodarczego. Jej początkiem
były grabieże bogatszych majątków,
dokonywane przez „rewolucjonistów”,
kryminalistów i miejscową biedotę we
wrześniu 1939 r. Docelowo na anek-
towanych terytoriach sektor rolniczy
zamierzano dostosować do wzorów
sowieckich. Komuniści mieli świado-
mość, że hasła kolektywizacyjne wywo-
łają wśród chłopów, także małorolnych,
silny sprzeciw, a może nawet czynny
opór. Z tego powodu początkowo wła-
dze sowieckie z premedytacją unikały
wszelkich haseł negatywnie odnoszą-
cych się do prywatnych gospodarstw
rolnych.
/Jeńcy polscy idący do niewoli rosyjskiej (fot. PAP/CAF ) Około 1 mln Polaków zostało poddanych repre-
sjom ze strony sowieckiego okupanta podczas II wojny światowej
Uchwały obu zgromadzeń ludowych
Kresowy Serwis Informacyjny - 15 września 2011 - strona 5
1071256909.027.png 1071256909.028.png 1071256909.029.png 1071256909.030.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin