Port Artur 1904.pdf

(14938 KB) Pobierz
13517603 UNPDF
13517603.002.png
Opracowanie graficzne serii: Jerzy Kępkiewicz
Ilustracja na okładce: Fragment obrazu „Wyjście eskadry port-
arturskiej w morze 10 sierpnia 1904 r." - malował A. Leo
Okładkę wykonał: Michał Bernaciak
Redaktor: Barbara Kosiorek-Dulian
Redaktor techniczny: Andrzej Wójcik
Opracowanie komputerowe map: Stanisław Fiłonowicz
Korektor: Eugeniusz Fajt
Skład: Marek Nowiszewski
© Copyright by Józef Wiesław Dyskant, Warszawa 1996
© Copyright by Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1996
WYDAWNICTWO BELLONA prowadzi sprzedaż wysyłkową
swoich książek
Nasz adres: Wydawnictwo Bellona
00-844 Warszawa
ul. Grzybowska 77
tel/fax 620-42-71
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY
Pamięci uczestnika tych walk
wiceadmirała Kazimierza Porębskiego
oraz innych marynarzy - Polaków
ISBN 83-11-08517-X
Druk i oprawa: Wojskowa Drukarnia w Gdyni, ul. Św. Piotra 12
tel. (058) 20-15-55 fax (058) 61-55-63
Kostrzyn PAPER offset, kl. III 70 g, 82x104 cm
Zam. 0044
13517603.003.png
OD AUTORA
Kiedy w czasie drugiej wojny opiumowej (1856-1860) Royal
Navy, wspomagana przez nieliczne okręty francuskie, opero-
wała na wodach Zatoki Peczilijskiej (Pohaj) nazywanej „wro-
tami do Pekinu", przeciw strzegącej tych „wrót" fortecy Taku
(Dagu), wykorzystywała jako bazę manewrową położoną
u krańca półwyspu Liaotung 1 małą zatokę Liishunkou. Mało
wiemy jednak, dlaczego marynarze brytyjscy nadali tej prowi-
zorycznej bazie miano portu mitycznego króla angielskich
Celtów Artura (V—VI w.n.e.), bohatera wielu średniowiecz-
nych legend. Nazwa „Port Arthur" widniała bowiem na
ustawionym przy brzegu zatoki wielkim słupie drewnianym,
manifestując światu, że tu właśnie stoją okręty królowej
Wiktorii i dotąd sięga jej władztwo 2 . Po kolejnej wojnie, tym
razem z Francją (1883-1885), wicekról prowincji Czili (Ho-
Kraniec ten, łączący się przesmykiem kincżouskim z nasadą półwyspu
Liaotung, nosi nazwę półwyspu kwantuńskiego (Kuantung).
Nie byl to jedyny Port Arthur, gdyż istniały również 3 inne porty noszące
imię króla Artura: na pohidniowo-wschodnim cyplu Tasmanii (Australia), na
zachodnim brzegu Jeziora Górnego (śródlądowy, Kanada) i nad Zatoką
Meksykańską (USA). S.D. Klimowski sądzi, że nazwa pochodzi od kmdr.
Artliura, dowódcy okrętu brytyjskiego, który zawinął tu w 1858 r. („Gangut"
>• 1992, nr 2).
13517603.004.png
pei) Li llung-czang zwrócił uwagę na to, że samo Taku
i pozostałe forty u ujścia Peiho nie uchronią stolicy Chin
przed atakiem od strony Morza Żółtego. Przystąpił zatem do
rozbudowy baz położonych na dwóch półwyspach oddzielają-
cych od niego z północy i południa zatokę Pohaj - Liaotungu
(Port Arthur) i Szantungu (Weihaiwei). Sprowadzeni inżyniero-
wie niemieccy zajęli się fortyfikacjami Portu Artura (przy
okazji zastąpiono w jego nazwie angielskie „th" niemieckim
„t"), samym zaś portem i jego infrastrukturą inżynierowie
francuscy. Ponieważ codziennie przy budowie tych obiektów
pracowało do 4000 ludzi, z początkiem 1892 r. twierdza i port
były gotowe w stanie surowym. Port, rozmieszczony w ujściu
małej rzeki Lunhe, z nabrzeżami wyposażonymi w dźwigi paro-
we i tory kolejowe, miał dwa doki dla remontu i budowy
dużych okrętów oraz torpedowców, a także warsztaty i maga-
zyny. Pas umocnień nadbrzeżnych opasywał zarówno port, jak
i zatokę Liishunkou, ciągnąc się od tzw. Półwyspu Tygrysiego
aż do zatoki Tahe i dzieląc na odcinek zachodni (5 fortów,
32 działa różnego kalibru) i wschodni (3 forty, 32 działa).
Słabiej broniona była twierdza od strony lądu. Na długości
prawie 100 km w sześciu fortach znajdowały się tylko 52 działa
małych kalibrów, a jedyną dogodną drogę lądową (tzw. Droga
Mandarynów), biegnącą doliną rzeki Lunhe, osłaniały umoc-
nienia polowe. Mimo tych braków niemieccy budowniczowie
Port Artura twierdzili, że aby go zdobyć, ewentualny przeciwnik
musiałby dysponować eskadrą złożoną z co najmniej 20 okrętów
artyleryjskich z 3-tysięcznym oddziałem desantowym.
Przeciwnik taki pojawił się dwa lata później, kiedy wybuch-
ła wojna z Japonią. 24 października 1894 r. wylądowała pod
Bitsewo i Huayuankou (120-160 km na płn. wsch. od twier-
dzy) 2 armia gen. Oyamy (około 30 000 ludzi, 26 dział
polowych oraz 33 działa i haubice oblężnicze), która po
spędzeniu oddziałów chińskich z przesmyku kincżouskiego
(Jinxian), podeszła w początkach listopada pod Port Artur.
Stojąca w porcie chińska 1-skadra Północna adm. Tinga odesz-
ła bez walki do Weihaiwei, twierdza zaś pozbawiona pomocy
floty została zdobyta 22 listopada, właśnie od strony lądu 3 , po
jednodniowym szturmie, w czasie którego bezlitośni zwycięz-
cy wymordowali ponad 2000 bezbronnych mieszkańców mias-
ta (straty własne około 400 zabitych i rannych). Wśród
szturmujących oddziałów 1 dywizji piechoty znalazł się do-
wódca jednego z pułków Maresuke Nogi, którego losy splotły
się szczególnie z losami Port Artura (o czym dalej). Zdobycie
twieidzy przesądziło o postanowieniach simonosekskiego trak-
tatu pokojowego — półwysep Liaotung wraz z Port Arturem
i przyległymi wyspami został oddany Japonii. Ostry protest
Rosji, poparty przez Niemcy i Francję, spowodował jednak
korektę traktatu. Japonia zmuszona do rezygnacji z Liaotungu
uznała Rosję za wroga numer 1 i od 1896 r. rozpoczęła
przygotowania do nowej wojny.
Tymczasem pogorszenie stosunków z Japonią zagrażało
zimowaniu (postój zimowy) okrętów rosyjskich w portach
japońskich, z czego dotąd korzystały zgodnie z traktatem
z 1855 r. Wyłoniła się zatem konieczność znalezienia dla nich
w tym rejonie niezamarzającego portu. Wykorzystując zajęcie
przez Niemcy zatoki Kiaoczou (półwysep Szantung) i obawia-
jąc się, aby go nie ubiegły w tym Wielka Brytania lub
Japonia, rząd carski postanowił zająć Port Artur i wystąpił
jednocześnie wobec Chin z żądaniem wydzierżawienia pół-
wyspu Liaotung. 11 grudnia 1897 r. zawinęły do zatoki
Ltishunkou krążowniki pancerne „Admirał Nachimow"
i „Admirał Korniłow" oraz kanonierka „Otważnyj", do Ta-
lienwan zaś - krążownik pancerny „Dmitrij Donskoj" z kano-
nierkami „Siwucz" i „Gremjaszczij" 4 . Kilka dni później
wpłynęły tam spóźnione okręty Royal Navy, lecz wkrótce
okazało się, że była to tylko presja Londynu na podjęcie przez
1 .lak widzimy, historia często się powtarza (np. Singapur 1941-1942).
4 4 II 1898 r. zawinęły do Port Artura także krążowniki pancerno „Riurik"
(pod flagą dowódcy ("skadry Oceanu Spokojnego kontradm. I-iodora Dubaso-
wa) oraz „Pamiat' Azowa".
