Przemiana-14luty
14 luty 2005
Cyryla i Metodego
patronów Europy
Łukasz 10,1-9
Pan wyznaczył
Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
Jezus, zanim pośle swoich uczniów, aby głosili Królestwo Boże uświadamia, że tych, którzy są gotowi do tej misji jest niewielu – „robotników mało”. To, do czego Bóg posyła człowieka, zawsze jest większe od możliwości jakie posiada. Przerasta go dzieło, do którego Jezus wyznacza. Dlatego potrzebny jest Pan, który wyprawia jedynie tego, który chce i którego On zamierzył posłać. Co to znaczy – „wyprawia na żniwo”? Spotyka człowieka, zaprasza, aby wszystko zostawił, rozdał, przyszedł do Niego, chodził z Nim, siadał u stóp Jego i przysługiwał się temu, co Mistrz mówi. Do tajemnicy „wyprawiania” ucznia należy budzenie w nim wrażliwości takiej, jaka jest w sercu Nauczyciela, a odnoszącej się do silnego pragnienia wypełnienia woli Ojca.
Kapłani, Siostry zakonne, Bracia, katolicy świeccy – uczniowie Jezusa – modląc się o wyprawienie robotników, w ten sposób sami przygotowują się, aby zostać posłanymi. To, o co prosimy dla innych, zostaje również udzielone nam. Świadomość potrzeb tych, którzy pójdą w imię Jezusa rośnie na miarę tego, z jaką gorliwością prosimy, a także z jaką hojnością sami chcemy tej posłudze się oddać. Uczniowie, którzy proszą Pana, spotykają Go. Łączy ich z Nim wspólna troska, to samo dążenie, to samo doświadczenie, że są umiłowanymi synami Ojca. Wydaje się, że nie można głosić Królestwa Bożego, bez przyzwolenia na ogarnięcie się przez prawdę, że jestem przez Boga umiłowany. Siłą uczniów jest proszenie. Siłą ich, uzdalniającą do posłuchania Jezusa, aby szli w Jego Imię jest to, że sami o to prosili. Potrzeba aby Bóg i człowiek spotkali się w pragnieniu tego samego. Wówczas Jezus „niesie” posłanych, a oni pozwalają się nieść.
Uczniowie idą „między wilki”. Wilk, przebywający w miejscach pustynnych, żywił się tym, co upolował, nie gardząc również padliną. Kojarzono z nim coś demonicznego. Idący w imię Boga przechodzi przez pustynię, jako jeden ze stanów doświadczenia modlitwy. Uczeń Jezusa spotyka na niej „wilka”, który jest kojarzony z „nocną stroną życia”. Wilk, w pewnych kulturach był symbolem zła. W licznych mitach i bajkach pojawia się zawsze, jako wysłannik ciemnych i zagrażających życiu mocy. Bezbożni sędziowie, oraz ci, którzy za czasów Chrystusa osiągali niesprawiedliwe zyski, byli określani mianem „wilków”. „Wilk” jest złem, który wdziera się pomiędzy ludzi, „porywa ich i rozprasza”. Jezus ostrzegał przed faryzeuszami, „którzy przychodzą w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami”.
„Nocna strona życia” była i jest udziałem uczniów Pana. To, co demoniczne, towarzyszy temu co dobre, szlachetne i czyste. Tam gdzie jest pragnienie większego lub mniejszego dobra, tam pojawia się kuszenie. Uczniowie spotykają się z zagrożeniem ze strony mocy ciemnych i doświadczają wielu upokorzeń. Równocześnie Chrystus daje światło dla uspokojenia i wprowadzenia swoich umiłowanych w realia, iż zło nie jest wszechpotężne. Czyni ono wiele hałasu, zamętu, niepokoju. Ci, którzy tak postępują, „zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”. Nie można zabić, zniszczyć, pozbawić nadziei kogoś, kto ufa Bogu w sposób bezwarunkowy.
We wspólnotach wierzących bywają ci którzy rozpraszają, buntują, negują to, co Kościół przez uczniów Pana, mówi z troską o zbawienie wszystkich. Zawsze był i będzie sprzeciw wobec nauki Jezusa, a szczegółowo rzecz ujmując, wobec tego, czego człowiek nie widzi - patrząc, nie słyszy – słuchając, a tym samym nie rozumie. Do rozumienia Bożej prawdy prowadzi droga pokornego uznania i przyjęcia tego, co przewyższa moją wiedzę, moje rozeznanie i moją zdolność pojmowania. Chodzi o tę „głębokość, wysokość, szerokość”, która jest z Boga i w Bogu. Niezbędne jest uznanie w swoim życiu TAJEMNICY, którą jest Pan. Z lęku człowieka wyłania się jego podejrzliwość, zazdrość, zła mowa, oszczerstwa, grzech. Na zewnątrz fasadowa kultura, przyzwoitość, pobożność, a wewnątrz – negowanie, pomniejszanie tego, co jest od Pana przez ręce Jego uczniów w Kościele. Jezus posyłając „swoich umiłowanych” wiedział, że przyczynią się oni do wydobycia wielkiego niepokoju, wręcz strachu drzemiącego w sercach tych, którzy będą słuchali nauki z mocą, popartej znakami i cudami.
„Nie noście z sobą trzosa, ani torby, ani sandałów”. Idźcie ogołoceni zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie. Wówczas będziecie przekonywujący do Tego, którego Imię rozgłaszacie. Za słowami głosiciela powinna postępować jego zgoda na tracenie tego wszystkiego, co obciąża ucznia Pańskiego, a tym samym czyni jego nauczanie niewiarygodnym. Jezus zobowiązuje uczniów do wolności, w tym znaczeniu, aby nie byli niewolnikami, czy zakładnikami doczesności, czyli tego co można zobaczyć, usłyszeć, smakować i dotykać. Bogactwem posłanego przez Chrystusa, zamiast pełnej torby, jest Słowo Boże, które będzie rozważał w sercu, przechowywał, miłował i głosił. Niedostatek materialny posłanego wpływa na moc głoszonego słowa. Słowo mówione jest przyjmowane na tle doświadczenia mądrości głosiciela, jego żywej wiary, emanacji dobra, a przede wszystkim tego, że on również spotkał Pana, który mu powiedział to, co on teraz przekazuje. Wolność, o której mówi Jezus jest dla głosiciela, posłanego sprawą fundamentalną. Jest ona źródłem gorliwości, entuzjazmu, czynienia tego, co zostało mu zlecone, z wielką pasją i ofiarnością.
Ks. Józef Pierzchalski SAC
tilia14