Ubuntu_.doc

(200 KB) Pobierz

Wprowadzenie do Ubuntu

 

Dzika jazda

Wolne oprogramowanie, oprogramowanie o otwartych źródłach, GNU/Linux

Krótka historia Ubuntu

Czym jest Ubuntu?

Cele i obietnice Ubuntu

Canonical i Fundacja Ubuntu

Podprojekty Ubuntu, dystrybucje pochodne i inne

Podsumowanie

 

Niniejszy rozdział jest wprowadzeniem do projektu Ubuntu: dystrybucji i procesu jej tworzenia, zawiera też trochę faktów z historii, dzięki którym to wszystko stało się możliwe.

Dzika jazda

W kwietniu 2004 roku Mark Shuttleworth zwołał na burzę mózgów tuzin programistów projektów Debian, GNOME i GNU Arch. Zadał im pytanie, czy możliwy jest lepszy typ systemu operacyjnego (ang. operating system — OS). Odpowiedź brzmiała — tak. Następnym pytaniem Shuttlewortha było, jak powinien on wyglądać. Poprosił też o opis społeczności, która mogłaby utworzyć taki system. Cała grupa pracowała nad opracowaniem odpowiedzi na postawione pytania, po czym zdecydowano, aby spróbować zamienić teoretyczne odpowiedzi w praktyczne wykonanie. Grupa przybrała nazwę Warthogs1 i dała sobie sześć miesięcy na zbudowanie systemu operacyjnego potwierdzającego zasadność przyjętej tezy. Pierwsze wydanie nosiło nazwę Warty Warthog, ponieważ rozsądnie przyjęto, że ten produkt może mieć usterki. Tak oto zaistnieli w biznesie.

Trudno uwierzyć — zwłaszcza tym, którzy mieli przywilej znaleźć się pośród pierwszych Guźców, — że od pierwszego spotkania dotyczącego projektu Ubuntu upłynęło mniej niż dwa lata. Piegowaty Guziec okazał się mieć mniej piegów, niż zakładano; przekroczył nasze najbardziej optymistyczne założenia i wszystkie nasze najśmielsze oczekiwania. W ciągu sześciu miesięcy stał się numerem jeden pod względem popularności w kilku rankingach dystrybucji GNU i Linuksa. Ubuntu zanotowało najbardziej dynamiczny wzrost w dotychczasowej historii, a pierwszy rok istnienia można zaliczyć do najbardziej imponujących początków jakiegokolwiek projektu wolnego oprogramowania w historii.

To zdumiewające, że po niespełna dwóch latach miliony ludzi używają Ubuntu. Tysiące z tych użytkowników codziennie ulepszają dystrybucję poprzez opracowywanie dokumentacji, tłumaczeń czy kodów. Tysiące współuczestniczą w rozwijaniu i wspieraniu społeczności, zarówno wirtualnej, jak i tej zupełnie realnej. Rozwój Ubuntu pozostaje niepowstrzymany. Lista projektów wywodzących się z Ubuntu (zawierająca wchodzące właśnie w fazę dojrzałości Kubuntu i Edubuntu) rozszerza się, osiągając cele podstawowego projektu na nowych obszarach.



1              Warthog to po angielsku guziec; ssak parzystokopytny z rodziny świniowatych występujący w Afryce— przyp. tłum.

2              Wart to po angielsku brodawka, narośl, ale też przeszkoda, problem — stąd pojawia się w nazwie Warty.W Polsce przyjęło się tłumaczenie nazwy kodowej Warty Warthog jako Piegowaty Guziec—przyp. tłum

 

Tymczasem miliony wytłoczonych płyt CD z Ubuntu zostały bezpłatnie dostarczone na uniwersytety, do kawiarenek internetowych, sklepów komputerowych i różnego rodzaju organizacji na całym świecie. Przyjazną brązową tapetę i paski tytułowe Ubuntu można znaleźć niemal wszędzie tam, gdzie ludzie korzystają z komputerów. Autor osobiście widział ludzi korzystających z Ubuntu w pociągach w Hiszpanii, bibliotekach w Bostonie, muzeach w Chorwacji, szkołach w Meksyku i w wielu innych miejscach, których jest zbyt wiele, aby je tutaj wymienić.

W ciągu dwóch lat Ubuntu zaczęło dojrzewać. Ubuntu 6.06 Dapper Drake to dopracowane wydanie z długoterminowym wsparciem zarówno dla komputerów biurkowych, jak i serwerów. Pomimo tego, że Ubuntu zaczyna zagnieżdżać się na dłużej w komputerach, dystrybucja nie straciła nic z młodzieńczego wigoru, ambitnego podejścia, oddania zasadom i ukierunkowania na społeczność. Wraz z rozwojem jasne staje się, że projekt wyciąga wnioski zarówno z porażek, jak i sukcesów, dzięki czemu może się rozwijać bez kompromisów w dziedzinie stabilności. Przebyliśmy długą drogę, ale wciąż jesteśmy na jej początku.

Wolne oprogramowanie, oprogramowanie o otwartych źródłach, GNU/Linux

Podczas gdy tysiące osób na różne sposoby uczestniczy w Ubuntu, sam projekt korzysta z wkładu kolejnych wielu tysięcy osób, które położyły techniczne, społeczne i ekonomiczne podwaliny pod jego sukces. Informacje na temat wolnego oprogramowania, oprogramowania o otwartych źródłach i GNU/Linux można znaleźć w wielu miejscach, jednak żadne wprowadzenie do Ubuntu nie będzie kompletne bez choćby krótkiego omówienia tych koncepcji, stojących za nimi ludzi i historii. To te idee oraz społeczność dała motywację i przyczyniła się do narodzin Ubuntu. To dzięki nim Ubuntu istnieje.

Wolne oprogramowanie i GNU

W serii wydarzeń, które dzięki ciągłemu powtarzaniu stały się już niemal legendą, w roku 1983 Richard M. Stallman stworzył pojęcie „wolnego oprogramowania". Stallman dorastał wraz komputerami w latach 60. i 70., kiedy używanie tych maszyn oznaczało konieczność zakupu ogromnych i niesłychanie drogich urządzeń typu mainframe, a na jeden komputer przypadło wielu programistów. Oprogramowanie było postrzegane wówczas jako dodatek do komputera, a każdy użytkownik posiadał umiejętność oraz prawo do modyfikowania i przepisywania programów, mógł też swobodnie się nimi dzielić z innymi. W latach 70. Komputery zaczęły być coraz tańsze i liczniejsze, a producenci oprogramowania zaczęli dostrzegać wartość oprogramowania jako takiego. Producenci komputerów zaczęli argumentować, że programy stanowią własność intelektualną i należy je objąć prawami autorskimi, podobnie jak muzykę, filmy czy książki. Rozpoczęto wówczas dystrybuowanie oprogramowania z licencjami, które ograniczały prawa użytkowników do jego wykorzystywania, redystrybuowania czy modyfikowania kodu źródłowego. We wczesnych latach 80. restrykcyjne licencje dołączane do oprogramowania były już normą.

Stallman, wówczas programista w MIT Artificial Intelligence Laboratory, coraz bardziej zaczął skupiać się na tym, co postrzegał jako ryzyko utraty wolności, którą dotychczas cieszyli się programiści i użytkownicy oprogramowania. Zajmował się też umiejętnością tworzenia przez samych użytkowników komputerów dobrosąsiedzkich relacji pomiędzy współuczestnikami sprawnej i działającej zgodnie z przyjętą etyką społeczności. Aby walczyć z negatywnymi tendencjami, Stallman przedstawił wizję społeczności, która tworzy wolny kod czy, używając jego słów, „wolne oprogramowanie". Wedle jego definicji, za wolne oprogramowanie można uznać takie, które spełnia cztery warunki (oznaczone od zera do trzech — jest to zabawne nawiązanie do języków programowania):

                       wolność uruchamiania programów w dowolnym celu (wolność 0.),

                       wolność w zapoznawaniu się z mechanizmem działania programu oraz swoboda w jego dopasowywaniu do własnych potrzeb (wolność 1.),

                       wolność w rozpowszechnianiu oprogramowania, tak aby móc pomagać innym (wolność 2.),

                       wolność do ulepszania oprogramowania i dzielenia się poprawionymi wersjami z innymi, tak aby cała społeczność czerpała z tego korzyści (wolność 3.).

Dostęp do kodu źródłowego — do każdego jego fragmentu w postaci czytelnej dla ludzi, w odróżnieniu od wersji kodu czytelnego tylko dla maszyn, a w takiej postaci dystrybuowana jest większość oprogramowania — to warunki wstępne do wolności 1. i 3. Jako uzupełnienie ogłoszonej definicji wolnego oprogramowania Stallman ogłosił projekt utworzenia całkowicie „wolnego" systemu operacyjnego, który zastąpiłby — popularny w latach 80. — UNIX. Projekt został ogłoszony w roku 1984 i nazwany „GNU"; był to kolejny żart językowy, ponieważ rozwinięciem GNU jest GNU's Not Unix (GNU to Nie UNIX).

Linux

We wczesnych latach 90. Stallman i inni programiści pracujący nad GNU zaprojektowali niemal kompletny system operacyjny, który mógł być darmowo rozpowszechniany. Jedynym, czego brakowało, był ostateczny i podstawowy element w postaci jądra (ang. kernel) — kompletnego zestawu poleceń, które znajdują się w centrum każdego systemu operacyjnego. W roku 1991 Linus Torvalds napisał wczesną wersję jądra opublikował ją na „wolnej" licencji pod nazwą „Linux". Kernel Linusa został połączony z narzędziami opracowywanymi w ramach projektu GNU oraz z graficznym systemem okien zwanym X. Dzięki temu zestawowi powstał kompletny system operacyjny: wolny zarówno od wszelkich opłat, jak i zgodny z zasadami wyznawanymi przez Stallmana.

Wszystkie dzisiejsze systemy, o których mówi się „Linux", opierają się na wspomnianym połączeniu różnych elementów. Pod względem technicznym termin „Li-nux" odnosi się tylko do jądra systemu. Wielu programistów oraz współuczestników GNU uważa, że system operacyjny powinien właściwie nazywać się „GNU/Linux", co podkreślałoby wkład projektu GNU oraz zasługi w propagowaniu wolności oprogramowania, w czym niekoniecznie uczestniczył Torvalds. Jednak dla wielu taka nazwa jest dość osobliwa i dlatego wolą prostszą nazwę Linux. Innym rozwiązaniem umożliwiającym uniknięcie kontrowersji związanych z nazwą (tak jest na przykład w Ubuntu) jest używanie tylko samej nazwy projektu.

Oprogramowanie o otwartych źródłach — open source

Dyskusje o nazwach nie zakończyły się tylko na kwestiach nazwy i kombinacji słów GNU i Linux. Ponieważ lista uczestników GNU i Linuksa powiększa się, świat nowych projektów wolnego oprogramowania rozszerza się, w dużej części dzięki coraz powszechniejszemu dostępowi do internetu. Wraz z rozwojem społeczności i jej dywersyfikacją coraz więcej osób zaczyna dostrzegać niezamierzony efekt idei wolnego oprogramowania Stallmana. Ponieważ jest ono otwarte, każdy może współuczestniczyć w jego rozwoju poprzez czytanie kodu, odnajdywanie błędów i ich usuwanie. Dzięki temu, że wolne oprogramowanie jest testowane przez dużą liczbę programistów, oferuje lepszą jakość, wydajność i więcej funkcji aniżeli podobne oprogramowanie tworzone według standardowych mechanizmów tworzenia programów. W wielu sytuacjach model tworzenia oprogramowania stojący za wolnym oprogramowaniem daje w efekcie lepsze efekty aniżeli tradycyjne metody.

Kiedy przemysł informatyczny i komputerowy wchodził w erę boomu tzw. „dot-comów", jedna z grup twórców wolnego oprogramowania, na czele której stało dwóch programistów i rzeczników ruchu, Eric S. Raymond i Bruce Perens, dostrzegła możliwości oferowane przez model pracy oparty na pracy wolontariuszy czy współpracy między różnymi firmami w tworzeniu oprogramowania. Zmartwieniem był jednak sam termin „wolne oprogramowanie" i to przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, z powodu jego dwuznaczności — angielskie słowo „free" oznacza zarówno „bezpłatny", jak i „wolny" w sensie wolności właśnie. A po drugie, istniała obawa, wyrażona przez Raymonda, że wszystkie rozmowy o „wolności" odstraszają od projektów osoby podejmujące decyzje w dużych firmach. Decydentów do wolnego oprogramowania mógł przekonać tylko odniesiony sukces.

Aby rozwiązać ten problem, grupa utworzyła nowy termin: oprogramowanie o otwartym kodzie (open source) oraz powołała nową organizację — Open Source Initiative. Jako podstawę swej działalności grupa przyjęła definicję open source zazębiającą się z czteroczęściową definicją Stallmana, a także innymi, również bazującymi na osiągnięciach tego samego Stallmana.

Aby nieco rozjaśnić różnicę pomiędzy wolnym oprogramowaniem a oprogramowaniem o otwartym kodzie, można posłużyć się analogią do schizmy. Schizma religijna ma miejsce wówczas, kiedy kościoły nie współpracują z powodu drobnych różnic w przekonaniach, interpretacji czy motywacji. I tak protestanci i katolicy zgadzają się niemal we wszystkim, ale dzieli ich kilka drobnych kwestii, które jednak są nie do pogodzenia. W przypadku wolnego oprogramowania i oprogramowania o otwartym kodzie istnieje podstawowa różnica w przypadku motywacji i przekonań obydwu ruchów. Jedna grupa skupiona jest na wolności, druga na kwestiach bardziej pragmatycznych. Wolne oprogramowanie najlepiej opisuje termin grupy społecznej, natomiast oprogramowanie o otwartym kodzie to raczej metodologia tworzenia. Jednakowoż obie te grupy nie mają kłopotów ze wspólna pracą nad różnymi projektami.

Niemniej jednak w zakresie motywacji i celów wolne oprogramowanie i oprogramowanie o otwartym kodzie różnią się wyraźnie, natomiast w zakresie licencjonowania czy używania projektów nie ma różnic. Dla części osób ten konflikt jest dziwny: uczestnicy projektu Ubuntu nie widzą żadnego konfliktu. Ludzie często identyfikują się z obiema grupami, rzadziej tylko z jedną.

Krótka historia Ubuntu

Ponieważ Ubuntu narodził się w kwietniu 2004 roku i w chwili pisania niniejszej książki miał dwa lata, pisanie historii systemu może wydawać się przedwczesne. Jednak ostatnie dwa lata obfitowały w wydarzenia. Dynamiczny wzrost utrudnia śledzenie najważniejszych momentów nawet dla osób znajdujących się bardzo blisko samego projektu. Co ważne, w projekcie uczestniczą pewne ważne postaci, a poznanie ich historii jest istotne dla pełnego zrozumienia Ubuntu. Niniejsze krótkie podsumowanie ma za zadanie przedstawić Czytelnikowi najważniejsze momenty i daty w historii Ubuntu, stanowiące niezbędne tło do zrozumienia, skąd właściwie wzięło się Ubuntu.

Mark Shuttleworth

Żadna historia Ubuntu nie będzie kompletna bez historii Marka Shuttlewortha. Jest on — niezaprzeczalnie — najważniejszą i najbardziej widoczną osobą w projekcie. Co ważniejsze, z punktu widzenia historii, Shuttleworth jest również pomysłodawcą i inicjatorem projektu: to on rozpoczął coś, co można nazwać efektem śnieżnej kuli, a co ostatecznie przekształciło się w Ubuntu.

Shuttleworth urodził się w 1973 roku w Welkom, w prowincji Free State, w Republice Południowej Afryki. Uczęszczał do college'u diecezjalnego i uzyskał stopień naukowy w dziedzinie finansów i systemów informatycznych na uniwersytecie w Cape Town. Właśnie w tym okresie stał się gorliwym zwolennikiem nauk informatycznych, wtedy też miał do czynienia ze społecznościami zajmującymi się wolnym oprogramowaniem i oprogramowaniem o otwartych źródłach. Był również zaangażowany w projekty Apache i Debian i zasłynął tym, że jako pierwsza osoba umieścił Apache'a — być może jedną z najważniejszych części oprogramowania GNU/Linux dla serwerów — w repozytoriach Debiana.

Na wczesnym etapie rozwoju sieci dostrzegł drzemiące możliwości i założył firmę o nazwie Thawte, zajmującą się bezpieczeństwem w internecie. Po kilku latach Thawte była drugą po Verisign firmą pod względem wielkości zajmującą się certyfikatami w sieci. W tym okresie produkty i usługi świadczone przez Thawte niemal w całości oparte były na wolnym oprogramowaniu. W grudniu 1999 roku Shuttleworth sprzedał Thawte firmie Verisign za nieujawnioną sumę, która jednak szacowana jest na setki milionów dolarów.

Z fortuną zarobioną w tak młodym wieku Shuttleworth mógł oddać się czerpaniu przyjemności z życia — co prawdopodobnie wziął pod uwagę. Najpierw postanowił zrealizować swoje marzenie o podróży w kosmos. Po zapłaceniu około 20 milionów dolarów i spędzeniu prawie roku na przygotowaniach (włączając w to naukę rosyjskiego oraz siedmiomiesięczny pobyt w Gwiezdnym Mieście), spełnił swoje marzenie i jako cywilny kosmonauta wziął udział w rosyjskiej misji kosmicznej na pokładzie Sojuza TM-34. Shuttleworth spędził dwa dni w rakiecie Sojuz oraz osiem na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, gdzie współuczestniczył w eksperymentach nad AIDS oraz poszukiwaniem genomu. Na początku maja 2002 roku Shuttleworth powrócił na Ziemię.

W roli dodatku do eksploracji kosmosu i nieco mniej widowiskowego wypadu na Antarktykę, Shuttleworth pełnił aktywną rolę jako filantrop i inwestor. W 2001 roku założył fundację (TSF), niedochodową organizację z siedzibą w RPA. Zadaniem fundacji jest projektowanie, finansowanie i wdrażanie społecznych innowacji w dziedzinie edukacji. Oczywiście w swoich działaniach TSF często korzysta z osiągnięć ruchu wolnego oprogramowania. Dzięki tym projektom organizacja stała się jedną z najbardziej widocznych spośród zajmujących się wolnym oprogramowaniem w RPA, a nawet na świecie. W obszarze inwestycji Shuttleworth pracował nad rozwojem badań, projektowaniem i przedsięwzięciami w RPA poprzez dotacje finansowe dla nowych firm w ramach programu HBD. Nazwa to akronim od wyra...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin