DARMOZJAD.doc

(27 KB) Pobierz
DARMOZJAD

DARMOZJAD

(Źródło nieznane)

 

Był głupi i leniwy. Nic nie posiadał, do pracy się nie brał. Ktoś dał mu coś do jedzenia, ktoś inny do picia, od trzeciego otrzymał okrycie. I tak sobie żył z dnia na dzień. Nie wiedział co to wstyd i godność. Zawsze znalazł się człowiek z dobrym sercem, który mu coś dał. Gdziekolwiek się pojawił mówiono: — Darmozjad! Znowu czegoś potrzebuje!

On z tego nic sobie nie robił, jak gdyby niczego nie słyszał. Aż pewnego dnia pomyślał sobie:

—              Co mi po ludziach! Dość z ich miłosierdziem! Zwrócę się
o pomoc do samego Pana Boga, On jest łaskawy i wyrozumiały!

Podniósł ręce do nieba, modlił się:

—              Boże! Ty mnie powołałeś do życia! Dlatego daj mi, proszę
Cię, również to, co do życia konieczne!

Nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Niebo milczało. Głośniej wołał w kierunku nieba. Ktoś śmiał się z niego.

- Krzycz jeszcze głośniej, a z pewnością zostaniesz wysłucha­ny! — śmiali się z niego chłopcy.

Darmozjad postanowił, że przedstawi swoją prośbę osobiście Panu Bogu. Ruszył w drogę. Szedł w kierunku wysokiej góry, z jej szczytu jest znacznie bliżej do Pana Boga, a oprócz tego nie ma tam nikogo, kto będzie śmiał się z niego.

Po drodze spotkał wilka.

Człowieku, dokąd idziesz? — spytał wilk.

Idę do Pana Boga!

Jeśli będziesz z nim rozmawiał, zapytaj w moim imieniu, dlaczego jestem tak chudy? Będę czekał na ciebie! Szczęśliwej drogi!

Wkrótce Darmozjad przechodził obok dębu.

Człowieku, dokąd idziesz?

Idę do Pana Boga!

Jeśli będziesz z nim rozmawiał, zapytaj dlaczego usycha moja prawa strona?

Bardzo chętnie zrobię to dla ciebie!

Człowieku, dokąd idziesz? — zapytała ryba, kiedy Darmo­zjad przechodził obok rzeki.

Idę do Pana Boga!

Zapytaj Pana Boga, dlaczego jestem ślepa na jedno oko?

Dobrze, zapytam! — odpowiedział. Na szczycie góry Darmozjad spotkał jelenia.

Czego tutaj szukasz?

Przyszedłem na szczyt góry, aby porozmawiać z Panem Bogiem. Stąd jest bliżej do Niego!

Siądź na moje rogi, to będziesz jeszcze bliżej! — zapropono­wał jeleń.

Darmozjad tylko czekał na to. Kiedy siedział w rogach jelenia usłyszał głos:

Ziemianinie, przedstaw swoją prośbę!

O Panie! Bądź miłosierny dla mnie w swojej dobroci! Udziel mi wszystkiego co potrzebne jest do życia!

Wracaj do domu, a wszystko otrzymasz! Darmozjad zapytał Pana Boga dlaczego wilk jest tak chudy, dąb usycha i ryba nie widzi na jedno oko. Otrzymał też odpowiedzi. Podziękował Panu Bogu, podziękował jeleniowi i ruszył w powrotną drogę. Był bardzo szczęśliwy. Wkrótce doszedł do rzeki.

Czy wiesz, dlaczego nie widzę na jedno oko? — pytała ryba.

Oczywiście, że wiem! W twoim oku tkwi diament. Jeśli go ktoś wyciągnie, wtedy będziesz widzieć!

Pomożesz mi?

Bardzo chętnie! Darmozjad wyjął z oka ryby diament. Z wdzięczności za odzyskany wzrok ryba darowała mu ten cenny kamień.

Po co mi to szkiełko! Wszystko i tak będę miał w domu! — powiedział Darmozjad i wrzucił diament do rzeki.

To musi być bardzo głupi człowiek! — pomyślała ryba.

Czy przynosisz mi dobre wiadomości? — pytał dąb

Oczywiście! Ogromne naczynie uciska twoją prawą stronę. Jeśli ktoś je wydobędzie, wtedy soki znów popłyną i twoja prawa strona odżyje!

Czy mi pomożesz?

Oczywiście!

Darmozjad wykopał wielkie naczynie pełne złotych i srebrnych monet. Dąb ofiarował mu ten wielki skarb. Ale Dannozjad go nie przyjął.

—              Po co mi ten skarb, skoro i tak wszystko będę miał w domu!
Wrzucił srebrne i złote pieniążki do przepaści.

—              To musi być bardzo głupi człowiek. Skoro sam nie po­trzebuje złota i srebra, to przecież mógłby je rozdać ubogim!

—              pomyślał dąb.

Darmozjad spotkał wreszcie wilka.

Czy wiesz dlaczego jestem chudy?

Tak, wiem, bo nigdy nie próbowałeś zjeść człowieka!

Rzeczywiście! Ty jesteś człowiekiem! Znakomita okazja! — powiedział wilk i rzucił się na niego.

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin