Paulina Kuźmińska Pedagogika II rok gr.2
Metale
Mogłabym napisać dłuższą, teoretyczną pracę, ale wydaję mi się, że ciekawszy będzie moje spojrzenie na subkulturę, do której cały czas należę.
Moje pierwsze poważniejsze spotkanie z subkulturami było w 5 albo 6 klasie S.P. Wtedy mniej więcej pojawiła się moda na szerokie spodnie z krokiem w kolanach (które oczywiście chciałam mieć). Również wtedy pierwszy raz usłyszałam o Eminemie. Wciągnął mnie amerykański hip-hop. Polskiego nigdy nie lubiłam. Na szczęście mama była przeciwna przemianie w skejta.
Skończyła się S.P. – zaczęło się gimnazjum. Poznałam nowych ludzi i z kilku powodów wskazane było, żebym zmieniła upodobania muzyczne. Nowa przyjaciółka (Sylwia), króra skończyła szkołę muzyczną, kocha Irlandię i jest wiccanką. Oczywiście musiałam się identyfikowac z nową grupą, a wszystkie, m.in. za sprawą Sylwii, słuchałyśmy rocka lub metalu. Był jeszcze pewien chłopak i kibol, który rozdzielił klasę na dwa obozy i prawie przez niego tą klasę rozwiązali. I tak stałam się metalem. Zaczęłam od nu metalu (np. Linkin Park, Limp Bizkit), a skończyłam na cięższych (Hunter) i instrumentalnych (Gladius Noctis[1]) odmianach metalu.
Początkowo mama nie była specjalnie zachwycona moim pomysłem na subkultury. Nie miała nic do muzyki, bo sama lubi od czasu do czasu takie klimaty. Bardziej jej nie pasował wygląd: glany, kostki, pieszczochy, parka… Do póki siostra się nie przekonała to rocka i metalu mogłam zapomnieć o wyglądzie w duchu subkultury. Na szczęście poszła do tego samego gimnazjum, więc problem się rozwiązał.
W liceum spora część osób słuchała rocka lub metalu, tak więc nie było problemu z nietolerancją ani ze strony uczniów, ani nauczycieli. Wręcz rozwijałam się muzycznie. Dzięki nowym znajomym, poznawałam nowe zespoły i gatunki metalu. Co jakiś czas chodziłam na koncerty. 18-stke miała w klubie Prograsja z DJem z Antyradia.
Dalej identyfikuję się z tą subkulturą. Owszem wygląda to inaczej niż kilka lat temu. Wtedy ważna była wizualna manifestacja, teraz ważniejsze jest, że ja wiem, ze jestem metalem. Ma to na pewno związek ze zmianą podejścia do życia i ludzi. Zawsze byłam nieśmiała, ale zdanie inny było dla mnie ważne. Teraz przestałam się z tym aż tam liczyć – moje życie moja sprawa, a jak się komuś coś nie podoba, nie musi na siłę utrzymywać ze mną kontaktu.
Wracając jeszcze do wyglądu. Nie odrzuciłam wszystkiego. Dalej lubię i chodzę w glanach (acz nie jestem z tych „inteligentnych inaczej”, którzy w nich chodzą w 30-paro stopniowym upale). Lubię czarny i mam kilka ubrań w stylu gotyckim. Mam pieszczochy i obroże, przyszywki, przypinki i „mroczną” biżuterię. Wprawdzie rzadko, kiedy je teraz noszą, ale nie mam zamiaru się ich pozbywa.
Dla mnie członkiem subkultury jest się do końca życia.
2/2
[1] Niestety nie istniejący już polski zespół. Według mnie o niebo lepszy od Apocalyptici.
puchu