ksn.doc

(37 KB) Pobierz

                                          9 grudnia 2007

 

Trzykroć zaprosił E. do pubu osobnik , którego poznała na czwartym roku. Miała jechać do Paryża z koleżanką , ta ściągnęła swoje dwie koleżanki , przyjaciela i jego znajomego , i ten ostatni nie mógł jechać , i E. się wściekała że koszty trzeba będzie rozłożyć na pięć osób zamiast na sześć , i on zadzwonił i bardzo przepraszał , i zapytał czy nie chciałaby się z nim spotkać , i jeszcze przed tamtym wyjazdem doszło do

tego , i potem kolejny raz , i kilka następnych , a potem doszedł do wniosku że to nie jest to czego by chciał.

 

                                          18 grudnia 2007

 

Bo kiedy widzę miłą moją jeszcze bardziej śliczną niż zwykle , pięknie pachnącą , wytwornie ubraną , roztaczającą wokół siebie aurę ładności i spokoju , to mocniej niż zazwyczaj pragnę i marzę , żeby móc ją objąć , przytulić , pocałować , żeby trzymać ją za rękę , żeby spać przy niej , żeby pieścić jej włosy , skórę , całą ją , żeby była moją dziewczyną.

I jest to na tyle przejmujące , że zbiera mu się na płacz. Naprawdę , bez udawań , bez teatralnych gestów. Płakał , nawet nie to że chciał płakać , wtedy na sali , nad tym że jest jej obmierzły , ale też nad tym że ona udaje że się zdecydowała , a wcale tego nie zrobiła , i tylko przewlekła sprawę , i nie można liczyć że poweźmie jakikolwiek wybór , i jest taki zawieszony.

 

---

 

Powiedziała mu tyle dziwnych rzeczy , że chciałby by się do nich odniosła i mu wyjaśniła , możliwie wyczerpująco.

Dlaczego więc nie może uwierzyć w to że on ją kocha? Dlaczego twierdzi że z niej żartuje , nabija się z niej? Skąd takie insynuacje?

Co by to zmieniło gdyby ktoś inny się w niej zakochał? Byłoby inaczej , bo ten co kocha obecnie jest beznadziejny? A może ona czułaby się dowartościowana dopiero jak przynajmniej dwóch facetów by o nią zabiegało , rywalizowało o nią? Bo jeden jej nie wystarcza?

Co by się stało jakby uwierzyła w jego miłość?

Dlaczego do cholery sugeruje mu pójście do psychiatry? To było , szczerze mówiąc , nie nazbyt miłe zagranie... Nienormalne jest , że kocha się ciepłą , wrażliwą i mądrą kobietę? Że się na nią patrzy i widzi się kogoś kto na co dzień jest dla postronnych pewnie trudny do zauważenia?

Co mianowicie ma jej to dać że się wysmaruje łojem i założy na się worek?

W ogóle dlaczego ona na głowie staje żeby go odstraszyć i przekonać go że jest beznadziejna? Lepiej by jej wtedy było?

Jak ma ją przekonać że to nie żart tylko kochanie?

Ile można powtarzać że jest się nic nie wartą , zwłaszcza jak to nieprawda?

Dlaczego ona go tak traktuje jakby chciała go skłonić żeby sobie poszedł?

 

Dajesz.

 

                                          27 stycznia 2008

 

Kasieńka stwierdziła , że chciałaby mieć możliwość mienia z kimś dziecka po to , by móc z niej nie korzystać , ponieważ ich nie cierpi. Ponadto , że lubi Gumisie , piosenkę tytułową z nich i księcia Igthorna. Dzisiaj miała okres.

 

                                          28 kwietnia 2008

 

Pocałowałem , czy też ucałowałem w czoło , Kasieńkę. Idzie ku lepszemu.

Jej kolega z pracy powiedział jej koleżance , że się mu ona podoba , ponieważ wygląda inteligentnie. O. I ma na głowie narośl , która wygląda jak kokon ze Starcrafta.

 

                                          7 sierpnia 2008

 

> Wiesz , że zależy mu na tej relacji i nie chciałby , żeby coś się z nią złego stało z

> powodu kwestii , w jego ocenie , marginalnej.


Skoro kwestia jest dla ciebie marginalna, to znaczy że można ją pominąć. A moje uczucia się nie liczą. Rozumiem.

 

                                          23 sierpnia 2008

 

Tak całkiem poważnie.

Czy E. nie ma poczucia , że było to skrajnie nieuczciwe z jej strony tak stawiać sprawę? Że albo nie będzie już relacji , albo R. będzie myślał w sposób w jaki ona od niego oczekuje?

 

Obiecał jej , i to szczerze , gdyż wobec bliskich sobie osób nie potrafi mówić fałszywości. Bo jest dla niego ważna. Ale nadal ma poczucie , że to było jakieś takie... nie w porządku. Że ona chce ingerować w jego myśli i to takie , których nie traktuje w jakikolwiek sposób poważnie. Jakby miały cokolwiek wspólnego z tym co mówi i robi. Albo nawet z tym co myśli na poziomie rzeczywistych chęci , istniejących marzeń. Gierosławski w pewnym momencie stwierdził , że nawet jak się dotrzymało słowa , to i tak oszustwo miało miejsce , bo mogło się je popełnić.

 

Dlatego zwraca się do niej , po prostu , jak do przyjaciółki : zwolnij go z tej obietnicy. Bo może i potrafiłby , chociaż też nie bardzo wie jak , ale będzie go to jątrzyć , boleć , jak z tymi białymi niedźwiedziami z dowcipu. Do tamtego utworu próbował znaleźć jakieś przykłady niemiłych myśli takie , które byłyby wyraziste , nie takie , nad którymi się jakoś zastanawiał albo co. Ta konkretna leżała sobie spokojnie w zakątku myśli zupełnie bez odniesienia do rzeczywistości i do jego osoby , obok tego że mógłby zostać poławiaczem gąbek w oceanie , choć nie cierpi morza , nie zostawiłby ważnych dla siebie ludzi ani nie miałoby to w ogóle żadnego sensu , aż raz jej użył i wystarczyło , żeby zakłócić twój spokój. Nie musi z niej robić użytku na zewnątrz , nie po to jest , ale nie stawiaj sprawy tak , że ma sobie coś zrobić z umysłem , żeby zniknęły z niego rzeczy które uważasz za obrzydliwe.

 

Pomyśl nad tym , rozważ. Przecież to nie jest tak , że budzi się rano i zastanawia się , czyby jej nie zgwałcić. Różnica między myślą tego typu a zrobieniem rzeczy , której dotyczy , jest taka , jak między zrobieniem a nie zrobieniem. I mogłaby wziąć pod uwagę to , co robi i co mówi , i jak o niej myśli w sferze uczuć.

Bo... bo tak bardzo ją kocha , że boi się przyszłości , w której świadomość , że ona pragnie rządzić jego myślami , będzie mu tę miłość zaprawiała goryczą.

Tak stoją sprawy.

 

                                          2 września 2008

 

Kasieńka źle wygląda , nie to , żeby była chora albo zaniedbana , nawet nie to że ponura , choć tak jest skądinąd , tylko jakaś taka jakby zapadnięta w sobie. Z powodu pracy , której nienawidzi. Ludzie , którzy nie są jej szefami , myślą że są. Odczuwam wobec niej szczególny typ opiekuńczości. Mam ochotę głaskać jej włosy , dłonie ,

nos , policzki , dotknąć czule jej rąk i głowy , i stóp , i nóg , i wszystkiego.

 

                                          28 września 2008

 

Kasieńka stwierdza , że w pracy jej nie szanują. Jej dwie koleżanki , które są gorzej przygotowane , mają mniejsze doświadczenie i niższe stanowiska , są bardziej szanowane , bo mają długie nogi. Na wyjeździe pracowym ich szef siadł na ławce tyłem do niej bez jakiegokolwiek wyjaśnienia.

 

                                          6 lipca 2009

 

K. czuje się beznadziejna , bo podano w wątpliwość jej kompetencje w pracy , a G. który wrócił ze Stanów powiedział jej , że była głównym tematem o którym mówił na psychoterapii tamże i że jest od niego uzależniona , na co wyszła. Firanki były w jego oknie , bo zostały tam zawieszone żeby nie wyglądało jak melina. Ktoś z portalu randkowego powiedział jej , że wygląda jak główna żeńska bohaterka Nosferatu Wampira. Stamtąd od dwóch miesięcy z jednym osobnikiem przesyłają sobie codziennie pocałunek , a dużo osób chce się z nią spotkać. Zastanawia się , czy jak im pokaże swoje zdjęcie na którym wygląda tak jak zwykle ktokolwiek będzie nadal chciał.

             

 

 

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin