2..pdf

(109 KB) Pobierz
Microsoft Word - Rozdział 2.rtf
WIELKA IMPREZA U SYDNEY VANITY! 30 SIERPNIA!
GODZ. 18.00
KLUB MIGHT
BŁYSZCZ JAK GWIAZDA!!!
''Odliczanie trwa! Gotowi?, GG.''
***
Emily wpadła w szał - powiedziała Ash do swojej mamy - Przegląda zdjęcia
Sydney, żeby wiedzieć, kto jest, kim... Jeśli każda imprezę będzie tak przeżywać,
wyprowadzę się z domu - Eva spojrzała z niepokojem w stronę pokoju córki.
Faktycznie Emily, ostatnio, nie mówiła o niczym innym.
- Impreza jest dzisiaj, więc teraz wszystko powtarza. Nie rozumiem tylko, dlaczego
mnie tak wcześnie obudziła. Ja nie muszę ich znać, bo mam ich gdzieś...
- Ashley! Nie możesz obrażać ludzi, których nie znasz. Może okażą się mili?
- Mamo, proszę Cię...
- Dzień Dobry Wszystkim! - Emily wyszła uśmiechnięta z pokoju, z plikiem kartek
w rękach.
- Juz wszystkich znasz? - Zapytała z sarkazmem, Ash.
- Nie wiem, dlatego... Masz mamo, przepytasz mnie. - Emily podała kartki Evie -
Opisuj mi dziewczynę a ja będę mówić, kto to. Masz je podpisane.
- Lilly, kochanie muszę?
- No proszę Cię mamo.
- No dobrze. Chuda brunetka w krótkich włosach, chyba z Chin.
- Każda z nich jest chuda - wtrąciła Ashley.
- Lizz Kakemo!
- Dalej... Blondynka, oczy...
- Cameron!
- Dobrze... Skąd wiedziałaś?
- Na tych zdjęciach tylko ona ma blond włosy.
- Mamo, mogę teraz ja? - Zapytała Ashley. Eva podała jej kartki.
- Ok, to może teraz... Próżna zakupoholiczka, składająca hołd swojej
NIESAMOWITEJ URODZIE, znana z tego, że jest znana?
- A! Nie bądź wredna. Wiem, że to Sydney. Mogłabyś mi, choć raz pomóc.
- Dobra. Brązowe włosy w delikatnych lokach, zielone oczy.
- To są fale. Dennis.
- Ostatnia - Niebieskie oczy, brązowe włosy.
- Hilary Lather. - Powiedziała Emily z dumą.
- Mam nadzieję, że twoje przygotowanie nie pójdzie na marne. A teraz jedz
śniadanie! - Eva nałożyła córkom jajecznicę na talerz. - Tylko proszę, bez żadnych
skandali, przed rozpoczęciem szkoły. Zapłaciłam już czesne za wrzesień. - Ashley
spojrzała na mamę. Ciężko pracuje, aby zapłacić im za najlepsza szkołę w Nowym
Jorku. Kiedy dwa miesiące wcześniej wracała zmęczona z pracy i od razu
zasypiała, żadna z sióstr nie podejrzewała jaki jest powód pracy po godzinach.
***
- Wszystko gotowe panienko Sydney. Właśnie dzwonił dyrektor klubu. Catering,
dekoracje, DJ na swoich miejscach.
- Jaki czas Samantho?
- Za 3 godziny musi panienka pojawić się w klubie.
- Dobrze. Zaraz będzie James. Jak przyjdą moje przyjaciółki przyprowadź je do
mojej garderoby. Przygotuj nam też jakieś drinki. - Sydney leżała na kanapie,
czekając aż wyschnie jej lakier na paznokciach.
- Panienko, ale panienki nie mogą pić alkoholu.
- Samantho, nie dyskutuj ze mną. Rób to, o co Cię proszę, jeśli nie chcesz mieć
kłopotów... Gdzie teraz są moi rodzice?
- W Tokio... - Zadzwonił dzwonek u drzwi.
- To James, wpuść go. - Samantha poszła otworzyć. James był niezwykle
przystojnym fryzjerem oraz najlepszym przyjacielem Sydney. Doradzał jej i czesał,
od kiedy miała 12 lat.
Ufała tylko jemu.
- Sydney, skarbie! - James podszedł do Sydney ciągnąc za sobą walizkę.
- Jak zwykle fantastycznie wyglądasz. Jaki mamy czas?
- 3 godziny, 5 dziewczyn.
- Idealnie! Chodźmy!
James wszedł do garderoby, wielkości dwupokojowego mieszkania. Podszedł do
toaletki i zaczął wyciągać swoje sprzęty z walizki.
- Upinamy? Loki? Fale? Proste? - Zapytała Sydney.
- Najpierw pokaż mi strój. - Odpowiedział James. - Jak zwykle wszystko doskonale
dobrane. A dodatki? - Sydney wyciągnęła srebrną diamentową bransoletkę i czarną
torebkę na srebrnym łańcuszku.
- Najważniejsze to nie przesadzać! Idealne połączenie. Proponuję burzę loków...
Co Ty na to?
- Fantastycznie! Tylko nie coś a'la afro...
- Moja kochana S! Jestem profesjonalistą. Możesz mi zaufać. - Pół godziny
później, Sydney była już ubrana a włosy układały się w idealne, i sprężyste loki.
James wziął się za makijaż.
- Panienko, są już panienki przyjaciółki. - Oznajmiła Samantha wnosząc tacę z
napojami. Lizz i Hilary były już ubrane. Cameron i Dennis trzymały w rękach
czarne pokrowce.
- I jak tam Dennis? Pojawią się te twoje koleżaneczki? - Zapytała Sydney.
- Powiedziały, ze przyjdą. Ale proszę Was bądźcie dla nich miłe. Jeśli one będą
zadowolone, to dyrektor osobiście poleci mnie dziekanowi Yale... Wiecie, że chce
tam studiować.
- Jasne, jasne. James kończysz już? - Zapytała Cameron.
- Jeszcze tylko te śliczne usta. S, pamiętaj, że musisz nakładać błyszczyk, co 2
godziny. Jeśli będziesz coś pić, to, co godzinę. Skończona. FANTASTYCZNIE!
Która następna?
- Ja! - Krzyknęła Lizz. James nie musiał czesać Lizz, jej włosy zawsze idealnie się
układały. Zrobił jej za to bardzo ciemny makijaż. Potem przyszedł czas na
Cameron. Jej śliczne, proste blond włosy zostały spięte do góry. Wyglądała jak
bogini.
- Mam nadzieję James, że zrobisz coś z tymi moimi mysimi kudłami... -
Powiedziała Hilary, siadając na krześle.
- Spokojnie, ja już o to zadbam, żeby twój chłopak padł z wrażenia.
- No właśnie Hilary! Twój chłopak przyjdzie z kolegami? - Spytała Cameron.
- Tak, będą wszyscy z św. Judy. Nawet Ike - dodała patrząc na Sydney.
- Następna! - Krzyknął James. Dennis spojrzała na odbicie przyjaciółki w lustrze.
- Jaki czas Samantho?
- Nie zmieniaj tematu, S! Dobrze wiemy, że za nim szalejesz. - Lizz roześmiała się
głośno.
- Zostało półtorej godziny, panienko! - Krzyknęła Samantha z salonu. - Limuzyna
już stoi.
- Zbieramy się dziewczyny. Może i szaleje za Isaakiem, ale on za mną nie. -
Powiedziała Sydney, patrząc w lustro. Założyła torebkę na ramię i odwróciła się do
przyjaciółek. - Co zmieni się dziś wieczorem - dodała z wyjątkową pewnością
siebie.
***
- Jeszcze tylko godzina! Za 20 minut przyjedzie taksówka. Ash, jesteś gotowa?
- Tak, Emily. - Odpowiedziała Ashley, przewracając spokojnie kolejną stronę w
gazecie. - Pytałaś już trzy razy. Uspokój się!
- Pokażcie się dziewczynki! - Eva weszła do salonu z aparatem w ręku. - Jesteście
takie śliczne! Pierwszy debiut moich córeczek na Manhattanie! Mam nadzieję, że
nie ostatni. Wszystko macie? Uśmiech!!!
- Mamoooo!? - Krzyknęły siostry, zasłaniając sobie twarze. Za oknem rozbrzmiał
dźwięk klaksonu.
- Taksówka już jest!!!! Jedziemy!!! - Emily wyskoczyła z mieszkania.
- Mam nadzieję, że nie zaślini sobie tej sukienki - szepnęła Ashley zamykając
drzwi.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin