D18.docx

(13 KB) Pobierz

Samotny czarnowłosy chłopak stał oparty o barierkę tarasu swojej szkoły. Był tak pochłonięty własnymi myślami, że nie zauważał blondyna stojącego w progu drzwi. Nie zauważał też faktu, że ów chłopak go obserwuje. Z swojej perspektywy nie interesował się niczym innym jak dbaniem o ład i porządek w Namimori Middle School i czekaniem aż dzieciak zechce z nim walczyć, w końcu Reborn jest dość kompetentny, jak na całą tą bandę niezdar i fajtłap. Z jakiegoś powodu przyszedł mu na myśl Dino, co się potrafił zabić na swoim pejczu nawet na prostej drodze. Skarcił się w duchu, że on o tym blondynie myśli, przecież jest chłopakiem a Brykający Koń z dnia na dzień płci nie zmieni. Jego rozmyślania przerwał odgłos kroków, najwyraźniej ktoś chciał podejść do niego, więc automatycznie wyciągnął swoje osławione tonfy. Ku swojej zgrozie, ujrzał nikogo innego jak Dino.

- Czemu zakłócasz spokój mojej szkoły..?

- A tak wpadłem. A tak w ogóle… Hej. – Blondyn jak zwykle zagadnął pełen entuzjazmu, co oczywiście zadziwiło czarnowłosego, przecież on sam rzadko widział powód do jakieś radości, nawet z małego powodu.

- Um.. Wyjdź stąd, bo sam Ci pomogę. – Czarnowłosy pokazał bardziej tonfy trzymane w dłoniach, by być bardziej przekonującym w tej kwestii, a Dino chcąc nie chcąc, sobie poszedł. I tak skończyła się ich rozmowa.

***

Kusakabe został przewodniczącego Komitetu Dyscyplinarnego siedzącego na fotelu znajdującym się w pokoju należącym do tej światłej organizacji. Zauważył, że Kyo popijał teraz kawę a nie herbatę, więc coś było nie tak. Jednak wolał milczeć, jak po powrocie chłopaka z tej wycieczki dostał od niego z tonf i nawet nie wiedział za co. Zanim się odwrócił, chłopaka już nie było w pomieszczeniu. Kawa została na blacie stołu. Oczywiście niedopita.

***

Brunet poszedł spotkać się z Dino, chcąc coś wyjaśnić. Sam nie wiedział co się z nim dzieje, że tak się zachowuje i czemu o nim myśli. Drzwi otworzył nie kto inny jak Romario, od razu zapraszając go do środka. Wskazał mu fotel w przestronnie urządzonym salonie i zniknął, by podać herbatę. W tym czasie chłopak rozejrzał się wokół pokoju. Był to ładny salon, pełen stylowych, choć starych mebli w dobrym stanie. Na ścianach wisiało kilka obrazów, jednak Kyoya się na tym nie znał, więc nie mógł ocenić czy są ładne czy w jakiś sposób wartościowe. Tak się zapatrzył na zdjęcia, stojące w ramkach na komodzie, że nie zwrócił uwagi na wchodzącego gospodarza.

- Hibari..? – Sam blondyn zdziwiony aż zamrugał powiekami, że go tu widzi. Chwilę potem się uśmiechnął, co czarnowłosego po raz kolejny zdumiało. On go źle potraktował, a ten się uśmiecha, jakby się nic nie stało.

- Um.. – Mruknął coś do siebie, podchodząc bliżej do chłopaka. Zagryzł wargę jakby chciał coś powiedzieć. Powstrzymując się od wypowiedzenia paru słów, stanął na palcach i dotknął ustami warg chłopaka, zaraz się potem odsuwając.

- Hibari…? – Dino wydawał się być zakłopotany, ale powoli, bardzo powoli ten fakt do niego docierał. Hibari Kyoya do niego przyszedł. Czuł się jak zakochany bez pamięci dzieciak, ale to szczegół. Z zamyślenia wyrwał go głos czarnowłosego.

- Wracam do swojej szkoły. Do następnego razu.

- Cześć! – Zawołał za nim Brykający Koń, nie mogąc się powstrzymać od rozanielonego uśmiechu. Od razu poprosił od Romario mocną herbatę. Siedząc w fotelu, uznał, że ten dzień miał bardzo dobre zakończenie.

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin