#title=Wjazd na infostradę (częć 1) #params=244;1751;3;2 #HTMLInfo=courses\texts\Mt_02003.htm Jeszcze do niedawna jadšcy w godzinach szczytu przez miasto kierowcy, którzy zmuszeni byli dotrzeć do okrelonego punktu, przejeżdżajšc przez dotšd nie znanš sobie okolicę, przeżywali prawdziwe katusze. Podręczna mapa, która częciowo odwraca uwagę od sytuacji na drodze, nie zawsze dostatecznie oznakowane ulice, tłok na jezdni, ograniczajšcy pole manewru, oraz zniecierpliwieni kierowcy reagujšcy klaksonem na każde nietypowe zachowanie, to nieodłšczni towarzysze takich wypraw. Wszystko to składało się na sytuację, w której częciowo wiadomie, częciowo zdajšc się na łut szczęcia i intuicję, podejmowalimy decyzję, która nie zawsze prowadziła nas do upragnionego celu. W lepszej sytuacji byli ci, którzy oprócz szczęcia, mogli zdać się na własnš znajomoć ulic oraz natężenia ruchu. Zazwyczaj jednak wiedza ta poparta była wspomnieniami chwil spędzonych w samochodzie z mapš w ręku, na zatłoczonej arterii. Obecnie, dzięki satelitarnym systemom nawigacji, kierowcy zyskali szansę wyeliminowania ucišżliwoci przejazdu przez miasto. Dynamiczny wzrost liczby samochodów jeżdżšcych po naszych ulicach sprawia, że coraz więcej osób gotowych jest zainwestować w odpowiedni system, dzięki któremu czas przejazdu z jednego miejsca w drugie, zostanie ograniczony do minimum. Dlatego też, urzšdzenia tego typu cieszš się coraz większym powodzeniem, a ich producenci kładš duży nacisk na ich udoskonalenie oraz zaadaptowanie na ich potrzeby błyskawicznie rozwijajšcych się technik mikrokomputerowych. Europejscy kierowcy w roku 1996 zakupili 55 tys. takich urzšdzeń, a w roku 1997 już około 160 tys. zestawów. Szacowana sprzedaż na lata przyszłe osišgnšć ma kolejno 380 tys., 800 tys. aż do roku 2000, w którym sprzedaż osišgnšć ma poziom 1,2 mln sztuk.
tommuh