Muzyka.rtf

(4 KB) Pobierz

Muzyka stanowiła jedną z podstaw ruchu hippisowskiego. Stanowiła ona silniejsze spoiwo od ideologii. To wtedy powstał swoisty metajęzyk, będący połączeniem muzyki i treści zawartej w tekstach oraz niezwykłe poczucie braterstwa pomiędzy muzykami na scenie a publicznością. Okres od połowy lat 60. zaznaczył się eksplozją muzyki młodzieżowej, przede wszystkim rockowej, nie akceptowanej przez ogół starszego pokolenia, wychowanego na muzyce poważnej i tanecznej. W tej sytuacji muzyka stała się kolejnym ogniwem integrującym buntującą się młodzież. Około 1967 roku w muzyce rockowej zaznaczył się wpływ psychodelii, szczególnie dobrze oddającej nastroje dzieci-kwiatów. Obok nowego nurtu rocka psychodelicznego, reprezentowanego przez szereg zespołów, większość wykonawców rockowych lub folkowych zbliżyła się stylistycznie do tego kierunku lub zaakcentowała swój związek z nowym nurtem przez choćby zapuszczenie włosów i styl ubierania. Szczególnie istotne dla epoki hippisowskiej stały się festiwale rockowe.

 

Z ruchem było związanych wielu wybitnych muzyków, m.in. Janis Joplin, Jimi Hendrix, Jim Morrison, Jaco Pastorius czy John Lennon. Jednymi z najbardziej reprezentatywnych zespołów epoki hippisów były Jefferson Airplane, Quicksilver Messenger Service i Grateful Dead, których członkowie żyli w komunach. W Wielkiej Brytanii był to zespół Traffic. Płyta Jefferson Airplane Surrealistic Pillow z lutego 1967 stała się sztandarem nowego ruchu (utwór White Rabbit' o białym króliku podróżującym po krainie LSD – zapożyczenie z Alicji w krainie czarów, czy Somebody to Love, preludium do wolnej miłości). Następnie The Beatles wydało w czerwcu płytę Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band z piosenką Lucy in the Sky with Diamonds, która stała się nieoficjalnym hymnem hippisów (mającym być opisem podróży po LSD wśród mandarynkowych drzew pod marmoladowym nieboskłonem – według Johna Lennona, autora piosenki, tytuł, jak i tekst, inspirowane były słowami syna artysty, i jako takie nie miały żadnego związku z LSD). W tym samym roku Scott McKenzie śpiewał, że kto przyjedzie do San Francisco, na pewno spotka ludzi z kwiatami we włosach i przeżyje lato miłości. Z kolei Albert Hammond głosił, iż nigdy nie pada deszcz w południowej Kalifornii (Seems it Never Rains in Southern California). Miasto to rozsławiało mnóstwo piosenek zespołów, związanych z ruchem – wart przypomnienia jest tu również przebój grupy America o wymownym tytule: Everyone I Meet Is from California. Kalifornia, a szczególnie San Francisco, stały się mekką ruchu hippisów. W piosence Country Joe McDonalda Sometimes-I-Feel-Like-I'm-Fixin'-to-Die Rag słyszymy manifest antywojenny, z powtarzającymi się słowami: What are we fightin' for?. Podobną tematykę podejmuje słynny przebój grupy Buffalo Springfield For What's It Worth; w wolnym tłumaczeniu na polski tytuł brzmi: Czy warto? – i to właśnie pytanie przyświeca treści słów piosenki, której tematem jest wojna, przemoc i chaos wielkomiejskiego życia. Szczytowym osiągnięciem muzyki hippisów było zorganizowanie słynnego festiwalu w Woodstock w 1969.

 

Najważnieszymi wykonawcami z kręgu muzyki Hippisowskiej byli: The Doors, The Animals, The Beatles, Bob Dylan, Van Morrison i Joan Baez. Z kolei znaczny wpływ ruch hippisowski odcisnął na twórczości takich zespołów jak Led Zeppelin (swoiste epitafia hippisów: Going to California, Misty Mountain Hop) czy Uriah Heep. Kwintesencją muzyki Hippisowskiej była składanka Woodstock 69, będąca zapisem najlepszych występów na legendarnym festiwalu.

 

Kulminacyjnym momentem ruchu hippisów był legendarny festiwal muzyczny w Woodstock w 1969 roku, trzy dni pokoju i muzyki[potrzebne źródło].

Zgłoś jeśli naruszono regulamin