Tabu
Było to przelotnie tak,Myśleć, że nie było prawieWidziałam to, tylko jaPóźniej zniknęło gdzieś x2A jaWe mnie żyje ta, jedna chwilaPiję wino i myślęPiję wino i czuję[Ref.]To takie jadowiteGdy tak patrzysz tu na mnieJak grzech, któregoJestem tak bliskabo myśl,Która narodzić się nie możeChwila, której być nie możeNie może i nie powinnoW jednym spojrzeniu widziałam nasGdy kochamy sięJak obrazy mknąJak samotność już opuszcza mnieJestem tak pewna siebieW drugim spojrzeniu widziałam nasGdy kochamy sięJak obrazy mknąJak samotność już opuszcza mnieJestem tak pewna siebie[Ref.]Myślę czy jesteś tylko snem,no bo jaki sen tak ciepły jest x3Myślę czy jesteś tylko snem,no bo jaki seeeeee...[Ref.]
Lekarstwo na sen
Dzień za dniemWidzę w sobie jakieś zmianyMniej spokojuTrochę jakby obłąkany.Skąd ten wiatr wydął żagle,W bezkresnej pustce mojej głowyStoję i odwracam się nagleSłońce ? To nie słońce.Ciepło, choć zimno, toDni, które nie są takie same.Przeceny, na które patrzęZegar, który ciągle śpieszyCoś, co uśmiecham się zawszeDrzwi w szafie.Ale nie to w sednie sprawy,Nie schody i szyby,Nie szufladka w szafceLecz ktoś prawdziwy.Okręt mój w przystań zawijaBy ręce ogrzać, by się zatrzymać.Jakbym zapomniał, że byłem tam jużLecz te drogi, które znam,Prowadzą właśnie tam.
List z raju
Komu mogę powiedzieć Jak nie to TobiePrzyjacielu co się dzieje w rajuCo się stało, tego nie wie nawet BógPrzyszło nagle Nie zostało nicKtoś spalił ogrody z naszymi snamiWyrwał korzenie marzeńPodeptane kwiaty naszych rozkoszyMarnieją samotnieMówiłem - tak nie może byćTo nic nie dało przyjacielu mójRaju nie ma już Takim jak pamiętaszGaśnie słońce nad rajemRatuj przyjacielu to co pozostało
Taniec ze smiercia
Nie całuj mnie już i nie dotykajZawsze gdy to robisz wykręcam się jak wąż,Żeby nie czuć Rozbierasz mnie , jestem nagi , obdarta z uczućJestem nagi do bólu Wiatr mnie pieści drobnym żwiremNiebo gradema ty stoisz i pastwisz się Proszę , wystarczy już na dziś Jutro przyjdziesz znowu i oddam ci siebieJak chcesztylko już mnie nie całuj i nie dotykajjesteś zimnagdy błądzisz dłonią po szyi mojejjak nadgarstki muskaszjak serce ściskasz mocnowreszcie miejmy swój szczytrazem dojdźmy do końcaty dla siebie ja dla siebietylko już mnie nie całuj i nie dotykaj
Meren Re (Akt ostatni)
Widziałem, jak stoisz daleko,Gdzieś na zgaszonej zmęczeniem ulicyPodchodzą po to by zabićChcieli tylko CiebieWtedyWidziałem jak umieraszWidzę to wciąż od nowaJak noże kaleczyły Twe ciałoJak bili Cię czymś twardym po twarzyStałem jakby za szybąBlisko i dalekoKrzycząc jak ucho ludzkie nie słyszało jeszczeJak z bólu plułem krwiąWszystkim po twarzachJak padłem na błoto i wyłemWiem tylko jaTo wiem tylko jaStoimy razem patrząc sobie w oczyPocałuj mnie jeszcze razI idźAlbo jeszcze raz...I idźAlbo jeszcze raz...I idźIdziesz a ja wiem, ze to zaraz stanie sięOdwróciłaś sięWidziałem jak stoiszNa zgaszonej zmęczeniem ulicy.
Meren Re (Dobranoc)
Pole ociekających bólem kamieniPrywatne tragedie tysięcy rodzinSłucham, słyszę jakiś płaczTo ja ?Nie to ona, jakaś kobieta w czerniTeraz znowu, z innej stronyTo inny ktośI jeszcze innyPomyślałem Meren-Re jak ci tam jest?Zakłuło wtedy bardzo mocnoZnowu słyszę płaczTo mójPosłuchaj Meren_ReJak płaczą przez ciebie,dla ciebiedla mnieposłuchaj teraz ptaki,teraz drzewaniebo deszczem spływa obfitympłacze.Pomyślałem Meren-Re jak ci tam jest?Może płaczesz?Poleżę chwilę z tobą aż wszyscy pójdą.Wiesz, jak umiem osuszać łzyA teraz już śpij,Jeszcze tu będę przez chwilęDobranoc Meren-Re
. . .
instrumental
Obsesja
I znowu wiemJak czujesz się TyKiedy przychodziszPoczuć rozkoszNasycić wzrok i ciałoJesteś choć nie chciałbyśBy wiedział ktośże to TyŻadnych słówW ciszy trwa nasza graTo narkotyk TwójTo metodaDla mnie to kolejna nocTa sama twarzPrzyjdziesz znówMoże to nie będę jaMoże Ty nie będzieszJako TyTak jak ostatni raz.
Shadizar
Ciała płoną rozpaloneRaz kolejnyOna prosi go o ciszęGdy swój świat rozbierać maTo jest takGdy samice przybierają ciała wężyKiedy noc jest zapomnieniemKiedy ciało wygrywa walkę o życieOna przyszła tu na chwilęBy zapomnieć cośAlbo życie by odmienićZatracić sięMoże wszystko jest w porządkuGdzieś tam jest domAle to jest tak szaloneZ oczu zrywa senPóźniej kiedy kolor niebaJuż rozbudza sięMordercą by się stałaBy zetrzeć z siebie brudOpętańczo krzyczą oczyŁomocze serce takTo na pewno ostatni razDom. Pusty domRano znów odszedł ktośNa pewno ostatni razDzień i znowu nocI myśli te same szaloneI ta sama bieliznaTe same słowaTen sam żarInne męskie dłonieNa pewno ostatni raz.
Kiedy mysl mi oddasz
Kiedy dotknął Cię pierwszy razPodarowałaś mi pierwszą myślGdy powiedział coś co znaszPodarowałaś mi drugą myślKiedy zrobił coś - porównałaś...I dałaś mi kolejną.Może czasem brak Ci będzie moich słówKiedy sama przed lustrem stanieszKiedy on spokojnie będzie spałChwytał to co mu dane.Z kimś innym będziesz(W inną noc)Oczy otworzysz przytomneSpyta sennie co Ci jestPo ciszy zbyt długiej odpowiesz - nicKiedy kwiat Ci podarujeNie róży ciepło poczujeszTo ja będę i zapach mojej skóryKtórego tak brakujePodarujesz mi myślW kąpieli, gdy ręce Ci zbłądząOczy zasnują mgłą w jeden punkt zapatrzoneGdy nie swoich rąk zapragniesz...Podarujesz mi myślKiedy dziecka płacz przywoła CięPusto w domu i cicho będzieSpojrzysz głaskając je (jak by ono wyglądało...)Znów podarujesz mi myślGdy za siwy kosmyk włosów złapiesz swójI ręce zabolą zmęczoneZapytasz gdzie leżę ja,Że chcesz już się przy mnie położyćI podarujesz mi ostatnią myśl.
Kochanka
Któż jak nie OnTchnął w ciało TweDzikość nieludzkąKtóż jak nie OnDał CiLubieżność zmysłówI fantazję opętanąZ moim ciałem grałaśGdy kochanką byłaś mojąGdy skradziona zostałaśPrzeze mniePatrzyliśmy w siebieZanim ciała naszeSplotły się pierwszy razNajpierw niewinnieJakbyś nie wiedziałaKto ciało Ci dałBędąc w piekle dotykałaś niebaNie razZamykałaś oczy i brałaśChciałaś i chciana byłaśOdeszłaś nagle jak drobina marzeń
Nic w zyciu nie zdarza sie przypadkowo
Mówię Ci, nie słyszyszJeszcze razW życiu nic przypadkiemNie zdarza sięI może nigdy jużNie powiemy sobie nicMoże będziemy obcyJeszcze bardziej obcyMoże bliscyChoć już nie takNic w życiu przypadkiemNie zdarza sięMoże kiedyś zapukamDo Twoich drzwiMoże Twoje oczyNapotkają mnie gdzieśMoże powieszJak dobrze było gdyNic w życiu przypadkiemNie zdarza się
11
nomore1