House przegląda "szuflady" w kostnicy. Chase: Czego tam szukasz? House: Dzwoniłem do mamy. Nie odebrała.
House: Tak mało czasu, a tyle porno w internecie - samo się nie ściągnie
Wilson: Nie chciała zgodzić się na więcej testów, czuła się bardzo skrępowana. Musiałem ją przekonać, żeby zgodziła się chociaż na ten jeden. Dr House: Często Ci się to zdarza? Kobiety wolą umrzeć niż rozebrać się w twojej obecności?
House: Widzisz, wszyscy ze względu na laskę zakładają, że jestem pacjentem. Wilson: Więc dlaczego nie zaczniesz nosić białego płaszcza jak reszta? House: Nie chce żeby myśleli, że jestem lekarzem. House: Pacjenci zawsze chcą dowodu. Nie robimy samochodów, nie dajemy gwarancji. Carmen Electra: Mogę z powrotem założyć spodnie? House: Wolałbym nie. House: Pozwól chirurgowi obciąć ci nogę, a całą noc będzie ostrzył piłę. House: Cenisz naszą przyjaźń ponad odpowiedzialność etyczną. Wilson: Nasza przyjaźń jest odpowiedzialnością etyczną. Cuddy: Chcę żebyś założył lekarski fartuch. House: Ja chcę dwóch dni wyuzdanego seksu z kimś o wiele młodszym od ciebie. Powiedzmy dwukrotnie.
Georgia: Bardziej zwracam uwagę na kolory. I muzykę. Naprawdę ją słyszę. Mam 82 lata i powinnam grać w kanaste z innymi staruszkami, ale... teraz kiedy widzę faceta ze ślicznym tyłeczkiem... Po prostu nie mogę przestać na niego patrzeć. [patrzy na House'a] Albo na seksowną brodę. House: I myślisz, że patrzenie na ładny tyłek który ci się podoba to oznaka choroby?
Georgia: Więc go obejrzałam. I grał tam ten aktor. Ten chłopak, Ashton Kutcher. Teraz myślę o nim cały czas. Bez przerwy. House: Aha. Georgia: Przypomina mi go pan. Te same kuszące oczy. House: Ludzie często nas mylą.
Cuddy: House! Potrzebuję coś z tobą przedyskutować. House: Nie będę z tobą uprawiał seksu! Nie znowu! Jesteś kiepska w łóżku! A wszystkie te twoje desperackie administracyjne potrzeby...
House: Mówi sie że nie można żyć bez miłości, osobiście uważam ze ważniejszy jest tlen
House: Czy prawo pozwala przeprowadzać autopsje na żywych? Cuddy: naćpałeś sie?
House: Jeśli jest wtorek to mam kaca. Cuddy: Dzisiaj jest środa.
Foreman: A, Cameron, Będziesz mi potrzebna na kilka godzin. Cameron: Co sie dzieje? Foreman: Kiedy włamujesz się do cudzego domu zawsze lepiej mieć przy sobie białą laskę.
Cameron: Dr House nie lubi zajmować się pacjentami. Foreman: Czy zajmowanie się pacjentami nie jest powodem dla którego zostajemy lekarzami? House: Nie, zostajemy lekarzami żeby zajmować się chorobami. Zajmowanie się pacjentami czyni większość lekarzy żałosnymi.
Student #1: Mamy wiedzieć jak szybko węże mogą odtwarzać swój jad? House: Nie. Chyba, że macie pacjenta który został przez nie pogryziony. Wtedy to może sie przydać.
Wilson: [czyta list który Georgia zostawiła House'owi] "Lekarz władający magicznymi mocami/Mogłabym się o niego ocierać godzinami/Męski tors, brodata szczęka/Wszystko to sprawia, że przed nim klękam – " House: Odział psychiatryczny jest piętro wyżej. Wilson: " – O, House, twe wspaniałe imię / Zawróci w głowie każdej dziewczynie." Nieźle jak na 82 lata. Kazała mi to oddać swojej prawdziwej miłości. House: Co mogę powiedzieć? Bezzębne kobiety mnie kręcą. Wilson: To obrzydliwe.
House: [zażywając Vicodin] W większości przypadków ci którzy są uzależnieni są także głupi.
House: Lubię swoją nogę. Mam ją od kiedy pamiętam.
Chase: Jeśli ona nigdy nie całowała się z chłopakiem, to zakładam się, że seksu też nie uprawiała. House: Powiedz to wszystkim dziwkom, które nie chciały mnie całować w usta.
House: A ty trzymaj się z dala od pacjentki. Cameron: A co bym zrobiła? House: No cóż, dałabyś ciepło i bliskość umierającej dziewczynce wkradając się w jej łaski; skończyłoby się na walce o prawa do opieki.
Cuddy: Mówisz o pozbawieniu jej życia. House: Tylko na chwilę, potem postawię ją na nogi. Cuddy: A, no tak, skoro tak to wygląda to nie krępuj się. Po co w ogóle jeszcze rozmawiamy?
House: Klika różnych diagnoz proszę. Na miejsca, gotowi... Foreman: Cóż, te halucynacje... House: Whoa! Wstrzymaj się... Moment... I start!
House: Guz to Afganistan, skrzep to Buffalo. Foreman: Saturacja w normie. House: Zmieniła się o jeden procent. Foreman: Mieści się w normie. To normalne. House: Gdyby jej DNA zmieniło się o jeden procent byłaby delfinem.
House: Rak nie czyni cię kimś wyjątkowym. Chase: To był jeden pocałunek! House: Właśnie dlatego nie możesz dotykać moich markerów.
Wilson: Rozmawiam z pacjentką. House: Umiera? Wilson: Nie. House: Więc może poczekać.
House: Kiedy umierasz wszyscy cię kochają! Wilson: Ty chodzisz o lasce i nikt cię nie lubi!
House: Nie jestem śmiertelnie chory tylko żałosny, a nie uwierzyłbyś jakie rzeczy uchodzą mi na sucho.
Jack Moriarty: Który z was to Dr House?
House: Ta szczupła brunetka. Jack Moriarty: To Dr Cameron.
House: Ja jestem szczupły. Skąd wiesz kim ona jest? Jack Moriarty: Jestem twoim dawnym pacjentem. House: No dobra, czekoladki zostaw na dole. [Moriarty wyciąga broń i strzela do House'a] Jack Moriarty: [House leży na ziemi postrzelony] Szokujące, prawda? Kto niby chciałby cię skrzywdzić?
House: Postrzeliłeś faceta który sprzedał jej broń? Jack: Zamknęła się w garażu i odpaliła samochód. House: Postrzeliłeś gościa który sprzedał wam garaż?
[Cameron leży na stole pod ramionami robota. House go kontroluje; Vince siedzi obok niego.] House: Spokojnie Cameron, nie mam zamiaru ciebie pociąć. Chcę tylko pokazać co to maleństwo potrafi. Mogę robić nacięcia z milimetrową dokładnością. Wiesz ile to jest? Mało nawet w systemie metrycznym. Jeśli zacznę robić coś bez sensu, nawet dla ciebie, zatrzymaj mnie. [Dotyka ramieniem urządzenia policzka Cameron.] Delikatne, co? [Podnosi brzeg jej bluzki i pokazuje pępek. Odpina guzik ubrania i pokazuje stanik.] Cameron: House. House: Boli? [Cameron potrząsa głową.] House: [do Vince'a] Naoglądałeś się? Vince: Nie. House: To nie było pytanie.
House: Czemu chciałeś mnie zabić? Moriarty: Nie chciałem. House: Aha, więc ta cała sprawa z bronią to tylko wypadek.
House: Gdzie wychodzisz? Foreman: Jesteś dupkiem. House: Wiem. Gdzie wychodzisz?
House: Potrafię dochować tajemnicy. Nikomu nie powiedziałem, że Wilson nadal moczy się w nocy
House: Jeśli rozmawiasz z Bogiem, jesteś religijny. Kiedy Bóg przemawia do ciebie jesteś chory psychicznie.
Foreman: Jego prawe jądro jest dwa razy większe niż lewe.
House: Odjazd
Cameron: Czy leki przeciwbólowe mogą doprowadzić do orgazmu? House: Pomarzyć zawsze można.
Chase: Magnetyczny rezonans jądrowy możemy zrobić za 20 minut. Forman załatwił maszynę najszybciej jak tylko mógł.House: Nauczę cię jak kłamać, oszukiwać i kraść, a kiedy się odwrócę, do szeregu!
House: Co jeszcze cię podnieca? Narkotyki? Przypadkowy seks? Ostry seks? Przypadkowy, ostry seks? Jestem lekarzem, powinienem to wiedzieć.
House: Co sprawiło, ze facet zaczął się ślinić? Chase, czy miałeś na sobie swoje krótkie szorty?
House: Hej, mam prawo być chamski w stosunku do ludzi, z którymi nie spałem. Jestem szlachetny.
Foreman: Chłopak właśnie pisał sprawdzian z matematyki kiedy nagle pojawiły się mdłości i dezorientacja. House: Właśnie tak matma działa na ludzi
House: (przedstawia Wilsonowi graczy podczas pokera) To gość z pralni, księgowy i facet z przystanku. A to Wilson. Gość z przystanku: Czemu on ma nazwisko? House: Jest wysoko postawiony.
Wilson: Wymigujesz się? House: Muszę lecieć. W budynku jest pełno chorych ludzi. Jeżeli się pospieszę, może uda mi się ich uniknąć.
House: Porównujecie mnie do Boga? Super, czuję się zaszczycony, ale żeby wszystko było jasne ja nigdy nie stworzyłem drzewa.
House: Wiem kiedy mój Vicodin nie jest moim Vicodinem. Ale czy ty wiesz, kiedy Twoje pigułki antykoncepcyjne nie są Twoimi pigułkami antykoncepcyjnymi?
Wilson: Gdzie jesteś? House: W siedzibie CIA. Wilson: Albo skręcasz się nagi po podłodze z pustym opakowaniem Vicodinu, albo runąłeś nagi na ziemię przed komputerem z pustym opakowaniem Viagry. Powiedz które, bo Chase prowadzi kolejne zakłady.
House: Zabrali mnie tu samolotem, żebym pomógł im z chorym pracownikiem. Wilson: Halucynacje. Cholera! Nie powinienem stawiać na Viagrę.
House: [z wrzaskiem do Wilsona] Hej, Wilson! Idę wyrwać oko pacjentowi! Chcesz popatrzeć? Wilson: [radośnie] Jasne!
House: Ah! Pacjent: Akurat miałem kilka noży. No i... House: Niczym Abraham. Pacjent: Wysterylizowałem je, myśli pan, że... House: Przestań gadać. Załatwię chirurga. Żeby Twinkie trafił z powrotem do opakowania.
Wilson: Nie mogę przedstawiać ci swoich teorii. Zawsze chcesz udowodnić mój błąd. House: Masz na myśli teorię o tym, że tyłek Cuddy powiększa się w pełni? Potwierdziłem ją. Fotka jest na moim blogu.
Cameron: Mamy krwawienie z odbytu. House: Wszyscy?
House: W mojej opinii, Dr Sebastian Charles jest idiotą! Tak możecie mnie zacytować... C-U-D-D-Y.
Cuddy: Spóźniłeś się pół godziny House: Miałem dużo pracy Cuddy: Jeden przypadek House: Nie brakuje wacików? Mogę skoczyć do domu . Cuddy: Nie House: Chcąc zaoszczędzić czas i uniknąć masy nudnego gadania potem, jestem Dr. Gregory House. Możecie mówić mi Greg. Jestem jednym z trzech lekarzy którzy pracują w przychodni dziś rano. Ten promyk słońca to Dr. Lisa Cuddy. Dr. Cuddy zarządza tym szpitalem, więc, niestety, jest zbyt zajęta by się wami zająć. Jestem specjalistą w dziedzinie diagnostyki, z podwójną specjalizacją z chorobów zakaźnych i nefrologii. Jestem także jedynym lekarzem zatrudnionym w tej przychodni zmuszonym do bycia tu wbrew mojej woli. To prawda, co? Ale nie martwcie się. Ponieważ dla większości z was, ta robota mogłaby być odwalona przez małpę z fiolką ibuprofenu. A skoro o tym mowa, jeśli będziecie szczególnie wkurzający, możecie zobaczyć jak sięgam po to. To Vicodin. Jest mój. Wy jej nie dostaniecie. I, nie, nie mam problemu ze zwalczaniem bólu. Ale z bólem. Ale kto wie? Może się mylę. Może jestem zbyt nawalony by móc wiedzieć. Więc, kto chce mnie? A kto raczej poczekałby na kogoś z pozostałej dwójki? Dobra. Hmm, będę w pokoju nr 1 jeśli zmienicie zdanie.
Przchodzi do House`a do kliniki jakaś laska i mówi że biega 10 minut dziennie i nie chudnie. On robi jej USG: House: Ma pani pasożyta Pacjentka: Ale jak to możliwe? tasiemiec? Czy to da się leczyć? House" Owszem ale tylko przez pierwszy miesiąc później usuwanie jest nielegalne. Pacjentka: Ale jak to możliwe? House: Wie pani większość ludzi przywiązuje się do swoich pasozytów. Karmi je, ubiera a później pozwala bawić się z innymi pasożytami
House: Jeśli dostanę ten dyżur, to wskażę tego, kto rozpuszcza plotki o twojej rzekomej zmianie płci Cuddy: Nie ma takich plotek. House: Ale będą, jeśli nie dasz mi tego dyżuru.
House: Aha, prawie zapomnialem, muszę dać 16-letniemu pacjentowi magiczne grzybki, by wyeliminować bóle glowy. W porządku? Cuddy: Żaden problem. ( House uśmiecha się i wychodzi, Cuddy w panice biegnie za nim) Cuddy: To byl sarkazm!
House : O , widze , że mamy trzech muszkieterów. Załatw murzyna , ja dziewczynę , a kangur przestraszy się i ucieknie
House do Formana: "Ta tablica nie bez powodu jest BIAŁA" Chwile później Forman do Housa: "Możesz oddać mi ten CZARNY pisak"
[Do Wilsona w rozmowie o Amber] House: Chwileczkę, nie chodzi tu tylko o seks. Podoba ci się jej osobowość. Lubisz to, że nie zwraca uwagi na innych i nie obawia się konsekwencji. Lubisz, kiedy kogoś upokarza jeśli to przynosi korzyści... [otwiera szeroko oczy] Mój Boże! Ty sypiasz ze mną!
Pacjentka: A nie można jakoś inaczej zajść w ciążę? Na przykład...siadając na desce sedesowej? House(ironia): Oczywiście. Pomiędzy tobą a deską musiałby siedzieć jakiś facet, ale to możliwe.
Kiedy ośmiolatek z nadmiarem hormonów pogryzł Chase'a, a Chase zadzwonił do House'a. Cameron: Ośmioletni socjopata pokąsał Chase'a! House: Co mnie to obchodzi? Po paru minutach House oddzwania: House: Wiesz, to całkiem logiczne, ja zachowałbym się tak samo
13: Grzebałeś w moim portfelu żeby dowiedzieć się czegoś o moich krewnych?!!! House: nie, potrzebowałem forsy na lunch !
Gdy oglądali film z jelit jakiejś 12-latki: House: Oglądałem ten film. Koniec jest Mroczny.
House: Godzina 17:00. Dr House wychodzi. Cuddy: Jest 16:45. House: Zaokrągliłem.
Chase: chłopak będzie sparaliżowany do końca życia! House: czyli do końca tygodnia...
Jakiś chłopak siedział długo w toalecie i wydawał dziwne dźwięki:House: Ty srasz czy rodzisz?A jak chłopak już wyszedł z toalety to: House: Wiesz co to są hemoroidy?
Chłopak: Nie. House: To wpisz sobie w Google. Tymczasem ogranicz pączki i jedz więcej musli.
House: Cześć zobaczyłem światło w oknie. Cameron: Jest dzień. House: Użyłem przenośni. Cameron: Masz nową laskę. House: Tak sprzedawca powiedział, że mnie wyszczupla.
House do Foremana: Nie martw się. Nikomu nie wyjawię twojego sekretu. House do Wilsona podczas wychodzenia z gabinetu Foremana: Hej, Wilson! Zgadnij, co przed chwilą zrobił Foreman?
House wraz z Stacy myje naczynia w kuchni. Zjawia sie mąż: „Co słychać?" House: To nie to, co myślisz. Wiem, że to wygląda tak, jakbyśmy myli naczynia. Tak naprawdę uprawialiśmy seks
House podaje lek sparaliżowanemu pacjentowi i ten lek z miejsca sprawia, że odzyskuje władzę w nogach: HOUSE: Zawsze chciałem to zrobić. PACJENT: Nie czuje się ani trochę lepiej (tutaj odkrywa, że ma władzę w nogach) PACJENT: Czy to znaczy, że... HOUSE: Zostałeś uleczony.Wstań i idź. PACJENT: Pan oszalał? HOUSE: W Biblii zwykle wtedy odpowiadają: "Tak, Panie"|i zaczynają wychwalać uzdrowiciela. PACJENT: Najpierw mi pan powiedział, że mam raka,potem, że mój menedżer...Co pan zrobił? HOUSE: Nie."Co uczyniłeś, Panie?"
House jest u Stacy gdy w nieodpowiednim momencie zaczyna dzwonić jego telefon. Odbiera. House: (wkurzony) Słucham! Foreman: Dzwonię w nieodpowiednim momencie? (...) Gdzie jesteś? House: U twojej dziewczyny. Ignoruj jęki i skrzypienie...
Foreman: Czy Ty siedzisz w szafie? House: Tak. Właśnie przyszedł drugi kochanek Twojej dziewczyny.
Cuddy do House'a: To Twój nowy szef (i wskazuje na Foremana) Wilson do House'a: Teraz będę JEGO najlepszym kumplem
Jak House z Chasem grali w kręgle bo Wilson był z Amber Chase: Mimo wszystko, miło, że mnie zaprosiłeś.Dobra zabawa. House: Nie i nie. Nie zaprosiłem cię dla uprzejmości Zaprosiłem cię, bo kręgle to jedna z dwóch rzeczy, których faceci nie powinni robić w pojedynkę Chase: A druga rzecz? House: Druga ręka ...
Dziewczyna: Chłopcy nie mogą przytulać mnie za długo bo mogę się przegrzać. House: Dziewczyny nie mogą przytulać mnie za długo, ponieważ płacę im tylko za godzinę.
House do Cameron: Mam pełny pęcherz i nie zawaham się go użyć. House: Daj mi kluczyki. Wilson: Dlaczego? House: Próbowałeś jazdy motocyklem z rozdętym pęcherzem? House o pacjencie: Wykrwawia się. Cameron: Nie może. Nie ma krwi na pościeli. House: Świetnie, w takim razie się wkrwawia House do Cuddy: Nie zmieniaj tematu na mnie. To ciebie mamy upokarzać.
House do ciężarnej: Może pani wstawać z łóżka wyłącznie na siku, kupkę i prysznic. I żadnego seksu, więc proszę przestać ze mną flirtować.
House’a denerwuje płaczące dziecko:
House: Dajcie jej 20 miligramów antyhistaminy. To może uratować jej życie. Bo jeśli się nie zamknie, zabiję ją,
House wpada do gabinetu i szybko rozglada się po półkach z książkami. Cameron: Czego szukasz? House: Tego samego co ty. Miłości zrozumienia i dobrych inwestycji.
House: Znam jednego gościa, który zna innego gościa, który cię może wciągnąć na 50 dolców. Cuddy: Świetnie. Powiedz temu twojemu gościowi, że jeśli wygram to pojedziesz na sympozjum, i to pojedziesz w krawacie… House: Jeśli ja wygram, to nie pracuję w przychodni przez tydzień. Cuddy: Mój gość zadzwoni do twojego gościa.
House: Posłuchaj, właśnie dlatego nie wyrzucam pieniędzy na psychiatrów, ponieważ ty doskonale rozumiesz mnie za darmo. Cuddy: Psychiatra. Jeżeli postanowiłbyś pójść do psychiatry, z przyjemnością za to zapłacę. Na miłość boską, szpital mógłby nawet zorganizować kiermasz ciast.
House: Za 10 sekund zamierzam ogłosić, że w klinice podałem jej za dużą dawkę. Cuddy: Masz zamiar przyznać się do zaniedbania? House: O ile zostaniesz, będziesz mi musiała to udowodnić. 5... 4... 3... 2... Miałem dyżur w klinice, byłem pijany. Otworzyłem szufladę, zamknąłem oczy, wziąłem pierwszą strzykawkę z brzegu...
Syn pacjentki: Czy to dobry szpital? House: Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "dobry". Ja, na przykład, lubię te siedzenia.
Cuddy: Potrzebujesz prawnika? House: Nie gniewasz się na to, co zrobiłem? Cuddy: Gdy cię zatrudniałam, wiedziałam, że jesteś szalony. I wciąż będę starała się powstrzymywać cię od popełniania szaleństw. Ale gdy już się stało, próba przekonania szaleńca, aby nie robił szalonych rzeczy, jest sama w sobie szalona. Więc, gdy cię zatrudniłam, odkładam 50.000$ rocznie na wydatki sądowe. Dotąd nie przekroczyłeś budżetu.
House: Dobrze. Zapytam jakiegoś innego przyjaciela. Wilson: … House: Co, chcesz powiedzieć, że mam tylko jednego przyjaciela? ...
klaudunia183