JASIU
Dyrektorka przedszkola postanowiła odmalować wszystkie stare sale. Nie miała jednak pomysłu na kolor farby, kazała więc wszystkim przedszkolankom zapytać dzieci, jakie barwy podobają im się najbardziej. Jedna z nich zaczęła więc pytać podopiecznych:- Karolinko, jak sądzisz, na jaki kolor możemy pomalować naszą salę?- Na różowo!Pani pyta kolejne dziecko:- A ty, Mateuszku, jak myślisz?- Na niebiesko!Spytała też małego Jasia:- A tobie, Jasiu, jaki kolorek by się spodobał?Mały się zamyśla, po czym odpowiada:- Północną ścianę to bym pomalował na niebiesko, południową na czerwono, wschodnią na różowo, zachodnią na pomarańczowo, i jeszcze przez środek tego wszystkiego pie*dolnął bym taki zielony pasek.Pani, przerażona słownictwem Jasia, kazała mu przyjść do przedszkola z rodzicami.O umówionej godzinie zjawia się Jaś z ojcem. Pani każe powtórzyć Jasiowi to, co powiedział, ze wszystkimi szczegółami. Ojciec pozieleniał.- Jasiu, jak mogłeś! Nie spodziewałem się tego po tobie! Wiesz, jak by to chu*owo wyglądało!?
Jasiu zakończył szkołę średnią z najlepszymi wynikami i jemu przypadł zaszczyt przemówienia podczas rozdania świadectw. Stanął na podeście i zaczyna:- Chciałbym bardzo podziękować mojej kochanej mamie za ten wspaniały wpływ, jaki na mnie miała. Za to że zawsze była przy mnie, cały czas mogłem na nią liczyć i że pomagała mi kiedy tylko tej pomocy potrzebowałem. Kocham ją nad życie i nie wiem, kim bym był gdyby nie ona....Nagle Jasio stęknął, zatrzymał się i zaczął z trudnością literować słowo. Jednak przerwał na chwilkę i w końcu przemówił:- Przepraszam bardzo za przerwę, ale pismo mojej mamy jest takie niewyraźne!
Przychodzi Jasiu do burdelu z rozjechaną żabą oraz skarbonką i mówi do burdelmamy:- Dzień dobry. Czy jest pani chora na AIDS?- Dziecko, po co ci pani chora na AIDS?- No bo czy jeśli będę uprawiał seks z panią chorą na AIDS, to będę chory na AIDS?- Tak.- A czy jeśli moja opiekunka przyjdzie do mnie jak co dzień i będzie mnie molestować, to czy będzie chora na AIDS?- Tak.- A czy jeśli mój tato będze uprawiał seks z moją opiekunką, to czy on też będzie chory na AIDS?- Tak.- A czy jeśli moja mama będzie uprawiać seks z moim tatą, to czy ona też będzie chora na AIDS?- Tak.- A czy jeśli śmieciarz przyjedzie jak w każdą środę i będzie uprawiał seks z moją mamą, to czy będzie chory na AIDS?- Tak.- No i o tego sukinsyna mi chodziło, bo mi żabę rozjechał.
Jasiu bawił się pod stołem, wokół którego siedzieli goście. W pewnym momencie pyta się babci:- Babciu, a co Ty masz pod spódniczką?- To jeżyk.- A kiedy zdechł, bo strasznie śmierdzi?
Jasiu chodził do szkoły bardzo brudny, więc jego nauczyciel napisał do rodziców:- Jasiu śmierdzi, Jasia trzeba myć.Następnego dnia w dzienniczku ojciec odpisał:- Jasiu nie jest do wąchania. Jasia trzeba uczyć.
Lekcja religii w szkole. Ksiądz mówi dzieciom o małżeństwie.- Wiecie, że Arabowie mogą mieć kilka żon? To się nazywa poligamia.Natomiast chrześcijanie mają tylko jedną żonę. A to się nazywa...Może ktoś z Was wie?W klasie cisza, nikt nie podnosi ręki.- To się nazywa - podpowiada ksiądz - mono... mono...Jaś podnosi w górę rączkę:- Monotonia!
Lekcja poglądowa w szkole podstawowej. Pani wychowawczyni pyta dzieci jakie znają nowości farmaceutyczne ostatnich miesięcy.Oczywiście Jasio jako pierwszy podnosi rączkę i krzyczy:- Ja, ja.Pani pyta:- Jasiu powiedz nam jakie znasz najnowsze lekarstwa.- Viagra, proszę pani.Zaskoczona pani, nie wiedząc co powiedzieć upewnia się czy aby dobrze usłyszała. Jaś potwierdza, pani pyta dalej:- A na co Jasiu Twoim zdaniem ta Viagra jest?- Na sraczkę proszę Pani - odpowiada Jaś.- Jak to Jasiu na sraczkę - jesteś pewien? - pyta zaskoczona pani.- Tak proszę Pani. Co wieczór moja mama mówi do taty:Zażyj Viagrę może ci to gówno stwardnieje.
Mały Jasiu przeczytał w gazecie, że w mieście otwarto agencję towarzyską.Po chwili pyta ojca:- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?Zakłopotany ojciec odpowiada:- No, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że robi się tam człowiekowi dobrze.Nazajutrz Jasiu dostał od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film, biegnie do agencji towarzyskiej. Dzwoni do drzwi i otwiera mu nieco zdziwiona panienka.- Co tu chłopczyku chciałeś?- No chciałem, żeby mi zrobić dobrze. Mam nawet pieniądze!Panienka zaprosiła Jasia do środka, zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy chlebka, posmarowała je masłem oraz miodem i podała Jasiowi.Po godzinie Jasi wpada do domu i krzyczy:- Mamo, tato! Byłem w agencji towarzyskiej!Ojciec o mało nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.- I co? - pytają Jasia po chwili.- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem.
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem.Historyjki mieli dzieciom rodzice opowiedzieć. Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają, pierwsza jest Małgosia.- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną - tak powiedzieli rodzice- Bardzo ładnie.Następny Mareczek:- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?- Nie z każdego jajka wylęga się kura - tak powiedzieli rodzice.- Bardzo ładnie.No i wreszcie grande finale czyli prymus Jasio (pani łyka valium):- Łociec to mnie tak pedział: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cicho ciemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polską. Miał przy sobie tylko mundur, giwere, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20 metrów w sam środek niemieckiegogarnizonu. I tu dawajta! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje z giwerki! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zborze. Na 30 klinga poszłaaaa, pozostałych dziadek zajebał z buta i uciekł...W klasie konsternacja. Pani, mimo valium - w spazmach, pyta się:- Śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał?- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak se popije"
Lato, popołudnie, mąż mówi do żony:- Może pójdziemy do łóżka?- Ale Jasiu jeszcze nie śpi, jak mu wytłumaczysz, że tak wcześnie do łóżka idziemy? A jak coś usłyszy?- Ja to załatwię - mówi mąż i idzie do Jasia.- Jasiu, stań w oknie i licz ubranych na czarno ludzi. Za każdego dostaniesz ode mnie złotówkę.Jasiu idzie do okna, rodzice do łóżka. Jasiu liczy:- Złoty... dwa... trzy... oj, ojcu by taniej prostytutka wyszła,procesja pogrzebowa idzie...
Jest spotkanie do pierwszej komunii św. Ksiądz rozdaje poświęcone różańce. Jasio w końcu dostaje swój i zaczyna się nim bawić. Ksiądz do Jasia:- Jasiu nie wolno bawić się różańcem.- Dlaczego?-pyta Jasio.- Bo w każdym tym koraliku jest aniołek.- No to aniołki! Karuzela.
maria540