nr1 2002.docx

(118 KB) Pobierz

Okładka - kliknij by otworzyć (40 kB)

 

Do  PZA

Do Serwisu ...

Rośliny lądowe w środowisku wodnym

Grażyna SKRZYŃSKA


Od dłuższego już czasu w sklepach zoologicznych, wśród roślin wodnych polecanych do uprawy w akwariach, znaleźć można przedstawicieli ozdobnych gatunków, do tej pory uprawianych jako doniczkowe rośliny pokojowe. Należą do nich między innymi Dracaena sanderiana, Spathiphyllum wallisii, Ficus pumila, Fittonia verschaffteltii, Cordylina australis, Chrysolidocarpus lutescens (synonim Areca lutescens), Caladium bicolor, Dieffenbachia exotica, Hypoestes phyllastachya czy Syngonium podophyllum.

Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, kto i kiedy wprowadził je do uprawy w akwarium, choć już w latach sześćdziesiątych niektóre gatunki opisywane były w literaturze naszych południowych sąsiadów (Rataj - Hejny: "Vodni rostliny v byte"). Wydawać by się mogło, że ewolucja akwarystyki doprowadziła do powstania określonych typów akwariów, z przypisanymi im konkretnymi typami podłoży, roślin, ryb i elementów dekoracyjnych, i że współcześnie powstające akwaria są jedynie powielaniem lub nieśmiałą kompilacją ustalonych kanonów. Nowoczesna akwarystyka opiera się przecież na połączeniu nowinek technicznych z rzetelną i ogólnodostępną wiedzą biologiczną, jak więc znaleźć logiczne uzasadnienie obecności w akwarium na przykład palmy areka? Teoretycznie nie ma dla niej miejsca w akwarium, ponieważ nie należy ona do roślin wodnych, ani nawet dwuśrodowiskowych. Podobnie jak cała wymieniona wyżej reszta roślin, po prostu lubi wilgoć. Tradycjonaliści zanegują obecność każdej z nich pod wodą. Z dużymi oporami widzieliby je w akwaterrarium, ewentualnie w paludarium, ale na pewno nie zanurzone w wodzie. Można znaleźć wiele argumentów przeciw: nie występują w naturalnych środowiskach podwodnych, ich budowa uniemożliwia trwałą egzystencję pod wodą, nie ma mowy o podwodnym rozmnażaniu, psują efekt określonego stylu - w myśl zasady stosowanej w świecie mody, styl mieszany, to brak stylu. Ale ...
No właśnie, zawsze jest jakieś ale. Te negowane przez tradycyjnych akwarystów rośliny cieszą się coraz większymi względami klientów sklepów zoologicznych, a przez ich personel zwane są "pewniakami" i "samograjami". To kupujący wymagają pełnego sortymentu roślin pokojowych wśród żabienic i moczarek. I można chyba się pokusić o stwierdzenie, że właśnie one tworzą nowy typ akwariów. Zamiast negować ten trend, spróbujmy go zrozumieć.

Dotychczasowy rozwój akwarystyki doprowadził do powstania kilku typów zbiorników. Ideą przewodnią było zestawienie wszystkich elementów składowych w taki sposób, żeby nie kolidowały ze sobą pod względem wymogów siedliskowych - rodzaj podłoża, temperatura, właściwości chemiczne wody, ilość światła, sposób nawożenia, itp., a na tej bazie budowane były główne style zbiorników. Wiadomo, że akwarium holenderskie, to rośliny sadzone grupami, dobierane pod względem kształtu i koloru liści, tworzące pod wodą swoiste pejzaże.

Akwaria środowiskowe powielają w zminiaturyzowanej skali zbiorniki typowe dla różnych regionów geograficznych, z charakterystycznymi dla nich gatunkami roślin i ryb. Japońskie oparte jest najczęściej na centralnie umieszczonym korzeniu o niesamowitym kształcie, porośniętym mchem jawajskim lub wgłębką wodną, wokół którego mamy japoński "trawnik" z żabienicy delikatnej (Echinodorus tenellus), a w akwarium morskim to prawdziwe wyzwanie: ten kawałek, zwykle ciepłego morza, w domu wymaga ogromnej wiedzy biologicznej, chemicznej i... zasobnego portfela.
Przez wiele lat głównym wyzwaniem dla akwarysty było: czy, czym i jak często nawozić rośliny, żeby osiągnęły pełnie swego rozwoju, a nawóz nie zaszkodził rybom, czy jak często i w jakiej ilości wymieniać wodę i tym podobne zagadnienia, których celem było utrzymanie wszystkich lokatorów akwarium w doskonałej kondycji. Wszystkie te zabiegi doprowadziły do powstania ogromnej wiedzy praktycznej, osiągniętej metodą prób i błędów, w powiązaniu z wiedzą naukową, ułatwienia upraw i hodowli, a co za tym idzie - poszukiwań nowości. Do akwariów trafił podwodny zamek, plastykowy nurek wypuszczający bąbelki powietrza i inne elementy dekoracyjne, których estetyka również wzbudza emocje, a przecież, mimo, że nie są elementem żadnego z klasycznych stylów akwarystyki, mają swoje stałe miejsce w naszej świadomości. Jesteśmy świadkami powstawania i kształtowania nowego, popularnego nurtu, który, jak każda nowość, budzi emocje i kontrowersje. Lecz, zamiast dywagacji o sensie i uwarunkowaniach naukowych, może lepiej przyjąć do wiadomości jego istnienie na równi z utartymi kanonami? Przecież nie umniejszy to naszych zachwytów dla wieloletnich zabiegów właściciela akwarium założonego z japońską precyzją, z zachowaniem zasad wschodniej estetyki, albo holenderskiego podwodnego krajobrazu. Znawca będzie podziwiał wiedzę, doceni ogrom włożonej pracy, a laik efekt końcowy, niemożliwy do uzyskania w wersji popularnej. To trochę jak z nowym Volvo i nowym maluchem - przecież obydwa jadą, a że klasa nie ta sama ...
W swoim założeniu akwarium pełni funkcję relaksującą wzrok - wzrok odpoczywa wśród opływowych, miękkich kształtów, tak innych od twardych i kanciastych brył, które zewsząd nas otaczają. W zabieganym i nieprzyjaznym świecie, w ciągłej pogoni i braku czasu, wśród tylu rzeczy do zrobienia, są ludzie nadal zarażeni akwarystycznym bakcylem. Projektanci wnętrz prześcigają się w pomysłach na nowe akwarium, na przykład: kilka drobnych rybek wśród geometrycznych brył ze szkła w filmie "Rybka zwana Wandą", doceniając jego funkcje terapeutyczne, umieszczają je w domach, biurach i salach konferencyjnych. Akwaria w stylu art nouveau mają zaskakiwać, szokować i ... istnieć. Po wielu latach pozornego upadku okazuje się, że akwarystyka ma się dobrze i potrafi jeszcze zaskakiwać. Pozwólmy dracenie, caladium, kordylinie i innym z "salonu odrzuconych" zabłysnąć feerią barw, kształtów i form, których próżno szukać w naturalnym podwodnym świecie. Niech ci dotychczasowi bywalcy salonów stworzą nową estetykę w innym wymiarze. A że nietrwałe, że utrzymują się w wodzie tylko przez kilka miesięcy? Przecież nikt nie kwestionuje nietrwałości urodzinowego bukietu. Po jakimś czasie można przecież kupić nowy, ustawić w innym miejscu i niewielkim nakładem kosztów i inwencji twórczej uzyskać zupełnie nowy wystrój.

 

Do  PZA

Do Serwisu ...

ŻMIJA ZYGZAKOWATA

Vipera berus berus Linnaeus

CZĘŚĆ II

Helmut M. Krosny


(Część I tego artykułu była zamieszczona w poprzednim numerze akwrium)

Karmienie w niewolis

Jest to problem rzadko udający się rozwiązać. Jeżeli stworzyliśmy żmii odpowiednie warunki bytowe, to najczęściej przyczyną nie przyjmowania pokarmu jest uraz wewnętrzny spowodowany podczas łapania żmii (mocne przygniecenie widełkami). Taka żmija na ogół skazana jest na śmierć z głodu. Jeżeli chowamy razem więcej niż jedną żmiję, to lepiej przystosowują się do niewoli i prędzej zaczynają pobierać pokarm.
Uwaga: w ciasnym terrarium żmija jest smętna i nie pobiera pokarmu!