13517603.005.png
8
Petersburg rokowań w kwestii podziału w Chinach sfer wpły-
wów i pomocy finansowej udzielanej Pekinowi przez obce
mocarstwa. Dlatego w styczniu 1898 r., po rozpoczęciu tychże
rokowań, okręty brytyjskie opuściły Port Artur, a 21 marca
wkroczyły do niego wojska rosyjskie. 27 marca podpisano
konwencję, na mocy której Chiny przekazały Rosji w 25-letnią
dzierżawę półwysep liaotuński - od linii biegnącej wzdłuż
północnego brzegu zatoki Port Adams (Pulandian) do miejs-
cowości Taiping-lin nad Zatoką Koreańską - wraz z bazą Port
Artur i portem handlowym Talien oraz przyległymi wyspami
i wysepkami. Następnego dnia na wieży sygnałowej Złotej
Góry podniesiono rosyjską banderę wojenną, wieczorem zaś
wojska chińskie gen. Suną opuściły twierdzę i miasto. Port
Artur stał się odtąd główną bazą morską rosyjskiej Eskadry
Oceanu Spokojnego. Sześć lat później został oblężony od strony
lądu i morza przez Japończyków, którzy po raz drugi w ciągu
dziesięciolecia musieli go zdobywać. Tym razem jednak musieli
go zdobywać niemal przez 11 miesięcy, choć w armii oblęż-
niczej było wielu oficerów z jej dowódcą gen. Nogi na czele,
którym teren ten był dobrze znany z poprzedniego oblężenia.
Drugą książką, którą zafascynowany problematyką wojny
rosyjsko-japońskiej przeczytałem jako mały chłopiec po Cu-
szimie Aleksego Nowikowa-Priboja, była trzytomowa powieść
Aleksandra Stiepanowa Port Artur w tłumaczeniu Adama
Galisa. Poświęcona samej obronie twierdzy i w przeciwień-
stwie do książki Nowikowa-Priboja będąca połączeniem fak-
tów historycznych z fikcją literacką zawierała też sporo
wiadomości o walkach okrętów Eskadry Oceanu Spokojnego
oraz o Polakach - obrońcach Port Artura. Autor, choć Rosja-
nin, z sympatią opisał zwłaszcza trzech z nich: kapitana
marynarki^ Kazimierza Porębskiego, dzielnego zastępcę do-
wódcy krążownika „Nowik"; twórcę „portarturskiego" kara-
binu maszynowego (na zasadzie kartaczownicy), kapitana
Ignacego Szmetiłłę oraz krnąbrnego wobec przełożonych, lecz
bardzo lubianego przez żołnierzy dowódcę zwiadowców 26 puł-
ku strzelców porucznika Eustachego Jędrzejowskiego. Są to
wprawdzie postacie drugoplanowe, ale rzeczywiste, tak jak
rzeczywisty był udział w obronie twierdzy wielu Polaków
ubranych w carskie mundury. Jak wiemy, w rosyjskich puł-
kach dalekowschodnich prawie co dziesiąty żołnierz był Pola-
kiem lub pochodzenia polskiego, a w marynarce wojennej co
pięćdziesiąty. Byli dobrymi żołnierzami, toteż wielu z nich
poległo, a jeszcze więcej zostało rannych. Czy wierzyli, że ich
przelana krew posłuży sprawie Ojczyzny, nie wiemy. A że
sporo z nich służyło potem w armii i marynarce Polski
Odrodzonej, którą wywalczyli, więc może była to cena, którą
zapłacili za naukę rzemiosła wojennego?
Obrona Port Artura zwróciła uwagę opinii światowej na ten
mało znany zakątek Azji; podziwiano zarówno wytrwałość
obrońców, jak i desperację napastników, którzy w atakach
frontalnych ginęli całymi tysiącami. Doczekała się też wielu
opracowań teoretyków wojskowych, pamiętników oraz utwo-
rów beletrystycznych, nawet wśród autorów polskich (o czyni
w tekście). Ponieważ mnie także temat ten zaintrygował,
przedstawiam czytelnikom własny opis tej obrony. Jako mary-
narz zająłem się przede wszystkim walkami rosyjskiej Eskad-
ry Oceanu Spokojnego zarówno z blokującą Port Artur japoń-
ską Połączoną Flotą, jak jej okrętów i oddziałów pieszych .
w samej obronie twierdzy.
nictwa okrętowego (inżynierów okrętowych) przywrócono stopnie oficerskie
wojsk lądowych dopiero 11 VIII 1904 r. Dotąd w korpusach tych obowiązy-
wały stopnie: młodszy inżynier mechanik (młodszy inżynier okrętowy),
pomocnik starszego oficera mechanika (brak odpowiednika w korpusie BO),
starszy pomocnik inżyniera okrętowego (tylko w korpusie BO), starszy
inżynier mechanik (starszy inżynier okrętowy), fiagowy inżynier mechanik
(flagowy inżynier okrętowy) oraz Inspektor Działu Mechanicznego (jedynie
w Morskim Komitecie Technicznym).
5 W książce podaję polskie odpowiedniki ówczesnych rosyjskich stopni
wojskowych (obszernie piszę o nich we wstępie do Cuszimy 1905). Muszę
uzupełnić jednak, że mechanikom okrętowym i inżynierom korpusu budow-
13517603.001.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin