NARESZCIE Nie poradził sobie z własnym ciałemwięc uciekł od niego do lasunareszcie bez rąk co chciały pisać o miłościbez nóg zabieganych w kółkobez serca co robi głupstwabo myśli że jest na dwie osobybez nerwów co wariująbez zmysłów co grzesząbez łzyco zasłania jak listek figowyodetchnąłjak słoń uczuciowyale drzewa zaczęły go obmawiaćani człowiek ani aniołcham. Bez ciała przy nas stanąłjak można być tak nieprzyzwoitymżeby się nawet z ciała rozebrać
Ks. Jan Twardowski
klio56