Teodor Parnicki - Tylko Beatrycze.doc

(41 KB) Pobierz
Teodor Parnicki, Tylko Beatrycze

Teodor Parnicki, Tylko Beatrycze.

 

 

„Nie ma nieba ni ziemi, otchłani ni piekła,

Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma.” (Jan Lechoń, Spotkanie)

 

 

Książka poświęcona jest Malwinie Mackiewicz — przyjaciółce z dzieciństwa autora.

Na początku autor podaje źródła, z których korzystał przy pisaniu niektórych części książki. Są to: rozprawa Gerarda Labudy Zapiska o zaburzeniach chłopskich w dobrach klasztoru przemęckiego w roku 1309 i dzieło Edmunda Długopolskiego Władysław Łokietek na tle swoich czasów (opis zniknięcia dwóch koni archidiakona Gabriela de Fabriano).

Najpierw pojawia się narracja 1–osobowa. Później następuje dialog braci zakonnych: Stanisława, Urbana, Andrzeja i Bernarda. Jeden z braci jest ojcem Stanisława. Bracia nazywają go Telemachem albo Telegonem. Teraz Stanisław chce się zemścić za krzywdy, które bracia sprawiali swoim poddanym. Chłopi moscy wywołali bunt przeciwko braciom. Stanisław chce popełnić akt tyranobójstwa — chce spalić braci. Stanisław chce się dowiedzieć, kto jest jego ojcem, bracia przypuszczają, że po to, aby go ocalić lub żeby się na nam zemścić. Stanisław oskarża też braci o złamanie ślubów: ubóstwa, czystości, posłuszeństwa, poza tym o fałszerstwo oraz herezję. Uznaje siebie za sąd. Bracia giną w płomieniach, wśród nich ojciec Stanisława. 

 

Stanisława Polaka nazywają także Janem. Po zabójstwie zakonników zgłasza się pod sąd. W Polsce uznaje się go także za spalonego w pożarze. Jana poleciła listownie królowa Polski i Czech. Przesłuchanie Stanisława, w czasie którego archidiakon Gabriel (chyba) dziwi się względom okazywanym Janowi przez kardynała Napoleona.

Pismo Stanisława do ojca Bernarda z Pragi zaginęło. Teraz ma on odtworzyć treść tego pisma.

Następny rozdział to przytoczenie rozmowy Stanisława z opatem Piotrem. Pojawia się mowa niezależna. Do rozmowy włącza się brat Andrzej: w pewnym okresie życia zaciągnął się na okręt jako spowiednik. Mówi o pysze i ją oskarża o swoją zbrodnię sprzeniewierzenia się prawdzie Bożej i prosi sąd ludowy o miłosierdzie. Nie chce wyjawić tajemnicy, którą powierzył mu na spowiedzi jeden z uczestników wyprawy „wzwyż”, który jako jedyny z niej powrócił. Wzywa go do tego także Stanisław. Wzmianka o „Boskiej komedii” Dantego. Dante nie umieścił w piekle Polaków, a w czyśćcu przedostatniego króla Polski Więcysława. Bracia dochodzą do wniosku, że Dante odbył taką samą wyprawę w wyobraźni, jaką Andrzej w rzeczywistości.

Teraz następuje przejście jakby we wnętrze Stanisława, pojawia się dialog pomiędzy trwogą i ulgą (znów mowa niezależna). Stanisław został wysłany z misją na dworzec kasztelański w Rogoźnie i tam zapytać: „czy dzień jutrzejszy to są Idy marca?”. Temu, kto odpowie prawidłowo miał przekazać wiadomość. Chodzi tu o ostrzeżenie króla przed zamachem na jego życie. Znów dialog ulgi i trwogi. Mnisi pozwalają Stanisławowi odejść. Misja jego się nie udała, król Przemysław Piotr został zamordowany, bohater miał wtedy 14 lat, teraz ma 35. Znów opowiada o tym, co miało miejsce wtedy w lesie, gdy szedł z misją, tylko, że teraz mówi on, a nie ulga i trwoga.

Zamiast wilków w lesie były dzieci, które zaczęły rzucać w niego śnieżne kule. Dwie
z nich były celne. Rzuciły je: królewna zwana Reiczką i jej towarzyszka Joanna. Chłopiec szedł boso po śniegu i to wywołało agresję dzieci, które wzięły go za obłąkanego. Rozpoczynała się Środa Popielcowa. Stanisław zdjął buty, aby prosić swego patrona
o ochronę przed wilkami — uznał, że to będzie dobry sposób na ubłaganie patrona. Jedna
z kul zraniła chłopca do krwi i jedna z dziewcząt pocałowała go w bolące miejsce w szyję, szepcząc przy tym: „Miły, mądry…” Była to, jak twierdzi później Stanisław, przyszła królowa Polski i Czech — Rycheza.

Do orszaku należał też człowiek, który miał niezwykle żółtą brodę. Reiczka i jej macocha rozmawiały ze sobą po niemiecku. Jedna z dziewcząt była królewną, a druga towarzyszką, być może siostrą mleczną. Ta, która okazała czułość Stanisławowi była znacznie urodziwsza, miała przepyszne, czarne brwi i niezwykle wąskie stopy. Drugie ich spotkanie odbyło się
w zakrystii kościoła dominikańskiego.

Teraz Stanisław przebywa w Awinionie z listem polecającym królowej–wdowy Polski
i Czech, tj. Ryksy–Elżbiety.

W następnym rozdziale następuje prawdopodobne przytoczenie rozmowy Elżbiety
i Stanisława. Królowa zleciła mu wytropienie przyczyny zniknięcia Erlinga z Rogoźna natychmiast po śmierci ojca Elżbiety. Później następuje coś w rodzaju przytoczenia chyba fikcyjnej (odbywającej się tylko w wyobraźni Stanisława) rozmowy z Erlingiem Norwegiem, zwanym błędnie Szwedem. Obaj oskarżają się wzajemnie o morderstwo króla Przemysła. Rozmowa ta odbyła się na kartach listu. Szwed pozostaje na usługach kardynała Napoleona.

Być może Stanisław jest żydowskim podrzutkiem, którego zostawiono w młynie w Niałku koło Obry.

Istnieją podejrzenia, że król został zamordowany w wyniku zmowy pomiędzy parą kochanków, tj. żoną — Małgorzatą z Marchii i Żółtobrodym, czyli Erlingiem. Nagła śmierć nominata arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba de Via. Elżbieta uważa siebie za kolejne wcielenie Duszycy Świętej, następczynię Gwilelminy. Stanisław jest poetą niewładnym pisać.

Erling był niegdyś cystersem, do Polski przybył razem z Ryksą Starszą, ale to było jego drugie przybycie do Polski, pierwszy pobyt skończył się ucieczką. Stanisław ma najniższe święcenia kapłańskie, nazywają go też Janem diakonem. Zbrodnia spalenia mnichów miała miejsce czwartego dnia przed dniem świętego Marcina w listopadzie 1390r., we wsi Mochy, należącej do klasztoru cystersów w Wieleniu. Stanisław zostaje uznany za winnego zbrodni. Oprócz tego władza wyrokująca uznała za nieprawdziwe to, że jest on synem któregoś
z trzech spalonych mnichów. Bohater skazał ich na śmierć właśnie dlatego, ze żaden z nich nie był jego ojcem.

Być może ojcem Stanisława jest Erling i on w ową Środę Popielcową rozpoznał chłopca jako swego syna. Równocześnie zauważył rodzącą się miłość pomiędzy swoim domniemanym synem a córką, dlatego postanowił uciec. Reiczka wysłała Stanisława do ojca, aby ten postarał się dociec prawdy. Okazuje się jednak, że bohater nie jest synem Erlinga, ale prawdopodobnie Reiczka jest jego córką.

Jest też inna wersja wydarzeń — oto Erling zabił pewnego Żyda, którego był dłużnikiem
i po kilku latach, zobaczywszy, że Stanisław jest do tego Żyda bardzo podobny, uciekł
z obawy przed „zemstą krwi”. Sędziowie (Napoleon i Giraldus) dochodzą do wniosku, że prototypem kobiety o wąskich stopach była dla Stanisława jego własna matka, która
w młodości miała niezwykle wąskie stopy, a rozpłaszczyły jej się, gdy musiała uciekać przed Tatarem, który chciał ją zgwałcić. Stanisław gorąco zaprzecza. Największą zbrodnią Stanisława jest nie zabicie mnichów, lecz niewinnego służki Urbana, który nie chciał uciec
z płonącego budynku mimo nawoływań podpalacza.

Sędziowie wysnuwają tezę, że Beatrycze Stanisława jest (względnie nie jest) jego własna matka.

Okazało się, że dziewczynki, które chłopiec widział w poranek popielcowy pochodziły
z chłopstwa. Dziewczynka, która okazała względy chłopcu zrobiła to dlatego, żeby odegnać czary i z powodu przyjaźni, a nie miłości. Nogawice zaś to po prostu szmaty nieokreślonego koloru. Wąskie stopy mogła posiadać wiejska dziewczyna tak samo jak matka Stanisława. Nogawicą wyraźnie turkusowego koloru przepasał go Erling. Po przekazaniu treści dotyczącej Idów marcowych chłopiec zasnął i obudziły go dopiero dzwony żałobne w Bernie morawskim. Pisma miłosne rozkochały zaś w nim nie królową, lecz dwórkę Joannę. Królowa chciała nadać spotkaniu w zakrystii charakter romansu błazeńskiego, dlatego pozwoliła chłopcu wierzyć, że ma romans z nią. Do zbliżenia pomiędzy Joanną i Stanisławem jednak nie doszło, bowiem w wyobraźni bohatera pojawił się obraz Tatara gwałcącego jego matkę. Stanisław nigdy już nie zbliżył się cieleśnie do kobiety.

W następnym rozdziale pojawia się znów narracja 1–osobowa. Narrator zwraca się do ulgi i trwogi: „witajcie, drodzy dobrzy przyjaciele starzy: trwogo i ulgo.” Potem znów następuje dialog pomiędzy trwogą, ulgą i Stanisławem. Dla przykładu: trwoga mówi, że papież nie udzielił rozgrzeszenia Stanisławowi a ulga, że dostanie je w razie śmiertelnego niebezpieczeństwa. Pojawia się też postać Giraldusa, najpierw we wspomnieniu bohatera, potem w jego zapisie. Giraldus rozmawia z Napoleonem. Potem na scenę wkracza Jan Dwudziesty Drugi (również najpierw we wspomnieniu, potem w zapisie). Kolejny rozmówca to papież, który występuje głównie w zapisie. Stanisławowi wydaje się, że słyszy głos Erlinga dobiegający zza ściany. W rozmowie pojawia się element patriotyczny — Giraldus uświadamia Stanisławowi, że Polska jego matki była Polską najechaną, schwytaną, obaloną i zgwałconą (tak jak jego matka), zaś Polska Reiczki była „świetna świetnością korony odrodzonej”. Jan Dwudziesty Drugi nadaje mu imię Anteus, czyli ten, którego cała moc pochodzi z jego ziemi, ale że jest półkrwi Tartarem, więc będzie się nazywał Taranteus. Przestał być Stanisławem Polakiem a ziemia polska przestała być jego ziemią. Stracił też swoją mowę ojczystą i stał się Romanijczykierm, Rzymianinem, łacinnikiem, człowiekiem Kościoła łacińskiego. Na koniec w wyobraźni bohatera pojawia się Reiczka, której głos jednocześnie dobywa się jakby spoza drzwi. Reiczka utożsamiona zostaje z Beatrycze.

 

1

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin