Zamiast
Mieszkanie w chmurach i blekicie,
A ja na glowie mnostwo spraw
I na to wszystko jedno zycie.
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz, czemu tak mi jest,
Ze czasem tylko siasc i plakac.
Ja sie nie skarze na swoj los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieje, ze,
Ze chyba wiesz, co robisz, Panie.
Ile mam grzechow, ktoz to wie?
A do liczenia nie mam glowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jestes przeciez drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do raju bram
Prowadzisz droga taka kreta?
I czemu wciaz doswiadczasz tak,
Jak gdybys chcial uczynic swieta?
Nie chce sie skarzyc na swoj los,
Nie prosze wiecej niz dac mozesz
I ciagle mam nadzieje, ze,
Ze chyba wiesz, co robisz, Boze.
To zycie minie jak zly sen,
Jak tragifarsa, komediodramat,
A gdy sie zbudze, westchne: "coz,
To wszystko bylo chyba zamiast."
Lecz poki co, w zamecie trwam,
Licze na palcach lata szare
I tylko czasem przemknie mysl:
"Przeciez nie jestem tu za kare".
Dzis czuje sie jak mrowka, gdy
Czyjs but tratuje jej mrowisko.
Czemu mi dales wiare w cud,
A potem odebrales wszystko?
Choc wiem, jak bedzie jutro rano.
Tyle powiedziec chcialam ci
Zamiast...
<Parlando:>
Pacierza na dobranoc.
rusek27