Jako pierwszy pokarm dajemy żywe jaszczurki i maleńkie myszki. Jeżeli żmija pobierze po raz pierwszy pokarm, to o następne karmienie nie trzeba się już martwić. Jeżeli jednak nie zapoluje na mysz, to trzeba postarać się o jaszczurkę. Trzeba być cierpliwym, by żmija przyzwyczaiła się do myszy, których hodowlę możemy sobie bez trudu założyć. Jeżeli jednak myszy miałyby być chowane w domu, to lepiej je kupować. Podyktowane jest to ciągłym myciem pomieszczenia myszek. Ich mocz jest bardzo cuchnący. Czasami żmija zapoluje na zieloną żabę.

Autor przeprowadzał sztuczne karmienie żmij nie przyjmujących pokarmu. Używał do tego uśmierconych myszek maczanych w rozmąconym jajku dla uzyskania poślizgu. Sposób karmienia jest niebezpieczny i dlatego nie zostaje opisany.

Młode żmije chętnie pobierają larwy mączniaka (Tenebrio molitor) i dżdżownice. Czasami żmija zapoluje na młodego wróbla. Między okresy karmienia są zależne od wielu czynników, w tym głównie od temperatury otoczenia i wielkości poprzednio połkniętej ofiary. Trawienie przebiega wolno. Może to być od 10 dni do kilku tygodni. Trzymając dłużej żmije, łatwo orientujemy się w częstotliwości karmienia. Jeżeli żmija połknie tylko drobiazg, to już na drugi dzień będzie szukała pokarmu.

W naturze pokarm żmij jest uzależniony od jego dostępu. Z tego powodu żmije mogą odżywiać się na przykład wyłącznie żabami.

Kohabitacja.

Czyli zamieszkiwanie we wspólnym terrarium. Żmije trzymane w małym pomieszczeniu, wzajemnie się tolerują przez cały okres ich życia, co trwa zwykle mniej niż pół roku. Żmije trzymane w przestronnych terrariach i przyjmujące pokarm, żyją zgodnie, za wyjątkiem okresu godowego. W okresie godowym dochodzi do walk pomiędzy samcami. Walki te bardzo często kończą się śmiercią słabszych. Z tego powodu terrarium powinno posiadać labirynt umożliwiający ucieczkę i schowanie się. Innym problemem jest kanibalizm. Osobniki o połowę mniejsze, mogą zostać pożarte przez żmije większe. Zauważono, że żmije mające dostęp do urozmaiconego pokarmu, a szczególnie do lubianego przez daną żmiję, nie uprawiają kanibalizmu.

Sprzęt do pielęgnacji.

Do łapania i przenoszenia do innego pomieszczenia używamy stalowego haka oprawionego w drewniany drążek. Hak nie powinien być krótszy niż jeden metr. Za długi jest jednak nieporęczny. W czasie przenoszenia gada nie powinno być w pobliżu innych osób, a szczególnie dzieci. Jeżeli żmiję musimy wziąć do ręki, to należy posłużyć się do jej unieruchomienia widełkami zrobionymi z rozwidlonej gałązki. Gada przytrzymujemy widełkami tuż przy głowie. Jest to czynność dość niebezpieczna, gdyż musimy go trzymać za szyję tuż przy głowie. Inaczej będzie mógł swobodnie ukąsić. Jego szyja jest bardzo elastyczna! Z tego powodu lepiej go nie dotykać. Do transportu można użyć dużego słoja z podziurawionym wieczkiem, lub sprzedawanych w sklepach zoologicznych plastikowych pojemników. Pojemnik taki należy dodatkowo zabezpieczyć przez obwiązanie, gdyż żmija może pokonać opór zaczepów i wydostać się. Do osłony ręki podczas wykonywania jakiś czynności w terrarium, należy użyć sztywnego parawanu przymocowanego do odpowiedniego drążka.

Kiedy żmija atakuje?

W normalnych warunkach żmija przed atakiem zwija się spiralnie. Ofiarę dosięga przez gwałtowne wyprostowanie się i wbicie w ofiarę zębów jadowych. Całkowicie wyprostowana żmija atakuje zupełnie wyjątkowo i to w obronie własnej. Odległość bezpieczna w terenie, to jeden metr. Bliżej podchodzić nie wolno! Syta żmija, nie przestraszona i nie nadepnięta, nie atakuje nawet wtedy, kiedy odległość wynosi zaledwie kilka centymetrów. Absolutnie nie wolno jednak ryzykować!

Ostrzeżenie.

Chowając żmije, należy sprawdzić, czy apteki w najbliższej okolicy posiadają zastrzyki przeciwjadowe. Zaleca się zakupić dwie ampułki leku i dwie strzykawki jednorazowego użycia. Najlepiej trzymać te zastrzyki w apteczce specjalnie przeznaczonej na ten cel i zawieszonej w odpowiednim miejscu, tak by leku nie trzeba było szukać.

Ciało w miejscu ukąszenia puchnie. W końcowej fazie może dojść do gangreny i odpadania mięsa od kości. Jad działa paraliżująco na nerwy. Niszczy czerwone ciałka krwi. Uszkadza naczynia krwionośne. Uniemożliwia oddychanie. Umiera się w ogromnych boleściach. Przeżyć bez natychmiastowej pomocy mogą tylko osoby bardzo zdrowe i bardzo silne. Dzieci są skazane w takich przypadkach na śmierć. Opowiadane sposoby ludowego leczenia należy włożyć pomiędzy mity. Przypalanie na przykład, tylko pogarsza złą sytuację i sprawia dodatkowy ból.

Informacje końcowe.

Artykuł został napisany na podstawie doświadczeń z okresu dzieciństwa (w domu rodzinnym były także i krajowe gady), kilkuletnich obserwacji behawioru żmij dokonanych podczas pracy w dziale biologii Pałacu Młodzieży w Katowicach, oraz obserwacji dokonanych w czasie licznych pieszych obozów wędrownych. Autor zawsze analizował przykre przypadki padnięcia żmij. O ile w polskiej literaturze można znaleźć rzetelne opisy, o tyle nie można znaleźć niczego o opiece żmij trzymanych w terrariach. Podane tu wskazówki, to wskazówki praktyka.

Autor czerpał swoją wiedzę o gadach w latach czterdziestych z literatury niemieckiej. Były to pozycje bardzo ciekawe i aktualne do dziś. Niniejszy artykuł i tak już zbyt obszerny, nie pozwala na omówienie mniej ważnych dla miłośnika zagadnień, jak na przykład anatomii gada, rozrodu, składu i reagowania jadu, fizjologii, itp. Zdaniem autora, artykuł daje jednak podstawowe rozeznanie w pielęgnowaniu tego wspaniałego i w naturze pożytecznego gada. Placówki zajmujące się chowem węży i żmij, posiadają specjalny sprzęt do chwytania, unieruchomiania i przenoszenia. Sprzętu tego nie można kupić w Polsce. Aby wykonać taki sprzęt, potrzebna jest konsultacja z herpetologem. W przeciwnym razie może to być sprzęt do zadawania tortur, szczególnie, jeżeli będą to szczypce o wadliwej konstrukcji. Zwykłemu miłośnikowi wystarcza jednak hak zrobiony z drutu grubości nie mniejszej niż 5 mm, osadzony w drewnianym drążku. Aby hak nie wyginał się, jego metalowa część nie może być zbyt długa. Połączenie metalu z drewnem musi być stabilne (bezpieczeństwo!).

http://www.akwa.org.pl/akwa_org_pl/ksiazki/akwarium/numery/1_02/grafika/01_2.gif

Hak ofiologiczny - sprzęt nieodzowny
dla każdego miłośnika beznogich gadów

Dodatkowym sprzętem, to widełki. Robimy je z rozwidlonej gałązki. Całkowita długość to nie mniej niż 80 cm, ale nie więcej niż faktycznie potrzeba. Zwykle przyjmuje się długość około jednego metra. Wyszukujemy krzak leszczyny (lub inny) i wycinamy gałązkę grubości od 1,5 do 2 cm, mającą w odległości od grubszego końca rozwidlenie. Gałązki rozwidlenia skracamy wstępnie na 5 cm. Następnie usuwamy wszystkie liście i gałązki znajdujące się pomiędzy tym rozwidleniem a grubszym końcem. Widełek nie korujemy. Rozwidlenie skracamy w domu na potrzebną długość. Zwykle jest to od 2,5 do 3 cm.

Na stronie ostatniej znajdują się ilustracje pokazujące skóry żmij.
Naturalny kolor tej lewej skóry jest ciemno szary - prawie czarny. Tu została celowo rozjaśniona celem lepszego pokazania łusek. U tego osobnika linia kainowa była raczej słabo widoczna. Z prawej strony pokazana jest skóra o ubarwieniu nie typowym, również z mało widoczną linią kainową. Przyczyna powstania takiego odchylenia koloru nie została ustalona.
Skóry zostały zdjęte ze żmij znalezionych na znaku drogowym w Bieszczadach w roku 1963, zabitych z pewnością przez jakiegoś "turystę".

 

Do  PZA

Do Serwisu ...

Danio tęczowe

Brachydanio albolineatus (Blyth 1860)

Kurt Swoboda


Brachydanio albolineatus (Blyth 1860)
Etymologia nazwy naukowej: Brachys znaczy po grecku krótki i nawiązuje do krótkiej płetwy grzbietowej. Danio pochodzi od Dhani z mowy tubylców. Albolineatus znaczy biało paskowany i nawiązuje do białego pasa, w jaki zamienia się blado wiśniowy pasek z tylnej części ciała w preparacie spirytusowym.

Synonimy:
Nuria albolineata Blyth 1860
Danio albolineata Day 1878 (Day od 1878 do 1888 roku opisy w Fishes of India.)
Danio albolineata Day 1889 (Nowy opis w Fauna British India - Fishes I.)
Brachydanio Myers 1924 - nowy rodzaj.


Ojczyzna
Występował na Półwyspie Indochińskim w Birmie, szczególnie w okolicach portu Maulamyaing (dawniej Moulmein), w Syjamie, na Półwyspie Malezyjskim, szczególnie w stanie Melaka (Malakka), oraz na Sumatrze. Obecnie występuje na tych terenach za wyjątkiem terenów zanieczyszczonych przez przemysł (na przykład: rejony miast Maukamyaing i Melaka). Żyje w strumieniach, potokach i rzekach.

Opis ryby
D 7 - 9, A 13 - 16, Squ. 31 - 33. Przeciętna wysokość tułowia równa się długości głowy. Długość głowy mieści się od 3,5 do 4 razy w długości całkowitej tułowia. Pysk krótszy od średnicy oka i lekko skierowany do góry. Na górnej szczęce po dwa dłuższe i dwa krótsze wąsy. Linia naboczna częściowa i biegnąca skośnie ku dołowi. Wielkość do 60 milimetrów. samice są nieco większe od samców. Ubarwienie najlepiej uwidacznia się w świetle padającym na danio tęczowe. Przy innym oświetleniu ryba jest nieco przeźroczysta. Tło ubarwienia tej rybki stanowi matowa szara zieleń. Grzbiet jest ciemniejszy. Brzuch jaśniejszy, w kierunku nasady ogonowej przechodzący w kolor ciemno oliwkowy. Przez boki, począwszy od góry płetw piersiowych w kierunku ogona, biegnie początkowo poszerzający się, a później o regularnej szerokości, pasek koloru mięsnej wiśni, lub blado wiśniowy. Pasek ten jest od góry i od dołu obrzeżony pasmami koloru niebiesko fioletowego. Płetwa grzbietowa i zakończenie płetwy ogonowej są delikatnej barwy żółtozielonej. Płetwa odbytowa jest pomarańczowożółta z ciemnym kropkowaniem w środkowej partii. Przy padającym świetle sztucznym całe ubarwienie przybiera tonację błyszcząco niebieskawą z czerwonawym nalotem.

W świetle słonecznym cała ryba wydaje się być błyszcząco trawiastozielona, przy czym grzbiet jest głęboko niebieski, brzuch jest jaśniejszy, a środkowy pasek wykazuje kolor ciemnowiśniowy. Towarzyszące mu dolny i górny pasek są wtedy błyszcząco niebieskozielone. Wszystkie płetwy pionowe wykazują barwę błyszcząco trawiastozieloną, czasami z czerwonawym nalotem. Górna część płetwy odbytowej przybiera kolor pomarańczowoczerwony, a środkowa partia płetwy ogonowej, kolor wiśniowy. Płetwy brzuszne i piersiowe mogą wykazywać barwę delikatnie czerwonawą. Brzeg brzucha różowy. Jak widzimy, nie można jednoznacznie opisać ubarwienia tej rybki, gdyż absolutnie jest ono zależne od padającego światła i jego rodzaju. Gromadka tych ryb w świetle słonecznym połyskuje barwami tęczy. Niemiecka nazwa brzmi Schillerbarbe, co znaczy brzana połyskująca (inaczej: danio połyskujące). Piękne te rybki ukazują czasami na szczycie grzbietu wąski pasek połyskujący w kolorze wypolerowanej miedzi.

Płeć u młodych ryb jest nierozpoznawalna. Dopiero ryby starsze są łatwe do rozpoznania po odmiennej budowie. samice są bardziej krępe brzuchate, zaś samce są wysmukłe. Samice górują nad samcami rozmiarami, zaś samce górują nad samicami intensywnością ubarwienia. Narybek dwu - trzytygodniowy można odróżnić od narybku innych gatunków tego rodzaju po kolorze oka. Narybek danio tęczowego w tym wieku ma kolor oka miedzianoczerwony. Danio kropkowane zaś ma oczy koloru złotawego.

Pokarmy
Nie ma kłopotu z karmieniem. Pobiera odpowiedniej wielkości plankton odławiany ze stawów, drobne rureczniki, doniczkowce, grindale, mikro, suszoną dafnię. oraz sztuczne pokarmy płatkowane i granulowane. Karmiąc pokarmami sztucznymi, należy przestrzegać zasady karmienia małymi dawkami, szybko zjadanymi. Szczególnie jest to ważne wtedy, kiedy w akwarium nie ma ryb pobierających pokarm z dna.

Opieka i rozmnażanie
Danio tęczowe jest rozmiłowane w promieniach słońca. Dlatego pożądane jest takie ustawienie akwarium, by dostęp bezpośredni (ewentualnie z odbicia lustra) słońca był jak największy i jak najdłuższy, gdyż dopiero wtedy to danio czuje się najlepiej i najlepiej czaruje swymi barwami. Temperatura wody może wtedy podskoczyć nawet do 30° C. Normalnie temperatura powinna się mieścić w granicach 20 - 23° C. Przy temperaturze 18° C ryby te bledną i są szarawo przeźroczyste. Temperatura na krótko może spaść do 16° C. Ale tylko na krótko, jeżeli nie ma to odbić się na zdrowiu.

Pobiera pokarmy żywe i sztuczne. Jest mało wybredna. Karmiąc pokarmami sztucznymi, należy karmić częściej, ale małymi dawkami. Z dna pobiera tylko pokarm żywy, tak, że to, co opadnie, jest skazane na psucie wody.

Rozmnażanie jest łatwe. Akwarium urządzamy tak jak dla danio pręgowanego, ale dno musi być bardzo starannie zaścielone, gdyż danio tęczowe wprost przepada za swoją ikrą. Z tego powodu, przy braku odpowiedniej ilości roślin, dno można wyłożyć okrągłymi kamykami (krzemienie wybrane z żwiru), pomiędzy które wpadać będzie ikra, lub zastosować można sztuczne zabezpieczenie.

Najlepiej sporządzić ruszt z szklanych prętów o średnicy 3 mm. Dla uzyskania odstępów pomiędzy prętami oraz odstępu od dna, na końce prętów należy założyć kawałki rurki o odpowiedniej średnicy. Na taki ruszt kładziemy kępki roślin drobnolistnych, na przykład wywłócznika lub mchu jawajskiego, z tym, że w rogach akwarium umieszczamy większe kłębki. Z braku szklanych prętów można użyć odpowiednich prętów (drutów) ze stali szlachetnej (nierdzewnej). Gorszym materiałem jest plastik. Najlepiej w takim przypadku kupić dość sztywną siatkę nylonową o takim oczku by ryba nie mogła ani przepłynąć, ani zakleszczyć się w tejże siatce. Dłuższy bok siatki przycinamy na wewnętrzny wymiar akwarium. Do boku krótszego dodajemy kilka centymetrów, po to, by siatka utworzyła tunel po jej włożeniu do akwarium. Na siatkę dajemy rośliny imitujące naturalne środowisko, tak samo jak przy zastosowaniu prętów.

Warunkiem zastosowania siatki jest brak wydzielania przez nią do wody toksycznych substancji. Sprawdzić tego w prosty sposób nie potrafimy. Należy, przeto użyć siatki przez dłuższy czas moczonej we wodzie. Można wtedy domniemać się, że górna warstwa tworzywa jest wyługowana, a zatem siatka powinna być dość bezpieczna.

Najlepiej do tarła danio tęczowego użyć akwarium o długości 50 cm. Odsadzamy jedną samicę jeden lub dwa dni wcześniej. Ma to na celu nasycenie wody feromonami wydzielanymi przez samice. Później, wieczorem, wpuszczamy dwa żywotne samce. Ważne jest by w dniu następnym świeciło słońce. Tarło przebiega tak jak u danio pręgowanego (poczytaj tamże). Po tarle rybki przenosimy z powrotem do akwarium ogólnego. I tu ważna uwaga: danio tęczowe tworzy stałe "związki rodzinne" i po zmianie partnerów często nie dochodzi do tarła. Poziom wody do tarła od 10 do 15 cm. Woda musi być świeża. Jeżeli akwarium jest sztucznie urządzane do tarła, to nie dajemy na dno żwiru. Temperatura wody do tarła powinna wynosić od 26 do 28° C. Po tarle i wykluciu się młodych, należy temperaturę wody obniżyć (powoli przez kilka dni), gdyż tylko wtedy dochowamy się dorodnych i dobrze wybarwionych ryb.

Do tarła dochodzi tylko w dni słoneczne, co należy brać pod uwagę. Tarło rozpoczyna samiczka i dopiero potem do tarła przystępują samce. Tarło jest bardzo intensywne. Samiczka jest wprost boksowana przez samców i po tarle widać krwią podbiegłe plamy na jej brzuszku. Nie jest to szkodliwe dla samiczki. Młode wykluwają się po 36 do 48 godzinach (nie wcześniej) i wiszą na roślinach i szybach. Wykarmienie jest łatwe. Karmimy wymoczkami lub "mleczkiem" wyciśniętym przez szmatkę (starą chusteczkę do nosa) z doniczkowców, które rozprowadzamy po powierzchni wody. Mniej zalecane jest karmienie żółtkiem kurzego jaja, którego odrobinę przecieramy przez szmatkę do wody, a tę następnie wkrapiamy do akwarium. Nadmiar żółtka prowadzi do zatrucia wody, głównie siarkowodorem i dlatego trzeba karmić bardzo starannie małymi porcjami rozprowadzanymi po całym akwarium z uwzględnieniem miejsc gromadzenia się narybku. Zbyt grubo przetarte żółtko nie zostanie połknięte przez miniaturową rybkę i opadnie na dno. Młode rosną szybko. Jako pokarm drugi można zadawać dobry sztuczny pokarm roztarty na pył. Niektóre firmy produkują specjalne pokarmy do odchowu narybku. Ze względu na to, że narybek danio tęczowego rośnie szybciej od narybku danio pręgowanego, można szybciej podawać tak zwany "pył" odławiany w stawach za pomocą bardzo gęstej siatki planktonowej.

Danio tęczowe podobnie jak danio pręgowane polecane jest do rozmnażania przez początkujących akwarystów....

Zgłoś jeśli naruszono regulamin