08.TXT

(7 KB) Pobierz
CZʌ� �SMA: COOL WAR 

Nasta� kolejny mro�ny grudniowy dzie�. Radio Maryja niczego nie zapowiada�o, bo zosta�o wykupione przez �ydomasoneri�. Nikt nie wiedzia� po co takim sprytnym ludziom taka chujowa radiostacja. Kubu� Puchatek otworzy� przekrwione oko i si�gn�� po swojego ulubionego J23; podobnie jak Pilch uwa�a�, �e na kaca najlepsze jest piwo.
- Ja jebi� - zaj�cza� Kr�lik - ale musia�o by� zajebi�cie, nic nie pami�tam.
- Nawet tego jak pomyli�e� gniazdko z jak�� cipk� i potem ca�y fiut ci si� iskrzy�?! - nie m�g� si� nadziwi� Tygrysek.
- Faktycznie, osmalony jaki� - stwierdzi� beznami�tnie Kr�lik - chuj z tym...
- Bez w�tpienia - zarechota� Prosiaczek.
- Kurwa, ale tu syf, znowu trzeba b�dzie wyjeba� dywan na dw�r - jak spadnie deszcz to si� sam wypierze - stwierdzi� Puchatek.
- Brygada, idziemy do sklepu, takie ochlajparty trzeba uczci� kolejn� popijaw� - rzuci� has�o Prosiaczek
- A sk�d, pojebusie, we�miesz na to pieni�dze - sprowadzi� go na ziemi� Kr�lik - przecie� ju� wszystko przechlali�my.
- O� szit, Hjuston, �i hew problem! - wykaza� si� swym angielskim Tygrysek - co robimy?
- Dobra, dajcie mi co macie, a ja co� wykombinuj� - postanowi� Prosiaczek.
- Masz, ale jak zgarniesz kas� i sam wszystko wychlejesz, to b�dziesz mia� taki wpierdol, �e b�dziesz nas b�aga� �eby ci� dobi� - ostrzeg� go Puchatek. Prosiaczek wyruszy� z pieni�dzmi w drog�. Nim brygada zacz�a si� niecierpliwi� by� z powrotem.
- Kompletnie ochuja�e�?! Do ko�ca ci� pojeba�o?! Masz nasrane do g�owy?! Pieprzn�o ci�?! Co� ty kupi� w mord� jebany?
- Panowie, spokojnie. Puchatek, dawaj ACE - uspakaja� ich Prosiaczek.
- Ty posra�cu, tobie nawet ACE nie pomo�e, zreszt� ono jest i tak bez alkoholu - rzuci� Puchatek.
- Dawaj i nie pierdol, wiem co robi�, piszczel�wka nie jest taka z�a, tylko trzeba j� odpowiednio przyrz�dzi�. G�wno prawda �e denaturatu nie mo�na pi�! - wydar� si� Prosiaczek.
- Patrzcie, do jagodzianki dolewamy troch� ACE, to str�ca barwnik, a na dnie powstaje osad. Tera delikatnie przelewamy, tak by osad pozosta� w �rodku. Bierzemy chlebek, przekraiwamy i przes�czamy zlany p�yn. Dodajemy kwasek cytrynowy, �eby tak nie �mierdzia�o i gotowe!
- Dobra, Einstein, pij pierwszy - rozkaza� Tygrysek. Prosiaczek wprawnym ruchem wychyli� pi��dziesi�tk� wyprodukowanego trunku.
- No i jak? Dorze si� czujesz? Nie chcesz zak�si�? - brygada uwa�nie przygl�da�a si� Prosiaczkowi.
- Pa pierwym nie zak�szaju - powiedzia� z dum� Prosiaczek - To chcecie z�amasy, czy mam wypi� reszt� sam?
- No nie, co ty, kolegom by� nie da�? - Wszyscy ochoczo przyssali si� do wynalazku. Po chwili wszystkim zrobi�o si� cieplej i l�ej na duszy.
- Pi� �ycia rozkosz, a c� nam to szkodzi... - zanuci� Kr�lik.
- Dobra, dobra, ty si� tu kurwa nie rozczulaj - zgasi� go Puchatek - 0,5 na tyle os�b to troch� ma�o.
- Wszystko, co dobre szybko si� ko�czy - stwierdzi� filozoficznie K�apouchy.
- Wiem! Wiem, co zrobimy! - wydar� si� Tygrysek - p�jdziemy po Krzysia! Ta zafajdana pipa zawsze ma jak�� kas�!
Po chwili ca�a brygada ra�no si� zataczaj�c brn�a przez za�nie�ony las.
- Pierdol� to, co za pojebany klimat! Albo leje, albo jest kurewsko gor�co, albo taki mr�z, �e fujara zmniejszy�a mi si� do rozmiar�w fistaszka - biadoli� Puchatek, ogl�daj�c z trosk� swoje przyrodzenie.
- Co, kurwa, chcesz - nikt ci nie obiecywa�, �e b�dziesz �y� w normalnym kraju - zauwa�y� Kr�lik.
- He, he pojebusy, trzeba my�le� zawczasu i si� umie� zabezpieczy� - cieszy� si� Prosiaczek, kt�ry na swojego fleta za�o�y� we�nian� skarpetk�.
- O widz� chuja! Tam jest! - wykrzykn�� Tygrysek, kt�ry zauwa�y� id�cego z naprzeciwka Krzysia.
- Cze, pipa, masz szluga? - zaczepi� Krzysia Puchatek.
- Nie mam, przecie� wiecie, �e nie pal� - powiedzia� przestraszony Krzy�.
- To dorzu� si� do wina, daj dwa z�ote - podsun�� si� K�apouchy. Reszta brygady zacz�a otacza� frajera.
- Nie mam! - krzykn�� przestraszony Krzy�, patrz�c kt�r�dy uciec.
- A wiesz, �e jak znajd�, to masz wpierdol? - ostrzeg� go Puchatek.
- Ale ja naprawd� nie mam! - krzykn�� ze �zami w oczach Krzy� i zacz�� ucieka�.
- �apa� pip�! - wykrzykn�� Puchatek. Najszybszy by� Tygrysek, dogoni� zbiega i wprawny ciosem w skro� powali� go na ziemi�.
- Ty gnido, przed nami b�dziesz ucieka�?! Teraz dostaniesz wpierdol! - Tygrysek zacz�� kopa� Krzysia po g�owie, reszta te� kopa�a gdzie popad�o.
- Spok�j ju�, m�wi� kurwa, �e starczy - przywo�a� ich do porz�dku Puchatek - �ywy nam si� bardziej przyda. Poza tym nie potrzeba nam tu �adnych czarnych marszy. Obszuka� go!
- Klucze, dokumenty, pluszowy mi�, zdj�cie Szadiego z przyklejonym r�owym serduszkiem - zacz�� wymienia� Kr�lik - o, jest i portfel. Brygada! Wci�� jeste�my m�odzi, pi�kni, a teraz jeszcze bogaci! Frajer mia� 150 zeta!
- Zaraz, zaraz, niech policz� - zacz�� gor�czkowa� si� Tygrysek - je�li Wisienka kosztuje 3,40 to...
- Pami�taj o chujowej kaucji - u�wiadomi� go Prosiaczek
- No tak, czyli 3,90 to starczy nam na... 36, nie 41... - na mordzie Tygryska malowa� si� straszliwy wysi�ek - niewa�ne, no na du�o butelek! - zako�czy�.
- Eee, ci�gle te syfiaste jabole - skrzywi� si� K�apouchy, kt�ry mia� wrzody - pojed�my na Stadion i nakupujmy ruskiego spirytusu!
- Kurwa, to jest my�l - ucieszy� si� Kr�lik - wyjdzie taniej, a lepsze na te jebane mrozy!
Brygada uda�a si� na Stadion. Mieli pewne problemy z dostaniem si� na sam� g�r�, bo wsz�dzie stali policjanci. Kupowali p�yty po 10 z� i najnowsze przygody Lary Croft po 20 z�. 
- A jak pan w�adza kupi jeszcze jedn�, to trzeci� dam gratis - przymila� si� jeden z handlarzy.
- Spirit, cigariety, ru�je, spirit, cigariety, ru�je - powtarza� jak zakl�cie Rosjanin.
- Te, Wania, a skolko tego spiryta u tebja? - zacz�� Puchatek.
- Pjac litrow - odpar� ruski
- A po skolko?
- Kak dlja was - dwiesti z�otych
- To kak dlja tjebja - sto piacdziesiat. U nas niet bolsze.
- Choroszo - przypiecz�towa� transakcj� Rosjanin.
Brygada powi�kszona o baniak pow�drowa�a do domu. Pierwszy trunku spr�bowa� Prosiaczek.
- O �esz chuj, no ja nie wiem czy to na pewno jest spirytus! - stwierdzi� - Patrzcie! - i wyla� par� kropli na st�, po czym zbli�y� zapa�k�. Domkiem targn�a eksplozja, drzwi wylecia�y na dw�r, a na suficie pojawi� si� osmalony kr�g.
- K�apouchy, ty masz najd�u�szy j�zor, oce� co to za zajzajer - zakomenderowa� Tygrysek. K�apouchy poci�gn�� spory �yk, poczerwienia�, zblad�, zzielenia�, w ko�cu doszed� do siebie.
- Spoko, mo�na pi�, to normalny spiryt - w wi�kszo�ci, poza tym wyczuwam politur�, domieszki paliwa z rakiet, chyba balistycznych, par� procent HCl, spirytus drzewny, tradycyjny metanol, a co najwa�niejsze to wersja syberyjska - nie zamarza do minus 70 stopni, bo robili to na bazie borygo. Trzeba tylko rozcie�czy� wod� i obficie zagryza� og�rami. A w og�le to robili go nie w Rosji tylko na Ukrainie.
- A jak to kurwa pozna�e�?! - wszyscy nie mogli wyj�� z podziwu dla umiej�tno�ci K�apouchego.
- To proste, �woki, sp�jrzcie jak� daje po�wiat� - musieli go robi� ko�o Czarnobyla.
- No, dobra nie ma co gada�, trzeba polewa� - zauwa�y� trze�wo Kr�lik - szczeg�lnie, �e strasznie pi�dzi przez te wyjebane drzwi.
- Spoko, nied�ugo ten jebany �nieg i tak zasypie ca�e wej�cie, przynajmniej nie b�dzie wia�o - rzuci� Puchatek zaj�ty rozcie�czaniem spirytu - K�apouchy, ile to mo�e mie� procent?
- Mnie si� widzi, �e jak nic z 80.
- Dobra, to daj� 4 litry wody, b�dziemy mieli 9 literk�w ostrojebnej w�deczki. Trzeba tylko wystawi� na dw�r, �eby si� zmrozi�a.
- A jak nam j� kto� zapierdoli? - zatroszczy� si� Kr�lik.
- A niby kto?! - za�mia� si� K�apouchy - przecie� wszyscy si� nas tu boj�, �e ich zajebiemy. Jak ostatnio zobaczy�o mnie Kangurz�tko, to tak spierdala�o, �e si� rozjeba�o o drzewo. Z�by to teraz mo�e nosi� na sznurku, jako wisiorek.
�miej�c si� nasza brygada rozsiad�a si� na pod�odze, zapijaj�c w�d� i obficie zagryzaj�c konserwowymi og�rami. Na dworze zapada�a mro�na, grudniowa noc.

KONIEC CZʌCI �SMEJ.
Autor: Qba (przygody@poczta.onet.pl) 

  
copyright: Qba przygody@poczta.onet.pl, http://przygody.republika.pl
Zgłoś jeśli naruszono regulamin