§Spinoza.
- Wiedza
Prawdziwa wiedza zaczyna się od stwierdzenia iż istnieje rzeczywistość zewnętrzna, niezależna od rozumu – subt-ancja dana nam jako konie-czność logiczna. To właśnie znajomość substancji stano-wić miała fundament wszel-kiego poznania i ważnej dla człowieka wiedzy. Aby takie poznanie osiągnąć musimy uwolnić się od tradycji. Ślepa ufność w autorytety jest zawsze zawodna i bezuż-yteczna. W Biblii nie znaj-dzie się prawdy, ona przyno-si wskazania moralne a nie wskazuje jaki jest świat. Człowiek oświecony zdolny jest sam z siebie do życia cnotliwego.
Według Spinozy osiągnię-cie wiedzy absolutnie pewnej jest możliwe tylko dzięki dedukcji – wyprowadzanie pewnych twierdzeń z innych na mocy reguł logiki. Deduk-cja to metoda, której punkt-em wyjścia są pojęcia pow-szechne i która polega na wywodzeniu skutku z przy-czyny, na wnioskowaniu z czegoś ogólnego. Dopiero dedukcja uwalnia nasze poz-nanie od chwiejności, nada-jąc rozumowaniom pewność i upodobniając je w budowie do systemu geometrycznego.
Intuicja dla Spinozy nie miała nic wspólnego z irracj-onalizmem, była zasadą na podstawie której wybieramy naczelne aksjomaty. Intuicja oznaczała poznanie rzeczy przez jej pojecie – definicję. Wystarczy unaocznić sobie treść pojęci, wystarczy sama jego znajomość nie trzeba uciekać się do doświadczenia
Człowiek – jest częścią świata. Jako byt poznający nie przeciwstawia się natu-rze, lecz w niej uczestniczy. Jego poznanie okazuje się naturalną i bezpośrednią asy-milacją rzeczy zewnętrzn-ych. Poznając siebie poznaje zarazem świat, którego jest cząstką. Dzięki temu że jest częścią świata może go obej-mować myślą, nie uciekając się do jakiegokolwiek zew-nętrznego pośrednictwa. Człowiek został wrócony naturze, a Bóg nie był już potrzebny.
Stanowi bytową jedność, rozważaną z dwóch różnych punktów widzenia. Dusz jest identyczna z ciałem a człow-iek stanowi integralna cało-ść. Zarówno człowiek jak i otaczające go rzeczy są prze-jawami jednej, jedynej sub-stancji. Człowiek jako cząs-tka natury podlega powsze-chnemu porządkowi, świa-tem bowiem rządzą stałe i nieuchronne prawa
Świat. Jest prawdziwą ojczy-zną człowieka, wszystkim co tworzy jego rzeczywistość. Rządzą nim nieuchronne pra-wa, wszystko jest określone przez konieczność przyro-dniczą, wież przyczynowo-skutkową. W takim świecie każde zjawisko jest absolut-nie zdeterminowane, przypa-dek nie istnieje – jest wytwo-rem ludzkiego umysłu, rezul-tatem niewiedzy i nieznajo-mości przyczyn
Punktem wyjścia konstruow-anego przez Spinozę obrazu świata był dowód ontologi-czny. Z obecnego w umyśle pojęcia rzeczy najdoskonal-szej Spinoza wywnioskował o jej realnym istnieniu. Dowód ten miał udowodnić istnienie świata i niemożność jego stworzenia. Rzeczą dos-konałą jest substancja istnie-jąca własną mocą, nie wyma-gająca żadnej zewnętrznej przyczyny sprawczej – sub-stancja jako przyczyna samej siebie.
Bóg został utożsamiony z naturą, pozbawiony osobo-wości i władzy nad światem. Przyroda przyjęła boskie atrybuty. To jej substancja jest wieczna i nieskończona.
Substancja – według Kartezjusza substancja ma nieskończenie wiele własno-ści. Dwie z nich – rozciągło-ść i myślenie – dostępne są ludzkiemu poznaniu. Spinoza odrzuca ten dualizm i przyjmuje istnienie tylko jednej substancji, przeciwsta-wia mu monizm substancji i dualizm jej atrybutów (włas-ności). W każdej rzeczy, sta-nowiącej przejaw substancji dochodzą do głosu owe wła-sności, będące uniwersalny-mi cechami świata. Właśnie dla tego możemy poszczegó-lne rzeczy rozpatrywać w dwojakim aspekcie. Rzecz ujmowana w porządku roz-ciągłości – jest ciałem, a w porządku myślenia – ideą. Są to dwa różne porządki w któ-rych przejawia się jedna za-sada: niepodzielna substan-cja. Są to układy wzajemnie zgodne – związek miedzy ideami jest taki sam jak związek miedzy rzeczami. Jeżeli cos dzieje się z ciałem to dzieje się zarazem z du-szą. Dlatego nasze poznanie przekracza barierę myśli i dociera do samych rzeczy. Wiedzę o nich umożliwia jedność łącząca duszę z przyrodą.
Czas jest jedynie ludzkim, subiektywnym sposobem ujmowania rzeczy, nie zaś obiektywna własnością. Jeśli jednak wszystko jest odwie-cznie zdeterminowane, to cokolwiek i kiedykolwiek się stanie, już się właściwie stało. Każdy moment teraź-niejszości zawiera w sobie całą przeszłość i zarazem przyszłość. Rzeczywistość właściwie nie ma historii, a jej istnienie dokonuje się w czasie. Wszystko zachodzi według praw i reguł zawiera-jących w sobie wieczną kon-ieczność i prawdę. Związek przyczynowo-skutkowy jest w istocie związkiem logicz-nego wynikania, który nie ma wymiaru czasowego. Czasowość jest jakością naszego ludzkiego, subiekty-wnego oglądu, który poprzez akty abstrahowania kawałku-je rzeczywistość. A przecież natura jest całością, rzeczy wyodrębnione z niej pozba-wione są bytowej racji i on-tologicznego znaczenia, są tworami ludzkiego poznania. Prawdziwa wiedza musi być wiedzą o świecie całkowitym
Wolność. Wolność pojęta jako niezależność od praw natury jest tylko iluzja, fanta-zyjnym złudzeniem. Człow-iek zawsze ulega zniewalają-cej go konieczności. Określ-onego przez nią biegu wyda-rzeń nie da się powstrzymać. Każda próba skazana jest na klęskę. Im mocniej człowiek buntuje się przeciw koniecz-ności tym bardziej jej ulega. Istota prawdziwej wolności nie jest niezależność od praw natury. Rzeczywista wolność może zostać przez człowieka zdobyta, wymaga ona świad-omości i zgody. Wolność ludzka polega bowiem na zrozumieniu praw rządząc-ych światem. Wolność ludz-ka ma swe źródła w samym człowieku, jest rezultatem wysiłku intelektu i poznania, jest wartością uniwersalną, dostępną dla każdego. Ze światem należy się pogodzić porzucając bezpłodny bunt.
Dobro i zło. Skoro w świe-cie wszystko jest podporząd-kowane konieczności, praw-om, wszystko jest z góry określone, czy można mówić o odpowiedzialności? Oczy-wiście, że tak. Ani dobro ani zło nie staje się mniej godne pożądania czy pogardy, przez to że jednego i drugie-go doznajemy w wyniku dzi-ałania praw natury. Spinoza odrzucając teologiczne uza-sadnienie moralności usiło-wał ugruntować ją w życiu doczesnym. Moralność to produkt ludzki. Każdy czło-wiek dąży do zachowania życia i kieruje się instynktem samozachowawczym. Świa-doma jednostka wie, że ona sama i jej egzystencja jest celem samym w sobie. Taką właśnie autonomiczną mora-lność afirmuje rozum. To on nakazuje działać w zgodzie z wymogami natury i dbać o własny pożytek. Otaczające nas rzeczy nie są same w so-bie ani dobre ani złe. Są do-bre gdy przynoszą nam po-żytek, złe gdy nam szkodzą. Sam człowiek, jego ziemskie bytowanie i potrzeby stano-wią miarę zła i dobra. Powi-nniśmy uwolnić się od prze-lotnych pragnień a swoim przewodnikiem uczynić roz-um, celem życia – poznanie i mądrość. Mądrość która lu-dzi nie dzieli, lecz łączy i uspołecznia. Ludzie bowiem zawarli wzajemną umowę i połączyli się w społeczeń-stwo nie tylko pod wpływem egoistycznie pojmowanego instynktu samozachowawcz-ego, lecz także ze względu na wspólnotę dążeń, dąże-niem do szczęścia i poznania prawdy. Prawda jest ojczyz-ną wszystkich ludzi, ojczyz-ną która człowieka nigdy nie zawiedzie. Celem człowieka jest sam człowiek
Spinoza głosił wyzwolenie człowieka i jego autonomie poznawczą, metafizyczną, antropologiczną i moralną.
§Pascal twierdził, że w badaniach naukowych empi-ria ma niepodważalną war-tość, ale wniosków ogólnych wysnuwanych z doświadcze-nia nie można formułować z pewnością, a tylko z pewn-ym prawdopodobieństwem. Chcąc uzyskać pewność trze-ba znaleźć inną drogę docho-dzenia do prawdy-jedną z nich jest matematyka, a ściś-lej geometria. Kiedy szuka-my prawdy mamy na uwadze trzy cele:1.-wykrycie praw-dy,2.-udowodnienie jej, 3.-odróżnienie od fałszu w trak-cie badania. Geometria najp-ełniej realizuje te cele. Jest to nauka metodyczna, jedyna , która zawiera prawdziwe reguły rozumowania. Geometria przestrzega, aby nie używać żadnego terminu, którego znaczenie nie było jasno zdefiniowane, aby nigdy nie głosić twierdzeń, które nie były wpierw dowi-edzione w oparciu o prawdy już znane. W skrócie: należy zawsze definiować każde po-jęcie i dowodzić metodą ded-ukcji wszystkich twierdzeń. To ideał, jednak definiowa-nie każdego terminu jest nie-możliwe, ponieważ w końcu dochodzimy do terminów pierwotnych, których nie sposób już zdefiniować. W ten sposób pojawiają się po-jęcia nieskończoności i nico-ści, przed którymi rozum sta-je się bezradny. Są to biegu-ny, pomiędzy którymi doko-nuje się ludzki los. Pascal twierdził, że człowiek w przyrodzie jest: „nicością wobec nieskończoności, wsz-ystkim wobec nicości, pośro-dkiem między niczym, a wsz-ystkim; cel rzeczy i ich pocz-ątki są dla niego na zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; równie niezdolny jest on dojrzeć nicości, z której go wyrwano, jak i nieskończoności, w której go pogrążono”. W ten sposób rozum, który chciał pojąć wszystko i na wszystko udzielić odpowiedzi dociera do rzeczy ostatecznych, do granicy, której nie jest w stanie przekroczyć, zatrzy-mał się i poddał, zmuszony do przyznania, że istnieje nieskończenie wiele rzeczy, które go przerastają. Nie oznacza to jednak niemożli-wości osiągania pewności, ponieważ „prawdę poznaje-my nie tylko rozumem, ale i sercem; w ten sposób pozna-jemy pierwsze zasady: przes-trzeń, czas, ruch, liczby...” Znajomość tych zasad jest równie mocna jak tych, które czerpiemy z rozumowania, więc rozum powinien opie-rać się na nich i w oparciu o nie budować swoje wywody. Tak więc porządek rozumu znajduje swoje dopełnienie w porządku serca(instynktu), a logika myśli – w logice uczucia. Rozum może rozwi-jać się tylko wtedy, gdy pod-stawą swoich usiłowań uczy-ni „porządek serca” i w nim odnajdzie pierwotną pewn-ość i fundamentalne zasady. Trzeba więc złamać pychę rozumu, jego wiarę we wła-sną samoistność, która ska-zuje wysiłki poznawcze na klęskę. Nie możemy opierać się wyłącznie na rozumie, ale nie możemy też całkowicie go wykluczyć. Natura czyni nas niezdolnymi do wiedzy pewnej, ale także do zupełnej niewiedzy – zawsze jesteśmy jak gdyby pośrodku, „mię-dzy prawdą a fałszem, dob-rem i złem...”Jak mówił Pas-cal: „nie wiem skąd przych-odzę, nie wiem dokąd idę, żyję w strasznej nieświad-omości wszystkich rzeczy. Jesteśmy niezdolni nieprag-nąć prawdy i szczęścia, a nie jesteśmy zdolni ani do pewn-ości, ani do szczęścia”. To myśl i wysiłek rozumienia stanowią o naszej wielkości i godności. Wg Pascala „Wiel-kość człowieka jest wielka tym, że zna on swoją nędzę. Drzewo nie zna swojej nędzy”, „Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przy-rodzie, ale trzciną myślącą”, „Gdyby wszechświat zabił człowieka(a tak niewiele do tego potrzeba), człowiek i tak byłby czymś szlachetniejszym niż to, co go zabija, ponie-waż wie, że umiera, i zna przewagę, którą wszechświat ma nad nim. Wszechświat o tym nie wie”. Ludzie myśląc i czując wznoszą się ku wiedzy. Myśl doprowadza człowieka do wrót nieskoń-czoności, ale sama nie może jej przekroczyć.
§Locke
badał naturę ludzkiego umy-słu i chciał wyznaczyć grani-ce, których nie może on prz-ekroczyć-aby pomóc filozo-fii i nauce w ogóle(odwieść je od bezpłodnych spekulacji i zajmowania się sprawami, które nie były i nie będą dos-tępne poznaniu i zajęły się kwestiami pozostającymi w ich kompetencji). Wg niego należy zatrzymać się na gra-nicy wyznaczonej przez lu-dzkie siły i możliwości, żeby zapewnić trwałość realnym zdobyczom, ponieważ zbyt dużo już powstało systemów filozoficznych, które dawały ostateczne wyjaśnienia , gło-siły absolutne prawdy – a za każdym razem ponosiły klęs-kę. To dzięki umiarkowaniu, które jest prawdziwą mądro-ścią, sceptycyzm, który zawsze żywił się nadmierny-mi ambicjami i poznawcza pycha, zostaną nareszcie pokonane. Musimy pogodzić się z niewiedzą o rzeczach niedostępnych dla naszych władz umysłowych, żeby skutecznie koncentrować się na tym, co można poznać. Zadaniem jest poznać nie wszystkie rzeczy bez wyjąt-ku, ale tylko te, które mają związek z naszą działalno-ścią. Chodzi o to, żeby brać świat w posiadanie, zawład-nąć nim i uczynić zdolnymi do zaspokajania ludzkich potrzeb, a nie o to, żeby docierać do jakiejkolwiek istoty bytu. Wg Locke’a przekonanie, że istnieją pow-szechne i obligujące zasady naszej wiedzy jest fałszywe, ponieważ nie wszyscy ludzie znają owe zasady. Twierdzi, że istnieje ogólna wiedza wrodzona i że zasady abstra-kcyjne(zasady logiki) poprz-edzają wiedzę konkretną i ja umożliwiają. Prawdziwość tych zasad narzuca się rozu-mowi wprost, z nieuchronna koniecznością, np. zasada tożsamości czy niesprzecz-ności. Do ty zasad dochodzi się na mocy czystego myśle-nia. Wszelkie poznanie roz-poczyna od prawd szczegół-owych i konkretnych a nie od prawd ogólnych ich pozn-anie jest wynikiem zaawans-owanego rozwoju intelektua-lnego a więc chronologicznie jest późniejsze. Aby zrozum-ieć regułę musimy uprzednio poznać wyrazy i ich znacze-nia, jak i idee, których ta reguła dotyczy. Znajomość jednych i drugich zdobywa-my stopniowo w procesie życia.
Zasady moralne nie są wro-dzone. Dowodzi tego bada-nie różnych ludów i różnych epok. Oczywistość tych za-sad jest oczywistością histo-ryczną. Ich powszechność można tłumaczyć tym, iż są one nam wpajane od dzieciń-stwa.
Nie ma żadnych wrodzonych zasad ani idei, wszystkie one są przez człowieka nabyte. Umysł w chwili narodzin jest czystą, nie zapisaną kartą – tabula rasa –którą dopiero życie zapisuje swoimi zna-kami. Idee pochodzą z dośw-iadczenia, na nim właśnie opiera się cała nasza wiedza i z niego ostatecznie się wyw-odzi. Tylko doświadczenie konstytuuje cały obszar fak-tycznej wiedzy. Dzieli się na dwa rodzaje: 1.zewnętrzne, skierowane na rzeczywistość świata. Pierwsze idee pojaw-iają się w umyśle kiedy po raz pierwszy doznajemy wra-żeń – wielość idei zależy od bogactwa naszych doświad-czeń. 2. wewnętrzne, czyli refleksja – postrzeganie czynności własnego umysłu, gdy jest zajęty otrzymanymi ideami
Idee nie istnieją naprawdę jako przedmioty w substan-cjalnym sensie. Są one tylko znakiem, czymś co pośred-niczy między poznającym podmiotem a poznawanym przedmiotem. Świat przedm-iotów fizycznych poznajemy pośrednio poprzez idee, które są przedstawicielami owych przedmiotów. Idee dzielą się na proste i złożo-ne. Idee proste zjawiają się w naszym umyśle niezależ-nie od naszej woli, umysł przyjmując je zachowuje się biernie, rejestruje tylko to co zostaje mu dane, nie może owy idei ani odrzucić ani zmienić. Idee proste stano-wią wyjściowy materiał poz-nania i jego podstawę, bez nich nie jest ono możliwe. Pojawiają się one w naszym umyśle w skutek drażnienia naszych zmysłów przez prze-dmioty: docierające do móz-gu mechaniczne impulsy wy-wołują idee. Idee to nie ce-chy rzeczy. Cech to własno-ści samych rzeczy oraz ich zdolność do wywoływania idei. Są dwa rodzaje cech. Jedne nie dają się oddzielić od samego ciała (rozciągło-ść, kształt, ruch), istnieją obiektywnie. Są to cech rze-czywiste, pierwotne. Drugie, które w zasadzie nie istnieją w samych rzeczach, lecz sta-nowią zdolność rzeczy do wywoływania w nas określo-nych doznań (barwa, dźwięk, smak). To cechy subiektyw-ne- wtórne , zmysłowe. Idee złożone – umysł je tworzy, zachowuje się w sposób czynny, łącząc na rozmaite sposoby idee proste, ale nigdy nie wychodzi poza materiał pierwotny, poza jedyny budulec – idee proste. Umysł zauważa pewne idee, które stale współwystępując, reprezentują sobą jakąś rzecz i wobec tego ową rzecz opat-ruje jedną zbiorową nazwą: człowiek, koń, pies,...
Wiedza ogólna i pojęcia, któ-rymi się posługujemy, są tyl-ko skrótowym zapisem mnóstwa jednostkowych informacji.
Przyjmujemy istnienie czys-tej substancji jako nośnika cech i własności rzeczy, jednak znajduje się ona poza granicami możliwego doświ-adczenia. Doświadczenie nie odsłania natury substancji, pozostaje on dla nas raz na zawsze zakryta.
Chociaż nasza wiedza jest ograniczona, dla nas jest wystarczająca, opierając się na niej możemy rozumnie organizować praktyczne życie.
Wiara. Jest zawsze aktem osobistym i subiektywnym w który nikt nie ma prawa ingerować. Żadna religia nie powinna być dyskrymino-wana i uprzywilejowana, a przekonanie, że wszystkim ludziom można zaszczepić te same poglądy religijne jest absurdalne, a budzi niestety przemoc i prześladowania, które mogą co najwyżej skł-onić do symulowania, a nie do zmiany przekonań.
Tolerancja jest moralną pow-innością i jedynym sposób-em rozwiązywania konflik-tów społecznych.
Z przekonania , że umysł człowieka jest czystą kartą wynika teza o przyrodzonej równości ludzi – wszelkie różnice wynikają nie z natu-ry, a są czymś nabytym po-przez warunki i okoliczności. Program eliminacji zła i uszczęśliwiania ludzi wyma-ga najpierw zmiany ich śro-dowiska społecznego, refor-my wychowania i doskona-lenia instytucji społecznych. Pytanie o człowieka jest py-taniem o warunki jego egzy-stencji. Człowiekowi przyro-dzone jest dążenie do szczę-ścia i odraza do niewoli, co przejawiało się już w stanie pierwotnym – przedspołecz-nym, gdzie każda jednostka dysponowała sobą wg włas-nej woli i wszyscy mieli równe prawa, choć nie istniał żaden pisany kodeks moral-ny czy prawny, a przecież istniały normy określone przez prawo naturalne, obo-wiązujące wszystkich: prawo do życia, wolności, posiada-nia. Wykonując określoną pracę człowiek dołącza do stanu rzeczy istniejącego w naturze coś ze swojej osobo-wości-własny wysiłek i spra-wności, i dlatego tylko on ma prawo do wytworów swojego działania. W imię tego prawa i wolności ludzie zawarli umowę, stowarzysz-yli się, powołując do życia władzę zwierzchnią. Społe-czeństwo więc nie jest dzie-łem natury czy tworem Bo-żym, ale rezultatem świado-mej i dobrowolnej decyzji człowieka. Wg Locke’a lu-dzie tworząc społeczeństwo nie rezygnują z przyrodzo-nych im praw. Ponieważ wszyscy są z natury wolni, równi i niezależni to nikt nie może być pozbawiony tego stanu, a racja bytu wszelkiej władzy jest przestrzeganie umowy społecznej, dobro i szczęście obywateli. Władza spełnia więc funkcję służeb-ną i jeśli przekroczy swoje uprawnienia jej postanowi-enia tracą moc i nie trzeba ich już przestrzegać – można wypowiedzieć władzy posłu-szeństwo. Nikt nie rodzi się poddanym, ale wolnym i po-winien sam decydować czy chce zostać członkiem okreś-lonej wspólnoty. Jeśli zdecy-duje się żyć w konkretnej zbiorowości musi podporzą-dkować się jej prawom , a to podporządkowanie nie ogra-nicza wolności, ale ją utwier-dza, bo „ wolność nie oznacz żyć jak się komu podoba nie będąc związanym żadnym prawem”. Prawo zaś nie jest czymś co ogranicza człowie-ka, lecz kieruje jego postępo-waniem w jego własnym int-eresie. Wolność osiąga się tylko wtedy, gdy jest się wo-lnym od przymusu, gwałtu i dowolności, a nie jest to możliwe tam, gdzie nie ma prawa. Wierność prawu jest więc wiernością samemu sobie i swojej naturze.
Istniejemy w świecie, który składa się z substancji złożo-nych –muszą więc istnieć substancje proste, które nie mogą być rozciągłe, bo wszelka rozciągłość jest po-dzielna. Owe proste substa-ncje jako nierozciągłe nie mogą być materialne – są one bytami duchowymi, któ-rych jedynym atrybutem jest myślenie. Taką prostą susta-ncją jest nasza własna jaźń, to jest dusza, której stałość i nierozdzielność świadczy o jej substancjalnym charakte-rze. Taką substancję prostą nazwał Leibniz monadą i twierdził, że cała rzeczywis-tość jest zbiorem monad., które jako byty proste nie powstają ani nie giną, ponie-waż powstają i giną tylko ciała złożone(powstają, gdy ich poszczególne elementy łączą się, a giną, gdy ulegają rozłączeniu. Monada jako substancja nie składająca się z części jest więc wieczna i nieśmiertelna. Wszelkie zmiany jakie jedna rzecz mo-że spowodować innej pole-gają na przemieszczaniu się części owej rzeczy. Monada nie ma części, nie może wiec podlegać żadnym oddziały-niom ani też sama oddziały-wać. Między monadami nie zachodzi żaden proces inter-akcji i wzajemnego komuni-kowania się. Każda monada jest zamknięta przed zewnę-trznymi wpływami. Każdy duch(monada) jest jak odręb-ny świat wystarczający sam sobie. Każda monada wpra-wia się w ruch i ulega zmia-nie tylko pod wpływem wła-snej siły, bo właściwa im jest spontaniczna aktywność i dynamizm. Substancje nie mogą być pojęte w swojej czystej istocie bez aktyw-ności. Do ich natury należy czynność. Jest to czynność duchowa, a wiec poznawcza.
Zmysły niezbędne do poz-nania nie wystarczają by dać je w całości. Dlatego prawdy konieczne nie opierają się na świadectwie zmysłów, cho-ciaż doznania zmysłowe mo-gą dostarczyć okazji do ich ujawnienia. Prawdy te czło-wiek wydobywa ze swojego wnętrza za pomocą rozumo-wania, kierując się zasadami logiki.
W umyśle ludzkim zawiera się zatem jakaś wiedza wro-dzona. Co więcej, z zasady wzajemnego niekomuniko-wania się monad wynika, że właściwie wszelkie poznanie jest wrodzone. Umysł zawie-ra wielka liczbę prawd wro-dzonych, o których często nie wie, gdyż istnieją one poza obrębem świadomości. Rozum dysponuje wrodzoną wiedzą – i idzie tylko oto aby ją sobie uprzytomnić i wyrazić. Każda monada za-wiera w sobie nieskończoną liczbę idei – percepcji.
Wszelkie doznania tworzą szereg ciągły, percepcje zaś nieuświadomione rodzą uświadomione. Nic nie pow-staje nagle, natura nigdy nie robi skoków – prawo ciągłości.
Rzeczywistość jest wypełni-ona w sposób ciągły, bez przerw i przeskoków. Zasada stopniowości pozwalała skla-syfikować monady, ustalić stopień ich doskonałości. Monady nie różnią się z sub-stancjalnego punktu widze-nia. Każda z nich jest bytem duchowym o nieskończonym bogactwie wewnętrznym, ka-żda z nich jest zwierciadłem świata. Różnią się stanem świadomości i zdolnościami poznawczymi. Monady naj-niższe w hierarchii posiadają tylko percepcje nieuświado-mione, ich wewnętrzny pęd nie jest jeszcze wolną wolą, lecz uśpiona koniecznością. Zwierzęta mają percepcje uświadomione i pamięć -a więc zdolność kojarzenia, człowiek obdarzony jest duchem, którego własnością jest zdolność logicznego myślenia. Ciało ludzkie skła-da się z monad niższego sto-pnia, a ponad nimi jest jedna monada kierownicza – dusza działająca świadomie i celo-wo. Hierarchia monad jest ciągła- nie ma takich dwóch monad różniących się mię-dzy sobą, między którymi nie byłoby miejsca na trze-cią-pośrednią. Istnieje wie-dza rodzona, każda monada zawiera w sobie nieskończ-one wprost bogactwo, dlat-ego ani tworzenie wiedzy, ani jej uzasadnianie nie wy-maga odwoływania się do doświadczenia, które chociaż jest pomocne, to możemy się bez niego obejść. Właściwą wiedzę tworzymy opierając się na definicjach, które zap-oznają nas z ideami i logicz-nymi możliwościami rzeczy. Prawdziwość tej wiedzy zal-eży od powiązania terminów i daje się dowieść przez analizę ich sensu. Prawdziwa wiedza obejmuje swoimi pojęciami istotę rzeczy, która sprawia, że jakaś rzecz jest tym czym jest, a bez tego nie byłaby sobą. Prawdziwa wie-dza powstaje niezależnie od doświadczenia. Jej początki-em jest rozum, a jego prawi-dła są w sposób niewolący apodyktyczne. Wiedza rozu-mowa dotyczy samego bytu, bowiem Byt, Rzecz, stanowią to, co można wyraźnie pojąć. Istnieje doskonała zgodność między myślą i światem. Zasady rozumu – prawa lo-giki – są zasadami samej rze-czywistości, dlatego w akcie myślenia przekraczamy sferę czystej myśli i docieramy do obiektywnej struktury same-go bytu. Każda monada jest bytem samoistnym, bo subst-ancja prosta nie ma własno-ści nabytych, ale tylko te, które są wyznaczone przez jej istotę. Każdy byt indywi-dualny jest sam dla siebie racją, a jako taki jest równy bytowi boskiemu. Poszcze-gólne byty jednostkowe są autonomicznymi całościami, ale zarazem istnieją one w ramach ustanowionego przez Boga ogólnego ładu. Każde konkretne istnienie znajduje swoją rację w umyśle Boga i egzystuje dla jakiegoś ogól-nego celu. Sam Bóg jest powszechną harmonią, przy-czyną i celem bytów indy-widualnych. To dzięki niemu rzeczy są tym, czym są, a nie czymś innym. Prawda jest niezależna od aktów woli i do niej tylko należy prymat. Istnieją akty wieczne, o nie-podważalnej ważności. Pra-wdy te obowiązują na równi umysł ludzki, anielski czy boski. Bóg bez zdrady same-go siebie nie może im zaprz-eczyć. Nie może tworzyć bytów wewnętrznie sprzecz-nych, bo obliguje go zasada niesprzeczności. Bóg okazy-wał się rozumną zasadą świ-ata, jego niezłomną logiką i racjonalnym prawem. Na mocy zasady sprzeczności może istnieć tylko to, co nie jest sprzeczne, jednak to co jest wolne od przeszłości za-wiera w sobie ogromną gamę możliwości, ale to co możli-we, nie jest jeszcze bytem pełnym – do tego konieczne jest przejście ze stanu poten-cjalności do istnienia fakty-cznego. Bóg zniewolony zasadą niesprzeczności musi poniechać stwarzania bytów sprzecznych, przymuszony zasadą „najlepszego” musi rezygnować ze stwarzania bytów, które przeszkadzały-by sobie więcej niż to jest konieczne. W rezultacie nasz świat nie jest po prostu jed-nym ze światów możliwych, ale jest światem najlepszym z możliwych. Bóg jest w sta-nie stworzyć istoty niezdolne do grzechu, ale byłoby to uczynione za cenę ich wolnej woli, która zawiera w sobie nie tylko samą możliwość popełnienia grzechu, ale też faktyczny jego akt. „Bóg obliczył, że w świecie zamie-szkałym przez bezgrzeszne automaty znajdzie się mniej-sza ilość dobra, niż w takim, gdzie istoty obdarzone wolną wolą mogą wybierać- i wybi-erają zło. Świat, w którym dobro wynikające z ludzkiej wolności byłoby zarazem po-łączone z niezdolnością ludzi do czynienia zła, jest logicz-nie niemożliwy i wewnętrznie sprzeczny. Takiego świata Bóg nie jest w stanie bez za-przeczenia swej racjonalnej istocie powołać do istnienia” „Zło jest w istocie organicz-nym elementem całości, jej wszechstronnego bogactwa i pełni, a wszelakie niedoskon-ałości, które mniemamy nap-otkać w świecie, pochodzą jedynie z naszej ignorancji.” W rezultacie zło istnieje dla dobra całości i służy jej dos-konałości. Wprawdzie zło jest obiektywnym składniki-em świata, i to składnikiem koniecznym do jego pełni, ale pozostaje ono przeciwie-ństwem dobra. Pozostaje nim nawet wtedy kiedy owo dobro nie może się bez niego obejść. Ten kto istnieje musi ponosić odpowiedzialność za zło, które własnym istnieni-em sprawia. Należy unikać zła i starać się pomnażać dobro, aby świat uczynić możliwie najlepszym, a życie ludzkie szczęśliwym.
Lejriope