OPTYMIZM.doc

(50 KB) Pobierz
OPTYMIZM

OPTYMIZM

 

 

Ile razy na dzień upominamy dziecko? Nawet w najlepszym wypadku dość często. Jasne, że włciwe zachowanie i odpowiednie decyzje nie występują spontanicznie wśród dzieci. To nie są mechanizmy "wcielone ", tego trzeba się nauczyć. Dyscyplina stanowi jedną z podstawowych metod, przy pomocy których rodzice i nauczyciele uczy właściwego zachowania dzieci i uczniów oraz wpajają im określone wartości.

Dzieci lubią wiedzieć, jak mają się zachowywać. Właściwa i pozytywna dyscyplina towarzyszyć powinna dziecku poza granicami domu czy szkoły. Będzie zawsze dobrze przyjmowane, jeżeli umie zachować się zgodnie z zasadami ".

Jednak rodzice i nauczyciele z różnorodnych przyczyn (nie wykluczając zmęczenia i nerwowości) łączą konieczną dyscypli z postępowaniem szczególnie przykrym, z łajaniem, wymyślaniem, łzami, klapsami, pogróżkami, karami... I to właśnie w momencie, którym dzieci potrzebują dużo zacty i pozytywnego ustosunkowania się. Jest to bowiem czas, w którym wypracowują sobie obraz samych siebie. Dzieci, które zbytnio się strofuje a zbyt mało zacca, tworzą sobie negatywny obraz, stają się ofiarą znieccenia i syndromu "nie potraf ", rosną z nastawieniem pesymistycznym. Są pozbawione motywacji.

Można nauczyć cnoty optymizmu. Jest on bliski cnocie nadziei. Może warto i o tych sprawach porozmawiać na katechezie. Punktem wyjścia może stać się poniższe opowiadanie:

 

 

FILIP Z TĘCZĄ W KIESZENI

 

- Popatrz coś ty zmajstrował! Jesteś niepoprawnie roztrzepany!

Dzień Filipa, jak zwykle, rozpoczął się od matczynej bury. Poprzedniego wieczoru dostało mu się od ojca: powodem była uwaga nauczycielki języka angielskiego, która nie znosiła jego zbyt dowolnego traktowania języka pani Thatcher.

- Kiedy wreszcie zaczniesz normalnie postępować?

- krzyczał ojciec.

Ale to było wczoraj. Dziś był dzień wolny i Filip szybko wyszedł z domu. Na podwórku grupka jego kolegów właśnie zamierzała rozegrać mecz piłki nożnej. Filip dołączył do nich, zdjął pulower i zaczął grać. Niestety dostał się do drużyny Maurycego, najlepszego podwórkowego piłkarza, którego nazywano Platinim. Filip starał się bardzo, ale piłka nożna nie była jego mocną stroną. Zaprzepaścił doskonałą okazję strzelenia bramki, choć piłka wpadła mu wprost pod nogi.

- Co robisz, niezdaro! - krzyknął Maurycy.

Po chwili znów znalazł się niechcący na drodze piłki, którą silnie kopnął Platini. Uderzenie zabolało go nawet ale nic więcej z tego nie wynikło. Kto mógł teraz powstrzymać Maurycego? Zbliżył się do Filipa cały czerwony na twarzy ze złości.

- Zjeżdżaj szybko! Poświęć się jeździectwu!

Również inni chłopcy zaczęli wyśmiewać się i Filip pokornie, z uszami czerwonymi ze wstydu zszedł z boiska.

 

Pocałunek w wiaderku

 

Powędrował długą aleją, prowadzącą do stacji kolejowej. Głowę miał spuszczoną i mówił głośno do siebie:

- Och, jestem niezdarą, nieudacznikiem, nigdy nic mi  nie udaje. Do licha! Jak mam zadowolić wszystkich? Jedynym wyjściem będzie zniknąć, udać się tam, gdzie mnie nie znajdzie...

Wtem jakiś uprzejmy głos przerwał to jego głośne  wesołe rozważania.

Nie przejmuj się tak bardzo. Na pewno potrafisz coś.

Filip obrócił się wokoło, aby zobaczyć kto do niego mówi. Ale ulica była zupełnie pusta. Jedynie lekki wiatr poruszał listkami drzew.

- Kto to mówił?zapytywał siebie trochę niespokojny. Może ktoś zażartował z niego a nie chciał znów stać się przedmiotem drwin.

- Ja naturalnie!

- A kim ty jesteś? Jestem wiatrem.

- Nie wiedziałem, że wiatr potrafi mówić.

- Jestem największym gadułą na świecie. Kiedyś ludzie mnie słuchali,, ale już dzisiaj nie. Świat pełen jest teraz pośpiechu i hałaśliwych urządzeń. Któż ma jeszcze czas posłuchać wiatru?.. A przecież umiem tyle rzeczy...

- Co na przykład?

- Znam odpowiednie lekarstwo dla ciebie. Może ono usnąć ten czarny nastrój, który ci tak ciąży na sercu.

- Jakie jest więc to lekarstwo dla mnie?

- Tęcza. Ty potrzebujesz tęczy.

- Jak mam zdobyć tęczę?

Nie jest to łatwe, ale musisz spróbować. Postaraj się. Wiaderko, wypełnij je wszystkimi ładnymi rzeczami, jakie znajdziesz a zobaczysz...

Filip pobiegł do domu. Mama zauważyła, że z wielkim pośpiechem wpadł do kuchni ipo chwili wybiegł z wielkim wiadrem z niebieskiego tworzywa. Filip uniósł wiaderko i podsunął je pod maminy nos.

- Mamusiu, proszę cię złóż w moim wiaderku pocałunek.

- Co?

- Proszę cię mamusiu...

Mamusia Filipa zdziwiona i zaskoczona posłała całusa do wiaderka. Filip szybko wybiegł. Zaczął zbierać wszystkie ładne rzeczy, jakie napotykał: zielony listek, krople fontanny, trochę błękitu nieba, dwie chmurki, modlitwę babci, pieszczotę dziadka, błysk niebieskich oczu Łucji, czerwoną rybkę, szczekanie psa..., zbierał tak przez cały ranek.

W końcu, chłopiec zmęczony powrócił na aleję, ciągnąc za sobą wiadro.

- Zrobiłeś dobrą robotę - powiedział wiatr. - Ale jednej rzeczy jeszcze brakuje.

- Czego mianowicie? - spytał Filip.

- Czegoś bardzo prostego. Twojego uśmiechu.

Filip pochylił się nad brzegiem wiaderka i zobaczył swoje odbicie w zebranej wodzie.

Szczęśliwy i radosny z powodu udanego ranka, uśmiechnął się najpiękniej jak tylko umiał. W tym momencie z wiaderka, pięknym łukiem, wydostała się wspaniała tęcza. Prawdziwa tęcza z 7-ma promiennymi kolorami.

- Ach co za wspaniałość!

Filip delikatnie wziął tęczę do ręki. Zwinął ją delikatnie jak jakiś szalik i włożył sobie do kieszeni.

 

Syrop z tęczy

 

Gdy Filip wychodził z alei, jakaś dziewczynka, która biegała pomiędzy drzewami potknęła się o kamień i upadła. Noga zaczęła krwawić i dziewczynka rozpłakała się.

- O moja noga! Jak mnie boli noga! Filipie pomóż mi, obandażuj mi nogę.

Cóż miał zrobić? Filip wyjął z kieszeni tęczę i obwiązał pi nogę dziewczynki. Potrzeba było na to sporego kawałka. Pozostałą część Filip włożył z powrotem do kieszeni.

Dziewczynka zafascynowana swym kolorowym bandażem pobiegła wołając:

- Ach jak wspaniale! Noga już mi nie krwawi!

Filip poczuł się wielkim lekarzem. Powrócił na podwórko. Ta sama grupa kolegów rozgrywała już trzynasty mecz tego dnia. Naturalnie kłócili się o jakąś piłkę autową.

- Filipie, może posędziujesz? - zaproponował Platini, gdy go zobaczył.

- Dobrze, ale kto nie posłucha sędziego, będzie wykluczony z gry.

Filip wyciągnął kawałek tęczy i zawiązał ją sobie na  ramieniu, jako znak rozpoznawczy a kolejny kawałek wsadził do ust jako gwizdek.

Był to udany mecz. Nawet sam Filip nie wiedział, że jestem doskonałym sędzią. Na koniec Platini z uznaniem poklepał go po plecach.

- Byłeś fajny! A twój gwizdek jest wspaniały!

Wracając do domu, Filip spotkał panią Sewerynę. Była to kobieta trochę zrzędliwa i dzieci nie lubiły jej. Wciąż narzekała na ich głośne zabawy. Gdy zobaczyła Filipa zawołała go.

- Chłopcze, może dałbyś mi kawałeczek tej tęczy, która wystaje z twojej kieszeni. Jestem bardzo chora i lekarz powiedział mi, że jeżeli napiję się syropu z tęczy, poczuję się lepiej.

Filip nie miał ochoty pozbyć się następnego kawałka swej tęczy, ale żal mu się zrobiło pani Seweryny, zawsze niezadowolonej i smutnej. Podał jej więc kawałek tęczy. Ona wsadziła tęczę do kieliszka i zaczęła mieszać, potem wypiła płyn.

Czu że już teraz mi lepiej. Doskonała, powiedziała. Zbyt długo jestem sama. Muszę zaprosić dzieci, by pobawiły się w moim ogrodzie.

Filip sam zauważył, że policzki pani Seweryny, które zawsze były żółte, zaróżowiły się a twarz nabrała radosnego wyrazu.

- Działa - pomyślał Filip. - Muszę włożyć trochę tęczy do kawy tatusia i mamusi!

Pobiegł do domu, trzymając w ręku swą tęczę. Pozostał mu już tylko malutki kawałek. Wtem posłyszał jakiś szept. To był wiatr.

- A więc?

- Miałeś rację. Ale widzisz zostało mi tylko trochę tęczy.

- Teraz możesz poznać tajemnicę tęczy. Otwórz dłoń i dmuchnij.

Filip uczynił jak kazał wiatr. Tęcza zaczęła rosnąć unosząc się i zaginając łukiem na całym niebie. Była to największa i najwspanialsza tęcza, jaką Filip widział kiedykolwiek. Potem tęcza powoli rozpłynęła się w powietrzu.

- Jutro będziesz miał inną tęczę, jeśli tylko zechcesz. To zależy od ciebie - zamruczał wiatr.

- Teraz już wiem co mam robić - powiedział Filip i pobiegł na podwieczorek.

 

WSKAZÓWKI KATECHETYCZNE

 

Doświadczenie zawarte w opowiadaniu

 

Tęcza Filipa powstała w wiaderku, w którym umieścił on "wszystkie piękne rzeczy", jakie znajdują się w życiu.

Optymizm jest cnotą, która w każdej sytuacji pozwala znaleźć to, co jest pozytywne i co daje możliwości poprawy.

Zdanie, jakie dziecko ma samo o sobie, jest najważniejszym czynnikiem dla jego szczęścia i samorealizacji. Dzieci, które uważają swój świat za fantastyczne miejsce i czują się dowartośowane i otoczone miłością, mają niesłychaną przewagę nad 153 . `dziećmi pełnymi niepewności i pesymizmu.

Optymistą jest ten, kto ma zaufanie do siebie i do innych i nie pozwala, by sparaliżowały go ewentualne porażki. Tęcza może zawsze odrodzić się, jeżeli pragniemy tego naprawdę.

 

Ułatwienia dialogu

 

To opowiadanie pełne fantazji jest celowo "otwarte". Katecheta musi uważnie wysłuchać zdania dzieci: z pewnością potrafią one znaleźć dla tęczy cudowne bogactwo znaczeń. Ważne jest, by katecheta pomógł dzieciom pytaniami:

· Dlaczego na początku opowiadania Filip jest smutny?

· Co kładzie do wiaderka?

· Jakie piękne rzeczy umieścilibyście w wiaderku, by utworzyć tęczę?

· Czym jest według was tęcza?

· Czy znacie kogoś, kto ma tęczę "w kieszeni"? Jak się zachowuje?

· Komu chcielibyście dać trochę "syropu z tęczy"?

Katecheta musi doprowadzić dzieci do odkrycia charakterystycznych cech optymizmu.

· Optymizm oznacza zaufanie do siebie. Nie ma optymizmu, jeżeli brak jest zaufania.0ptymista ma zawsze zaufanie do swych możliwości, nie załamuje się łatwo. Zna swoje możliwości i akceptuje je.

· Optymizm oznacza zaufanie do innych. Obecność innych (rodziców, kolegów, przyjaciół, nauczycieli) jest dla optymistów źródłem pewności. Optymiści potrafią być zawsze dobrymi przyjaciółmi a nie wiecznymi krytykami, którzy zawsze znajdują błędy i niedoskonałości we wszystkim i we wszystkich, co powoduje, że cały świat ich nienawidzi. Również zaufanie do Boga czyni ludzi optymistami i wlewa wielki pokój do ich serca.

· Optymizm to umiejętność przyjmowania rzeczywistości z fantazją. Optymista nie jest jednak człowiekiem nieodpowiedzialnym, nie jest kimś, kto śmieje się na pogrzebie. Potrafi odróżnić to, co jest ważne od rzeczy nieważnych. Po jakiejś porażce ma dość siły, by rozpocząć na nowo swe poczynania, próbując innej drogi.

· Optymizm to umiejętność dostrzegania pozytywnej strony w każdej sytuacji.

Optymiści to ludzie, którzy potrafią cieszyć się nawet wówczas, gdy telewizor jest zepsuty, lub gdy na dworze leje jak z cebra.

· Optymizm jest pogodą wewtrzną. Jest to rzadki dar w czasach, gdy większość osób jest stale posępna, zmartwiona i żyje w napciu. Optymiści rozsiewają wesołość, szczęście, dobroć, radość. Posiadają tęczę w kieszeni.

 

Dla pobudzenia aktywności

 

· Dzieci pojedyńczo lub grupami przygotowują tęczę "odzieżową" w postaci np. szalika, kolorwych okularów, banderoli, kapelusika.

· Można narysować wielką tęczę i na każdym z siedmiu kolorów wypisać zdanie inspirowane opowiadaniem. (Naucz się zbierać codzienne radości. We wszystkim jest coś ładnego. Zaufaj sobie. Rozsiewaj radość. Jutro też jest dzień, itd.).

· W rogu sali umieścić należy niebieskie wiaderko z wystającą tęczą wyciętą z papieru. Każde dziecko niech napisze na kartce nazwę czegoś, co uważa za ładne i niech doczepi kartkę do tęczy.

 

Również Pismo św. opowiada

 

· Katecheta może pomóc starszym dzieciom w wyszukaniu w Piśmie św. określeń wyrażających Opatrzność Bożą.

Oblicze Boga w Piśmie św. jest obliczem Ojca, który czuwa. nad stworzeniami i troszczy się o zaspokajanie ich potrzeb.

· Można opowiedzieć dzieciom historię Józefa.

· Warto pomodlić się Psalmem 145 (144). "Jahwe strzeże wszystkich, którzy Go miłują".

 

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin