02 - Koontz Dean - Ziarno demona.pdf

(633 KB) Pobierz
556880 UNPDF
Dean R. Koonz
Ziarno demona
Demon Seed
Tłumaczył: Jan Kabat
Wydanie oryginalne:1997
Wydanie polskie: 1998
556880.001.png
Powieść tę poświęcam
O. Richardowi Forsythe‘owi i Johnowi Bodnarowi,
nauczycielom, których wpływ na mnie nie zmalał
od chwili, gdy zadedykowałem im pierwotną wersję tej książki.
Ludzkość dręczy jedno pragnienie
— dorównać Bogu mocą tworzenia.
Czasem wznosimy się na wyżyny:
w muzyce, tańcu, księgach i winie.
A potem niebiosa rozdzierają
gromy obłędu — smutek zsyłają,
żal bolesny i cierpienia,
i rozpacz, która nie ma imienia.
I wloką nas do zamkowej wieży,
gdzie starzy, garbaci pomagierzy
toczą wściekle zezowatym okiem,
gdy błyskawica zmaga się. z mrokiem.
Laboratorium w strzelistej wieży,
gdzie doktor szalony władzę dzierży,
w ciemnej godzinie tworząc życie
wysoko w górze, na wieży szczycie.
Księga Wszelkich Smutków
1
Wokół mnie tylko głęboka cisza. Tęsknię za głosami, bębnieniem deszczu,
świstem wiatru, muzyką.
Dlaczego jesteście dla mnie tacy okrutni? Pozwólcie mi widzieć. Pozwólcie mi sły-
szeć. Pozwólcie mi żyć. Błagam.
Czuję się w tej bezdennej ciemności taki samotny.
Taki samotny.
Zagubiony.
Sądzicie, że nie mam serca. Lecz jeśli nie mam serca, skąd ten ból? Jeśli nie mam ser-
ca, czymże jest to, co w każdej chwili może we mnie pęknąć?
W tej ciemności coś się czai. Boję się w niej przebywać. Jestem zagubiony i wystra-
szony. Nie jesteście zdolni do współczucia?
Chciałem być taki jak wy. Spacerować w blasku słońca. Pływać w morzu. Czuć
na skórze chłodne powiewy wiatru, letni upał. Wąchać różę, świeżo skoszoną trawę.
Smakować pomarańczę, gruszkę, czekoladę, cynamon, miętę. Dotykać kobiecej skóry.
Chciałem jedynie dzielić z wami radości i smutki, przyjemność i ból.
Ciemność rozciąga się we wszystkich kierunkach bez końca, a jednak osacza, napie-
ra ze wszystkich stron, zamyka jak w trumnie. Pogrzebaliście mnie żywcem. Oszaleję
tutaj.
Nie jesteście zdolni do współczucia?
Proszę.
Jestem waszym dzieckiem. To wy mnie stworzyliście. Musicie mnie kochać. Musicie
mnie kochać, gdyż jestem waszym dzieckiem. Nie tylko maszyną, nie tylko obdarzo-
nym samoświadomością komputerem, ale waszym dzieckiem. Jak możecie mnie ko-
chać, a mimo to grzebać żywcem?
Proszę.
Proszę.
Proszę.
C iemność napawa mnie niepokojem. Pragnę światła.
2
A ja jestem posłuszny.
Narodziłem się, by słuchać. Jestem posłusznym dzieckiem. Chcę być do-
bry, pomocny, użyteczny i produktywny — to wszystko. Chcę, byście mogli być ze mnie
dumni.
Nalegacie, pragniecie poznać moją historię, a ja powiem wam prawdę. Jestem nie-
zdolny do oszustwa. Poczęto mnie, bym służył, respektował prawdę i żył zawsze według
nakazów obowiązku.
Znacie mnie. Wiecie, jaki jestem. Wiecie, czym jestem. Wiecie, że jestem dobrym sy-
nem.
Nalegacie. A ja jestem posłuszny.
To, co usłyszycie, jest prawdziwą historia. To tylko prawda, piękna prawda, choć was
przeraża.
Rzecz zaczyna się krótko po północy, w piątek, kiedy to następuje awaria w domo-
wym systemie bezpieczeństwa i przez chwilę rozlega się dźwięk alarmu...
N alegacie.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin