impreza3.doc

(30 KB) Pobierz



- Bello, dlaczego płaczesz? – Zapytał się anielski głos. A ja, stojąc jak idiotka, najprościej w świecie nie miałam pojęcia co odpowiedzieć.
- Bello?! – Ponownie usłyszałam swoje imię.
- Ja… nie wiem, co powiedzieć, nie wiedziałam, ja... – próbowałam coś powiedzieć, jakoś się wytłumaczyć. Ale nie bardzo mi to wychodziło.
- Kochany, wszystkiego najlepszego. – I rzuciłam mu się przy tym na szyję. Myślałam, że mnie postawi zaskoczony nagłą zmianą mojego zachowanie, ale ten zaczął mną obracać w powietrzu. A ja wymamrotałam mu przy tym do ucha:
- Żebyś był zawsze szczęśliwy
- Ty jesteś dla mnie tym, co najlepsze, to dzięki Tobie jestem szczęśliwy. – Usłyszałam w odpowiedzi, po czym Edward postawił mnie na ziemi, a cała rodzina zaczęła bić prawo.
Zaczęłam zastanawiać się jak będzie wyglądać to przyjęcie, bo przecież nie będziemy siedzieć przy stole pełnym jedzenia, smakując się w torcie urodzinowym. Przez głowę przeszła mi wizja tego, że to ja mogłabym być tym tortem urodzinowym, ale szybko odgoniłam tą zabawną dla siebie myśl, bo wszyscy zaczęli składać życzenia Edwardowi.
- Wszystkiego najlepszego – usłyszałam obok siebie jeszcze kilka razy.
Moja ciekawość wzięła górę.
- Alice? – spytałam. – Powiesz mi, co będziemy robić? Nie bardzo wiem, co planujesz.
- Och! Poczekaj, aż wejdziemy do salonu! – Odpowiedziała mi swoim melodyjnym głosikiem.
Pomyślałam, że może być naprawdę fajnie, zwłaszcza, że są to urodziny mojego ukochanego.
Wszyscy ruszyliśmy w stronę salonu. Szłam z Edwardem za rękę i zdałam sobie z czegoś bardzo poważnego sprawę.
- Nie mam dla Ciebie prezentu! – Krzyknęłam nagle. Wszyscy spojrzeli na mnie.
Usłyszałam śmiech Edwarda i nachylając się do mojego ucha powiedział:
- Kochanie, Ty jesteś najwspanialszym prezentem, jaki mogłem kiedykolwiek dostać. – I pocałował mnie przy tym w szyję. Było mi trochę głupio, ale z drugiej strony przecież nie wiedziałam nic o jego urodzinach.
I wtedy weszliśmy do salonu, a ja stanęłam jakby mnie ktoś gwoździami do podłogi przybił. Byłam przerażona. Edward natychmiast zauważył naglą zmianę mojego nastroju i spojrzał na Jaspera.
- Nic się nie martw. – Usłyszałam anielski głos Edwarda. Poczułam jak Alice łapie mnie pod rękę. Poczułam się trochę lepiej, pewnie dzięki Jasperowi. Musiałam wyglądać bardzo komicznie, bo wtedy właśnie jedna z siedzących na kanapie w salonie wampirzyc wstała z uśmiechem.
Tak, w salonie siedziały trzy wampirzyce wraz z towarzyszami. Zakładałam, że to kuzynki Cullenów z Denalii. Były piękne, a ich towarzysze przystojni. Oczywiście żaden nie dorównywał Edwardowi, mojemu Edwardowi. Nagle pojawiło się w moim sercu ukłucie zazdrości, potem żal, dlaczego ja tak nie mogę wyglądać, a potem znowu powróciłam do przerażenia. Jasper zachichotał, a wraz z nim Edward, który pewnie wyczytał w jego głowie wzmiankę o zazdrości.
Poczułam jak Edward ciągnie mnie za ramię, żebyśmy podeszli bliżej, a Alice, która trzymała mnie do tej pory pod ręką zacisnęła swoje palce mocniej, jakby miało to na celu uniemożliwienie mi ucieczki.
Obejrzałam się i dopiero teraz zauważyłam jak ubrani są wszyscy. Alice, Rosalie i Esme miały na sobie piękne suknie wieczorowe, a panowie garnitury. Dokładnie to samo tyczyło się gości.
Tylko ja i Edward byliśmy ubrani normalnie. Odetchnęłam głęboko i podeszłam bliżej.
- Cześć, jestem Tanya, miło mi Ciebie w końcu poznać Bello!
- Hej, mi również miło, dużo o Tobie słyszałam. – Odpowiedziałam
- Na pewno nie więcej niż ja o Tobie. – W przyjaznym geście wyciągnęła ku mnie ręce. Edward i Alice puścili mnie, a Tanya uściskała. Było to bardzo miłe z jej strony. Odwzajemniłam jej uścisk, obejmując ją.
- Proszę, poznaj moje siostry. – Mówiąc to pozostałe dwie wampirzyce wstały.
- Witaj, jestem Kate – Powiedziała jedna z nich.
- A ja Irina – usłyszałam znowu.
Obydwie poszły w ślady siostry i przytuliły mnie w przyjaznym geście. Było to bardzo miłe z ich strony.
- To są nasi towarzysze na dzisiejszy wieczór: Robert, Tom i Dominik.
- Miło nam cię poznać Bello. – Każdy z nich podał mi rękę i serdecznie ją uścisnął.
- No! To skoro już się zapoznaliście porywam Belle na chwileczkę.
- Alice? Ale, po co? – Zapytałam zdezorientowana.
- Musisz się odpowiednio ubrać. – No tak można było się tego domyślić. – A co z Edwardem? – Spojrzałam na jego ubranie.
- Och, myślę, że on sam sobie poradzi z ubraniem się. Zaraz wrócimy.
I Alice porwała mnie na piętro. Weszłyśmy do pokoju, zobaczyłam na stoliku jakieś kosmetyki przeznaczone dla mnie. Ale nie to tak przyciągnęło moją uwagę. Na wieszaku wisiała piękna suknia. Była naprawdę śliczna, uszyta z czarnej satyny, z ramiączkami. Sięgała mi do kolan. Dekolt był wycięty w literę V.
- Edward padnie jak cię zobaczy. – Zachichotała Alice. – Najpierw makijaż i włosy.
Pomyślałam, że spędzimy tutaj naprawdę sporo czasu, ale Alice z makijażem uwinęła się naprawdę szybko. Włosy upięła mi w kok, pozwalając kilku pasmom włosów swobodnie opaść.
Teraz sukienka.
- Masz i ubierz to. – Rzuciła we mnie czarną bielizną.
Bez jakich zahamować ściągnęłam swoje ubranie, pozostając naga, bo przecież to była Alice. Alice która po wypadku na wiosnę ubiegłego roku, podczas gdy miałam nogę w gipsie i połamane żebra pomagała mi w tak krępujących dla Charliego czynnościach jak kąpiel, pomoc z ubiorem czy toaletą.
Ubrałam bieliznę, Alice poprawiła mi biustonosz tak, aby ten lepiej podtrzymywał biust.
Wciągnęła mi przez głowę sukienkę. Zapięła zamek i klasnęła w ręce.
- Jeszcze tylko buty – dodała i wyciągnęła pudełko z szafy.
Buty była na szpilkach, ale nie przerażało mnie to już tak bardzo. Z doświadczenia wiedziałam, że przy Edwardzie nawet w takich butach nic mi nie grozi. Buty były skromne, ale eleganckie. Z pewnością jakieś dobrej firmy. Założyłam je i doszłam do wniosku, że są naprawdę wygodne.
- No, gotowe. – Alice uśmiechała się od ucha do ucha.
- Może pozwolisz mi zobaczyć się w lustrze? – Byłam ciekawa ekspresowej pracy mojej przyjaciółki.
- Ach, tak, tak, oczywiście. – Uśmiechnęła się serdecznie i odsłoniła wielkie lustro.
Ze zdziwienia rozdziawiłam usta. Pomimo tego, że Alice miała nie więcej jak 5 minut na to wszystko, wyglądałam tak, jakby pracował nade mną sztab specjalistów.
- Wiedziałam, że ci się spodoba. Teraz tylko chcę zobaczyć reakcję Edwarda. – Mówiąc to pociągnęła mnie za rękę i wyprowadziła z pokoju.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin