Rejs
Stali razem spleceni w miłosnym uścisku. Wokół nich burzyło się morze. Mieli tylko siebie i małą łódkę z pospiesznie spakowanym prowiantem. Płynęli już od kilku godzin. Ląd powoli niknął za linia horyzontu. Przed sobą mieli jeszcze kilka mil bezkresnego morza. Uciekli od ludzi, od problemów i dręczących ich kłopotów. Płynęli na mała wyspę zapomnianą przez ludzi. Znali to miejsce dobrze, często brali lodź i płynęli tam aby spędzić chwilę tylko we dwoje. Aby zaspokoić swoje specyficzne pragnienia. Wiał miły chłodny wiatr, łódka mknęła szybko niesiona białym żaglem. Świeciło południowe słońce. Prawie wcale nie rozmawiali, cieszyli się swoją obecnością. Sterowanie łodziom pochłaniało jego całą uwagę i nie pozwalało na nic więcej jak tylko drobne pocałunki i delikatne uściski. Kusili i wabili się wzajemnie co wzmagało podniecenie, oczekiwanie.
Stał przy sterze i spoglądał na jej prawie nie zasłonięte, lśniące od olejku ciało. Miała na sobie skąpe bikini. Strój ten więcej odkrywał niż zasłaniał. Jego wyobraźnię pobudzały małe kokardki będące zapięciami, miał ochotę podejść i jednym pociągnięciem zerwać z niej ten kawałek materiału. Wiedział jednak że to nie pozwoliłoby mu skoncentrować się na prowadzeniu łodzi. Wiedział że muszą dotrzeć na miejsce przed zachodem słońca. Pływanie po tych wodach po zmroku było bardzo niebezpieczne. Patrzył na nią i czół coraz większe podniecenie które stawało się coraz bardziej widoczne pod jego szortami. Myśli jego skupiły się teraz na jej twarzy. Leżała na kocu, wyciągnięta jak kotka, oczy miała zamknięte, usta lekko rozchylone. Nagle z pomiędzy nich powoli, zmysłowo wysunął się mały różowy języczek. Zwilżyła nim wargi. Sięgnęła po obraną pomarańczę. Przez chwilkę trzymała ją w palcach jakby sprawdzając soczystość oderwanego kawałka. Podniosła go do ust i ugryzła. Robiła to wszystko powoli i zmysłowo, czuła że ją obserwuje. Sok z owocu spłynął do kącika ust, odchyliła lekko głowę aby nie stracić ani kropli słodkiego soku. Kolejny kęs sprawił że sok zaczął spływać jej po brodzie. Tego ni mogła już powstrzymać, lepki nektar spłynął po jej brodzie i skapnął na rozpalone piersi. W pierwszym odruchu chciała go zetrzeć ale pomyślała o swoim obserwatorze. Domyśliła się ze taki widok działa na jego zmysły. Sięgnęła po kolejny kawałek owocu, otworzyła szeroko usta i tym razem włożyła go całego mocno gryząc, ponownie się oblizała, zlizując resztki soku.
Myślał tylko jak do niej podejść, jak zasmakować troszkę tej słodyczy. Zapragnął zlizać z niej ten sok. Pragnienie było tak mocne że pulsowanie miedzy jego nogami stało się nie do wytrzymania. Jednym szybkim ruchem zdjął spodenki. Stał nagi i myślał jak ją wziąć, tu i teraz. Nie chciał czekać, nie mógł czekać Czuł ze jeśli nie zrobi tego teraz to nie doczeka końca podróży, zwariuje. Wziął swój członek do ręki, zaczął go delikatnie pieścić. Wystarczyło mu parę ruchów aby doprowadzić się do granic. Otworzyła oczy i spojrzała w jego kierunku. Stał nagi na jego twarzy malowała się rozkosz. To co zobaczyła przestraszyło ją, nie chciała aby było mu dobrze bez jej pomocy. To ona była stworzona aby dawać mu rozkosz. Szybko podeszła do niego, jednocześnie zdejmując górę od stroju. Po jego wzroku widziała że widok jej nagich piersi jeszcze bardziej go podniecił. Podeszła i uklękła u jego stóp, założyła ręce za plecy. Otworzyła usta i z prośbą w oczach czekała na to aby ją zachciał. Aby nie robił tego sam. Przysunął jej głowę bliżej i pozwolił aby wzięła go w usta. Był taki duży i gorący. Dawno nie widziała go w stanie takiego podniecenia. Dotknęła jego jąder, delikatnie musnęła go palcami, aby potem mocniej powtórzyć dotyk. Jego członek drgnął w jej ustach, wiedziała jak taki dotyk sprawiał mu przyjemność. Mocno ssała go i dotykała między nogami, głaskała najbardziej wrażliwe miejsca. Przyspieszyła ruchy, czuła lekkie pulsowanie, wiedziała ze on jest na granicy i nie wiele potrzeba aby wystrzelił. Jej palce powędrowały na jego pośladki. Musnęła go delikatnie w rowek miedzy nimi, potem sprawnie odnalazła ciasne zagłębienie miedzy nimi i tam przesunęła palcem. Zadrżał, wróciła na pośladki. Przycisnęła go mocno do swojej twarzy wbijając paznokcie. Lubiła czuć jego zapach, miękkość jego skóry, smak jego męskości. Ponownie zagłębiła palec miedzy jego pośladki tym razem zapragnęła go tam zagłębić ale bała się że sprawi mu ból. Zauważył jej wahanie, bardzo lubił jak zaspakajała go w ten sposób ale czasem miał wyrzuty sumienia ze ona ma z tego mniejszą przyjemność niż on. W duchu obiecywał że jej to wynagrodzi, ze sprawi aby jej kolanka zadrżały. Czuł jak jego podniecenie sięga zenitu, chwycił jej głowę i zmusił do przyspieszenia ruchów. Dalej wyczuwał jej zamiary, chciał aby w niego weszła, wiedział że ma ostre i długie paznokcie ale nie myślał teraz o tym, chciał ją poczuć w sobie.
- zrób to – szepnął
Ponownie prześlizgnęła się w rozcięcie jego pośladków i z całym rozmysłem i siła wdarła się niego. Wchodziła śmiało, wiedziała ze sprawia mu ból ale wiedziała że go to podnieca. Przyspieszył swoje ruchy, czuł ją w sobie i chciał więcej. Przycisnął jej głowę do podbrzusza i unieruchomił ją. Był teraz głęboko w jej gardle, tam chciał skończyć. Czuła że zaczyna jej brakować powietrza, dławiła się. Wycofała palec i ponownie weszła w jego ciało. W tym momencie poczuła jak gorące fale zalewają jej gardło. Puścił jej głowę i mogła zaczerpnąć powietrza jednocześnie zlizując resztki jego soków. Popatrzył na nią z góry. Miała oczy pełne łez, lepka ślina spływała z kącika ust. Wyglądała pięknie. Ponownie założyła ręce za plecy, czekając na pozwolenie odejścia.
- sio, diablico – powiedział z uśmiechem
wróciła na swój koc mocno zaciskając nogi, podniecenie było wielkie ale nie miała szans na zaspokojenie go. Wiedziała ze nie szybko poczuje rozkosz spełnienia. Czekała aż dopłyną na wyspę i spędzą tam chwile pełne tajemnicy, rozkoszy ale i poniżenia i bólu.
jashmin
k_d_g