!Lew Tołstoj - Wojna i pokój (tom 3 i 4).txt

(1657 KB) Pobierz
Aby rozpoczšć lekturę, 
kliknij na taki przycisk , 
który da ci pełny dostęp do spisu treci ksišżki. 
Jeli chcesz połšczyć się z Portem Wydawniczym 
LITERATURA.NET.PL 
kliknij na logo poniżej.
LEW TOŁSTOJ 
Wojna i pokój 
TOM III i IV 
Tłumaczył Andrzej Stawar 
1
Copyright by Tower Press 
Wydawnictwo Tower Press  
Gdańsk 2001 
2
Tom trzeci 
CZĘĆ PIERWSZA 
3
I 
Z końcem roku 1811 zaczęło się wzmożone zbrojenie i koncentrowanie sił Europy 
Zachodniej, a w roku 1812 wszystkie te siły  miliony ludzi (liczšc i tych, którzy przewozili 
armię i żywili jš)  ruszyły z Zachodu na Wschód, ku granicom Rosji, dokšd również od roku 
1811 cišgały siły Rosji. 12 czerwca siły Europy Zachodniej przekroczyły granice Rosji i 
zaczęła się wojna, czyli dokonało się wydarzenie sprzeczne z rozsšdkiem człowieka i jego 
naturš. Miliony ludzi dopuszczały się wobec siebie tak niezliczonego mnóstwa zbrodni, oszustw, 
zdrad, kradzieży, podrabiania i puszczania w obieg fałszywych banknotów, grabieży, podpaleń i 
morderstw, że kroniki wszystkich sšdów wiata przez całe wieki by ich nie zebrały, a przecie 
ludzie, którzy w owym czasie dopuszczali się tych zbrodni, nie uważali ich za zbrodnie. 
Co wywołało to niezwykłe wydarzenie? Jakie były jego przyczyny? Historycy mówiš z 
naiwnym przewiadczeniem, że przyczynami owego wydarzenia były: zniewaga uczyniona 
księciu Oldenburskiemu, nieprzestrzeganie systemu kontynentalnego, żšdza władzy Napoleona, 
nieustępliwoć Aleksandra, błędy dyplomatów itd. 
A zatem wystarczyło, by Mettemich, Rumiancew czy Talleyrand zrobił mały wysiłek między 
audiencjš a rautem i zręczniej napisał papierek lub by Napoleon napisał do Aleksandra: 
Monsieur, mon frere, je consens a rendre le duche au duc d'0ldenbourg1 a wojny by nie było. 
Zrozumiałe, że współczesnym tak sprawa się przedstawiała. Zrozumiałe, iż Napoleonowi 
wydawało się, że przyczynš wojny były intrygi Anglii (jak włanie mówił na Wyspie w. 
Heleny), zrozumiałe, że członkom gabinetu angielskiego wydawało się, że przyczynš wojny była 
żšdza władzy Napoleona; iż księciu Oldenburskiemu zdawało się, że przyczynš wojny był 
dokonany przeciw niemu akt gwałtu, iż kupcom zdawało się, że przyczynš wojny był system 
kontynentalny, który rujnował Europę; iż starym żołnierzom i generałom zdawało się, że głównš 
przyczynš była koniecznoć użycia ich w akcji; legitymistom za onego czasu  że koniecznie 
należało przywrócić les bons principes2, a dyplomatom owego czasu  iż wszystko stało się 
dlatego, że sojusz Rosji z Austriš w roku 1809 był nie doć misternie ukryty przed Napoleonem i 
że memorandum nr 178 było niezręcznie ułożone. Zrozumiałe, że te przyczyny i jeszcze 
niezliczonš i nieskończonš iloć przyczyn, których liczba zależy od bezgranicznej różnorakoci 
punktów widzenia, wyobrażali sobie współczeni; ale dla nas  dla potomnych rozpatrujšcych 
cały ogrom tego zdarzenia, które się dokonało, i wnikajšcych w jego prosty i straszny sens  
przyczyny te okazujš się niedostateczne. Dla nas jest niezrozumiałe, by miliony ludzi  
chrzecijan zabijały i mordowały się wzajemnie, dlatego że Napoleon był żšdny władzy, 
Aleksander  nieustępliwy, polityka Anglii  przebiegła, a ksišżę 01-denburski  obrażony. Nie 
sposób pojšć, jaki zwišzek majš te okolicznoci z samym faktem zabójstwa i gwałtu; czemu 
1 Wasza Cesarska Moć, zgadzam się zwrócić księciu Oldenburskiemu jego księstwo. 
2 Dobre zasady 
4
wskutek tego, iż ksišżę został obrażony, tysišce ludzi z drugiego krańca Europy zabijały i 
rujnowały ludzi w guberni smoleńskiej i moskiewskiej, i były przez nich zabijane. 
Dla nas  dla potomnych, którzy nie jestemy historykami pochłoniętymi procesem 
poszukiwań i dlatego z nie zaćmionym, zdrowym rozsšdkiem rozpatrujemy to wydarzenie, 
istnieje niezliczona liczba jego przyczyn. Im bardziej zagłębiamy się w dociekaniu przyczyn, 
tym więcej ich odnajdujemy, a przyczyny te  wzięte każda z osobna czy też wszystkie razem  
wydajš się nam jednako słuszne same w sobie, jednako kłamliwe ze względu na swš nicoć w 
porównaniu z ogromem wydarzenia i jednako kłamliwe ze względu na niemożnoć (bez 
jednoczesnego udziału wszystkich innych przyczyn) wywołania zdarzenia, które się dokonało. 
Takš samš przyczynš, jak odmowa Napoleona wycofania swych wojsk za Wisłę i zwrócenia 
Księstwa Oldenburskiego, wydaje nam się i chęć lub niechęć pierwszego z brzegu kaprala 
francuskiego do ponownego wstšpienia do służby: gdyby bowiem ten kapral nie zechciał 
wstšpić do służby, gdyby nie zechciał drugi i trzeci, i tysięczny kapral i żołnierz, o tylu ludzi 
mniej byłoby w wojsku Napoleona i wojna byłaby niemożliwa. 
Gdyby Napoleon nie obraził się, iż żšdano od niego, by wycofał się za Wisłę, i gdyby nie 
kazał wojskom nacierać, nie byłoby wojny; ale gdyby wszyscy sierżanci odmówili ponownego 
wstšpienia do służby, wojna również byłaby niemożliwa. Tak samo nie mogłoby być wojny, 
gdyby nie było intryg Anglii, gdyby nie było księcia Oldenburskiego i gdyby Aleksander nie 
czuł się urażony, i gdyby w Rosji nie było samowładztwa, i gdyby nie było rewolucji 
francuskiej, a w jej następstwie dyktatury i cesarstwa, i gdyby nie było tego wszystkiego, co 
wywołało rewolucję francuskš, i tak dalej. Gdyby zabrakło jednej z tych przyczyn  nic by nie 
mogło się stać. Czyli że te wszystkie przyczyny  miliardy przyczyn  zbiegły się w tym celu, 
aby stało się to, co się stało. A zatem nic nie było wyłšcznš przyczynš wydarzenia, a wydarzenie 
to musiało się dokonać tylko dlatego, że musiało się dokonać. Miliony ludzi, wyrzekłszy się 
swych ludzkich uczuć i swego rozumu, musiało ić z Zachodu na Wschód i zabijać swych 
blinich, zupełnie tak samo, jak przed kilkunastu wiekami szły ze Wschodu na Zachód tłumy 
ludzi mordujšc podobnych sobie. 
Działania Napoleona i Aleksandra, od których słowa rzekomo zależało, żeby wydarzenie się 
dokonało lub nie dokonało, były równie mało dowolne, jak i postępowanie każdego żołnierza 
idšcego na wojnę na skutek losowania czy z poboru. Nie mogło być inaczej: toteż aby się stało 
zadoć woli Napoleona i Aleksandra (tych ludzi, od których rzekomo zależało to wydarzenie), 
konieczny był zbieg tych niezliczonych okolicznoci, z których gdyby jednej zabrakło, 
wydarzenie nie mogłoby się dokonać. Było rzeczš koniecznš, żeby miliony ludzi, którzy mieli w 
swych rękach istotnš siłę, żołnierze, którzy strzelali, wieli prowiant i armaty, żeby oni włanie 
zgodzili się wypełnić owš wolę poszczególnych słabych ludzi, żeby zostali doprowadzeni do 
tego nieskończonš liczbš skomplikowanych, różnorakich przyczyn. 
Aby wyjanić bezsensowne zjawiska (to jest takie, których sensu nie rozumiemy), 
nieunikniony jest fatalizm w historii. Im bardziej się staramy wytłumaczyć rozumowo te 
zjawiska w historii, tym stajš się one dla nas niedorzeczniejsze i niezrozumialsze. 
Każdy człowiek żyje dla siebie, korzysta ze swobody, aby osišgnšć swe osobiste cele, i całš 
swš istotš czuje, że w tej chwili może wykonać jaki czyn albo go nie wykonać, jednak jeli już 
go wykona, to ów czyn, dokonany w danym momencie, staje się nieodwracalny, staje się 
własnociš historii, w której ma znaczenie nie dowolne, lecz z góry okrelone. 
Życie każdego człowieka ma dwie strony: życie osobiste, które jest tym swobodniejsze, im 
bardziej sš abstrakcyjne zainteresowania człowieka, i życie żywiołowe, życie roju, w którym 
człowiek zmuszony jest postępować wedle narzuconych praw. 
Człowiek żyje dla siebie wiadomie, ale jest niewiadomym narzędziem do osišgania 
5
historycznych, ogólnoludzkich celów. Dokonany czyn jest nieodwracalny, i działanie człowieka, 
zbiegajšc się w czasie z milionami działań innych ludzi, nabiera historycznego znaczenia. Im 
wyżej człowiek stoi na drabinie społecznej, z im znaczniejszymi ludmi jest zwišzany, tym 
więcej władzy ma nad innymi ludmi, tym widoczniejsze staje się, iż każdy jego czyn jest z góry 
okrelony i nieuchronny. 
Serce króla  w boskim ręku. 
Król jest niewolnikiem historii. 
Historia, to jest niewiadome, społeczne, zbiorowe życie ludzkoci, posługuje się każdš 
chwilš życia królów jako narzędziem swych celów. 
Mimo że teraz, w roku 1812, Napoleonowi bardziej niż kiedykolwiek zdawało się, że od 
niego zależy, czy verser, czy też nie verser le sang de ses peuples3 (jak w ostatnim licie pisał do 
niego Aleksander), nigdy bardziej niż obecnie nie podlegał on tym nieuchronnym prawom, które 
go zmuszały (choć mu się zdawało, że działa wedle własnej woli), iż czynił dla sprawy ogólnej, 
dla historii to, co się musiało dokonać. 
Ludzie Zachodu szli na Wschód po to, by wzajemnie się zabijać. I na mocy prawa zbiegu 
przyczyn same przez się zbiegły się podporzšdkowane temu wydarzeniu tysišce drobnych 
przyczyn tego ruchu i wojny: i zarzuty nieprzestrzegania systemu kontynentalnego, i ksišżę 
Oldenburski, i ruchy wojsk do Prus, przedsięwzięte (jak się Napoleonowi wydawało) po to tylko, 
aby osišgnšć zbrojny pokój, i zamiłowanie oraz nawyk cesarza francuskiego do wojny, które 
odpowiadały nastrojowi jego narodu, i roznamiętnienie ogromem przygotowań, i wydatki na 
przygotowania, i koniecznoć zdobycia takich korzyci, które by opłaciły te wydatki, i odurzenie 
honorami w Drenie, i rokowania dyplomatyczne, które  z punktu widzenia współczesnych  
były prowadzone ze szczerym pragnieniem osišgnięcia pokoju, a które tylko raniły ambicję 
jednej i drugiej strony, i miliony milionów innych powodów podporzšdkowanych temu 
wydarzeniu, które miało nastšpić, i zbiegajšcych się z nim. 
Kiedy dojrzałe jabłko spada  czemu spada? Czy dlatego że cišży ku ziemi, czy dlatego że 
usycha rdzeń, czy dlatego że wysuszyło je słońce, że stało się za ciężkie, że wiatr je stršca, czy 
też dlatego że stojšcy na dole...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin