Zamiast.doc

(21 KB) Pobierz
Zamiast

                      Zamiast

 

Mieszkanie w chmurach i blekicie,

A ja na glowie mnostwo spraw

I na to wszystko jedno zycie.

A skoro wszystko lepiej wiesz,

Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,

To powiedz, czemu tak mi jest,

Ze czasem tylko siasc i plakac.

Ja sie nie skarze na swoj los,

Potulna jestem jak baranek

I tylko mam nadzieje, ze,

Ze chyba wiesz, co robisz, Panie.

Ile mam grzechow, ktoz to wie?

A do liczenia nie mam glowy,

Wszystkie darujesz mi i tak,

Nie jestes przeciez drobiazgowy.

Lecz czemu mnie do raju bram

Prowadzisz droga taka kreta?

I czemu wciaz doswiadczasz tak,

Jak gdybys chcial uczynic swieta?

Nie chce sie skarzyc na swoj los,

Nie prosze wiecej niz dac mozesz

I ciagle mam nadzieje, ze,

Ze chyba wiesz, co robisz, Boze.

To zycie minie jak zly sen,

Jak tragifarsa, komediodramat,

A gdy sie zbudze, westchne: "coz,

To wszystko bylo chyba zamiast."

Lecz poki co, w zamecie trwam,

Licze na palcach lata szare

I tylko czasem przemknie mysl:

"Przeciez nie jestem tu za kare".

Dzis czuje sie jak mrowka, gdy

Czyjs but tratuje jej mrowisko.

Czemu mi dales wiare w cud,

A potem odebrales wszystko?

Nie chce sie skarzyc na swoj los,

Choc wiem, jak bedzie jutro rano.

Tyle powiedziec chcialam ci

Zamiast...

<Parlando:>

Pacierza na dobranoc.

Zgłoś jeśli naruszono regulamin