1. Horacjański ideał życia
W odzie „O co poeta prosi Apollina” zaprezentował swoją postawę filozoficzną. Swoje poglądy oparł na dwóch szkołach filozoficznych: epikurejczykach (szukali szczęścia i celu życia w zaspokajaniu przyjemności duchowych) i stoikach (głosili pielęgnowanie w sobie cnoty, rozwijanie intelektu, uniezależnienie od pokus i smutków świata a otaczający świat przyjmowali ze spokojem - „stoicki spokój”). W odzie tej połączył obie te ideologie. Od stoików wziął rozum i umiar jako główne kryteria w korzystaniu z dóbr materialnych. Poeta nie pragnie bogactw ani życia w dostatku. Epikureizm zauważamy w chęci dożycia łagodnej starości. W życiu najbardziej liczą się rozum, sprawny umysł, dobre zdrowie i pogodna starość. Należy żyć zgonie z otaczającą nas naturą.
Horacjanizm - podstawowe założenia
· apoteoza (uwznioślenie) i afirmacja (wychwalanie) życia, istnienia, które samo w sobie jest wielką radością
· złoty środek - zachowanie umiaru i dystansu we wszystkim co się robi, nie zabieganie o dobra materialne ,nie popadanie w euforię lub smutek
· życie chwilą - Carpe diem (chwytaj chwilę), odrzucenie trosk przeszłości i przyszłości, optymizm i nie przejmowanie się śmiercią
„Bogurodzica” jest najwspanialszą i najstarszą polską pieśnią religijną. Nie znamy dokładnej daty jej powstania. Jej powstanie wiąże się z okresem pomiędzy wiekiem X i XIV, a najczęściej przyjmuje się pierwszą połowę wieku XIII. Z powstaniem „Bogurodzicy” w X wieku wiąże się legenda, przypisująca jej autorstwo świętemu Wojciechowi. Był on jednak biskupem przybyłym z Czech i prawdopodobnie nie znał dobrze języka polskiego. Autor pieśni jest nieznany, mógł nim być wykształcony mnich średniowieczny. „Bogurodzica jest wzorowana na uroczystych tekstach łacińskich. Nie jest to jednak przekład, ale utwór oryginalny.
Najstarszy zachowany odpis „Bogurodzicy” tzw. Krakowski pierwszy pochodzi z roku 1407. Obejmuje on dwie zwrotki. Pierwsza skierowana jest do Matki Bożej, druga do Jezusa za pośrednictwem Jana Chrzciciela. Z 1408 roku pochodzi odpis krakowski drugi. Liczy on już 14 zwrotek. Do dwóch pierwszych dołączono pieśni pasyjne (wielkanocne) i pieśni litaniczne skierowane do różnych świętych.
O ogólnonarodowym znaczeniu „Bogurodzicy” świadczy umieszczenie jej we wstępie do Statutu Łaskiego z 1506 roku - także pierwszy drukowany. Statut Łaskiego był zbiorem praw polskich. Z kroniki Jana Długosza dowiadujemy się, że Bogurodzica była śpiewana przed bitwami pod Grunwaldem i Warną. Miała wtedy charakter pieśni patriotycznej. Był to hymn koronacyjny pierwszych Jagiellonów. Bogurodzica straciła swe znaczenie w drugiej połowie wieku XVI. Z zapomnienia wydobył ją nurt poezji patriotycznej XIX wieku (narodowo-wyzwoleńczej). Świadczy o tym między innymi przedruk Bogurodzicy przez Niemcewicza w „Śpiewach historycznych”. Nawiązuje do niej także Juliusz Słowacki w hymnie napisanym na wieść o wybuchu powstania listopadowego pt. „Bogurodzica”. Do pieśni tej nawiązuje Sienkiewicz w „Krzyżakach” i „Potopie” oraz młodzi poeci okresu okupacji np. Baczyński - „Modlitwa do Bogurodzicy”.
Pierwsza strofa to apostrofa do Matki Boskiej, którą autor w imieniu zbiorowości prosi o pozyskanie dla ludzi łaski jej syna - Chrystusa. Druga strofa to apostrofa do Chrystusa. Za pośrednictwem Chrzciciela autor prosi o spełnienie próśb ludzi. Zwrotki przedziela powtarzający się zwrot „Kyrieleison”.
Kompozycja utworu i jego intelektualny charakter przypomina porządek naukowego traktatu godzącego (zgodnie z wymogami scholastyki) prawa wiary i rozumu. Matka Boga, Dziewica, Pośredniczka jawi się tutaj jako wyposażona w godności przypisane jej dogmatycznie. Dalsze osoby występujące w tekście - Chrystus, Bóg i Jan Chrzciciel - tworzą z Marią święty zespół czterech osób. Jest to liczba symboliczna, odnosi się do czterech cnót (męstwo, sprawiedliwość, umiarkowanie, roztropność). Liczba ta obok trójki, dziewiątki, dziesiątki, bywała często eksponowana w średniowiecznej sztuce np. z kwadratowych kamieni budowano wczesnośredniowieczne romańskie świątynie.
Jak typowy wiersz średniowieczny „Bogurodzica” jest wierszem rymowo-zdaniowym (asylabicznym). Nie przestrzega jednakowego rozmiaru sylabicznego w każdym wersie. Typowy dla utworów średniowiecznych był także ich meliczny charakter, „Bogurodzica” znakomicie nadaje się do śpiewania. Występują rymy wewnętrzne - „Bogurodzica, dziewica” i rymy zewnętrzne - „sławiena, zwolena”. Charakterystyczna jest także intonacja rosnąco-opadająca. Wynika ona ze zgodności zdań lub jednorodnych członów zdań z długością wersu.
W „Bogurodzicy” odnajdujemy wiele starych form językowych, dziś już nie stosownych. Przykładem są zmiany fonetyczne - brak przegłosu, tłumaczony wpływem czeskim, związany z hipotezą autorstwa świętego Wojciecha. Przegłos to dawny proces fonetyczny polegający na przejściu w określonej pozycji „e” w „a” lub „o”:
słowiena - sławiona
zwolena - zwolona
Obecnie nie używane formy trybu rozkazującego: zyszczy, spuści, napełń, słysz. Cechą charakterystyczną jest niezgodność przypadków:
Bogu + rodzica
r.m. lp, C + r.m. lp, D
Zmieniona forma „Bogarodzica” pojawiła się w drugim odpisie krakowskim. W utworze tym występuje wiele archaizmów np.: Gospodzina, Krzciciela, zwolena, Bożyc. Bożycze to forma wołacza od rzeczownika Bożyc (syn Boga). Jest to forma petronimiczna z języka rosyjskiego. Zwrot „Bogiem sławiena” dzisiaj zastępujemy rzeczownikiem z przyimkiem: przez Boga sławiona.
Mikołaj Sęp-Szarzyński jest poetą przełomu - Renesansu i Baroku (żył w Odrodzeniu, ale treści mają charakter barokowy)
"O nietrwałej miłości świata tego"
W wierszu tym można dostrzec, że pogląd autora na świat, człowieka i wartości różni się istotnie od poglądów ludzi Odrodzenia, którzy cenili wartości ziemskie i głosili apoteozę życia doczesnego ("Na zdrowie", "Na dom w Czarnolesie", "Nie porzucaj nadzieje..." Kochanowskiego, "Żywot człowieka poczciwego" Reja). Szarzyński uważa te wartości za ulotne, które nigdy nie dadzą człowiekowi pełni szczęścia. Jedyną prawdziwą i pewną ostoją jest Bóg i miłość do Niego.
"O wojnie naszej, którą wiedziemy z Szatanem, Światem i ciałem"
Człowiek skazany jest na nieustanną walkę (bojo-wanie - byt nasz podniebny) z pokusami i własną cielesnością i słabością. Widać tu wyraźne ślady filozofii św. Augustyna, który twierdził, że człowiek, zawieszony pomiędzy bytami anielskimi i zwierzęcymi, skazany jest na wieczne rozdarcie pomiędzy ciałem a duchem. Szarzyński pisze: "[...] Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie [...]"Podobnie jak w wierszu poprzednim jedyną nadzieją i ostoją jest Bóg.
W wyżej omówionych wierszach widać wyraźnie cechy stylistyki barokowej. Autor używa wielu wyszukanych metafor, stosuje także inwersję. Podobnie jak późniejszych twórców nurtu religijnego (Naborowski) cechuje Szarzyńskiego niepokój metafizyczny. Poezja jego - to poezja refleksyjno - filozoficzna, poszukująca miejsca człowieka w trudnym, targanym sprzecznościami świecie.
Sonet IV
Człowiek walczy z pokusami i słabościami świata. Pierwsza strofa mówi o sytuacji człowieka w świecie. Ciągła walka z hetmanem ciemności-szatanem, który popycha ludzi do zła. Ciało dąży do przyjemności i szkodzi duszy. Pokój duszy jest szczęściem, ale dusza ludzka nie ma spokoju i musi walczyć. Jest to dramatyzm ludzkiego życia. Człowiek jest skazany na rozdwojenie między pragnieniem, a niespełnieniem. Różni się to od humanizmu chrześcijańskiego w którym nie ma diabła w przeciwieństwie do liryki Sępa-Szarzyńskiego.
Świat jest miejscem gdzie czekają na ludzi pokusy prowadzące do nieszczęścia i braku zbawienia. Człowiek uzależniony jest od czynników zewnętrznych. Dusza i ciało to dwie części ludzkiej naatury. Ciało jest prymitywnie ziemskie i pragnie rozkoszy. Dusza zaś dąży do doskonałości, obce są jej pragnienia ziemskie. Stąd ból w człowieku w pragnieniu rozkoszy i jednoczesnym dążeniu duszy do doskonałości. Człowiek może zwyciężyć tylko przy pomocy Boga. Sam jest słaby i wątły i nie radzi sobie z rozdwojeniem. W świecie stworzonym przez Boga, panoszy się szatan, a człowiek skazany jest na walkę, której patronuje Bóg. Świat nie jest doskonałością. Bóg w swej wielkości pozostaje niewzruszony i obojętny.
Sonet V - "O nietrwałej miłości..."
Człowiek pragnie miłości, ale miłując traci z oczu cel życia. Zaślepiony miłością nie dostrzega prawdziwych wartości. Gdy człowiek nie kocha to ciało się smuci, a dusza raduje. Miłość to właściwość ludzkiego życia. Jest nie trwała i prowadzi do cierpienia. Ponownie widzimy, że człowiek zawieszony jest między pragnieniem, a nie spełnieniem. Człowiek nie może być szczęśliwy. Gdy kocha to też czegoś mu brakuje. Nie może być szczęśliwy. Czy kocha czy też nie kocha.
Człowiek zawieszony jest pomiędzy dobrem, a złem.
Człowiek by być w pełni człowiekiem musi podjąć walkę. Dopiero w chwili śmierci człowiek zyskuje pokój.
Mikołaj Sęp-Szarzyński tworzył poezję będącą pomostem renesansu i baroku. W utworach prezentowanych wyrzej elementy renesansu to:
1) miłość do życia, fakt iż przemijanie nie umniejsza jego wartości. Poeta pragnie żyć.
2) Walka z szatanem, ale nie odmalowuje strasznych obrazów szatana i śmierci (pełnych grozy)
3) Człowiek to istota godna i szlachetna choćby przez trud walki jaką podejmuje
Poeta doctus, uczony w rzemiośle poetyckim, na wzór humanistów.
Treny są ostatnim z wielkich dzieł Jana Kochanowskiego. Powstały później niż fraszki, pieśni, psałterz. Dość powszechna jest opinia, że to najwybitniejsze dzieło w dorobku poety, ukoronowanie twórczości. Uważa się także, że jest to jej podsumowanie, a zarazem wszechstronna polemika, a ściślej autopolemika z podstawowymi założeniami własnej filozofii. Treny są pamiętnikiem cierpienia oraz zrodzonych z tego cierpienia przemyśleń i przewartościowań, są więc ważnym świadectwem przygód człowieka myślącego epoki renesansu. Stosunkowo niedawno zauważono, że treny są dziełem złożonym, wielowarstwowym, do niedawna odczytywanym jako poezja ojcowskiej miłości i bólu. W interpretacji dominował wątek osobisto-rodzinny, natomiast w nowszych badaniach kierunek zainteresowań krytyki przesunął się w stronę problematyki filozoficznej i ogólnoludzkich refleksji wpisanych w to dzieło. Treny są świadectwem załamania się poglądu. renesansowego i kryzysu filozoficznego. Treny przynoszą odwołanie dawnego „wyznania wiary” zawartego w pieśniach, zaprzeczenie filozoficznych i religijnych aspektów światopoglądowych człowieka renesansu. Z bolesną ironią traktuje poeta mądrość najwyższą obok cnoty wartości humanistycznych koncepcji człowieka, który pisał swoje wcześniejsze dzieła ( „Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi” ). W trenie IX poddaje w wątpliwość wartości mądrości, która, jak głosił wcześniej, ma uzbroić człowieka przeciw wszystkim przeciwnością losu. Jest to przede wszystkim polemika z tezami stoików, a głównie z ich popularyzatorem „Alpinem wymownym” (tren XVI), czyli Cyceronem. W trenie IX przywołuje poglądy Cycerona po to, by pokazać ich nieskuteczność. Mądrość, która zdaniem Cycerona wykorzenić wszystkie smutki, jak ironizuje poeta „nieledwie może uczynić człowieka aniołem”, okazuje się zdaniem Kochanowskiego nieprzydatna i złudna w obliczu nieszczęścia. Tak więc polemika ze Stoikami jest zarazem polemiką z własną recepcją stoicyzmu. Kochanowski zdaje się mówić, że w obliczu śmierci i cierpienia wszystkie poglądy i ideały okazują się złudne, chociaż wydają się być oparte na najbardziej niewzruszonych postawach: na ładzie moralnym i religijnych dogmatach. W kontekście trenów zarówno ład okazuje się złudzeniem, jak również religijne dogmaty tracą wartość pewników, zostają opatrzone znakami zapytania.
W trenie X ukazane są wątpliwości i pytania dotyczące ważnych dla Kochanowskiego poglądów religijnych, tj. życia pozagrobowego. Można powiedzieć, że dla tego trenu fundamentalne staje się pytanie: „Dokąd duch idzie z ciała?” Zrozpaczony ojciec poszukuje córki w różnych regionach wszechświata, w różnych sferach metafizycznych. Nurtuje go pytanie dotyczące ludzkiego istnienia nieśmiertelnej duszy, istnienia ludzkiego cierpienia. Pada pytanie: „Gdziekolwiek jesteś, jeśliś jest?”
Tren XI zawiera gorzkie stwierdzenie „fraszka-cnota”, rzecz bez wartości znaczenia. Zostaje więc tu zakwestionowane określenie cnoty jako nieprzemijającej, niezniszczalnej. Łączy się to z poddaniem w wątpliwość podstawowej zasady ładu moralnego, tj. Bożej sprawiedliwości. Poeta pyta: „Kogo kiedy pobożność jego ratowała, Kogo dobroć przypadku złego uchowała?”. Pojawia się nieznajomy wróg, który „miesza ludzkie sprawy”, przez wielu krytyków interpretowany jako szatan, synonim złej mocy. Krytycy dostrzegają także podobieństwo z Wielką Improwizacją. W obu przypadkach występują gorzkie doświadczenia życiowe, ojciec pozbawiony córki, aresztowany człowiek, przedmiot refleksji o losie człowieka, ludzkiej egzystencji, o prawach nimi kierujących. Łączy oba utwory bunt przeciwko niebu i Bogu, Konrad prawie nazywa go carem. W obu przypadkach cierpienie prowadzi do bluźnierstwa. Wyraża też poeta zwątpienie w możliwości poznawcze rozumu ludzkiego ( „Sny ludzkie, sny płoche nas bawią” ). Tak więc treny są przyznanie się poety myśliciela do porażki, bezskuteczności własnych rad znanych z wcześniejszych utworów, świadectwem rozczarowania się do filozofii. Treny są pełne ducha polemiki i konfrontacji. Polski poeta zarzuca Cyceronowi w trenie XVI rozbieżność między słowem a czynem: „Wywiodłeś wszystkim, nie wywiodłeś sobie, / Łacniej rzec widzę, ni li czynić tobie.”. Kochanowski twierdzi, że pisać o smutku i cierpieniu łatwo pisać, gdy świat mamy „po wolnej”. Z tych przesłanek wywodzi się w trenach przyznanie ludzkiego prawa do łez i rozpaczy. W jednym z trenów dowodzi, że:” Jemu w smutku żałowanie jest prawem człowieka”, któremu „mocowanie się z przyrodzeniem nie może przynieść ulgi”. Jest to zarazem polemika z zasadą: „Prózno płakać” i poglądem Cycerona, że smutek i łzy nie przystoją mężczyźnie. Poeta odpowiada w trenie XVII Cyceronowi „Próżne są ludzkie wywody, żeby szkodą nie zwać szkody /(...)/bo mając zranioną duszę, rad i nie rad płakać muszę”. Głosi więc poeta obronę ludzkiego prawa do płaczu i boleści, a także formułuje nową tezę, że „Człowiek nie kamień”. Wyraża on przekonanie, że człowiek jest uzależniony nie tylko od kaprysów fortuny, ale także od własnej świadomości. „Człowiek nie kamień, / I jako się stanie fortuna, / Takich myśli nas nabawi”. Przedstawia tezę, że psychika ludzka nie jest raz na zawsze ukształtowana, reakcje człowieka są zmienne, zmieniają się też okoliczności życia.
Cykl trenów opowiada nie tylko o kryzysie światopoglądu, ale o poszukiwaniu nowego ładu i odbudowie nowego światopoglądu. Istotnym elementem jest tren XVII. Rozpoczyna się od zdania: „Pańska ręka mnie dotknęła”, a kończy się stwierdzeniem, że skoro złudna okazała się nadzieja na pomoc rozumu, to cierpienie Bóg tylko może hamować. Stąd tren XVII jest modlitewnym psalmem, prośbą do Boga o litość. Zaczyna się pełne strachu wyznanie: „ My nieposłuszne Panie dzieci twoje”, oraz uznaniem swoich grzechów: „ Wielkie przed tobą są występy moje”, a kończy błaganiem o litość: „Użyj dziś panie nade mną litości”. Kochanowski odwołuje swoje bluźnierstwa, odżegnując się od sporu z Bogiem. Tren XIX albo Sen jest próbą uzdrowienia się, pocieszenia, odbudowania dążenia do uspokojenia . Pojawia się tu wiele pocieszeń zgodnie z antyczną konwencją, a więc po pierwsze refleksja o zbawczym działaniu czasu, które daje uwolnienie od cierpienia, przywrócona wiara w życie pozagrobowe (śpiącemu poecie ukazuje się matka z Urszulką). Trzecia refleksja, której źródłem jest stwierdzenie: „wspólnej doli człowieczej”, pewnej powszechności praw ludzkiej egzystencji. Tren XIX przywraca znaczenie rozumowi , Potwierdza wartość zdobytej mądrości, wartość cnoty. Tren zamyka bardzo istotne dla nowej filozofii stwierdzenie o konieczności przygotowania się na „ oboje fortunę” i zarazem zawarta jest tutaj praktyczna wskazówka jak w świecie podległym Fortunie postępować. Udziela nauki: „ Tego się synu trzymaj, a ludzkie przygody ludzkie noś. / Jeden jest pan smutku i nagrody.” Tak więc w tej nauce zawarty jest nakaz znoszenia ludzkiej doli po ludzku, z godnością, ze zrozumieniem, że ludzką rzeczą jest i radość i cierpienie. Nakaz ten jest zarazem odwrotnością formuły wyrażonej w pieśniach: „Na szczęście wszelakie, serce ma być jednakie”. Kochanowski wbrew Cyceronowi przyznaje prawo do płaczu i rozpaczy. W trenach rozwinął się nurt człowieka, wyjątkowo obecny w twórczości Jana Kochanowskiego. Zostaje zdegradowany przez cierpienie i staje się jednym z wielu. A zarazem degradacja człowieka wyjątkowego prowadzi poetę do odzyskania przez niego pełni człowieczeństwa.
- poezja Morsztyna prawie w całości poświęcona jest kultowi miłości cielesnej;
- jej szokująca niekiedy zmysłowość, swawolność, ale i ozdobna elegancja odpowiadały barokowemu ideałowi oryginalności, niezwykłości i kunsztowności;
- pomimo sensualnej tematyki postać kobiety nie uzyskuje w tej poezji wyrazistego, cielesnego kształtu, to raczej opowieść o grze zmysłów mężczyzny złaknionego obcowania z kobietą; aby tę grę zmysłów przedstawić, Morsztyn prowadził grę słowami, powoływał do istnienia coraz to nowsze koncepty, pozwalające na igranie znaczeniem słów zestawianych często antytetycznie (przeciwstawnie) ze szczególną dbałością o uzyskanie paradoksalnego albo ironicznego efektu;
„Do trupa”
· szereg antytez, na których oparty jest cały wywód podmiotu lirycznego „ty nic nie czujesz, ja cierpię srodze”;
· podobieństwo między trupem a zakochanym: „Leżysz zabity i jam też zabity; Ty –strzałą śmierci, ja strzałą miłości”; trup okryty jest żałobnym płutnem, zakochany zaś pogrążony w ciemnościach rozpaczy; obaj nie mogą niczego dokonać: zmarły w sensie fizycznym, natomiast zakochanydlatego, iż nie kieruje się rozumem, lecz uczuciami;
· następnie autor dokonuje zestawienia różnic między trupem a zakochanym: trup – symbolem spokoju, niezmienności, nie czułym na ból, przemijalny; zakochany – często płacze, tęskni, rozpacza, bardzo cierpi, uczucie wydaje się mu ogniem piekielnym, ma świadomość, iż miłość to ogromny żywioł, którego nie sposób pokonać;
· miłość jest wg. Morsztyna fenomenem ziemskiego szczęścia, wprawdzie przemija jak wszystko, co ziemskie, ale jednocześnie przeżywanie miłości przybliża człowieka do czegoś, co nieprzemijające, wyższe nad ziemskie prawa; nie usiłuje miłości definiować przez pryzmat teorii filozoficznych, lecz przez doznania podmiotu lirycznego;
· porównanie trupa z zakochanym jest hiperbolą cierpień związanych z miłością – koncept barokowy;
- w poezji Morsztyna „forma staje się równie ważna jak treść, a nawet ważniejsza, bo ją sobie podporządkowuje”;
Mikołaj Sęp-Szarzyński żył w tym samym czasie co Jan Kochanowski; gdy zmarł w 1581 roku Kochanowski jeszcze żył (do 1584 roku). Wielu historyków literatury zalicza go do baroku (następnej epoki). Wybitny znawca baroku profesor Hernas w swojej pracy zatytułowanej "Barok" przedstawia twórczość Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego w rozdziale "Poeci metafizyczni" obok Sebastiana Grabowieckiego, Stanisława Grochowskiego, Kaspra Twardowskiego - poetów barokowych. Traktuje go więc jak poetę barokowego.
Twórczość Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego przynosi nowe spojrzenie na człowieka, na sens ludzkiej egzystencji niż to, które miało miejsce w Renesansie. W poezji Sępa-Szarzyńskiego pojawiają się tony obce renesansowej pogodzie i radości życia, które mamy u Kochanowskiego. Otóż poezja Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego jest zapowiedzią zmian w literaturze, które przyniesie humanizm barokowy, czasy kontrreformacji. Poezja Sępa-Szarzyńskiego jest zapowiedzią kryzysu renesansowych dążeń do pogodzenia wartości ziemskich i wiecznych. Kryzys ten doprowadza w baroku do rozbicia tej jedności i do uformowania się dwóch opozycyjnych nurtów: poezji metafizycznej i światowych rozkoszy. Sęp-Szarzyński mieści się według profesora Hernasa w nurcie poezji metafizycznej, widzi w nim przedstawiciela baroku. Zostawia on po sobie tylko jeden tomik "Rytmy albo wiersze polskie"....
savanka17