Coma - Listopad
Pierwszy znak jakby z wnętrza wydobył się chmur Bez tchu, bez sił, bez wiary - znak Jakby ktoś mocno chciał mi przypomnieć Że jest za kłębem brudnej pary porządek gwiazd Całą noc, nie mogłem spać Amfetaina ma gorzki smak Czuje, że znów będe się bać Mimo, że ktoś daje mi znak Mała Ty wierz dławi mnie tlen A każdy dzień wymyka się Druga zero trzy nie ma dokąd iść Jak mogłes odejśc stąd w taką nieludzką noc Moja głowa chce, moja głowa znać Moja głowa, moja głowa, moja głowa, moja głowa Jakiś powód Na całe szęście wiem jak rade dać bez wiary Znalazałem wielu, którzy drogę pokazali Przez całe życie na najwyższej pędzą fali Pochmurne niebo im na głowy się nie zwali Czemu mnie zostawił? Czemu się oddalił? Musiałem znowu się schlać Nie widać drogi we mgle Listopad włazi do miast Na dole dzieje się źle Musiałem tulić brudne ciała suk Musiałem stracić przeźroczystość na którejs z tamtych dróg I jeszcze nie ocalają mnie I jeszcze nie ocalają mnie I jeszcze nie ocalają mnie nocne płacze i modlitwy i tyle razy próbowałem szeptów, celebracji, miłosnych zaklęć, kłamst Tak mi przykro, o tak mi przykro Chciałbym jeszcze raz
coolkaa