ulfeldt.doc

(26 KB) Pobierz

On zapisał się w pamięci Duńczyków tak , jak Hieronim Radziejowski w pamięci Polaków ; obaj zresztą zdradzili swoje kraje na rzecz tego samego władcy – szwedzkiego Karola Gustawa. Przez prawie dwieście lat po jego śmierci na miejscu jego zburzonego kopenhaskiego pałacu stała kolumna „na wieczną niesławę i pohańbienie zdrajcy”. Ona inspirowała pokolenia artystów (min. Andersena i Rilkego) oraz feministek , choć jej życie było krańcowym poświęceniem wobec ukochanego mężczyzny. Koleje losu Leonory Christiny Munk i Corfitza Ulfeldta stanowią może najbarwniejszą historię miłosną siedemnastowiecznej Danii. Jest w niej wszystko , co po dziś dzień budzi zainteresowanie : namiętne uczucie , spiski , zdrady , władza , pieniądze i cierpienie.

 

Poczuwszy koniunkturę , wrogowie dygnitarza przedstawili królowi całą litanię oskarżeń wobec niego , przede wszystkim o zdradę i nadużycia finansowe , ale też knucie spisków. Efektem była tzw. afera Diny Vinhofvers. Ta podejrzanej konduity trzydziestolatka była metresą niejakiego porucznika Waltera , królewskiego faworyta i członka frakcji wrogiej Ulfeldtowi. Zeznała ona przed obliczem króla , jakoby rigshofmester planował z żoną jego otrucie , co miała podsłuchać w jego domu. Na pytanie , skąd właściwie wzięła się w domu magnata , odrzekła , że jest jego kochanką , czego „dowodem” miała być jej ciąża (przyczynił się do niej oczywiście Walter). Monarcha kazał zbadać sprawę.

Gdyby Ulfeldt podjął rękawicę i zmierzył się w sądzie ze swoimi przeciwnikami , miałby spore szanse nie tylko się wybronić , ale też ich pognębić. Stawianych na chybcika zarzutów na ogół nie popierały bowiem przekonujące dowody. Aliści w tymże czasie rigshofmester otrzymał od swego spowiednika niepokojącą wieść (jak się potem okazało , podsuniętą przez Dinę) , jakoby Walter planował go zamordować. Ulfeldt uznał , że kroi się jego fizyczna eliminacja i to z błogosławieństwem Fryderyka IV. Zarówno król , jak i magnat w obawie przed zamachem szczelnie otoczyli swe rezydencje zbrojnymi strażami , wzajemnie utwierdzając się w podejrzeniach. Kopenhagę ogarnęła paranoja.

Gdy wreszcie rigshofmester przekazał swemu suwerenowi rewelacje spowiednika , rozegrał to w najfatalniejszy możliwy sposób , a mianowicie prosząc monarchę , by „nie kazał swoim podwładnym go zabijać” co szybko obiegło miasto. Choć szybko wykryto machinacje Waltera i skazano go na śmierć wraz z kochanką , Fryderyk IV , wściekły za niemal publiczne zarzucenie mu nakazania skrytobójstwa , nie przerwał śledztwa przeciw Ulfeldtowi w sprawach innych zarzutów. Ten uznał (słusznie) , że proces ma już charakter polityczny , a on sam ma wszelkie szanse podzielić los Sehesteda.

Zgłoś jeśli naruszono regulamin